Porady e-lekarzy - ile warte?

Mariola Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 23-09-2009, 00:00

Czy korzystanie z internetowych informacji na temat objawów chorób i leczenia może być niebezpieczne? Tak, jeśli pacjent traktuje je jak wyrocznię i zamiast skorzystać z porady lekarza lub farmaceuty, woli się stosować do zaleceń wirtualnego specjalisty.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jedna trzecia osób korzystających z Internetu poszukuje tam informacji na temat zdrowia i zdrowego stylu życia. Zdecydowana większość z nich to kobiety, zwracające uwagę przede wszystkim na strony poświęcone dzieciom, odchudzaniu i problematyce psychologicznej. Mężczyźni znacznie częściej zaglądają do sieci, by znaleźć tam informacje na temat seksu i uzależnień. To wyniki badania ankietowego "Portale medyczne i zdrowie", przeprowadzonego przez firmę badawczą Gemius wśród 4 tys. internautów powyżej 15. roku życia.

Głód wiedzy

Głównym źródłem wiedzy o zdrowiu są dla internautów portale ogólnoinformacyjne, takie jak Onet.pl czy Wirtualna Polska, oraz serwisy medyczne (np. zdrowie.med.pl). Dużą popularnością cieszą się fora internetowe i grupy dyskusyjne, gdzie poszukiwane są porady specjalistów z różnych dziedzin medycyny na temat objawów chorób i sposobów ich leczenia.

W opinii dr. Jarosława Woronia, farmakologa klinicznego z Krakowa, dla pacjenta niewątpliwą zaletą korzystania z informacji w sieci jest to, że staje się bardziej świadomy. "Nie wiadomo jednak, jaka jest ta jego świadomość, bo jeśli zagląda tylko na fora internetowe, to z pewnością jest ona wyrywkowa" - ocenia dr Jarosław Woroń. Według niego pacjenci nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że osoby wypowiadające się na forum nie ujawniają wszystkich szczegółów na temat swojej choroby. Szczegółów, które są istotne z punktu widzenia wyboru odpowiedniego leku, również dostępnego bez recepty. Dlatego trzeba być bardzo krytycznym wobec porad udzielanych w sieci, i to zarówno przez innych internautów, jak i przez tzw. specjalistów.

"W przychodni czeka na pacjenta osoba posiadająca uprawnienia, które dają jej prawo do posługiwania się tytułem specjalisty, przepisywania recept i udzielania informacji o lekach. W aptece za pierwszym stołem stoi przeważnie magister farmacji, który również ma wykształcenie akademickie. Tymczasem za porady udzielane w sieci nikt nie ponosi żadnej odpowiedzialności" - mówi dr Woroń. I dodaje: "Gdyby wszystko było takie proste, z pewnością mielibyśmy już do dyspozycji programy komputerowe, dzięki którym można by uzyskać diagnozę po wpisaniu kilku objawów choroby".

(...)

Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 15 (198) z 23 września 2009 r.

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mariola Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.