Postęp w okulistyce stworzył nowe możliwości opieki nad wzrokiem człowieka

Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 31-05-2017, 00:00

Ponad 80 proc. bodźców ze świata zewnętrznego dociera do człowieka poprzez narząd wzroku. Upośledzenie ostrości widzenia jest kalectwem. O tym, jakie możliwości daje chorym postęp w okulistyce, a z jakimi problemami trzeba się zmierzyć, rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Jerzym Szaflikiem, specjalistą chirurgii okulistycznej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jak widzą Polacy? Czy epidemiologia chorób narządu wzroku zmieniła się w ostatnim czasie?

Prof. dr hab. n. med. Jerzy Szaflik
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Jerzy Szaflik

Nasze możliwości opieki nad osobami z chorobami narządu wzroku nie odbiegają od standardów europejskich, ale mamy jeszcze wiele problemów. Nastręczają je schorzenia, które są obecnie główną przyczyną ślepoty: jaskra i zaćma oraz schorzenie siatkówki AMD — choroba coraz częstsza, gdyż żyjemy w starzejącym się społeczeństwie, będąca jedną z głównych przyczyn ślepoty po 60. roku życia. Wśród pacjentów okulistycznych są również osoby z chorobami nowotworowymi narządu wzroku. 

Jakiego rodzaju są to problemy?

W tych wszystkich chorobach, z wyjątkiem zaćmy, bardzo ważnym elementem w leczeniu jest moment postawienia diagnozy i rozpoczęcia właściwej terapii. Szczególnie trudna do wczesnego wykrycia jest jaskra, dlatego że w pierwszym okresie nie daje wyraźnych objawów. Nie boli, pacjent nie ma pogorszenia widzenia, ostrość wzroku jest długo zachowana, natomiast upośledza się pole widzenia. Tymczasem skutki jaskry — neuropatia czyli uszkodzenie nerwu wzrokowego — postępuje i jest nieodwracalne. Jaskra dotyczy obu oczu, ale jest schorzeniem niesymetrycznym — uszkodzenie następuje nierównomiernie. Na przykład jedno oko może nie widzieć z powodu jaskry, a drugie jeszcze sobie radzi. To też jest jeden z powodów, dla których pacjent nie zauważa, że gorzej widzi. 

Nie ma możliwości, żeby w porę wychwycić początki jaskry?

Potrzebna jest świadomość pacjentów, że konieczne jest kontrolowanie wzroku. Dlatego rekomendujemy, żeby około 40-45. roku życia pacjent trafiał do okulisty w celu ogólnego przebadania. Najczęściej w tym czasie pacjent zaczyna mieć problem z widzeniem bliży. Ze względu na zmniejszanie się właściwości akomodacyjnych oka trzeba wtedy dobrać pacjentowi okulary do czytania. Kupienie okularów w aptece czy supermarkecie nie jest dobrym rozwiązaniem. W tym czasie można również zbadać ciśnienie wewnątrz oka i nerw wzrokowy. Pozwoli to na ocenę, czy u pacjenta może rozwinąć się lub już się rozwinęła jaskra. Leczenie podjęte we wczesnym stadium choroby jest łatwiejsze i daje lepsze wyniki. Najczęściej wystarczy stosowanie kropli. Jeżeli pacjent za późno trafia do okulisty, kiedy zniszczenie nerwu wzrokowego jest duże, to tego, co zostało już stracone, chory już nie odzyska. 

Czy we wczesnym rozpoznaniu jaskry mogą pomóc lekarze poz?

W moim przekonaniu lekarz poz jest bardzo ważną osobą w opiece okulistycznej. Lekarz rodzinny dobrze zna swoich pacjentów, może im zasugerować odpowiednie badania. Lekarze ci mają coraz większą wiedzę z zakresu okulistyki. Z zadowoleniem stwierdzam, że wprowadzona zasada kierowania pacjentów przez lekarza rodzinnego do specjalisty, po pierwszym okresie dużych wątpliwości i niechęci, zaczyna się sprawdzać. Lekarz rodzinny, który ma pogłębioną wiedzę z zakresu podstawowych schorzeń okulistycznych, potrafi dokonywać wstępnej kwalifikacji, ocenić, czy pacjent natychmiast potrzebuje wizyty u okulisty, czy może na nią jeszcze poczekać. 

Oczywiście, lekarz rodzinny nie tylko jest po to, by dać skierowanie do okulisty, ale może udzielić pacjentowi kompetentnej i skutecznej porady. Taki model opieki, gdzie lekarz rodzinny w pewnym zakresie zabezpiecza pacjenta okulistycznego, sprawdza się w wielu krajach. Ten lekarz może zastosować leczenie w chorobach aparatu ochronnego oka, zapaleniu spojówek, potrafi ocenić, czy w rogówce jest ciało obce. W przypadku uszkodzenia nabłonka rogówki, lekarz rodzinny powinien potrafić ją wybarwić, dać maść antybiotykową, zasłonić oko pacjenta i następnego dnia skontrolować, czy wszystko jest w porządku i na tym zakończyć leczenie. 

Czy nie dość szybka diagnostyka jest głównym problemem polskiej okulistyki?

Istnieją też poważne problemy finansowe i organizacyjne. Na przykład nie mamy dokładnych badań, które ustaliłyby odsetek chorych na jaskrę w Polsce. Porównując nasz kraj z krajami o podobnej strukturze wiekowej i genetycznej ustalono, że w Polsce na jaskrę choruje 600-900 tys. ludzi, a leczymy zaledwie 200 tys. Przy lepiej zorganizowanym leczeniu i większej świadomości społecznej opieką obejmiemy ok. 500 tys. ludzi. Gdyby w ciągu roku każdemu pacjentowi poświęcić tylko trzy wizyty, to trzeba by z powodu samej jaskry zrealizować 1,5 mln wizyt. To ogromna liczba... Dlatego na świecie coraz częściej mówi się o sięganiu po metody e-medycyny, co jest jakąś próbą rozwiązania tego problemu. W przypadku braku efektów leczenia jaskry przy użyciu kropli, chory musi być poddawany zabiegom. Kiedyś taki zabieg był skomplikowany i mocno obciążający narząd wzroku, obecnie chirurgia jaskry jest mało inwazyjna i coraz bardziej efektywna. Niemniej jednak najlepiej nie dopuszczać do sytuacji, kiedy możliwe jest tylko leczenie operacyjne.

Czy wystarczy odpowiednia higiena wzroku?

W niektórych schorzeniach okulistycznych nie ma, niestety, możliwości skutecznej profilaktyki. Nie jesteśmy w stanie przeciwdziałać jaskrze, podobnie jest z zaćmą — możemy ją wcześnie rozpoznać, natomiast nie mamy możliwości jej zapobiec. Wprawdzie są prowadzone badania leków, które podawane w postaci kropli mogą powstrzymać zaćmę albo wręcz cofnąć zmiany białkowe w soczewce, ale na razie nie można przewidzieć, czy takie leki będą skuteczne. W przeszłości też były prowadzone takie próby, ale ich skuteczność była prawie żadna. 

Jednak higiena narządu wzroku jest rzeczą ważną. Narażeni jesteśmy na wiele szkodliwych czynników. Przewlekła praca z bliska, praca przy komputerze. Nie jest tak, że urządzenia te niszczą wzrok, ale korzystanie z nich stwarza określoną sytuację dla oka, która może być niekorzystna dla wzroku. Przez wiele godzin korzystamy z komputera, a powinniśmy robić przerwy, np. po godzinie podejść do okna, popatrzeć daleko i blisko, przeprowadzić proste ćwiczenia akomodacyjne polegające na rozluźnieniu i napięciu mięśnia rzęskowego. 

Częstym i poważnym problemem, z którym pacjenci zgłaszają się do lekarza, jest zaburzenie wydzielania łez, czyli tzw. zespół suchego oka. Może to być schorzenie organiczne, spowodowane określoną jednostką chorobową, albo np. zbyt długą praca z bliska, rzadkim mruganiem przy wytężonym patrzeniu. Stosowanie niektórych leków też może powodować mniejsze wydzielanie łez, pomieszczenia klimatyzowane są również dla tej dolegliwości bardzo niekorzystne. Mniejsza wilgotność powietrza powoduje, że szybciej wysychają rogówki i film łzowy staje się niewystarczający. Dlatego bardzo celowe i słuszne jest okresowe stosowanie sztucznych łez. Nie wszystkie preparaty są jednakowo dobre. Głównym wyznacznikiem ich wartości jest brak w składzie środków konserwujących.

Jak rysuje się przyszłość okulistyki?

Okulistyka przeżyła swą jakościową zmianę w latach 70. ubiegłego wieku, polegającą na wprowadzeniu mikrochirurgii oka. Dzięki wykorzystaniu mikroskopu operacyjnego powiększono obraz pola operacyjnego średnio od 6-7 do nawet 40 razy. Przy takim powiększeniu wykonywanie precyzyjnych zabiegów cięcia, usuwania, doszywania jest znacznie łatwiejsze i dokładniejsze. Również z rozwojem elektroniki zostały stworzone zupełnie nowe możliwości diagnostyczne. Wykorzystując zaawansowaną elektronicznie aparaturę optyczną potrafimy w sposób bardzo precyzyjny badać tkanki oka oraz monitorować przebieg choroby. 

Obecnie postęp w okulistyce sprowadza się często do doskonalenia już istniejących rozwiązań. Endoskopowe zabiegi w okulistyce są coraz częstsze i skuteczniejsze. Dotyczy to też transplantologii. Kiedyś przeszczep rogówki polegał na wymianie jej fragmentu. Obecnie potrafimy tę rogówkę, która ma około 500 mikronów, rozwarstwiać, dzielić, wycinać jej fragmenty i tylko część przeszczepiać od dawcy. Mówię tu o przeszczepach warstwowych, tylnym i przednim, których precyzja jest bardzo wysoka. Okulistyka coraz częściej pozwala powstrzymać ślepotę albo wręcz ją cofnąć.

Jak daleko jesteśmy od przeszczepu całej gałki ocznej?

O takim przeszczepie usłyszałem nie tak dawno i wydawało mi się, że jest to science-fiction. Główny problem tkwi w tym, że trzeba odciąć i przyszyć nerw wzrokowy. Jego przecięcie kończy się ślepotą, dlatego sądzę, że takie wycięcie oka i wszczepienie drugiego, to chyba odległa przyszłość. Natomiast stosowane są metody leczenia polegające na tym, żeby w pewnym sensie zastąpić oko. Przy zachowanym, funkcjonującym nerwie wzrokowym, lecz uszkodzonych funkcjach reszty gałki ocznej można układ optyczny oka zastąpić kamerą. Na świecie żyje już ponad 300 osób, u których wykonano tego rodzaju zabieg i uzyskano u nich substytut widzenia. Rozdzielczość jest jeszcze bardzo niska, ale pacjenci widzą kształty, ruch, potrafią ocenić odległość. To są bardzo skomplikowane i kosztowne zabiegi. Na świecie funkcjonuje siedem zespołów międzynarodowych zajmujących się tymi zagadnieniami, w których okulista wcale nie jest najważniejszym ogniwem, a są nimi inżynierowie i biotechnolodzy. Zespół europejski oparty jest na naukowcach niemieckich. Od wielu lat interesuję się tymi zagadnieniami i żyję nadzieją, że w perspektywie jednego roku uda nam się wykonać pierwsze zabiegi tego typu.

O kim mowa
prof. dr. hab. n. med. Jerzy Szaflik był wieloletnim kierownikiem Katedry i Kliniki Okulistyki II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, obecnie właściciel Centrum Mikrochirurgii Oka LASER.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.