Podwykonawca nie poddał się kontroli NFZ? Musi ponieść nałożoną na świadczeniodawcę karę

apl. radc. Anna Grabarczyk-Podhalicz; r.pr. Michał Kalicki; r.pr. Katarzyna Fortak-Karasińska
opublikowano: 24-11-2020, 10:20

Wyrokiem w sprawie z powództwa szpitala - klienta kancelarii Fortak & Karasiński Radcowie Prawni sp. p. - przeciwko swojemu podwykonawcy jeden z łódzkich sądów przesądził o odpowiedzialności podwykonawcy za niepoddanie się kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia. Dzięki temu, że sąd uznał zachowanie podwykonawcy za niezgodne z umową zawartą pomiędzy nim a szpitalem - kara umowna, którą NFZ nałożył na szpital w toku kontroli, obciąży ostatecznie podwykonawcę. Takie rozstrzygnięcie sądu pozwoli szpitalowi na odzyskanie kilkudziesięciu tysięcy złotych nałożonej przez NFZ kary.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Kary umowne nakładane przez NFZ stanowią określony procent wartości kontraktu, co przy dużych kontraktach z NFZ, gdzie zawiera się często kilka umów z różnymi podwykonawcami, oznacza, że kary te mogą opiewać nawet na kilkaset tysięcy złotych.
iStock

Poniżej przytoczone zostaną najistotniejsze aspekty sprawy a radca prawny – partner kancelarii Katarzyna Fortak-Karasińska skomentuje, czy do sprawy w ogóle musiało dojść, czyli co podmiot leczniczy może zrobić, aby zabezpieczyć się na przyszłość przed podobnymi sytuacjami.

Kontrola, której nie było – czyli stan faktyczny sprawy

Klient kancelarii – szpital posiadający kontrakt z NFZ, tak jak setki innych świadczeniodawców w Polsce, podpisał umowę z podwykonawcą. Była to standardowa umowa tego rodzaju, w treści której podwykonawca zobowiązał się do poddania kontroli NFZ na warunkach określonych w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. W samej umowie jednak strony nie zawarły żadnych dodatkowych postanowień, które zabezpieczałyby spełnienie tego obowiązku przez podwykonawcę.

Kiedy na początku 2019 r. do klienta kancelarii zgłosił się NFZ z informacją, że ma zamiar przeprowadzić kontrolę w przedmiocie realizacji umowy z podwykonawcą – nikt jeszcze nie wiedział, że z tej bądź co bądź rutynowej czynności wynikną w przyszłości takie problemy.

W toku kontroli kontrolerzy próbowali trzykrotnie (!) przeprowadzić w siedzibie podwykonawcy czynności kontrolne. Każdorazowo jednak było im to uniemożliwiane. Pomimo wielokrotnych kontaktów na linii NFZ – świadczeniodawca – podwykonawca, nie udało się dojść do jakiegokolwiek porozumienia. Podwykonawca konsekwentnie odmawiał poddania się kontroli, powołując się na różne przyczyny. Jednocześnie szpital nie posiadał żadnych instrumentów, którymi mógłby się posłużyć, żeby zmusić podwykonawcę do poddania się kontroli NFZ. Podwykonawca każdorazowo, za pośrednictwem swojego pracownika obecnego w jego siedzibie, informował kontrolerów NFZ, że kontrola nie może zostać przeprowadzona. Ostatecznie oświadczył, że odpowiedni dla niego byłby ostatni dzień kontroli, który – jak dobrze wiedzą świadczeniodawcy mający kontrolę już za sobą – służy kontrolerom do ukończenia i przedstawienia świadczeniodawcy protokołu kontroli.

Szpital, otrzymawszy protokół kontroli, przekazał go podwykonawcy, by ten jakkolwiek ustosunkował się do jego treści, czego podwykonawca również nie uczynił. Ostatecznie świadczeniodawca został zmuszony, aby samodzielnie ustosunkować się do protokołu „kontroli, której nie było” i miał nadzieję, że NFZ okaże wyrozumiałość wobec braku jego winy w tym, że podwykonawca nie poddał się kontroli.

Kara, proces i… „kara”

Po wydarzeniach związanych z wcześniej opisaną kontrolą, podwykonawca wypowiedział świadczeniodawcy umowę. W czasie trwania okresu wypowiedzenia okazało się również, że podwykonawca złożył w sprawie, bezpośrednio do NFZ, własne „zastrzeżenia do protokołu kontroli”, do czego przecież nie był uprawniony. Niestety dla świadczeniodawcy – w wystąpieniu pokontrolnym NFZ negatywnie ocenił skontrolowaną działalność świadczeniodawcy, właśnie z uwagi na utrudnianie przez podwykonawcę czynności kontrolnych. W konsekwencji – czego niestety można było się spodziewać – NFZ nałożył na świadczeniodawcę karę w wysokości prawie 50 tysięcy złotych – równej dokładnie 1% wartości kontraktu. Po częściowym uwzględnieniu zastrzeżeń do wystąpienia pokontrolnego – NFZ obniżył ostatecznie karę umowną do 0,75% wartości kontraktu.

Podwykonawca tymczasem w żaden sposób nie poczuwał się do odpowiedzialności i ani myślał ponieść czy chociaż partycypować w kosztach wywołanych bezpośrednio jego zachowaniem. To właśnie sprawiło, że kancelaria w imieniu klienta wytoczyła w sprawie powództwo, aby odzyskać dla świadczeniodawcy pieniądze utracone wskutek nielojalnego działania podwykonawcy.

Proces w sprawie był ponadprzeciętnie szybki jak na rodzime realia (wyrok zapadł w niecały rok od wniesienia pozwu). Sąd nie miał w sprawie wątpliwości, czemu dał jednoznaczny wyraz w ustnych motywach rozstrzygnięcia po ogłoszeniu wyroku. Sąd wskazał, że zachowanie podwykonawcy stanowiło niewykonanie umowy łączącej podwykonawcę ze świadczeniodawcą. Zgodnie bowiem z umową – podwykonawca miał obowiązek poddać się kontroli NFZ, czego nie zrobił. Sąd wskazał jednocześnie, że pomiędzy niewykonaniem przez podwykonawcę umowy a szkodą powstałą w majątku świadczeniodawcy (czyli karą umowną nałożoną przez NFZ) istnieje związek przyczynowo-skutkowy. Tym samym, spełnione zostały przesłanki odpowiedzialności kontraktowej określone w Kodeksie cywilnym.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Sprawiedliwości stało się zadość – podwykonawca będzie musiał zapłacić za szkodę, którą wywołał swoim zachowaniem. Pamiętać jednak należy, że przez te kilkanaście miesięcy świadczeniodawca pozbawiony był możliwości dysponowania tymi pieniędzmi. Na gruncie tego postępowania mógł zatem jedynie „wyjść na zero”, odzyskując utracone pieniądze.

Wyrok ten, co prawda jeszcze nieprawomocny, pozwala mieć jednak nadzieję, że przesądzona zostanie – także na potrzeby innych podobnych spraw – kwestia odpowiedzialności podwykonawcy za jego działania i zaniechania, które wywołują negatywne skutki podczas przeprowadzanej przez NFZ kontroli. Na gruncie tej konkretnej sprawy zaś świadczeniodawca, nawet pomimo braku szczególnych uregulowań w umowie, będzie miał możliwość odzyskania kilkudziesięciu tysięcy złotych, które musiał zapłacić Funduszowi z tytułu nałożonej kary umownej.

Ale czy w ogóle musiało do tego dojść? Komentarz r.pr. Katarzyny Fortak-Karasińskiej, pełnomocnika świadczeniodawcy:

Tego typu proces nie musiał się w ogóle zdarzyć. Zapobieżenie takiemu rozwojowi wydarzeń wymagało jednak od świadczeniodawcy pewnej przezorności podczas zawierania umowy lub wprowadzenia pewnych modyfikacji już w toku jej trwania. Przede wszystkim – zabezpieczenie własnych, słusznych interesów w kontaktach z podwykonawcą wymaga analizy sytuacji i środków, których możemy (w różnych sytuacjach biznesowych) użyć.

Aby to wyjaśnić, posłużę się prostym przykładem. Zazwyczaj kiedy strony zawierają umowę, to jest pomiędzy nimi zgoda. W końcu doszło do porozumienia pomiędzy dwoma podmiotami, a ostatecznie – doszło do porozumienia pomiędzy ludźmi. Zazwyczaj więc w dniu podpisania umowy przedstawiciele stron nie patrzą na siebie wilkiem, a raczej podpisaniu umowy – szczególnie gdy opiewa ona na wysokie kwoty – towarzyszą przyjacielskie uściski dłoni. Często pisząc umowę na potrzeby klienta, spotykamy się z tym, że klienci nie chcą okazywać drugiej stronie braku zaufania poprzez wprowadzenie do umowy np. kar umownych lub innych mechanizmów pozwalających dobrze zabezpieczyć ich interesy. Staramy się wówczas przekonywać i zachęcać do otwartej rozmowy z kontrahentem, do pragmatycznego, biznesowego podejścia do sprawy i, mimo wszystko, do podjęcia kroków w kierunku zabezpieczenia interesów swojej firmy. Pośród prawników krąży nawet takie powiedzenie, że „umowy pisze się na złe czasy”.

W efekcie, klasyczna umowa na podwykonawstwo w ramach wykonywania umowy z NFZ zawiera te postanowienia, które wskazuje bezpośrednio m.in. ustawa o działalności leczniczej i inne właściwe przepisy (a i to nie zawsze, gdyż wiele umów w obrocie nie zawiera wszystkich wymaganych postanowień). Podwykonawca zobowiązuje się zatem do poddania się kontroli przeprowadzanej przez kontrolerów NFZ, jednak w samej umowie nie przewiduje się rozwiązań, które umożliwiłyby szybką i bezpośrednią egzekucję tego obowiązku. W efekcie – problem może nigdy nie wystąpić, o ile współpraca z podwykonawcą będzie się układała pomyślnie i będzie on wypełniał swoje obowiązki. Co jednak, gdy podwykonawca odmówi poddania się kontroli? Gdy będzie ją utrudniał? Ostatecznie co, jeśli w wyniku jego innych działań lub zaniechań nałożona zostanie na świadczeniodawcę przez NFZ kara umowna?

Pamiętajmy, że kary umowne nakładane przez NFZ stanowią określony procent wartości kontraktu, co przy dużych kontraktach z NFZ, gdzie zawiera się często kilka umów z różnymi podwykonawcami, oznacza, że kary te mogą opiewać nawet na kilkaset tysięcy złotych! Takie obciążenie może dla wielu świadczeniodawców stanowić znaczące zaburzenie płynności jednostki, zmusić do poszukiwania alternatywnych (często niekorzystnych) źródeł finansowania, a nawet doprowadzić do bankructwa.

Warto przy tym pamiętać, że nie ma rozwiązań uniwersalnych, które można by było zastosować w każdej sytuacji. Dużo zależy od tego, która strona ma silniejszą pozycję, czyli krótko mówiąc – komu bardziej zależy na zawarciu umowy, a kto może jej warunki dostosować bardziej do swoich interesów. Doświadczenie uczy, że prawie zawsze można wynegocjować takie brzmienie postanowień, które będzie akceptowalne dla obu stron. Warto pamiętać, że choć może to wydłużyć negocjacje i wymagać konsultacji prawnych w zakresie konkretnych postanowień umów – zawarcie w umowie z podwykonawcą odpowiednio skonstruowanych klauzul zabezpieczających interesy świadczeniodawcy często pozwoli uniknąć lub zminimalizować ryzyko długotrwałej batalii sądowej.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.