Polimerowa zastawka może zrewolucjonizować kardiochirurgię XXI wieku - rozmawiamy z prof. Januszem Skalskim

Rozmawiała Maja Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 02-11-2017, 00:00

Rozmawiamy ze zdobywcą głównej nagrody w konkursie Złoty Skalpel 2017, prof. dr. hab. n. med. Januszem Skalskim, kierownikiem Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej UJ CM w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na czym polega wyjątkowość i nowatorskość projektu, który zgłosiliście w tym roku wspólnie z dr. hab. n. med. Tomaszem Mroczkiem?

Zobacz więcej

prof. dr. hab. n. med. Janusz Skalski

Duża grupa naszych pacjentów, liczona w skali kraju w tysiącach, wymaga wszczepienia protezy naczyniowej wraz z zastawką w prawe ujście tętnicze. Są to dzieci, które wcześniej przeszły już leczenie operacyjne. Jeżeli w drogę wypływu prawej komory serca do tętnicy płucnej wszczepi im się jakąś zastawkę, najczęściej biologiczną, to po pewnym czasie będzie ona wymagała wymiany. 

Po jakim czasie?

To zależy od tego, kiedy została przeprowadzona pierwsza operacja. Jeżeli wykonano ją w okresie noworodkowym lub wczesnego niemowlęctwa, to nawet po kilku miesiącach, a najdalej do trzeciego roku życia musimy pomyśleć o wszczepieniu kolejnego graftu, który również będzie wymagał wymiany po jakimś czasie. Dziecko bowiem rośnie, natomiast wszczepiany przez nas materiał biologiczny nie zmienia swoich rozmiarów. Pozostaje taki sam jak na początku, a nawet z czasem będzie się zmniejszał, ponieważ w miejscu wszczepienia pojawiają się zrosty. Wypływ krwi z prawej komory serca do tętnicy płucnej staje się więc coraz bardziej upośledzony.

Czym ta polimerowa, biodegradowalna zastawka, którą w ramach badania klinicznego wszczepiliście trójce dzieci, różni się od stosowanej standardowo zastawki biologicznej?

Ona rośnie razem z dzieckiem. Jeżeli uda nam się wdrożyć to rozwiązanie, może ono całkowicie zmienić nasze spojrzenie na wieloetapowość leczenia pewnej określonej grupy wad serca. 

Byłoby to korzystne dla pacjentów, ale również dla płatnika.

Oczywiście, ponieważ można by w ten sposób uniknąć kolejnych etapów leczenia. A każda operacja staje się coraz bardziej kosztowna i coraz bardziej wymagająca dla chirurga. Jak wiadomo, w kardiochirurgii dużym problemem są zrosty pooperacyjne pomiędzy sercem i ścianą klatki piersiowej. Pokonanie ich jest nie lada wyzwaniem. Kardiochirurgia XXI wieku, jak to kiedyś ktoś powiedział, jest kardiochirurgią wtórnych interwencji, kolejnych operacji i etapów leczenia. Jest to bowiem kardiochirurgia ciężkich, złożonych wad serca, wymagających wieloetapowego leczenia chirurgicznego. Jeżeli w ciągu całego życia pacjenta zmniejszymy liczbę tych operacji, kolejnych otwarć klatki piersiowej, byłoby to bardzo korzystne zarówno dla chorego, jak i chirurga oraz płatnika. Zmniejszając liczbę operacji, możemy również skrócić kolejkę do leczenia, co w sytuacji niedoboru środków finansowych i ograniczonego dostępu do procedur medycznych, z jakim mamy w Polsce do czynienia, ma kolosalne znaczenie. Dokładamy więc cegiełkę do tego, żeby trochę usprawnić kardiochirurgię pod względem logistycznym. 

Jak wpadliście panowie na to, że zamiast zastawki biologicznej można zastosować wszczep z materiału, który z czasem ulegnie całkowitej biodegradacji i zostanie zastąpiony własną tkanką pacjenta, przybierającą kształt jego zastawki?

Każdy nowatorski pomysł ma swoje źródło w obserwacji tego, co się dzieje. Jeżeli wielokrotnie wszczepia się dziecku jakiś graft, który wymaga wymiany, to pojawiają się pytania: co zrobić, żeby ograniczyć liczbę kolejnych otwarć klatki piersiowej i tym samym ulżyć pacjentowi, żeby wydłużyć czas między operacjami z kilku miesięcy do wielu lat. Zdajemy sobie sprawę, że zgłoszone przez nas rozwiązanie nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale z pewnością jest bardzo dużym krokiem do przodu, który może zmienić nasze podejście do takich operacji. Może się bowiem okazać, że biodegradowalne wszczepy sprawdzą się doskonale również w wielu innych miejscach, jeśli będą rosnąć z pacjentem.

Czy zaproponowane przez was nowatorskie rozwiązanie można będzie wykorzystać również u dorosłych pacjentów?

Oczywiście. Co prawda nie mamy takich potrzeb, ale może się okazać, że tego rodzaju biodegradowalny polimer może zastąpić stosowane u starszych pacjentów biologiczne grafty, które z czasem włóknieją i wapnieją, w związku z czym wymagają wymiany. Dla nich taki nowy graft również może być bardzo korzystny, skoro po jakimś czasie zostanie zastąpiony własną tkanką. Być może przedłuży im życie. 

To nowe rozwiązanie może znaleźć zastosowanie nie tylko w kardiochirurgii, ale również w kardiologii interwencyjnej i chirurgii naczyniowej, gdzie ograniczenie liczby ingerencji w ciało pacjenta ma ogromne znaczenie dla jakości i długości jego życia. 

 

Opinia

To pacjenci są odbiorcami konkretnych rozwiązań naukowych

Prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego:

Polscy naukowcy należą do grupy najliczniej publikujących. Mamy zdecydowanie lepsze miejsce pod względem publikacji naukowych, niż wynika to z finansowania sektora szkolnictwa wyższego. Takie konkursy, jak Złoty Skalpel pokazują, że współpraca pomiędzy naukami podstawowymi a aplikacyjnymi, jaką jest medycyna, mogą dawać wdrożenia, które przynoszą korzyść społeczeństwu. Jest to piękny przykład tego, że nauka jest dla społeczeństwa ważna — wszakże to pacjenci są odbiorcami konkretnych rozwiązań naukowych. Jednocześnie widzimy, że współpraca między sektorem nauki — w tym wypadku medycyną — a sektorem gospodarczym jest owocna. To bardzo cieszy, ponieważ bez tej współpracy działów badawczo-rozwojowych dużych firm farmaceutycznych czy firm sprzętowych nauka w medycynie nie będzie mogła się rozwijać. To właśnie na tym styku pojawiają się najciekawsze idee oraz możliwości wdrożeń i patentów.

Nagrodzony projekt autorstwa prof. dr. hab. n. med. Janusza Skalskiego oraz dr. hab. n. med. Tomasza Mroczka jest bardzo ciekawy z punktu widzenia terapii zaburzeń rytmu serca — tematu, którym sam zajmowałem się przez całą moją karierę naukową. Badane przez zespół konduity są źródłem wszelkich zaburzeń, które później my, elektrofizjolodzy, poddajemy zabiegom ablacji. Jeżeli będziemy dysponować biodegradowalnymi konduitami, to być może mniej będzie powikłań w postaci ciężkich arytmii, czasami zabójczych dla pacjenta. Bardzo cieszy mnie ten kierunek badań i liczę, że będzie się rozwijać we wszystkich wadach wrodzonych u dzieci.

Rozmawiała: Marta Markiewicz

 

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Maja Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.