Prezes NRL ws. zmarłego Szymona: Wykorzystanie śmierci dziecka do walki ze szczepieniami jest nieetyczne

KM/PAP
opublikowano: 19-06-2019, 16:52

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej o śmierci 11-miesięcznego Szymona w szpitalu przy Niekłańskiej: "Ogromnie nieetyczne jest wykorzystywanie śmierci dziecka do walki z obowiązkowością szczepień w naszym kraju – powiedział Andrzej Matyja - Należy uszanować majestat śmierci".

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

11-miesięczny Szymon przebywał w Szpitalu Dziecięcym im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza przy ul. Niekłańskiej w Warszawie od 22 stycznia 2019 r. z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego. 18 czerwca pracownicy szpitala przy Niekłańskiej poinformowali o śmierci chłopca.

Andrzej Matyja, prezes NRL
Zobacz więcej

Andrzej Matyja, prezes NRL

Podejrzenie popełnienia przestępstwa w związku ze śmiercią 11-miesięcznego Szymona

Tego samego dnia, 18 czerwca, pełnomocnik rodziców Szymona adwokat Arkadiusz Tetela w Prokuraturze Rejonowej w Warszawie złożył podejrzenie o popełnieniu przestępstwa w związku ze śmiercią dziecka. Wyjaśnił, że chodzi o popełnienie błędu medycznego i narażenie dziecka na utratę zdrowia i życia. Ponadto przekazał, iż złożył w prokuraturze oraz w szpitalu wniosek, aby sekcja zwłok zmarłego chłopca została przeprowadzona w innej placówce niż na Niekłańskiej.

Według informacji Teteli w Prokuraturze Rejonowej w Radomiu prowadzone jest postępowanie dotyczące zdarzeń, do których miało dojść w szpitalu, do którego trafił Szymon po podaniu szczepionki przeciw pneumokokom. Tetela wyjaśnił, że zanim dziecko zostało przewieziony do stołecznego szpitala, było w jednej z radomskich placówek szpitalnych. Podkreślił, że postępowanie prowadzone przez radomskich śledczych jest niejawne.

Szpital przy Niekłańskiej: rodzice Szymona byli drobiazgowo informowani o wynikach konsyliów

W związku ze śmiercią 11-miesięcznego Szymona lekarze, pielęgniarki i pracownicy placówki przy Niekłańskiej wystosowali wyrazy współczucia oraz kondolencje dla rodziny zmarłego dziecka. Zamieszczone one zostały w formie komunikatu na stronie szpitala. Dodano również, że szpital "nie będzie udzielał żadnych informacji związanych ze sprawą Szymona, m.in. ze względu na obowiązującą nas tajemnicę lekarską".

Wcześniej, 10 czerwca, szpital wystosował komunikat dotyczący stanu zdrowia przebywającego na szpitalnym oddziale intensywnej terapii Szymona. W komunikacie poinformowano, że "w związku z wpływającymi do szpitala licznymi zapytaniami (...) informujemy, że Pacjent przebywa w naszym szpitalu na oddziale intensywnej terapii od 22 stycznia 2019 r. w stanie skrajnie ciężkim z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego".

W komunikacie zaznaczono, że w trakcie hospitalizacji odbyły się "kilkakrotnie konsylia lekarskie, wynikiem czego ustalono przyczynę choroby dziecka". "Na każde z konsyliów Rodzice mogli zaprosić wybranych lekarzy specjalistów. W pierwszym przypadku nie skorzystali z tego prawa. W kolejnych konsyliach wziął udział lekarz rekomendowany przez Rodzinę. O wynikach konsyliów Rodzice zostali drobiazgowo poinformowani, o czym świadczą ich podpisy" – czytamy w piśmie.

Szpital podkreślił również, że lekarzy obowiązuje tajemnica lekarska, a wszystkie informacje o stanie zdrowia dziecka "są w posiadaniu rodziców". Zdaniem pracowników szpitala, spełnione były "wszystkie kryteria należytego szacunku i aktualnej wiedzy medycznej w procesie hospitalizacji".

Prezes NRL: Lekarze zrobili wszystko, żeby uratować Szymonka

W związku z tym wydarzeniem prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja zaapelował w rozmowie z PAP 19 czerwca, aby "nie wykorzystywać tej tragedii do partykularnych interesów, bo to najbardziej bolesne dla najbliższych zmarłego dziecka". Wskazał również, że "należy uszanować majestat śmierci".

"Jeżeli ktoś wykorzystuje śmierć dziecka do tego, aby krzyczeć, że nie sięgnięto po wszystkie możliwości lekarskie, i obraża lekarzy i nie tylko ich, ale także całe środowisko lekarskie, to jest to nieetyczne w stosunku do całego tego środowiska, a przede wszystkim w stosunku do najbliższych Szymona" – podkreślił Andrzej Matyja.

Zwrócił uwagę na falę hejtu, jaka powstała m.in. w mediach społecznościowych, oraz na działalność ludzi, którzy "wtargnęli na oddział intensywnej terapii, a nie są bliskimi rodziny, tylko osobami obcymi". Jego zdaniem takie osoby "wykorzystują śmierć dziecka dla własnej popularności lub dla propagowania idei antyszczepionkowej".

"Ogromnie nieetyczne jest wykorzystywanie śmierci dziecka do walki z obowiązkowością szczepień w naszym kraju" – wskazał prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Zwrócił uwagę, że "każde szczepienie to jest olbrzymi dorobek nauki", która – wyraził nadzieję – "raz na zawsze zlikwidowała epidemie zagrażające nie tylko niejednemu dziecku, ale także wszystkim ludziom". "To nieludzkie w stosunku do tej ogromnej tragedii" – podkreślił Matyja.

Prezes NRL wskazał również na dwa problemy natury etycznej w sprawie Szymona. "Trzeba zadać sobie pytanie, czy etyczna jest uporczywa terapia, która tylko i wyłącznie przedłuża ten moment śmierci. Druga kwestia dotyczy samej definicji śmierci – czy następuje ona wtedy, gdy przestaje bić serce, czy wtedy, gdy następuje śmierć mózgu?" – powiedział Andrzej Matyja.

PRZECZYTAJ TAKŻE: W polskim prawie brakuje przepisów dotyczących uporczywej terapii

Zapewnił jednocześnie, że "lekarze zrobili wszystko, co może medycyna, by uratować Szymona". "Niestety, medycyna ma ograniczone możliwości lecznicze i musimy o tym mówić z olbrzymią pokorą, że w wielu sytuacjach jesteśmy bezradni" – dodał. Zwrócił również uwagę, że "śmierć jest tragedią dla najbliższych, ale także dla lekarzy i całego zespołu lekarskiego, że ponieśli porażkę, że się nie udało". "To nie jest tak, że lekarz przechodzi obok tego obojętnie, on też przeżywa tę tragedię" – zaznaczył.

Dzień wcześniej, 18 czerwca Andrzej Matyja wystosował pismo, w którym podkreślił, że "lekarze zrobili wszystko co w ich mocy, aby uratować małego Szymonka". "W trakcie hospitalizacji odbyły się liczne konsylia, w tym z udziałem lekarza wybranego przez rodzinę zmarłego. Niestety, zmarły chłopczyk trafił do szpitala już z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego" – czytamy.

Matyja zaznaczył, że mózg chłopczyka umarł, a "w takich przypadkach uporczywa terapia jest nieskuteczna i jest wyborem nieetycznym". Jego zdaniem to "przedłuża umieranie oraz daje niepotrzebną nadzieję bliskim Pacjenta, co może przysparzać im dodatkowych cierpień".

W komunikacie wskazał również, że "nawet w tak bliskiej nam religii katolickiej podkreśla się, że "prawo do życia ukonkretnia się u śmiertelnie chorego jako prawo do umierania w spokoju, z zachowaniem godności ludzkiej i chrześcijańskiej. Nie może ono oznaczać prawa do zadania sobie śmierci, ale do przeżywania śmierci po ludzku i po chrześcijańsku oraz nieuciekania przed nią za wszelką cenę"".

Prezes NRL zaznaczył także, że "akty przemocy i nienawiści powinny być zastąpione szacunkiem i wsparciem dla Rodziny Zmarłego, jak i jego lekarzy".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: KM/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.