Polsce grozi deficyt pielęgniarek

Beata Lisowska
27-09-2004, 00:00

Centrala samorządu pielęgniarskiego nie dysponuje danymi, które obrazowałyby skalę niedoboru kadr pielęgniarskich w rozbiciu na regiony. Docierają tu jednak sygnały o patologiach.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
?Wiemy, że dyrektorzy oszczędzają na etatach pielęgniarek. Jest to niedopuszczalne, ale są już takie sytuacje, że jedna pielęgniarka dyżuruje przez całą noc bez żadnego wsparcia sanitariuszki czy pomocy pielęgniarskiej na 40-łóżkowym oddziale" - mówi Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.
Omijanie norm zatrudnienia
Szefowie ZOZ-ów powoli zaczynają sobie zdawać sprawę, że oszczędzanie na etatach pielęgniarskich to droga donikąd. Poza dużymi ośrodkami jest jednak na razie mało ofert zatrudnienia dla średniego personelu. W połowie września dyrektorzy łódzkich i okolicznych szpitali poszukiwali 30 pielęgniarek. ?Mamy duże problemy z obsadzeniem tych etatów. W Łodzi brak jest pielęgniarek mających uprawnienia do wykonywania zawodu, zainteresowanych pracą i mogących ją podjąć ze względu na stan zdrowia. Będziemy zachęcać do podjęcia pracy pielęgniarki z okolicznych powiatów" - mówi Anna Tasak, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Łodzi. Izba prowadzi własne biuro pośrednictwa pracy.
Rzeczywiste potrzeby kadrowe łódzkich szpitali mogą być dużo większe, bo nie jest tajemnicą, że dyrektorzy naginają przepisy rozporządzenia w sprawie minimalnych norm zatrudnienia do swoich finansowych możliwości. Anna Tasak, która z upoważnienia wojewody uczestniczy w kontrolach zakładów opieki zdrowotnej na terenie działania swojej izby mówi, że niemal we wszystkich skontrolowanych dotychczas ZOZ-ach był widoczny niedobór średniego personelu. ?Niektórzy dyrektorzy ZOZ-ów dokonali nie do końca przemyślanej restrukturyzacji. Okazało się, że warunki pracy pogorszyły się tak strasznie, iż jest więcej błędów wynikających z przeciążenia lub ze złej organizacji pracy" - mówi Anna Tasak.
Gdzie są młode kadry?
O deficycie pielęgniarek w Polsce jeszcze nie można mówić, ale to, że ich zabraknie jest oczywiste dla specjalistów. Jedną z przyczyn jest brak napływu nowych kadr do zawodu. Spowodował to z jednej strony wydłużony cykl szkolenia w trybie licencjackim, z drugiej - malejące zainteresowanie źle opłacanym, ciężkim zawodem. ?W województwie łódzkim od dwóch lat nie weszła na rynek pracy praktycznie żadna nowa osoba. Pierwsze absolwentki wykształcone w trybie licencjackim ukończyły naukę zawodu w tym roku, jednak żadna nie chce podjąć pracy, wszystkie chciałyby kontynuować studia magisterskie" - mówi Anna Tasak.
W 2003 roku A. Tasak dokonała analizy łódzkiego rynku pracy dla pielęgniarek i położnych, uwzględniając przejścia na emeryturę bądź wcześniejszą emeryturę. Przy założeniu, że liczba ZOZ-ów nie zostanie zmniejszona, a profil ich działalności się nie zmieni, okazało się, że do końca 2006 roku w województwie łódzkim powinno co roku wejść na rynek 500 nowych przedstawicielek tego zawodu. Tymczasem roczny nabór na studia licencjackie na Wydziale Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wynosi 100 osób.
Czarne scenariusze
Czarne scenariusze o kurczeniu się grupy czynnych zawodowo pielęgniarek już się zaczynają sprawdzać. ?W ostatnim roku zanotowaliśmy bardzo poważny odpływ kadr i tylko w niewielkim odsetku było to spowodowane wyjazdami pielęgniarek za granicę. Rzeczywiste przyczyny to restrukturyzacja ZOZ-ów, przejścia na emeryturę, odejścia na świadczenie przedemerytalne oraz rezygnacja z wykonywania zawodu z powodu stanu zdrowia - mówi Anna Tasak. - Mamy dość dużą liczbę osób, które w ostatnim czasie zawiesiły prawo wykonywania zawodu lub zrzekły się go, podejmując pracę w innym zawodzie ze względu na warunki pracy i płacy. Takich osób jest ok. 300 i to efekt tylko ostatniego roku. Bardzo niepokojący jest zwłaszcza zanotowany w ubiegłym roku duży odsetek odejść z zawodu spowodowany złym stanem zdrowia". Jej zdaniem, jest to skutek pogarszających się warunków pracy pielęgniarek. Potwierdzają to dane z Mazowsza. ?Na naszym terenie w ogóle nie można mówić o bezrobociu w tym zawodzie. Brakuje pielęgniarek w poz-ie, anestezjologicznych i operacyjnych. Jeżeli w kolejnych latach koleżanki będą odchodziły na świadczenia przedemerytalne w takim tempie jak obecnie, to w 2006 roku zabraknie nam 30 proc. średniego personelu" - uważa Mariola Głowacka, przewodnicząca płockiego samorządu pielęgniarskiego.
Ratunek w powracających
Pomysłem na rozwiązanie problemu może być przeszkolenie tych pielęgniarek, które z różnych przyczyn straciły kontakt z zawodem, ale chcą do niego wrócić. W wojewódzkich urzędach pracy są zarejestrowane bezrobotne pielęgniarki i wiele z nich to osoby, które mają przerwę w wykonywaniu zawodu. Zdaniem Marioli Głowackiej, jest duże zainteresowanie pielęgniarek przeszkoleniem organizowanym dla osób, które chcą wrócić do zawodu po 5-letniej i dłuższej przerwie. Jeszcze bardziej zainteresowani są takimi powrotami pracodawcy. ?Każda pielęgniarka, która zgłasza się na takie przeszkolenie, po jego ukończeniu automatycznie znajduje zatrudnienie" - uważa przewodnicząca płockiej OIPiP. Jednak Elżbieta Buczkowska, szefowa Naczelnej Rady jest sceptyczna. ?Jest wielką ułudą myślenie, że automatycznie można je przywrócić do pracy. Ten zawód wymaga ustawicznego kształcenia i aktualizowania wiedzy, i powrót po przerwie jest bardzo trudny" - uważa E. Buczkowska.






Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Tematy
Puls Medycyny
Inne / Polsce grozi deficyt pielęgniarek
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.