Polki bagatelizują objawy zawału i problemów z sercem

EG
opublikowano: 06-03-2019, 16:10

Większość kobiet w Polsce prawidłowo wskazuje, że ból w klatce piersiowej może oznaczać zawał lub problemy sercem. Niestety, ta wiedza nie przekłada się na odpowiednio wczesne wezwanie pomocy, przez co Polki narażają się na nieodwracalne konsekwencje zdrowotne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Z badania „Zawał serca – Opinie Polaków”, przeprowadzonego przez SW Research w ramach kampanii Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu wynika, że 82 proc. kobiet w Polsce ma świadomość, że ból w klatce piersiowej może być symptomem zawału lub innych problemów z układem sercowo-naczyniowym – dla porównania podobną wiedzę ma 69 proc. mężczyzn. Panie rzadziej też niż panowie (18 proc. vs 25 proc.) odpowiadają „nie wiem”, na pytanie, jakie mogą być konsekwencje zwlekania z wezwaniem pomocy w przypadku zawału serca.

„Już w pierwszych minutach zawału powstają w sercu nieodwracalne zmiany, które postępują z upływem czasu. Mają one znaczący wpływ na szanse przeżycia oraz jakość życia chorego po zawale. Kobiecy zawał rzadziej przebiega z silnym bólem w klatce piersiowej. A jeśli ból występuje, to w nietypowej lokalizacji, na przykład między łopatkami, pod łukiem żebrowym lub w nadbrzuszu. Kobiety natomiast częściej odczuwają pieczenie bądź ucisk w tzw. dołku. Mogą też mieć problemy z oddychaniem” – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Mariusz Gąsior Kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Często jako powód zwlekania z wezwaniem pomocy kobiety podają przekonanie, że ból jest efektem silnych emocji – takiej odpowiedzi udzieliło w badaniu udzieliło 32 proc. pań. Przekłada się to także na fakt, że Polki później niż mężczyźni są poddawane leczeniu. Przed wystąpieniem epizodu sercowo-naczyniowego do pewnego stopnia chronią hormony. Estrogeny korzystnie wpływają między innymi na śródbłonek, warstwę komórek wyściełających naczynia krwionośne. Ich ochrona kończy się jednak wraz z początkiem menopauzy, zwłaszcza jeśli łączy się ona z dodatkowymi czynnikami ryzyka jak otyłość, cukrzyca czy nadciśnienie tętnicze.

„Zachorowalność na zawał serca jest wówczas podobna, a nawet wyższa niż u mężczyzn. Jak wynika z naszych badań, kobiety z zawałem serca są przeciętnie 7 lat starsze od mężczyzn” – mówi dr hab. n. med. Bartosz Hudzik, kardiolog ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i kierownik Zakładu Profilaktyki Chorób Sercowo-Naczyniowych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zmiany w KOS-zawał sprawią, że program obejmie więcej pacjentów

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EG

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.