Prawidłowe leczenie alergii zapewnia chorym pełen komfort życia - rozmowa z prof. Markiem Kulusem

Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 05-12-2018, 08:31

XIII Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Alergologicznego (26-29 września, Mikołajki) odbywał się pod hasłem „Alergia i środowisko”. Nawiązujemy do tego tematu w rozmowie z prof. dr. hab. n. med. Markiem Kulusem, kierownikiem Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego WUM.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Czy jako społeczeństwo zdajemy sobie sprawę, w jakim stopniu zanieczyszczenie środowiska wpływa na rozwój chorób alergicznych?

Prof. dr hab. n. med. Marek Kulus: Rosnące pokolenie jest naznaczone piętnem alergii - blisko połowa to alergicy, a 10 proc. cierpi na cięższe choroby zapalne, np. astmę.
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Marek Kulus: Rosnące pokolenie jest naznaczone piętnem alergii - blisko połowa to alergicy, a 10 proc. cierpi na cięższe choroby zapalne, np. astmę. Tomasz Pikuła

Jest coraz większa świadomość w społeczeństwie na temat tego, jak środowisko wpływa na nasze zdrowie. Wiele się mówi, także w mediach, o skutkach zanieczyszczeń powietrza czy tzw. dziury ozonowej. Nic innego tak mocno nie stymuluje wzrostu liczby chorób alergicznych, jak oddziaływanie środowiska na nasz organizm. Stąd temat tegorocznego kongresu alergologów. Przedstawiono na nim nie tylko wyniki najnowszych badań naukowych, ale również pewne mechanizmy umożliwiające prewencję chorób alergicznych. Zasygnalizowano wiele tematów związanych z mechanizmami epigenetycznymi, czyli wpływami środowiska na modyfikacje, do których dochodzi w naszym organizmie.

Podobno 1/3 dzieci w każdej klasie ma problemy z alergią. Jak szkoły są przygotowane do tego, by zapewnić bezpieczeństwo tym dzieciom?

To jest sygnał, że alergia jest zjawiskiem powszechnym. Obecne dane epidemiologiczne wskazują na to, iż co najmniej 40 proc. społeczeństwa ma problemy alergiczne, chociażby przejściowe. Statystycznie w 30-osobowej klasie aż 12 osób ma alergię, a 3 osoby mają astmę. Choroby alergiczne są najpowszechniej występującymi chorobami cywilizacyjnymi. My, lekarze, widzimy, jak ten problem zaczyna dominować wśród innych.

Środowisko alergologów powinno głośno mówić, że szkoła ma być miejscem bezpiecznym dla naszych dzieci. Część tych dzieci to pacjenci alergologów, wymagający zabiegów prewencyjnych, zapewnienia bezpieczeństwa w razie niekorzystnych zdarzeń. Pacjent, który ma w wywiadzie uczulenie silnego stopnia na czynniki mogące wystąpić w szkole, narażony na wstrząs anafilaktyczny, musi mieć możliwość leczenia na miejscu, ktoś powinien natychmiast udzielić mu pomocy. Polskie Towarzystwo Alergologiczne wielokrotnie zgłaszało gotowość do współpracy ze szkołami i z Ministerstwem Edukacji na temat szkolenia nauczycieli. Alergologów jest wystarczająca liczba, aby poprowadzić w społeczeństwie działania edukacyjne. Rosnące pokolenie jest naznaczone piętnem alergii — blisko połowa to alergicy, a 10 proc. cierpi na cięższe choroby zapalne, np. astmę.

Czy dzieci z alergią mogą mieć kłopoty z koncentracją, nauką?

Żyjemy w takiej strefie klimatycznej, w której najpiękniejsze miesiące, maj i czerwiec są bardzo obciążające dla alergików. To okres budzenia się przyrody, kwitnięcia i pylenia roślin. Czas miły dla oka, ale niezbyt przyjazny dla uczuleniowców. A wtedy właśnie wypadają matury i egzaminy do szkół.

Chodzi o to, żeby ci młodzi ludzie byli w pełni sprawni, zdając egzaminy i żeby leczenie, które im oferujemy, wyrównywało ich szanse. Prawidłowe leczenie nie powinno wpływać na ich percepcję i zdolność zdawania egzaminów. Jednak otoczenie powinno mieć świadomość, że grupa alergików w tym czasie gorzej się czuje i pewne zaliczenia, np. testy sprawnościowe, powinny być dobierane do indywidualnych możliwości i aktualnej sytuacji danego ucznia. Pacjent pacjentowi nierówny: uczulony na pyłki będzie czuł się źle w okresie lata, natomiast uczulony na roztocza kurzu domowego zwykle w tym czasie czuje się bardzo dobrze. Wspólna etykieta jest bardzo trudna do ustalenia, ale każdy uczeń z alergią powinien mieć indywidualny tok postępowania. Wiem, że w masie obowiązków szkolnych jest to bardzo trudne, ale jeżeli nie zaczniemy o tym mówić i nad tym pracować, nigdy nie wypracujemy dobrych wzorców.

Czy takie dobre wzorce istnieją w innych krajach?

Tak, a często organizowane specjalne akcje są bardzo nagłaśniane. Przykładem może być podpisanie przez prezydenta Baracka Obamę memorandum, które umożliwiło wprowadzenie do szkół pewnych zasad bezpieczeństwa związanych z chorobami alergicznymi i stosowanie leków wziewnych w przypadku astmy. Podawanie leków w sytuacjach zagrażających życiu i zobowiązywanie do udzielania pomocy zostało bardzo mocno podkreślone.

Myślę, że podobne inicjatywy powinny być podejmowane przez naszych polityków. Jeżeli młody człowiek z alergią będzie dobrze leczony i prawidłowo będzie się rozwijał, później odpłaci tym samym: będzie edukował swoich kolegów, którzy cierpią na podobne choroby. Bardzo dobre programy, jeżeli chodzi o edukację i kształtowanie świadomości, są stosowane w Finlandii. Dzięki nim kontrola nad astmą w tym kraju jest obecnie najlepsza w Europie. Działania edukacyjne — wspólne: lekarzy, pacjentów i środowiska — opłacają się również ekonomicznie.

Czyli kontrola nad chorobą jest najważniejsza, w dodatku indywidualnie prowadzona...

Tak, bo to oznacza, że trzymamy chorobę w ryzach. Leki przeciwzapalne hamują rozwój choroby alergicznej, czyli ją kontrolują, co jest celem naszego postępowania. A indywidualne podejście do pacjenta z chorobą alergiczną jest podkreślane od co najmniej 10 lat. Pacjenci różnią się między sobą, nawet jeśli mają to samo rozpoznanie. Astma jest chorobą, która ma wiele twarzy i obecnie już wiemy, że leczenie powinno być indywidualnie dobierane dla każdego pacjenta, bo różne postaci choroby różnie reagują na coraz nowsze leki.

Medycyna zmierza w kierunku coraz skuteczniejszego leczenia, dobieranego dla danego pacjenta. Bardzo dobrym przykładem są leki biologiczne, stosowane w poszczególnych postaciach astmy. Ich podanie jest dużo skuteczniejsze, niż stosowanie standardowej terapii, która ma działać u wszystkich. Leczenie indywidualizowane jest bardziej efektywne i obciążone mniejszą liczbą działań niepożądanych. Aby taką terapię otrzymać, pacjent musi być dokładnie zdiagnozowany. Jest to bardzo żmudne i kosztowne na początku, ale opłaca się w perspektywie odległej. Pacjent będzie skuteczniej leczony i ryzyko utraty jego zdrowia i zdolności do uczestniczenia w codziennym życiu będzie mniejsze.

Liczba terapii stosowanych w chorobach alergicznych z dnia na dzień się rozszerza. Powstające leki dają nam nowe możliwości, wiele innowacyjnych terapii jest badanych, a w laboratoriach rodzą się kolejne pomysły, jak poprawiać leczenie poszczególnych chorób. Nowe terapie są początkowo zwykle dość kosztowne, ale jeżeli okażą się skuteczne, aspekt ekonomiczny będzie opłacalny dla podjęcia takiego leczenia.

Czy do ustalenia rozpoznania choroby alergicznej niezbędny jest specjalista?

Część chorób alergicznych jest dosyć łatwa do rozpoznania i nie wymaga kosztownej diagnostyki. Jednak część diagnostyki, którą prowadzimy w chorobach alergicznych nie jest nakierowana wyłącznie na rozpoznanie, ale także na pewne możliwości prewencyjne. Jeżeli stwierdzimy, że ktoś jest uczulony na jakiś alergen, to najistotniejszym działaniem byłoby unikanie tego alergenu, o ile to możliwe. Jeśli ktoś uczulony na sierść kota ma codziennie objawy, a może tego zwierzaka oddać rodzinie i zakończyć problemy z alergią, będzie to najlepsze rozwiązanie. Natomiast jeżeli pacjent nie będzie miał tej świadomości i będzie musiał leczyć się na astmę, cały czas narażając się na alergeny kota, wtedy to będzie jedno z najgorszych rozpoznań. A więc specjalistyczna diagnostyka czasami jest potrzebna z punktu widzenia prewencyjnego.

Ponadto nowe terapie wymagają wyselekcjonowania pacjentów, którzy dobrze na nie odpowiedzą. W tej chwili mamy bardzo dobre leki anty-IgE, skutecznie kontrolujące u pacjentów astmę alergiczną IgE-zależną. Najpierw musimy jednak wiedzieć, że pacjent należy do grupy IgE-zależnej, czyli ma odpowiednio wysokie stężenie immunoglobuliny tej klasy. U pacjentów z eozynofilią możemy użyć leki, które zmniejszają napływ komórek zapalnych do układu oddechowego, ale najpierw tych chorych trzeba wyselekcjonować. Indywidualna terapia nakłada na lekarzy wiele obowiązków związanych z prawidłowym zdiagnozowaniem, żeby perspektywicznie leczenie było coraz korzystniejsze.

Innego rodzaju problemy są z najmłodszymi pacjentami. Często spektrum badań jest bardzo ograniczone ze względu na brak możliwości współpracy ze strony tych maluchów. Dziecko musi dorosnąć do wieku np. 6 lat, żeby zrobić badanie spirometryczne. Część narzędzi nie we wszystkich grupach wiekowych jest możliwa do zastosowania. Wyzwań diagnostycznych jest sporo, ale medycyna się rozwija i dostępne narzędzia stają się coraz bardziej przyjazne pacjentom i coraz precyzyjniejsze.

Czy często występuje steroidofobia wśród pacjentów z alergią?

Niestety, to dość powszechne zjawisko, ponieważ steroidy są kojarzone nie tylko z posturą kulturystów, ale również z pewnymi reakcjami niepożądanymi. To grupa leków działających na wszystkie komórki w organizmie, w związku z czym oprócz efektów korzystnych, możemy się też spodziewać skutków niepożądanych. Należy tłumaczyć pacjentom, że nowoczesne steroidy są podawane w coraz skuteczniejszych schematach, w niskich dawkach, np. w przypadku astmy wziewnie. Te dawki są często tysiąckrotnie mniejsze niż opisane w przypadku działań niepożądanych. Tak więc działania systemowe są zminimalizowane, tak samo jak działania niepożądane. Powinniśmy mówić o tym pacjentom, komentować treść ulotek. Choć więc steroidofobia może być zjawiskiem zrozumiałym, to obowiązkiem lekarzy jest edukowanie pacjentów.

Dziecko z alergią zazwyczaj najpierw trafia do pediatry. Czy w Polsce są kłopoty z dostępem do alergologa?

Pediatrzy muszą wziąć na siebie część obowiązków, jeżeli chodzi o właściwe postępowanie w przypadku chorób alergicznych. Powinni inicjować proces diagnostyczny. Alergolodzy są od tego, żeby konsultować tych pacjentów. Ważne jest też, żeby leczenie zaproponowane przez alergologa było później kontynuowane przez pediatrę.

Czy alergologów jest w Polsce za mało? Na pewno są takie regiony, gdzie ich liczba jest wystarczająca, choć ze względu na masowość zachorowań wydaje się, że jest ich ciągle za mało. Gdyby daną terapię kontynuował lekarz rodzinny czy pediatra, to u alergologów byłoby dużo mniej niepotrzebnych wizyt związanych z zaostrzeniem choroby. I wtedy zasoby alergologów byłyby zupełnie wystarczające. Niewątpliwie jest to grupa lekarzy konieczna dla zabezpieczenia potrzeb pacjentów ze względu na masowość zachorowań. Pewnie liczba alergologów w najbliższym czasie będzie wzrastać. Ze strony społeczeństwa powinny być jakieś zachęty, skłaniające lekarzy tej specjalności do pracy w regionach, gdzie ich brakuje. Trudno to zrobić wyłącznie środkami administracyjnymi, wiele może zdziałać ruch pacjentów.

Wydaje się, że choroby alergiczne są zbyt często bagatelizowane.

Mam wrażenie, że oprócz anafilaksji, która jest chorobą śmiertelnie zagrażającą życiu, oraz napadu astmy, który też może spowodować bezpośrednie zagrożenie życia, panuje przekonanie, że choroby alergiczne nie są groźne i można z nimi jakoś żyć. Zbierając wywiad od rodziców moich pacjentów, często widzę wahanie, gdy pytam o choroby alergiczne w rodzinie. Okazuje się, że ktoś ma ciągle katar czy wysypki, a więc jest choroba alergiczna, ale zbagatelizowana. Wiele osób myśli, że to coś związanego ze środowiskiem, co pojawia się, uprzykrza życie, po czym znika.

Katar alergiczny bardziej zaburza jakość życia niż astma, bo tę ostatnią pacjenci w większości chcą leczyć, jeżeli im się uświadomi tego potrzebę. Natomiast jeśli ktoś cały czas ma świąd oczu i cieknie mu z nosa, to nie znaczy, że tak musi być do końca jego dni. Prawidłowe leczenie chorób alergicznych zapewnia pełen komfort życia. Lecząc katar alergiczny przy wykorzystaniu immunoterapii, jesteśmy w stanie zapobiec rozwojowi astmy w przyszłości. Wczesne diagnozowanie kiedyś się nam pozytywnie odpłaci. Zatem niezależnie od wieku powszechna powinna być świadomość, że alergie są bardzo częstymi chorobami, a odpowiednie ich diagnozowanie i leczenie zapobiegnie powikłaniom. Świadomość powszechności alergii powinna być bardzo mocno podkreślana przez lekarzy.

Czy w ostatnim czasie pojawiły się jakieś nowe substancje uczulające? Co jakiś czas słyszy się też o „dziwnych” alergiach krzyżowych...

Nowoczesne metody diagnostyczne bardzo precyzyjne pokazują nam możliwe mechanizmy powiązania niektórych alergenów. Czasami nie uświadamiamy sobie, że jedząc coś i mając jakieś przykre odczucia, promujemy rozwój alergii w zupełnie innym narządzie. Albo że związek alergii pokarmowej, na przykład z alergicznym nieżytem nosa, nie jest wcale odległy.

Pewne grupy alergenów są ukryte, obecne w niewystarczających stężeniach, żeby w pełni powodować jakieś objawy i dopiero w korzystnych dla nich sytuacjach się ujawniają. Zanieczyszczenie środowiska często jest taką „forpocztą”. Uszkodzenie nabłonka czy pewnych barier, które do tej pory dobrze działały, otwiera wrota do penetracji przez alergeny i do choroby alergicznej. Tych alergizujących związków jest coraz więcej i coraz lepiej rozumiemy mechanizm ich działania.

Trudno wymienić wszystkie nowe alergeny, bo środowisko wokół nas gwałtownie się zmienia. Pojawiły się alergeny do tej pory nieobserwowane w naszej strefie klimatycznej, np. pyłek ambrozji, która w Polsce nie rosła. Zmiany klimatyczne i w środowisku powodują, że te rośliny do nas docierają, tak samo jak alergie krzyżowe. Do tej pory mało się mówiło o uczuleniu na pyłki oliwek, bo te drzewa także u nas nie rosną, natomiast występują gatunki pokrewne. I część pacjentów zaczyna odczuwać objawy, jakich wcześniej nie odczuwała. Obecnie sprowadzanie owoców cytrusowych uważamy za normę, są one zawsze na półkach naszych sklepów. W moim dzieciństwie to była wielka rzadkość, w związku z czym o alergii na cytrusy mało kto mówił. W tej chwili powszechna jest dostępność różnych egzotycznych produktów żywnościowych, dlatego alergolodzy muszą uważać na różne alergeny, które do nas docierają. Staramy się trzymać rękę na pulsie.

Czy źle leczona astma może skrócić życie?

Astma jest najcięższym czynnikiem ryzyka przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Zwiększa zagrożenie jej wystąpienia blisko 20-krotnie, w związku z czym konsekwencje nieleczonej astmy są bardzo poważne, jeżeli chodzi o sprawność wentylacji w wieku dojrzałym. POChP rozpoznajemy powyżej 40. roku życia, czyli u ludzi w wieku produkcyjnym. Bardzo ogranicza ona aktywność osób 60-letnich i starszych. Właściwe leczenie astmy może zredukować ryzyko występowania POChP, a to też jest istotne z punktu widzenia przyszłej prognozy dla naszych pacjentów.

O kim mowa
prof. dr hab. n. med. Marek Kulus, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, jest specjalistą pediatrii, alergologii, pulmonologii i chorób płuc dzieci.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Alergologia / Prawidłowe leczenie alergii zapewnia chorym pełen komfort życia - rozmowa z prof. Markiem Kulusem
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.