Prezydent oddaje głos pacjentom

Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 21-02-2018, 00:00

Kancelaria Prezydenta RP i Sekcja Ochrony Zdrowia Narodowej Rady Rozwoju zaprosiły przedstawicieli organizacji pacjentów do Belwederu na konferencję „Nic nowego bez nas. W poszukiwaniu modelu skutecznego wpływu pacjentów na system ochrony zdrowia w Polsce”.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Spotkanie miało na celu przedstawienie potrzeb przez polskie organizacje pacjentów oraz doświadczeń ich zagranicznych odpowiedników, a także opinii polskich ekspertów na temat udziału przedstawicieli pacjentów w podejmowaniu decyzji dotyczących kształtu systemu ochrony zdrowia.

W swoim wystąpieniu prezydent Andrzej Duda podkreślił, że nie tylko w Polsce, lecz także w wielu innych krajach, nawet najbardziej rozwiniętych i zamożnych, trwa dyskusja na temat tego, ile inwestować w opiekę zdrowotną, jak bardzo nowoczesna powinna ona być. „Zaryzykuję twierdzenie: nakłady na nią są zawsze za małe. Pacjenci stale będą mówili: potrzeba więcej, potrzeba lepszych warunków opieki. A w miarę postępu technologicznego, w miarę rozwoju innowacyjnego społeczeństwa tych środków finansowych potrzeba będzie jeszcze więcej. Chcemy innowacyjnej medycyny i ochrony zdrowia, ale to kosztuje. To są gigantyczne pieniądze…” — mówił prezydent. 

Współodpowiedzialność

To rządzący podejmują decyzje dotyczące budżetu państwa i podziału środków na ochronę zdrowia, na bezpieczeństwo i obronność, na system emerytalny. „To nie jest tak, że te zasoby są nieograniczone” — zaznaczał prezydent. Jednocześnie podkreślał, że podmiotem służby zdrowia są pacjenci, chorzy. To oni są uzasadnieniem tego, dlaczego lekarze i cała medycyna istnieją — „dla służby ludziom, dla przywracania do zdrowia, dla ratowania życia”. Dlatego — zdaniem prezydenta — ważne jest, by uczestniczyli oni w dyskusji o tym, ile i czego oczekujemy, do czego dążymy.

Czynników, które należy brać pod uwagę w polityce zdrowotnej jest wiele. „Troska o pacjenta, żeby był dobrze „zaopiekowany”, to także troska o to, by był lekarz. To także troska o to, żeby były odpowiednio dostępne studia medyczne (…) i to, by młodych, którzy idą na te studia, było wystarczająco dużo, byśmy mieli lekarzy. To także troska o to, jakie warunki powinniśmy im stworzyć, by chcieli zostać w naszym kraju, a nie wyjechać za granicę” — mówił prezydent RP. Dodał, że troska o pacjenta to także troska o kadry pielęgniarskie i odpowiednie ich wynagradzanie. 

Należy mówić o partnerstwie

Koordynator Sekcji Ochrony Zdrowia Narodowej Rady Rozwoju Piotr Czauderna zwrócił uwagę na potrzebę partnerstwa w służbie zdrowia. „Zasada konsensusu, zasada zgody w procesie zmieniania czy reformowania służby zdrowia, jak mało gdzie, musi znaleźć zastosowanie” — zauważał. Słowo „pacjent” w swojej etymologii oznacza cierpiącego i — jak mówił prof. Czauderna — zakłada pewną bierność, bierne znoszenie przykrości. Jednak dziś „Musimy patrzeć na pacjentów jako na aktywnych uczestników procesu leczenia” — mówił profesor. Lekarz powinien dzielić się z pacjentem swoją wiedzą, decyzjami. „Czy jesteśmy gotowi na oddanie części władzy pacjentowi, jako specjaliści, lekarze i pielęgniarki, czy nasz system jest na to gotowy? Jeżeli tak, to może powinniśmy pomyśleć o zmianie języka, mówić o sobie jak o doradcach, partnerach, przewodnikach” — mówił profesor. 

Czego oczekują polskie środowiska pacjenckie

W konferencji wzięli udział przedstawiciele różnych organizacji zrzeszających pacjentów — grup nieformalnych, stowarzyszeń, fundacji, instytucji parasolowych. Mówili o problemach, jakie spotykają w swojej działalności. Padły propozycje modeli partycypacji z podmiotami działającymi w systemie ochrony zdrowia. 

„Trzeci sektor w demokratycznych państwach zajmuje ważną rolę, jest traktowany jako niezbędny obok organizacji, które działają dla zysku. Jest jego naturalnym uzupełnieniem i gwarantuje zrównoważony rozwój państwa” — mówiła Beata Ambroziewicz, prezes zarządu Polskiej Unii Organizacji Pacjentów. Jej zdaniem, działalność tych organizacji, które są tworzone oddolnie z potrzeby niesienia pomocy drugiemu człowiekowi, pochylenia się nad osobą słabszą, chorą, jest wyrazem postawy obywatelskiej i realizacji w praktyce wartości humanitarnych. 

Znaczenie wsparcia większych organizacji dla grup nieformalnych podkreśliła Katarzyna Lisowska z Grupy Wsparcia Chorych na Nowotwory Mieloproliferacyjne. „Dziękuję Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych, że nas wspiera. Jest nas 1000 osób, nie możemy mieć stowarzyszenia czy fundacji, jesteśmy rozproszeni po całej Polsce. I dzięki nim możemy tu dziś przedstawiać swoje problemy” — mówiła Katarzyna Lisowska.

„Wydaje się, że słowem kluczem jest współpraca między organizacjami. Siła głosu pacjentów jest większa i bardziej wiarygodna, jeżeli potrafimy ze sobą współpracować” — dodała Bata Ambroziewicz.

Zdaniem Anny Śliwińskiej, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, dość dużym problemem jest wybór reprezentatywnych organizacji. „Czy to powinny być organizacje zrzeszające największą liczbę członków, czy pod uwagę powinna być brana transparentność — to jest do rozważenia i dłuższej dyskusji” — mówiła Anna Śliwińska. Najważniejsze jednak jest, aby przedstawiciele pacjentów brali udział we wszelkich gremiach decyzyjnych. „Jeśli organizowana jest jakaś grupa, ciało doradcze, rada chcielibyśmy być tam obecni. Można też się zastanowić nad stworzeniem formalnego programu współpracy między rządzącymi a organizacjami pacjentów” — podsumowała.

„Tworzymy wspólne, zgrane środowisko, które chce zmieniać polską psychiatrię — mówiła Ewa Piskorska z Fundacji Ef kropka — walczymy, aby przestała ona być kopciuszkiem polskiej medycyny. Walczymy ze stygmatyzacją”. Istnieją obszary w opiece zdrowotnej, które od lat są zaniedbane. Przedstawiciele środowisk pacjentów wskazują wzorcowe rozwiązania, które nie wiążą się „dosypywaniem” pieniędzy, ale ze zmianą modelu opieki. „Wyrazem rozwoju jest tworzenie organizacji o coraz wyższym poziomie integracji i możliwości partycypacji w systemie ochrony zdrowia” — potwierdziła Krystyna Wechmann, prezes Polskiej Unii Organizacji Pacjentów.

Minister zapowiada debatę o zdrowiu

„Na świecie są bardzo różne rozwiązania dotyczące współpracy z pacjentami, a każde ma swoje plusy i minusy. Zdecentralizowana organizacja jest bliżej pacjenta, mniejsze stowarzyszenia mogą realnie działać w swoim środowisku, natomiast jest to trudny partner dla władzy centralnej, bo trudno rozmawiać naraz z kilkuset organizacjami” — stwierdził obecny na spotkaniu Łukasz Szumowski, minister zdrowia. W jego ocenie, w Polsce funkcjonują stowarzyszenia parasolowe i system pomiędzy centralnym i rozproszonym.

„W ciągu najbliższego miesiąca zostanie ogłoszona narodowa debata o zdrowiu. Chcielibyśmy usiąść do rozmów o docelowym modelu systemu ochrony zdrowia w Polsce” — zapowiada minister zdrowia. Jego zdaniem, w tej debacie kluczowy będzie głos pacjentów, bo to oni powinni powiedzieć, czego oczekują od systemu ochrony zdrowia. Oczywiście muszą w niej uczestniczyć na partnerskich prawach pracownicy systemu ochrony zdrowia, osoby nim zarządzające, właściciele szpitali, samorządy, rząd, wojewodowie oraz eksperci. „Już zapraszam państwa do tej debaty” — powiedział minister.

 

KOMENTARZE

Potrzebne sesje z pacjentami podczas kongresów medycznych

Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bielecki, członek Narodowej Rady Rozwoju:

Im prostsze będą rozwiązania problemów, tym trudniej będzie je zepsuć. Trochę jestem przerażony, że zaczynamy budować nową administrację pacjencką, obok rządowej. Musimy pamiętać, abyśmy nie zgubili zwykłego pacjenta w tych wszystkich stowarzyszeniach. 

O tym, o czym dziś mówimy, trzeba uczyć w uczelniach medycznych, bo rodzi się nowa generacja lekarzy zupełnie inaczej patrzących na chorego człowieka. Proponuję, abyśmy zwrócili się do wszystkich specjalistycznych towarzystw medycznych, aby podczas każdego kongresu odbyła się sesja z pacjentami. Mamy 60 tys. specjalistów i to jest armia edukatorów, nie wszystko musimy robić za pieniądze — tak dawniej nas uczono. 

Nierówności w ochronie zdrowia w Polsce są powszechnie znane

Maria Libura, Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego:

W Polsce istnieje społeczna choroba, zwana ubóstwem. W przypadku polskich pacjentów, którzy pochodzą z niższych warstw społeczno-ekonomicznych, dostęp do opieki zdrowotnej zaczyna się robić poważnym problemem. Nierówności w ochronie zdrowia są powszechnie znane, są na to dane chociażby Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. O ile wykształceni Polacy są już we wspólnej Europie, to niewykształceni pozostali w Europie Wschodniej. Obecny 30-latek po studiach będzie żył 12 lat dłużej niż jego kolega po zawodówce. 

W Polsce w XXI wieku odtwarzamy społeczeństwo klasowe, gdzie przynależność do klasy determinuje długość życia. Jest to cecha państw postkomunistycznych, jeszcze gorzej jest w krajach, które do Unii nie weszły. W krajach starej Unii te różnice są mniejsze i nie stało się to w sposób naturalny. To był wysiłek organizacji publicznych odpowiedzialnych za zdrowie, gdyż było to postrzegane jako niekorzystnie wpływające na rozwój społeczno-gospodarczy.

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Małgorzata Konaszczuk

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.