Podwyżki płac: najwięcej zyskali lekarze ze szpitali klinicznych

Anna Gwozdowska
opublikowano: 17-01-2007, 00:00

Posłowie PiS złożyli w Sejmie projekt nowelizacji ustawy tzw. podwyżkowej, zgodnie z którą lekarz bądź pielęgniarka, właściciele NZOZ-u, wykonujący świadczenia, też będą mogli skorzystać z podwyżek. "Chodzi właściwie o możliwość rozliczenia z pieniędzy na podwyżki, które w NZOZ-ach już są od listopada ubiegłego roku" - tłumaczy Małgorzata Stryjska, poseł PiS. Jak zapewnił dziennikarzy minister zdrowia Zbigniew Religa, posłowie działają z jego pełnym poparciem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Nowelizacja będzie rozpatrywana w trybie pilnym, bo jest istotna dla środowiska - podkreślają politycy. Rzeczywiście. W niektórych województwach, m.in. w Wielkopolsce, lecznictwo otwarte działa głównie w postaci NZOZ-ów. Często ich właścicielem jest lekarz, który zatrudnia tylko pielęgniarkę i rejestratorkę, i sam wykonuje świadczenia.
Drugi problem, który rozwiąże nowelizacja, to umożliwienie skorzystania z podwyżek zakładom opieki zdrowotnej wykonującym podkontrakty.
Już od kilku miesięcy lekarze domagali się takich zmian w ustawie, a że gra była mimo wszystko warta świeczki, świadczy bilans, jaki przedstawił dziennikarzom minister Zbigniew Religa.

Pensje w górę

Z szacunków resortu zdrowia opartych na ankietach przesłanych przez 1650 ZOZ-ów z całej Polski wynika, że średnia wysokość podwyżki brutto przypadająca na jednego pracownika wyniosła 570 zł, czyli wzrost wyniósł 27 proc. W NZOZ-ach było to 454 zł brutto, a w SP ZOZ-ach 563 zł brutto. Pracownicy jednostek badawczo-rozwojowych otrzymali średnio podwyżkę w wysokości 825 zł, a uczelni medycznych - 705 zł. redni wzrost wynagrodzenia ordynatora wyniósł 1443 zł brutto, a lekarza z II stopniem specjalizacji około 1000 zł. Lekarz bez specjalizacji otrzymał o 740 zł więcej. Wynagrodzenia pielęgniarek i położnych wzrosły średnio o 467 zł, czyli o 29 proc. Naczelne pielęgniarki otrzymały średnio o 1026 zł więcej.
Największe podwyżki otrzymali pracownicy jednostek badawczo-rozwojowych i szpitali klinicznych. "Ocena, czy to duża, czy mała podwyżka należy do pracowników" - powiedział Z. Religa.
Minister zdrowia obiecuje, że na dodatki do wynagrodzeń mogą jeszcze liczyć anestezjolodzy. "Zwróciłem się w tej sprawie do premiera - powiedział Z. Religa. - Uważam, że trzeba ich potraktować jako szczególną grupę zawodową i dać im dodatkową satysfakcję finansową". Minister poinformował, że sprawę podwyżek dla anestezjologów pilotuje obecnie minister Przemysław Gosiewski. Nie będzie natomiast podwyżek dla lekarzy rezydentów. Ustawa objęła bowiem tylko lekarzy współpracujących z Narodowym Funduszem Zdrowia, tymczasem rezydenci otrzymują wynagrodzenie z budżetu. "Ideą rezydentury jest to, aby człowiek się uczył. To jest praca pod nadzorem, stąd rezydenci nie ponoszą takiej odpowiedzialności jak lekarz - wyjaśnił minister Z. Religa. - Dlatego nie mają podwyżek". Minister Z. Religa oświadczył także, że w tym roku dodatkowych podwyżek, których domagają się związki zawodowe, nie będzie.

OZZL prostuje

Na raport resortu zdrowia o wysokości podwyżek natychmiast zareagował Krzysztof Bukiel, przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. W oświadczeniu opublikowanym na stronie www związku K. Bukiel argumentuje, że w rzeczywistości efektywny wzrost płacy przypadającej na jeden etat lekarza był znacznie niższy niż deklarowane w raporcie 1000 zł i wyniósł po opłaceniu między innymi tzw. narzutów, czyli podatku i składki na ZUS, około 400 zł. Zdaniem K. Bukiela, podwyżki nie zmieniły więc sytuacji materialnej lekarzy zatrudnionych w publicznej ochronie zdrowia. OZZL grozi strajkami, jeśli rząd nie spełni postulatów związkowców. Lekarz bez specjalizacji powinien ich zdaniem zarabiać 5 tys. zł brutto, a 7,5 tys. zł lekarz ze specjalizacją. "Obawiamy się, że tylko niepokój społeczny może skłonić rządzących do nawiązania poważnego dialogu ze środowiskiem lekarskim" - czytamy w oświadczeniu OZZL.

Kosztowne postulaty

Lekarze i pielęgniarki grożą w tym roku kolejnymi protestami jeśli nie otrzymają podwyżek wynagrodzeń. Zgodnie z postulatami związkowców, lekarze specjaliści powinni zarabiać trzykrotność średniej krajowej, a medycy bez specjalizacji, dwukrotność. Pielęgniarki chcą wynagrodzeń w wysokości 1,7-krotności średniej krajowej, a położne 1,2-krotności. Według szacunków resortu zdrowia, na spełnienie ww. postulatów trzeba byłoby przeznaczyć w sumie 9,4 mld zł. Oznacza to, że na koszty pracy w ZOZ-ach przeznaczono by ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia ponad 29 mld zł, czyli 74 proc. wszystkich pieniędzy. Na leczenie pozostałoby niecałe 10 mld zł.
Według danych resortu, w 2006 r. z budżetu NFZ w wysokości 36 mld zł przeznaczono na zarobki 17,245 mld zł, w tym 1 mld zł na podwyżki. W tym roku w systemie znajdzie się ponad 39 mld zł, z czego 20,353 mld zł zostanie przeznaczone na koszty pracy, w tym 4,5 mld zł na ustawowe podwyżki.











Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.