Polska chirurgia w europejskiej skali

Jolanta Hodor
31-01-2007, 00:00

"Naturalną skłonnością europejskich chirurgów jest zachowanie pewnej odrębności Europy w świecie i promowanie naszego oryginalnego dorobku. I to był cel powołania Europejskiego Towarzystwa Chirurgicznego - mówi jego nowy prezes prof. dr. hab. med. Jan Kulig, kierownik I Katedry Chirurgii Ogólnej i Kliniki Chirurgii Gastroenterologicznej Collegium Medicum UJ w Krakowie. - Podczas mojej kadencji chciałbym przede wszystkim doprowadzić do unifikacji egzaminu specjalizacyjnego z chirurgii w całej zjednoczonej Europie. Zarząd towarzystwa już opracowuje kryteria takiej oceny".

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Z początkiem roku rozpoczął pan urzędowanie na stanowisku prezesa Europejskiego Towarzystwa Chirurgicznego. Proszę przybliżyć nam tę organizację.

- European Society of Surgery (ESS) istnieje od ponad 10 lat i skupia około 300 najwybitniejszych chirurgów z naszego kontynentu. Naturalną skłonnością europejskich chirurgów jest zachowanie pewnej odrębności Europy w świecie i promowanie naszego oryginalnego dorobku. I to był cel powołania tej organizacji. Polacy są w tym towarzystwie praktycznie od początku, mamy w nim swojego stałego delegata, jak każdy kraj europejski. Towarzystwo ma też swój zarząd, decydujący o bieżącej polityce. Prezesem tego zarządu zostałem mianowany podczas 10. zjazdu ESS na Cyprze i moja kadencja trwać będzie do końca tego roku.

Poza chęcią stworzenia przeciwwagi dla reszty świata, jaki jest cel działania ESS?

- Jest to przede wszystkim forum wymiany myśli naukowej i doświadczeń praktycznych. Organizujemy warsztaty - "techniczne" szkolenia z zakresu najnowocześniejszych technik zabiegowych. Robimy to we wszystkich krajach członkowskich, na przykład dwukrotnie takie warsztaty odbyły się już w Krakowie. To elitarne kształcenie, dlatego udział w nim biorą tylko najlepsi specjaliści w danej dziedzinie - nie więcej niż 15-20 chirurgów z całej Europy. Natomiast na dorocznych zjazdach wymieniamy się wiedzą teoretyczną. Przyjeżdżają na nie prawie wszyscy profesorowie chirurgii z Unii Europejskiej.

Jakie wyzwania stawia pan sobie na ten rok?

- Chciałbym przede wszystkim doprowadzić do unifikacji egzaminu specjalizacyjnego z chirurgii w całej zjednoczonej Europie. Zarząd ESS już opracowuje kryteria takiej oceny - najbardziej zaangażował się w to profesor Harald Rosen z Wiednia, który wkrótce powinien przedstawić dokument precyzyjnie określający wymagania, jakie chirurg z byłej Europy Wschodniej powinien spełnić, by jego specjalizacja nigdzie w Unii nie była kwestionowana.

Przecież nasz dyplom lekarza jest uznawany i wielu chirurgów pracuje na Zachodzie w swojej specjalności. Polscy chirurdzy są poszukiwani.

- To prawda, tak jest w praktyce. Jednak nie zawsze i nie wszędzie. Uznanie zdanego w Polsce egzaminu specjalizacyjnego zależy od dobrej woli danego kraju. W przepisach unijnych nie jest to nigdzie zagwarantowane. I nasza specjalizacja nie daje pełnych uprawnień, takich samych, jakie ma specjalista chirurg po egzaminie zdanym na terenie starej Unii. Akredytację europejską dla swojej specjalizacji udało się już uzyskać urologom, teraz kolej na nas. Chcemy wyznaczyć kilka ośrodków, które będą miały prawo, z udziałem przedstawiciela Unii, egzaminować przyszłych chirurgów stosując jednolite, uznawane wszędzie kryteria oceny i ustalić te kryteria. Mam nadzieję, że w ciągu kilku miesięcy uporamy się z tym problemem.

Jak wygląda egzamin z chirurgii w krajach starej Unii?

- Obowiązują określone standardy. Każdy zdający musi wiedzieć, z czego będzie pytany - jaki zakres wiedzy ma opanować i z jakich podręczników przy tym korzystać. Wymagana jest też inna niż w Polsce liczba wykonanych zabiegów - na przykład 800 w ciągu 7 czy 9 lat, u nas 560. To są różnice, które obecnie mogą być powodem podważenia naszych kwalifikacji.

Czy skoncentrowanie się na tym, dotyczącym przecież tylko części Unii problemie nie stanie się powodem oskarżenia, iż pod pana prezydenturą towarzystwo jest wykorzystywane do załatwienia narodowych interesów?

- Z pewnością nie, bowiem wbrew pozorom to dotyczy wszystkich krajów członkowskich UE. Zachodnia Europa cierpi na brak lekarzy. Profesorowie, którzy najbardziej się w to zaangażowali, pochodzą z Austrii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i to głównie oni chcą otworzyć europejskie szpitale dla specjalistów ze Wschodu. Decyzja o unifikacji egzaminu została podjęta nie przeze mnie, ale przez cały zarząd towarzystwa, jeszcze zanim objąłem funkcję prezesa ESS.

Mimo różnic w kształceniu, nasi najwybitniejsi specjaliści są jednak autorytetami na międzynarodową skalę. Jaki jest więc obecnie poziom wyszkolenia przeciętnego polskiego chirurga?

- Myślę, że bardzo wysoki, choć mamy pewne braki aparaturowe, niedostatki wyposażenia wynikające z problemów finansowych polskiej służby zdrowia, co jednocześnie wpływa na umiejętność posługiwania się najnowocześniejszymi technikami. Ale rolą towarzystwa jest między innymi niwelowanie tych różnic, temu służą też organizowane przez nas warsztaty. I rzeczywiście - chciałbym, aby polscy chirurdzy szczególnie skorzystali na mojej prezydenturze - zależy mi na tym, by jak najwięcej naszych lekarzy wysłać w tym roku na zagraniczne szkolenia i staże.

A bardziej ogólne cele nowego prezesa ESS?

- Podjąłem się także doprowadzenia do konsolidacji Europejskiego Towarzystwa Chirurgicznego jako niezależnego członka ze wiatowym Towarzystwem Chirurgicznym. To ostatnie towarzystwo już skupia kilkanaście takich odrębnych, międzynarodowych, kontynentalnych organizacji, choć strukturę nadrzędną stanowi grupa zdominowana przez Amerykanów i część chirurgów ze Szwajcarii, gdzie zresztą mieści się siedziba światowej organizacji. Europa chce zachować pewną autonomię, jednak powinna też stać się ważnym partnerem dla reszty świata. Trudno będzie pogodzić te interesy, lecz wierzę w sukces.

Foto: Marcin Gimiński







Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor

Puls Medycyny
Inne / Polska chirurgia w europejskiej skali
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.