Po pandemii trzeba utrzymać szybkie tempo realizacji projektów e-zdrowia [OPINIA]

dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia UŁ
opublikowano: 01-04-2020, 16:40

"W czasach, które nastąpią po pandemii, zdecydowanie trzeba utrzymać koncentrację na szybkiej realizacji projektów e-zdrowia w zakresie udrażniania kanałów dostępu pacjentów do lekarzy, porad i wiedzy z zakresu profilaktyki i leczenia. W parze z upowszechnieniem usług telemedycznych następuje transformacja cyfrowa w edukacji, szkolnictwie wyższym, organizacji pracy. To doświadczenie pozostawi w nas trwały ślad" - uważa dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia UŁ.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Mamy obecnie sytuację bezprecedensową, z którą w okresie powojennym nigdy nie mieliśmy do czynienia. Samo zjawisko pandemii jest nam znane, bowiem ostatni raz WHO ogłosiło ją w 2009 r. w związku z wybuchem świńskiej grypy H1N1, która zainfekowała prawie 25 proc. światowej populacji. Wyjątkowość obecnej sytuacji wiążę się z dynamiką i zasięgiem rozprzestrzeniania się koronawirusa oraz środkami, które zostały zastosowane dla jego ograniczenia. Życie ludzi w ponad 150 krajach świata zmieniło się diametralnie. Radykalne wytyczne w zakresie ograniczenia dystansu społecznego, mające na celu redukcję ryzyka zakażenia, wymusiły zmianę organizacji pracy, w szczególności w sektorze usług, edukacji, kształcenia i wielu innych obszarach państwa. 

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor CentrumKształcenia Podyplomowego UczelniŁazarskiego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia UŁ
Zobacz więcej

Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor CentrumKształcenia Podyplomowego UczelniŁazarskiego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia UŁ

Przed największymi wyzwaniami stanęły jednak systemy ochrony zdrowia. Jak pokazały ostatnie trzy miesiące, żaden z nich nie był przygotowany na pandemię. Pomimo ogromnej skali corocznych zachorowań na grypę w Europie (tylko w lutym w naszym kraju odnotowano 821 653 przypadków zachorowania i podejrzenia zachorowania, w konsekwencji czego zmarły 23 osoby), systemy opieki zdrowotnej wydają się dalece niegotowe do sprostania takiemu wzywaniu. Epidemiologia i demografia skłaniają bowiem polityków zdrowotnych do koncentrowania uwagi na leczeniu chorób cywilizacyjnych o przewlekłym charakterze, a nie zakaźnych. Wyraża się to zarówno w strukturze zasobów, organizacji procesów, podejściu do procedur postępowania, jak również priorytetów w finansowaniu. Nie bez znaczenia jest też postawa samego społeczeństwa, które bezmyślnie poddaje się manipulacji ruchów antyszczepionkowych, minimalizujących ryzyko chorób zakaźnych. 

W sytuacjach kryzysowych ujawniają się słabości każdego systemu. Jak w soczewce widać deficyty zasobów i narzędzi, brak poszanowania standardów medycznych i organizacyjnych, błędy w zarządzaniu infrastrukturą i ludźmi. W normalnej sytuacji wprost wiążemy je z brakiem odpowiedniego finansowania, ale — paradoksalnie — ostatnie miesiące ukazały, że pod ciężarem pandemii uginają się także systemy, które od lat traktowaliśmy jako wzorcowe, również pod względem poziomu inwestycji w ochronę zdrowia. Za wcześnie mówić o wygranych i przegranych, ale nie ma wątpliwości, że właśnie przechodzimy jeden z najważniejszych sprawdzianów zarówno w obszarze opieki zdrowotnej, jak i polityk kryzysowych państw. Bilans strat, mierzony ludzkim zdrowiem i życiem, nie może być niczym kompensowany i musi zmuszać do konstruktywnych zmian, wyciągania wniosków na przyszłość. 

Nigdy wcześniej bezpieczeństwo zdrowotne nie zajęło tak wysokiego, czyli właściwego dla siebie miejsca w polityce państwa. Kryzys pandemiczny ukazuje znaczenie dostępu do krytycznych zasobów: ludzkich, materiałowych, sprzętowych, dobrej organizacji, otwarcia na współpracę, w tym międzyresortową, wsparcia technologicznego i bezpieczeństwa finansowego. Podkreśla wagę długoterminowego, scenariuszowego planowania na wszystkich poziomach systemu, zarówno  tym makro-państwa, mezo-regionu, jak i mikro-placówki. Krytyczną cechą efektywnego systemu wydaje się w tych okolicznościach jego elastyczność, a narzędziem dostęp do informacji. 

Cyfryzacja systemu ochrony zdrowia i upowszechnienie narzędzi e-zdrowia to proces, który trwa od dekady. Ostatnie dwa lata charakteryzowały się szczególnym przyspieszeniem. Wdrożenie e-zwolnienia, e-recepty, pomimo sceptycyzmu pewnych środowisk, jest dzisiaj pozytywnie oceniane przez pacjentów i kadry medyczne. Jak mówią niektórzy, narzędzia te są zbawieniem w sytuacji epidemii, a doświadczenia z ich wykorzystania przekonują zarówno świadczeniodawców, jak i samych chorych do otwarcia się na inne usługi cyfrowe. To, co nie udawało się od kilku lat, nabrało zupełnie innej dynamiki w ostatnich tygodniach. 

Determinacja NFZ, Ministerstwa Zdrowia i CSIOZ sprawiła, że pojawiły się realne i atrakcyjne warunki do realizacji teleporad i telekonsultacji, które mogą pomóc zabezpieczyć dostęp do świadczeń zdrowotnych w sytuacji obiektywnego ograniczenia tradycyjnej formy ich udzielania. W POZ z dnia na dzień rośnie liczba realizowanych teleporad i telewizyt, NFZ uruchomił w systemie EWUŚ znacznik kwarantanny, a CSIOZ poinformował o dostępności wirtualnego asystenta pacjenta w zakresie informacji o koronawirusie. 

W czasach, które nastąpią po pandemii, zdecydowanie trzeba utrzymać koncentrację na szybkiej realizacji projektów e-zdrowia w zakresie udrażniania kanałów dostępu pacjentów do lekarzy, porad i wiedzy z zakresu profilaktyki i leczenia. W parze z upowszechnieniem usług telemedycznych następuje transformacja cyfrowa w edukacji, szkolnictwie wyższym, organizacji pracy. To doświadczenie pozostawi w nas trwały ślad. Wierzę, że zwiększy apetyt i świadomość korzyści, jakie niesie szersze wykorzystywanie w codziennym życiu rozwiązań teleinformatycznych. Dlatego konieczne są dalsze nakłady i prace nad rozszerzaniem funkcjonalności Internetowego Konta Pacjenta tak, aby mogło ono zbierać i udostępniać nie tylko pacjentowi, ale też lekarzom POZ, AOS, SZ i SOR dane o wszystkich udzielonych pacjentowi świadczeniach medycznych, w tym wyników badań diagnostycznych oraz informacji o zaordynowanych lekach. 

Zdecydowanie potrzebna jest nam integracja systemów, w jakich gromadzone są dane o pacjencie, ale też dane dotyczące kosztów leczenia i skuteczności terapii. Za każdym razem, gdy pacjent jest u lekarza czy leży w szpitalu, zbierane są dane, ale przez różne systemy, co powoduje ich rozproszenie. Same dane nic nie wnoszą, jeśli nie są analizowane w celu wyciągania wniosków służących usprawnianiu opieki nad pacjentem, maksymalizacji wartości zdrowotnej, zatem również podnoszeniu efektywności wydatkowania środków finansowych. I tu widzę potrzebę, a wręcz konieczność korzystania z systemów AI. 

Algorytm sztucznej inteligencji jest w stanie analizować i porównywać duże zbiory danych i np. ocenić ryzyko wystąpienia pewnych schorzeń w przyszłości czy optymalizowania planu leczenia i oceny jego efektywności. Sztuczna inteligencja to także szansa na rozwój medycyny personalizowanej. Badania nad innowacyjnymi cząsteczkami idą w kierunku terapii personalizowanych. Już dzisiaj w przypadku niektórych chorób onkologicznych leczenie może być dobrane dla pacjenta pod kątem jego indywidualnego profilu genetycznego. Cały czas rozwija się sekwencjonowanie genomowe właśnie dzięki zastosowaniu AI.

Integracja systemów baz danych w Polsce oraz rozwój rejestrów medycznych będzie kolejnym milowym krokiem na drodze do optymalizacji zasobów i poprawy procesów medycznych i zarządczych, także w sytuacjach kryzysowych. Wymaga jednak również zmiany myślenia i postaw, nakierowania na monitorowanie i pomiar jakości leczenia, przejrzystość procedur i poszanowanie standardów. Wszystkie te działania warunkowane są adekwatnym finansowaniem ochrony zdrowia.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Pandemia koronawirusa: trudny sprawdzian i katalizator zmian w systemie ochrony zdrowia

Po pandemii publiczne placówki czeka napływ „odroczonych” pacjentów [OPINIA dr. n. ekon. Michała Seweryna]

Telemedycyna sprawdza się w czasach pandemii [OPINIA Michała Kępowicza, dyrektora ds. relacji strategicznych Philips]

Powinniśmy już teraz przygotowywać się do kolejnej epidemii - starości [KOMENTARZ dr. n. farm. Marcina Balcerzaka]

Epidemia obnażyła zapaść, w jakiej jest polski system ochrony zdrowia [OPINIA Jarosława Bilińskiego z OIL Warszawa

Piotr Warczyński: Po pandemii koronawirusa wpływy NFZ znacznie zmaleją

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego oraz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia UŁ

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.