Polska skansenem wyrobów medycznych

MM
opublikowano: 24-07-2013, 15:31

Niepełnosprawni pacjenci alarmują - resort zdrowia, zamiast iść z duchem sygnowanej konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, szuka oszczędności i planuje kolejne ograniczenia w dostępie do niezbędnych w życiu pacjentów wyrobów medycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

O swoich problemach z dostępem do sprzętu medycznego szczególnie głośno mówią pacjenci wymagający cewnikowania oraz chorzy ze stomią. Podczas konferencji prasowej w Centrum Prasowym PAP rozmawiano o problemach, z jakim borykać się muszą chorzy oraz braku zmian w limitach finansowania, które w ocenie pacjentów od blisko 10 lat nie uległy zmianie.

Nowoczesny nie znaczy droższy

Pacjenci cierpiący na problemy urologiczne i wymagający stałego cewnikowania podkreślają, że obecnie refundowane jednorazowe, niepowlekane cewniki - stosowane od 4 do 6 razy dziennie - nie są dla nich najtańszą i najbardziej efektywną ekonomicznie opcją. Niestety ich użycie wymaga od pacjentów dodatkowe wydatki na nierefundowane preparaty m.in. płyny odkażające, żele nawilżające. Dodatkowo refundowane przez NFZ cewniki starej generacji znacznie częściej powodują zakażenia w układzie moczowym oraz uszkodzenia cewki moczowej. 

Alternatywne dla nich są jednorazowe cewniki hydrofilne. Są one jednostkowo droższym wydatkiem (jeden kosztuje około 6 zł, podczas, gdy niepowlekany to wydatek rzędu 1 zł), ale w ocenie pacjentów i ekspertów istotnie poprawiają komfort życia. Istotnym argumentem jest również fakt, iż są obecnie techniką zalecaną w wytycznych Europejskiego Towarzystwa Urologicznego.

W ocenie prof. Piotra Radziszewskiego Kierownika Katedry i Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego hydrofilne cewniki mogą poprawić nadal zbyt małą akceptowalność samocewnikowania, które to jest złotym standardem postępowania u pacjentów mających problemy z tzw. neurogennym pęcherzem.

Profesor Zbigniew Wolski, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, przekonuje również, ze chorzy korzystający z cewników hydrofilowych mają znacznie wyższy komfort życia, niż ci korzystający z klasycznych wyrobów.

"Uważam, ze nie liczy się wszystkich kosztów społecznych"- przekonuje profesor Zbigniew Wolski. - "Chorzy muszą ponosić nominalnie 95 proc. kosztów cewnikowania, wielu z nich nie leczy się zgodnie z zaleceniami, co powoduje komplikacje ich stanu zdrowia. Nie ma szacunków o ile zmniejszy się liczba hospitalizacji związanych z leczeniem powikłań po stosowaniu cewnikowania aseptycznego. Można tylko stwierdzić, że skoro jest o połowę mniej powikłań w stosowaniu cewników hydrofilnych, to i o tyle zmniejszą się koszty związane z leczeniem tych pacjentów"- szacuje szef Polskiego Towarzystwa Urologicznego.

Pacjenci ze stomią nie chcą wykluczenia

Kłopoty z zaopatrzeniem w wyroby medyczne sygnalizują również przedstawiciele pacjentów ze stomia, czyli chirurgicznym wyprowadzeniem światła jelita grubego na powierzchnię skóry brzucha. Obecnie ich największym zmartwieniem są limity ustanowiona na sprzęt i wyroby stomijne.

Jak informują od lat w zależności od rodzaju stomii obowiązuje limit refundacji w wysokości 300 złotych przy kolostomii, 400 zł przy ileostomii i 480 zł przy urostomii.Niestety kwoty te jak podkreślają pacjenci od 2004 roku nie były waloryzowane.Ponadto poważnym ograniczeniem będą planowane przez resort zdrowia wymogi co miesięcznego stawiania się do lekarza po zlecenie na sprzęt stomijny (dotychczas pacjenci musieli pojawiać się w tym celu raz na kwartał), dodatkowo resort chce w ocenie pacjentów wycofać z wykazów refundacyjnych specjalistyczne środki do pielęgnacji, niezbędna do minimalizacji ryzyka wystąpienia powikłań.

"Dla osób ze stomią dostęp do sprzęty stomijnego to być albo nie być. Bez worków, płytek i innych niezbędnych akcesoriów osoby chore są skazane na społeczne i zawodowe wykluczenie"- przekonuje Andrzej Piwowarski, prezes Stowarzyszenia Pol-Ilko. Wyjaśnia, że zwiększenie katalogu o 50 proc. w efekcie zrekompensowałoby pacjentom to, co stracili w ciągu ostatnich 10 lat.

"Czesi i Słowacy maja dwukrotnie wyższe limity finansowe. W Słowenii, z którą wchodziliśmy do UE nie ma żadnych limitów na sprzęt ani na środki pielęgnacyjne, podobnie w starych krajach wspólnoty"- mówi Andrzej Piwowarski. Obecnie z szacunków Pol-Ilko w Polsce żyje od 35 do 40 tys. pacjentów ze stomią, niestety co roku wykonuje się około 7 tys. stomii (stałych i czasowych), w tym blisko 80 proc. z powodu nowotworu jelita grubego.

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: MM

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.