Polka przyuczy amerykańskich lekarzy

Alina Treptow
opublikowano: 06-07-2016, 00:00

Warszawska klinika dr Urszuli Brumer zadebiutuje w USA z firmą szkoleniową. A w przyszłości nawet ze szkołą, w której ławkach usiądą lekarze adepci medycyny estetycznej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

 

Role powoli się odwracają, przynajmniej w medycynie estetycznej. To Polacy zaczynają uczyć Amerykanów, a nie odwrotnie. Szlaki przeciera Dr Urszula Brumer Medycyna Młodości, klinika medycyny estetycznej. 

Z misją medycyny estetycznej

Warszawska placówka w ostatniej dekadzie wyrobiła sobie markę w Polsce. Urszula Brumer, jej założycielka, teraz chce wskazać drogę Amerykanom, którzy — jak żartuje — błądzą niczym dzieci we mgle. A przy okazji spełnić swój american dream.

„Medycyna estetyczna w USA w porównaniu do Europy jest w powijakach. Rozwinęła się tam chirurgia plastyczna, ale medycyna estetyczna ogranicza się do botoksu i kwasu hialuronowego. Bardzo mało, w porównaniu z Europą czy Ameryką Południową, wykonuje się tam np. zabiegów mezoterapii, aplikacji nici czy liftingu z osocza bogatopłytkowego, czyli tzw. wampirzego liftingu. Wynika to nie tylko z dużej popularności chirurgii plastycznej, ale też z braku wiedzy lekarzy, których większość, jeśli się im czegoś nie pokaże, to się tym nie zainteresuje — uważa Urszula Brumer.

Pomysł na biznesplan 

Odwiedziny u przyjaciół na Wschod-nim Wybrzeżu i w okolicznych gabinetach utwierdziły założycielkę polskiej firmy w przekonaniu, że potencjał jest. Zainteresowanie również.

„Pojawił się więc pomysł, by otworzyć w Stanach na początek firmę szkoleniową, która pokaże amerykańskim lekarzom, możliwości medycyny estetycznej. Następnym krokiem, po dokładnym rekonesansie na miejscu, mogłaby być szkoła z prawdziwego zdarzenia” — zapowiada Urszula Brumer.

Pomysł pojawił się półtora roku temu. Polska lekarka i bizneswoman wraz ze wspólniczką pojechały z misją gospodarczą do Nevady, znalazły prawnika w Las Vegas i ostatecznie postawiła na… Arizonę, gdzie trwają zaawansowane prace nad rejestracją firmy. „W Arizonie jest potencjał zabiegowy i lepszy dostęp do lekarzy, którzy mogliby się zainteresować medycyną estetyczną. Ale  całe Wschodnie Wybrzeże jest dla nas bardzo interesujące” — przekonuje lekarka.

Planuje, że eksperci będą jeździli od miasta do miasta i szkolili z medycyny estetycznej. Rynek jest ogromny, bo — zdaniem Urszuli Brumer — amerykańscy lekarze wiedzą na ten temat niewiele, próżno ich też szukać na międzynarodowych konferencjach i sympozjach. 

Bez prawnika ani rusz

Polska spółka chce zdobyć unijne dotacje, przede wszystkim na promocję zagraniczną. Na razie większość wydatków przeznacza na działania informacyjno-promocyjne i na prawnika, za którego w USA trzeba słono zapłacić. Jednak bez niego ani rusz i to nie tylko w sprawach operacyjno-biznesowych. Popularny w Stanach Zjednoczonych żart głosi, że jeśli nie ty, to z pewnością ciebie ktoś prędzej czy później pozwie. 

Z pomocą prawnika firma rozwiązuje równanie z wieloma niewiadomymi. Przede wszystkim kto będzie szkolił — polscy czy może amerykański lekarze (wyszkoleni wcześniej nad Wisłą), jeszcze nie wiadomo. Wszystko przez przepisy dotyczące licencji lekarskich, przypominające labirynt fauna, z którego prawnik próbuje znaleźć wyjście. 

Potrzebne też będzie większe zaplecze niż standardowa sala konferencyjna — w grę wchodzi przecież pacjent, medyczne wyposażenie i gabinet spełniający odpowiednie standardy. Warszawska klinika nie będzie jednak inwestowała milionów w wyposażenie w każdym amerykańskim mieście, do którego pojadą jej eksperci — rozważy wynajęcie gabinetów, być może również od lekarzy zainteresowanych estetyczną edukacją. W Arizonie będzie siedziba spółki. Jeśli model szkoleniowy się sprawdzi, dr Urszula Brumer pomyśli o szkole. 

„To jednak będzie wymagało znalezienia inwestora. Być może do biznesowego przedsięwzięcia zaprosimy też lekarzy. Nic przecież tak nie motywuje, jak udziały w firmie” — uważa Urszula Brumer.

Liczy na to, że mimo tysięcy kilometrów odległości, pomoże jej ponad 10-letnie doświadczenie biznesowe zdobyte w Polsce.

„Pomysł na własną klinikę pojawił się równo dekadę temu i po tym czasie mogę powiedzieć, że odniosłam sukces i, co istotne, doszłam do wszystkiego sama” — podsumowuje dr Urszula Brumer.

Stale potrzebna reklama

Założycielka kliniki przekonuje, że medycyna estetyczna nie jest wcale biznesową żyłą złota, jak uważają niektórzy. Wypracowana przez lata marka pomaga, jednak przyciągnięcie klienta nadal jest nie lada wzywaniem. 

„Reklama szeptana, która sprawdza się w przypadku stomatologii czy usług kosmetycznych, w medycynie estetycznej średnio działa. Polki nadal boją się przyznać, nawet koleżankom, że korzystają z tego typu zabiegów” — wyjaśnia Urszula Brumer.

W Stanach Zjednoczonych, ze względu na ogromną popularność dużo bardziej inwazyjnej chirurgii plastycznej, medycyna estetyczna ma szansę — z pomocą polskich lekarzy  — na ciepłe przyjęcie. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.