Po pandemii publiczne placówki czeka napływ „odroczonych” pacjentów [OPINIA]

dr n. ekon. Michał Seweryn, specjalista epidemiologii i zdrowia publicznego, prezes EconMed Europe, były małopolski państwowy wojewódzki inspektor sanitarny
opublikowano: 01-04-2020, 16:37

"Obecna koncentracja na leczeniu COVID-19 oraz realizacji przypadków najpilniejszych to bomba z opóźnionym zapłonem. Gdy opadnie kurz po bitwie z koronawirusem, publiczne jednostki czeka napływ pacjentów, którzy zostali „odroczeni”, co może przerosnąć możliwości logistyczne, ludzkie i finansowe tych placówek" - uważa dr n. ekon. Michał Seweryn, specjalista epidemiologii i zdrowia publicznego, prezes EconMed Europe, były małopolski państwowy wojewódzki inspektor sanitarny.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Obawiam się, że wszystkie problemy, z którymi borykał się do tej pory polski system ochrony zdrowia, nie tylko nie znikną po pandemii, ale będą eskalować — gdy sytuacja zacznie wracać do normalności. Epidemia boleśnie obnażyła nasze systemowe słabości.

Dr n. ekon. Michał Seweryn
Zobacz więcej

Dr n. ekon. Michał Seweryn

Brak dobrego planowania i koordynacji w polityce zdrowotnej ujawnił się w niedoborze oddziałów zakaźnych w kraju. Niestety, mapy potrzeb zdrowotnych nie spełniają swojej roli, a brak spójnej polityki zdrowotnej na szczeblu centralnym i wojewódzkim znacznie utrudnia skuteczne koordynowanie działań w systemie, co potęguje wszechobecny chaos.

Źle opłacany i często zdemotywowany personel medyczny w obliczu epidemii po raz kolejny przekonał się, że zdany jest głównie na siebie, nawet w tak podstawowych kwestiach, jak wyposażenie w środki ochrony indywidualnej. Przewiduję, że problemy kadrowe będą się nasilać.

Zła sytuacja finansowa publicznych placówek, chwilowo „odłożona”, wróci i postawi je przed widmem braku płynności finansowej. Nie pomogą w tym rozliczenia z dostawcami sprzętu medycznego, leków czy personelem medycznym za czas pandemii.

Warto również zdawać sobie sprawę z tego, że obecna koncentracja na leczeniu COVID-19 oraz realizacji przypadków najpilniejszych to bomba z opóźnionym zapłonem. Gdy opadnie kurz po bitwie z koronawirusem, publiczne jednostki czeka napływ pacjentów, którzy zostali „odroczeni”, co może przerosnąć możliwości logistyczne, ludzkie i finansowe tych placówek.

Coraz mocniejszym ogniwem w systemie staje się Narodowy Fundusz Zdrowia, który pod rządami Adama Niedzielskiego zmienia się w elastyczniej reagującą i sprawnie działającą instytucję. Ale mam spore obawy, czy sprosta finansowym wyzwaniom, jakie stoją przed polską ochroną zdrowia. Nieuchronnie czekający nas kryzys gospodarczy oznacza zmniejszenie wpływów ze składek zdrowotnych, co wpłynie na możliwości działania NFZ. Wygląda na to, że politycy będą w końcu musieli pochylić się nad systemem ochrony zdrowia, bo ten tlący się pożar może wkrótce po pandemii wybuchnąć w sposób niekontrolowany.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Pandemia koronawirusa: trudny sprawdzian i katalizator zmian w systemie ochrony zdrowia

Telemedycyna sprawdza się w czasach pandemii [OPINIA Michała Kępowicza, dyrektora ds. relacji strategicznych Philips]

Po pandemii trzeba utrzymać szybkie tempo realizacji projektów e-zdrowia [OPINIA dr n. ekon. Małgorzaty Gałązki-Sobotki]

Powinniśmy już teraz przygotowywać się do kolejnej epidemii - starości [KOMENTARZ dr. n. farm. Marcina Balcerzaka]

Epidemia obnażyła zapaść, w jakiej jest polski system ochrony zdrowia [OPINIA Jarosława Bilińskiego z OIL Warszawa

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: dr n. ekon. Michał Seweryn, specjalista epidemiologii i zdrowia publicznego, prezes EconMed Europe, były małopolski państwowy wojewódzki inspektor sanitarny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.