Polska doczeka się strategii w obszarze polityki lekowej

MM
opublikowano: 08-06-2016, 00:00

Racjonalny i właściwy dostęp do farmakoterapii oraz strategiczne kierunki polityki lekowej były tematami zorganizowanej przez „Puls Medycyny” konferencji pt. „Polityka lekowa — oczekiwania i zagrożenia”, która odbyła się 17 maja w Warszawie. Zdaniem przedstawicieli branży farmaceutycznej, zapowiedziane działania Ministerstwa Zdrowia to dobra prognoza dla pacjentów oczekujących na dostęp do nowych terapii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

 W obszarze polityki lekowej najważniejszym zadaniem państwa powinno być dążenie do racjonalnego wykorzystywania dostępnych metod farmakoterapii. Przy ograniczonych zasobach finansowych, właściwa realizacja tych założeń nie jest możliwa bez formalnie przyjętych, strategicznych dokumentów kształtujących i wskazujących najistotniejsze kierunki polityki lekowej państwa. 

Takiej strategii Polska jeszcze nie ma, ale zgodnie z zapowiedziami Konstantego Radziwiłła sytuacja ta ulegnie zmianie. „Ministerstwo przystępuje do przygotowywania strategicznego dokumentu zatytułowanego „Założenia polityki lekowej Rzeczpospolitej”. Ostateczną wersję poddamy konsultacjom w ciągu najbliższych tygodni. Planujemy, że ten akt prawny będzie przyjęty uchwałą Rady Ministrów, dzięki czemu zyska wysoką rangę” — przekonywał Konstanty Radziwiłł w trakcie panelu dyskusyjnego moderowanego przez dr Małgorzatę Gałązkę-Sobotkę.

W czasie swojego wystąpienia zapewnił, że pierwszym i kluczowym założeniem działania ministerstwa jest poprawa stanu zdrowia społeczeństwa polskiego. „W tym obszarze wśród priorytetów znajdzie się zarówno poprawa leczenia chorób prowadzących do przedwczesnego zgonu, obarczonych wysokim ryzykiem zgonu, chorób prowadzących do niepełnosprawności i wiążących się z obniżeniem jakości życia. Celem będzie także poprawa dostępu do terapii o charakterze paliatywnym” — wyjaśniał Konstanty Radziwiłł.

Kolejnym ważnym elementem polityki lekowej jest rozwój innowacyjności sektora farmaceutycznego oraz międzyresortowe spojrzenie na produkcję leków w Polsce. Minister Radziwiłł podkreślił, że resort przy podejmowaniu decyzji refundacyjnych chce w sposób szczególny wspierać leki wytwarzane na terenie Polski, bez względu na to, czy produkuje je firma polska, czy zagraniczna. Przygotowywana polityka lekowa zakłada również rozwój współpracy sektora nauki, administracji oraz przemysłu. „Chcielibyśmy wspierać szczególnie rozwój nauki w zakresie farmacji i zapewnić w ten sposób innowacyjność naszemu państwu. Łączy się to z kolejnym założeniem poprawy konkurencyjności sektora farmaceutycznego, który z uwagi na swój potencjał jest kluczową gałęzią gospodarki w planie premiera Morawieckiego” — wyjaśniał Konstanty Radziwiłł. Według zapowiedzi cel ten ma być realizowany przez przyjazną politykę rejestracyjną oraz wzmocnienie roli URPLiWM w ramach wspólnotowych procedur rejestracyjnych. Ale to nie wszystko. W planowanej strategii znalazło się miejsce dla poprawy bezpieczeństwa farmakoterapii dzięki zapewnieniu wysokiej jakości łańcucha dystrybucji. Zdaniem Konstantego Radziwiłła nastąpi to poprzez właściwą egzekucję obowiązującego prawa. Ostatnim założeniem tworzonej strategii jest edukacja pacjentów, lekarzy oraz innych profesjonalistów w obszarze świadomej i racjonalnej konsumpcji leków. W ocenie ministra resort ma świadomość ogromnych nakładów pracy, jaką trzeba będzie wykonać w tym obszarze. 

Minister zdrowia zapowiedział również powrót do obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy refundacyjnej, jaką zaproponowało Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Zgodnie z postulatami środowiska lekarzy rodzinnych resort chce docelowo odejść od zasady wiążącej refundację z charakterystyką produktu leczniczego. Według ministra o refundacji powinna bowiem decydować aktualna wiedza medyczna. 

„Oczywiście postawione cele są wytycznymi, co do kierunku zmian. Strategia ta będzie realizowana w perspektywie kolejnych 5-10 lat. Mogę zapewnić, że będziemy prowadzić intensywny dialog z wszystkimi zainteresowanymi stronami — producentami, dystrybutorami, aptekarzami, a także szeroko rozumianą branżą farmaceutyczną. Projekt chcemy również poddać ocenie profesjonalistów medycznych, którzy przepisują leki, oraz środowisku pacjentów. To jest nowa jakość w polskim systemie służby zdrowia” — zapowiedział Konstanty Radziwiłł. 

Potwierdzenie holistycznego podejścia do polityki lekowej znalazło się również w wypowiedziach Jadwigi Emilewicz, wiceminister ds. rozwoju. Podkreśliła, że dwa rozdziały z planowanego dokumentu strategicznego, dotyczące m.in. podniesienia konkurencyjności sektora, będą efektem wspólnych prac na forum międzyresortowego zespołu przy ministrze rozwoju. 

„Cieszymy się z obecności w Polsce dużych koncernów, które lokują na terenie naszego kraju inwestycje w obszary badawczo-rozwojowe. Chcemy jednak tak sformułować ramy prawne i tak je zaadresować, by Polska nie była tylko miejscem lokowania badań z uwagi na niski koszt ich wykonania i łatwość rejestracji. Liczymy na narodziny kultury badawczej, która sprawi, że prowadzone w Polsce badania stworzą swoistą otulinę dla tych największych. W przyszłości może to generować powstawanie naszych rodzimych badań. W efekcie wybór Polski do prowadzenia badań i rozwoju globalnego sektora farmaceutycznego będzie się odbywać nie tylko dlatego, że mamy dobrą populację i stosunkowo niskie koszty pracy, ale też dlatego że mamy niezwykły potencjał badawczy” — ocenia Jadwiga Emilewicz. 

Zapowiedzi znalazły pozytywny odbiór wśród ekspertów. Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z Uczelni Łazarskiego przyznała, że z zapowiedzi obu ministerstw widać, oczekiwane od wielu lat przez branżę farmaceutyczną, wielosektorowe podejście do problemu. „Być może właśnie obserwujemy pierwszy od momentu, od kiedy mamy wolną Polskę, przykład, kiedy ważne rozwiązania w systemie społecznym i gospodarczym, tworzone są z bardzo silnej integracji wielu sektorów” — powiedziała Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Ministerialne deklaracje ucieszyły przedstawicieli branży farmaceutycznej. Paweł Sztwiertnia, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceu-tycznych Infarma, podkreślił jednak, że wszelkie prace legislacyjne dotykające pacjentów oraz samych producentów leków, powinny być procedowane z uwzględnieniem rzetelnej diagnozy, oceniającej nie tylko wpływ zapisów na funkcjonowanie rynku, ale również ocenę ryzyka ich ewentualnego niepowodzenia. Wyraził również swoje zadowolenie z prac zespołu przy ministrze rozwoju, zastrzegł jednak, że bez dodatkowego finansowania trudno będzie oczekiwać skoku jakościowego w dostępie do farmakoterapii.

„Muszę przyznać, że mam bardzo duże nadzieje związane z zespołem, który ma odnowiony mandat. Funkcjonował on wcześniej, natomiast to co jest nowe, to fakt uczestnictwa w nim ministra zdrowia, ministra nauki oraz minister rozwoju. To nowa jakość” — ocenił Paweł Sztwiertnia.

Podobnego zdania był również Piotr Błaszczyk, wiceprezes Polskiego Związku Przemysłu Farmaceutycznego. „Bardzo cieszy nas podejście nie silosowe, nie resortowe, ale szerokie, czyli opracowanie polityki lekowej, której jednym z priorytetów jest wspieranie wytwarzania leków. Musimy pamiętać, że polscy producenci wytwarzając leki dla polskich pacjentów korzystają wyłącznie z 30 proc. budżetu przeznaczonego w NFZ na farmakoterapię. Jesteśmy swoistą kotwicą budżetową dla narodowego płatnika ze względu na bardzo racjonalne ceny” — podkreślił wiceprezes Błaszczyk. 

Rozmawiając o perspektywach rozwoju polskiego sektora farmaceutycznego w kontekście podnoszenia jego konkurencyjności, eksperci zwrócili uwagę na problematykę związaną z produkcją leków biopodobnych. Zdaniem Ireny Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacji Polska, to właśnie z tym segmentem polscy producenci mogą wiązać nadzieje na rozwój i szukać możliwości współpracy z dużymi koncernami.

„Leki te są zdecydowanie tańsze od preparatów referencyjnych, co pozwala nam na elastyczniejsze poruszanie się w obrębie ograniczonych środków budżetowych. Zanim zaczniemy zwiększać środki, musimy zastanowić się, w jaki sposób wydatkujemy te które mamy już dostępne. Być może w tym miejscu możemy znaleźć oszczędności. Zwiększenie puli finansowania bez racjonalnej strategii wydatkowania może bowiem nie przynieść pożądanych efektów ” — podkreśliła Irena Rej.

Jej zdaniem istotnym czynnikiem podczas podejmowania decyzji, oprócz kosztów farmakoterapii, powinny być również koszty pośrednie.

„Bo cóż z tego, że dzisiaj mówimy „dajemy lek za 3 złote”, gdy późniejsze koszty leczenia i absencji chorobowej znacznie przekraczają te kwoty” — podsumowała Irena Rej. (MM) 

Zdaniem ministra: dokument wyznaczający kierunki naszych prac. Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia
W dokumencie „Założenia polityki lekowej Rzeczypospolitej Polskiej” są obecnie nanoszone poprawki i w ciągu najbliższych tygodni zostanie on poddany konsultacjom zewnętrznym. Aby nadać mu wysoką rangę, planujemy, że będzie to akt o charakterze uchwały Rady Ministrów. Jego podstawowym założeniem jest poprawa stanu zdrowia polskiego społeczeństwa. Wskazujemy w nim jako priorytetowe leczenie chorych na choroby: prowadzące do przedwczesnego zgonu lub obarczone wysokim ryzykiem zgonu, prowadzące do niepełnosprawności lub wiążące się z obniżeniem jakości życia. Jako trzeci cel szczególny wyróżniona została również terapia o charakterze paliatywnym, w szczególności w zakresie walki z bólem i z innymi dolegliwościami u pacjentów w stanie terminalnym. 
Drugi rozdział dokumentu poświęcony jest rozwojowi innowacyjności sektora farmaceutycznego. W szczególności chcielibyśmy wspierać wytwarzanie leków na terenie Polski. Podkreślam bardzo mocno, że nie chodzi tylko o leki produkowane przez polskie firmy, ale o wszystkie leki wytwarzane na terenie Polski. Trzecim założeniem jest rozwój nauki oraz współpraca nauki, administracji i przemysłu, która ma zapewnić innowacyjność polskiej farmacji. Prowadzimy szereg rozmów i podejmujemy działania, aby wspierać zarówno firmy polskie, jak i zagraniczne, które chcą produkować w Polsce, a szczególnie te, które zamierzają tu inwestować w rozwój i badania. Czwarte założenie to zapewnienie konkurencyjności sektora farmaceutycznego. Zajmuje on istotne miejsce w planie wicepremiera Mateusza Morawieckiego, podkreślany jest zwłaszcza innowacyjny aspekt przemysłu farmaceutycznego. 
W „Założeniach” znajdują się także zapisy o przyjaznej polityce rejestracyjnej, wzmocnieniu roli Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w ramach wspólnotowych procedur rejestracyjnych. Mamy wiele postulatów dotyczących polityki rejestracyjnej, a ogólnie mówiąc — zasad wprowadzania na rynek leków w Europie. Nierzadko lek jest rejestrowany przez EMA, a następnie wprowadzany tylko na rynki, które są opłacalne dla producenta. Rynki biedniejsze, szczególnie mniejszych krajów, są pomijane. Będąc członkiem Wspólnoty Europejskiej słyszymy głosy Malty czy Cypru, które przez wiele lat od rejestracji nowego leku nie mogą liczyć na to, że będzie on u nich dostępny. Planowane są zmiany uregulowań europejskich w tym zakresie, które zapewnią także polskim pacjentom dostęp do leków rejestrowanych w procedurze centralnej. 
Kolejne założenie przygotowywanego dokumentu to bezpieczna farmakoterapia wysokiej jakości oraz dystrybucja zapewniająca skuteczny dostęp do leków. W tym obszarze mieści się kwestia tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji. Rozwiązanie tego problemu wymaga z jednej strony odpowiedniego prawa, a z drugiej jego skutecznego stosowania. Założeniem polityki lekowej jest też edukacja i świadoma konsumpcja leków. W tym zakresie mamy dużo do zrobienia. Mam nadzieję na bardziej intensywne wykorzystanie mediów publicznych do promocji zdrowia oraz do edukacji w zakresie farmakoterapii, w tym również na temat korzystania z antybiotyków i domagania się antybiotykoterapii, co stanowi istotny problem w podstawowej opiece zdrowotnej. Mówimy tutaj o edukacji profesjonalistów medycznych, zwłaszcza lekarzy, szczególnie pierwszego kontaktu, którzy spotykają się z presją pacjentów, by takie leki przepisywać. 
Tak wygląda dokument „Założenia polityki lekowej”, który będzie odzwierciedlał długofalową strategię, wyznaczającą kierunki naszych prac. Będzie on powstawał w atmosferze rzeczowego dialogu ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, wśród których trzeba wymienić producentów, dystrybutorów, aptekarzy czy też szeroko rozumianą farmację, profesjonalistów medycznych przepisujących leki, czyli lekarzy, a także pielęgniarki. Bardzo mocny nacisk kładę na dialog ze środowiskami pacjenckimi, których zaangażowanie jest dla mnie bardzo istotne i nie mam wątpliwości, że ich głos jest niezbędny w polskim systemie służby zdrowia.

Opinie

Warto premiować w polityce refundacyjnej inwestycje na badania i rozwój w kraju. Jadwiga Emilewicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju

Sektor farmaceutyczny wymaga silnej roli państwa, ponieważ to sektor publiczny jest największym zamawiającym towary i usługi. Możemy stosować pewne instrumenty, które modelują rynek. Oprócz rozwoju innowacyjności, nie zapominamy, że polityka lekowa jest jednym z wrażliwych obszarów zarządzania państwem, stanowi element polityki bezpieczeństwa. Planujemy także podnoszenie kompetencji osób dokonujących dystrybucji środków publicznych na badania i rozwój, przygotowujemy szkolenia dla komisji oceniających w programach INNOMED, STRATEGMED w NCBiR, a także w Polskim Funduszu Rozwoju i w programach unijnych, które będą do dyspozycji. Istotne jest roztropne wydawanie dostępnych środków, aby spowodowały one rzeczywisty wzrost innowacyjności. Być może jest to ostatni moment, w którym dysponujemy tak dużym strumieniem środków europejskich. Chcemy je roztropnie zainwestować, aby po 2022 roku pracowały na rzecz naszej gospodarki.

 

Nieracjonalne gospodarowanie lekami zwiększa koszty ochrony zdrowia,  prof. Marcin Czech, IMS Healt

Przypadki nieracjonalnego stosowania leków mogą dotyczyć różnych sytuacji: niestosowania się przez pacjenta do zaleceń lekarskich, opóźnionego wdrożenia farmakoterapii, nadużywania antybiotyków (grupa leków o szczególnym znaczeniu w racjonalnej farmakoterapii), błędów w ordynacji lekarskiej, nie dość skutecznego wykorzystania leków odtwórczych oraz niekontrolowanej polipragmazji. Wszystkie te elementy mają swój wymiar ekonomiczny. Stosując leki w sposób racjonalny można by na całym świecie oszczędzić niemal 500 mld dolarów rocznie. Największą składową tych kosztów, wynoszącą 57 proc., stanowi niestosowanie się do zaleceń lekarskich. Opóźnione wdrożenie lekoterapii odpowiedzialne jest za 13 proc. kosztów, nadużywanie antybiotyków to 11 proc. kosztów, błędy w ordynacji leków — 9  proc., niedostateczne wykorzystanie generyków — 6 proc. i niekontrolowana polipragmazja — 4 proc. 

 

Nie znamy docelowej wizji systemu ochrony zdrowia, Jakub Szulc, ekspert Sektora Ochrony Zdrowia w EY Poland

Polski system ochrony zdrowia, niezależnie od tego, na jakim poziomie jest finansowany, nie jest specjalnie wyjątkowy ani nie jest jedynym systemem z problemami. Nie ma nic zdrożnego w zwracaniu się o środki finansowe do sektora prywatnego, niezależnie od tego, czy funkcjonujemy w systemie ubezpieczeniowym, czy solidarnościowym. 

Stosowanie kryterium QALY = 3 x PKB nie jest jedynym problemem. Kłopotem jest także czas od rejestracji do wprowadzenia leku do refundacji. Proces dopuszczania leku do refundacji w Polsce się zacina i należy go zdecydowanie usprawnić i skrócić. Do tego nie potrzeba zmian prawnych na poziomie ustawy.

Systemy ochrony zdrowia to wyzwanie, z którym mamy i będziemy mieli do czynienia w stopniu coraz poważniejszym. Dzisiaj stoimy przed bardzo dużą, można powiedzieć aksjologiczną zmianą, jeśli chodzi o traktowanie systemów ochrony zdrowia i wyzwań, przed którymi te systemy obecnie stają. Przed tą dyskusją nie ma ucieczki, może ona tylko trwać krócej lub dłużej i nie będzie drogą usłaną różami.

Przy ograniczonych środkach musimy refundować leki o udowodnionej skuteczności specjalista chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej, prezes Lubuskiego Porozumienia Zielonogórskiego i wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie

Konieczne jest uchwalenie tzw. podatku Garattiniego, którego koncepcję przygotowałem w projekcie ustawy refundacyjnej. Jednak po moim odejściu z resortu w grudniu 2010 r., został on usunięty w czasie prac legislacyjnych w Sejmie. Moim zdaniem, był to fatalny błąd, który spowodował, że minister zdrowia nie ma środków finansowych na niezależne badania kliniczne, weryfikujące wartość leków mających być objętych refundacją i już nią objętych. A przecież przy ograniczonych środkach, wynikających z uwarunkowań ekonomicznych, musimy mieć pewność, że refundujemy np. drogie leki innowacyjne o udowodnionej skuteczności, potwierdzonej przez niezależnych od producentów badaczy (zatrudnionych i opłaconych z budżetu celowego ministra zdrowia). 

 

 

Opinie: Rozwijajmy polski przemysł farmaceutyczny, bo dzięki niemu leki są tańsze, Rajmund Miller, poseł, członek sejmowej Komisji Zdrowia

Przyczyn wzrostu kosztów leczenia jest bardzo dużo. Ale na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet przy najlepiej napisanym dokumencie nie stworzymy dobrej polityki lekowej, jeżeli nie będzie na to środków. Wśród krajów Unii Europejskiej Polska jest na przedostatnim miejscu pod względem odsetka PKB przeznaczanego na ochronę zdrowia. Od wielu lat jesteśmy mistrzami świata w pisaniu świetnych ustaw i dobrych projektów. One jednak nie zostaną zrealizowane bez zapewnienia odpowiednich środków i wysiłki ministerstwa, które oceniam bardzo pozytywnie, pójdą na marne.

 

 

Wymierne są korzyści z wspierania krajowej produkcji leków, Piotr Błaszczyk, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego

Najważniejsze jest zagwarantowanie bezpieczeństwa lekowego Polaków. Prawie 90 proc. leków konsumowanych przez polskich pacjentów jest produkowanych w Polsce, a Narodowy Fundusz Zdrowia przeznacza na nie jedynie 30 proc. swojego budżetu. W ten sposób leki krajowej produkcji, ze względu na racjonalne ceny, stanowią swoistą kotwicę budżetową dla funduszu i jego wydatków. Dlatego bardzo nas cieszy takie szerokie podejście rządu, który za jeden z priorytetów opracowywanej polityki lekowej uznał wspieranie wytwarzania leków w naszym kraju. Ten priorytet również znajduje się w planie wicepremiera Mateusza Morawieckiego. 

 

Potrzebujemy rzetelnej diagnozy, w którym miejscu się znajdujemy, Paweł Sztwiertnia, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA

Nie możemy rozmawiać o polityce lekowej w sposób oderwany od całego systemu ochrony zdrowia. Patrząc od strony budżetowej, wydatki na leki stanowią mniej niż 17 proc. wydatków NFZ. To oznacza, że 83 proc. środków publicznych jest alokowanych w innych obszarach. System refundacji, definiowany w ustawie refundacyjnej, narzuca też bardzo konkretne ramy i ograniczenia. Warto spojrzeć na politykę lekową w kontekście całościowym. Stanowi ona bowiem element, o którym dyskutujemy, ale pozostały, dużo większy fragment także wymaga właściwego zagospodarowania. Dlatego cieszą zapowiedzi resortu bardziej kompleksowego spojrzenia na system ochrony zdrowia. 

  

Od słów trzeba przechodzić do czynów Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej „Farmacja Polska”

 

Powinniśmy przystosować przepisy prawne dotyczące rejestracji leków biologicznych do rozwoju rynku tych leków. Bardzo istotne jest także sformułowanie definicji leku biologicznego. Kuriozalną sprawą jest to, że w naszym prawie farmaceutycznym nie mamy definicji leku biologicznego, ale za to mamy definicję leku biopodobnego, określonego jako lek generyczny. Oczywiście wiemy, dlaczego tak się stało — chodziło głównie o to, aby używając pojęcia leku generycznego obniżyć o 25 proc. cenę każdego nowego leku biopodobnego, który wchodzi na listę refundacyjną. Cel ekonomiczny został osiągnięty, tylko czy rzeczywiście powinniśmy kroczyć tą drogą? 

 

 

Trzeba zintegrować cele polityki zdrowotnej z celami polityki lekowej, dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego

Najwyższy czas, aby nasze państwo miało strategię postępowania wobec chorób rzadkich, do czego zresztą jesteśmy zobligowani przez dyrektywę europejską. Bardzo istotny jest dostęp do niestandardowych technologii lekowych w chemioterapii i tzw. technologii sierocych. Na każdej liście spraw, które powinny zostać uregulowane, pojawia się kwestia finansowania. Mamy dzisiaj w ustawie refundacyjnej zapisany twardy 17-procentowy pułap wydatków na leki refundowane, którego jako płatnik publiczny nie możemy przekroczyć. Jednak podstawowym warunkiem, żeby wiele z zapowiedzianych celów można było zrealizować, jest uelastycznienie sztywnych przepisów. W ślad za tym powinna rosnąć świadomość polityków, że musimy sukcesywnie zwiększać finansowanie systemu ochrony zdrowia jako całości. Ważne jest, aby wiedzieć, na co będą przeznaczane środki, optymalizować ich alokację, integrując cele polityki zdrowotnej z celami i założeniami polityki lekowej. Musimy sobie zdawać sprawę, że troska o to, aby cele polityki lekowej miały pokrycie finansowe, będzie stała w swoistym konflikcie z innymi celami polityki zdrowotnej, na które również potrzebne są nakłady finansowe, np. na organizację opieki koordynowanej, zwiększenie dostępności do porad specjalistycznych, zwiększenie sprawności podstawowej opieki zdrowotnej. I tutaj ujawni się to, na co dzisiaj najbardziej liczymy: horyzontalne, przekrojowe, wielopłaszczyznowe widzenie obu tych obszarów jako ściśle współistniejących i powiązanych ze sobą. Bez ich integracji nie osiągniemy oczekiwanych efektów zdrowotnych, ekonomicznych, społecznych i gospodarczych. 

 

 

Opinie: Ministerstwo Zdrowia dość dobrze identyfikuje problemy systemowe -  dr Jerzy Gryglewicz, Uczelnia Łazarskiego

Nie można patrzeć na politykę lekową w oderwaniu od polityki zdrowotnej państwa. Nasz system ochrony zdrowia charakteryzują trzy największe problemy: niski poziom finansowania tego sektora ze środków publicznych, niedobór personelu medycznego, w szczególności lekarzy, oraz preferowanie przez płatnika publicznego finansowania lecznictwa szpitalnego. 

Obecnie na ochronę zdrowia wydajemy 4,5 proc. PKB, podczas gdy średnia unijna jest zbliżona do 9 proc., sięgając nawet do 12 proc. (np. w Islandii). W tym kontekście deklaracja ministra Konstantego Radziwiłła, że celem strategicznym jest dążenie do wydatków publicznych na ochronę zdrowia na poziomie 6 proc. PKB świadczy o tym, iż rząd dosyć dobrze identyfikuje ten problem. 

 

 

System trzeba uszczelnić, by dostępne pieniądze zaczęły służyć pacjentom, dr med. Krzysztof Łanda, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia

Jeśli mówimy o zwiększeniu finansowania służby zdrowia w Polsce, to niezależnie od tego, skąd byłyby dodatkowe pieniądze, muszą być one przede wszystkim dobrze wydatkowane. Przypominam, że za kadencji poprzedniego rządu nakłady w ochronie zdrowia zwiększyły się o 20-30 mld złotych rocznie, ale liczba i długość kolejek również wzrosły. Bez lepszego określenia koszyka świadczeń gwarantowanych możemy dalej zwiększać nakłady, a pacjenci niewiele będą z tego mieli. Na opiekę zdrowotną możemy wydać cały budżet państwa i wciąż tych pieniędzy będzie za mało. To jest prawda powszechnie znana. 

Rzeczywiście koszt jest dzisiaj kwestią etyczną. Taka jest prawda, ponieważ pokrywając koszty leczenia jednego pacjenta, automatycznie ograniczamy prawo drugiego do leczenia — zasoby są i będą zawsze ograniczone. Jeżeli lekarz specjalista mówi, że nie dba o to, jakimi środkami walczy o zdrowie i życie pacjenta, to prezentuje według mnie postawę skrajnie nieetyczną i jest to zwykłe chowanie głowy w piasek. Lekarz nie może dzisiaj od tych dylematów uciekać, co oczywiście nie znaczy, że ma się zajmować kosztami w ochronie zdrowia. Aby go w tym w znacznej mierze wyręczyć, tworzymy koszyk świadczeń, którego częścią jest wykaz leków refundowanych. Wpisanie leku na tę listę oznacza, że jego koszty były oceniane i warto stosować te preparaty, które się w wykazie znalazły.

Takie narzędzia, jak chemioterapia niestandardowa czy farmakoterapia niestandardowa zapewne nadal funkcjonowałyby w systemie, gdyby były skutecznie kontrolowane od strony finansowej oraz gdyby była zastosowana reguła precedensu, czyli poważne podejście do zapisu konstytucyjnego o równym dostępie do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Niestety, koszty rosły bez kontroli, nie było systemu skoordynowanej oceny wniosków, a nierówność dostępu była powszechna.

 

 

Środowisko lekarskie powinno przyswoić sobie dobrą praktykę preskrypcji, dr n. med. Krzysztof Chlebus, I Katedra i Klinika Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

Lekarz ma możliwość diametralnie odmienić zakres i sposób wydawania środków publicznych, przede wszystkim w aspekcie czysto ekonomicznym, ale również poprzez rozumienie i akceptowanie przez pacjenta decyzji refundacyjnych. Wśród kolegów lekarzy dominująca jest obecnie postawa, według której lekarz w ogóle nie powinien zajmować się kosztami, tylko leczyć. Takie stanowisko zajmują oni często w nieoficjalnych, a nawet oficjalnych wypowiedziach. Na drugim biegunie jest postawa technokratyczna, oparta na pragmatyce finansowej oraz rachunku kosztów. 

Wydaje się, że musimy osiągnąć kompromis i wypośrodkować te dwie postawy. Nie uda się to jednak bez przejrzystego pokazywania środowisku medycznemu przesłanek decyzji refundacyjnych, a wiec budowania relacji opartej na dialogu i edukacji. Dotychczas zamiast dialogu mieliśmy niedobre doświadczenia represji w stosunku do środowiska lekarskiego.

 

Problemem jest efektywność wykorzystania pieniędzy na zdrowie, prof. dr hab. n. med. Tomasz Pasierski, przewodniczący Rady Przejrzystości przy prezesie Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji

Mówiąc o nakładach na ochronę zdrowia, warto przypomnieć raport Euro Health Consumer Index (EHCI), który ukazał się parę miesięcy temu i dotyczył jakości europejskich systemów zdrowotnych. Polska znalazła się w nim na przedostatnim miejscu, wyprzedzając tylko Czarnogórę. W zestawieniu dotyczącym efektywności wykorzystywania pieniędzy przeznaczanych na ochronę zdrowia najlepiej każdy dolar w tym sektorze wykorzystują Macedonia, Estonia i Czechy. Mamy zatem wiele do zrobienia, aby poprawić wykorzystanie posiadanych zasobów, tymczasem wciąż mówimy, że dostaniemy więcej pieniędzy i od razu się zrobi lepiej. Problemem jest nie tylko niski poziom nakładów, ale przede wszystkim lepsze wykorzystanie tych pieniędzy. 

 

Nie próbujmy wszystkiego formalizować, żeby nie przeregulować medycynym dr n. med. Jerzy Friediger, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie

Truizmem jest powiedzenie, że każdy chory jest inny, każda choroba jest inna. Dlatego apeluję, abyśmy nie wprowadzali zbyt wiele formalności, nie próbowali wszystkiego ustawiać, regulować, ponieważ medycyna tego nie znosi. Nie można przeregulować medycyny, nie da się leczyć rozporządzeniami ministra. Pacjenta trzeba zbadać, postawić rozpoznanie i ustalić leczenie. Jeżeli wybierzemy inną drogę, to cała polityka zdrowotna i lekowa nie przyniesie właściwych rezultatów.

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: MM

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.