Po co lekarze wyjeżdżają z Polski, skoro tu jest świetnie

Katarzyna Nowosielska
opublikowano: 03-10-2018, 01:02
aktualizacja: 03-10-2018, 12:21

Coraz mniej lekarzy wyjeżdża za granicę „za chlebem” i w poszukiwaniu lepszych perspektyw rozwoju — tak wynika z anonimowych wypowiedzi lekarzy na forach internetowych. Ktoś spoza środowiska medycznego może pomyśleć, że zarobki lekarzy w Polsce są tak wysokie, a organizacja pracy i standard leczenia tak znakomite, że nie warto opuszczać kraju. Wielu lekarzy może mieć inne zdanie na ten temat.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W 2014 roku izby lekarskie wydały 820 zaświadczeń o postawie etycznej lekarza, potrzebnych do uznania jego kwalifikacji na terenie Unii Europejskiej. W kolejnych latach dokumentów tych wydawano mniej, np. w 2016 roku 650,a w 2017 r. — 750. Z danych Naczelnej Izby Lekarskiej wynika, iż najczęściej „za pracą” wyjeżdżają chirurdzy, interniści, ginekolodzy i ortopedzi. Sporą grupę stanowią młodzi lekarze, którzy chcą specjalizować się w określonej dziedzinie, natomiast w kraju mają z tym problem, bo jest ograniczona liczba rezydentur.

W 2014 roku izby lekarskie wydały 820 zaświadczeń, potrzebnych do uznania kwalifikacji lekarza na terenie Unii Europejskiej, w 2016 roku 650,a w 2017 r. — 750.
Zobacz więcej

W 2014 roku izby lekarskie wydały 820 zaświadczeń, potrzebnych do uznania kwalifikacji lekarza na terenie Unii Europejskiej, w 2016 roku 650,a w 2017 r. — 750.

Są też liczne powroty tych lekarzy, którzy na Zachód wyjechali w ubiegłych latach. „Po niespełna 5 latach w kardiologii w Niemczech wróciłam do Polski i jestem zadowolona. Czasem jest trudniej, czasem łatwiej, gdy porównuję z tym, jak było w Niemczech, ale ogólnie stopień zadowolenia z życia mam większy w Polsce niż u naszych zachodnich sąsiadów” — pisze kardiolożka na forum lekarskim konsylium.24.

Drażniąca bariera mentalna

Młody anestezjolog przyznaje: „Pracuję już pięć lat w Niemczech. Skończyłem specjalizację. Co raz częściej mam kryzysy i nie mogę tu wytrzymać. Nie mogę znieść niemieckiej mentalności. Wiem, że Polska to nie jest kraj mlekiem i miodem płynący, ale coraz częściej myślę o powrocie do ojczyzny. Pracowałem już w trzech szpitalach i wiem, że w Germanii też trzeba nieźle zasuwać”.

Podobne wypowiedzi lekarzy dotyczą zatrudnienia w Wielkiej Brytanii. Medycy nie narzekają na zarobki na Wyspach, ale na mentalność Anglików, do której trudno im się dostroić. Wymieniają się opiniami na temat rozczarowującej organizacji brytyjskiej służby zdrowia.

Z kolei miło wspominają pracę lekarza na Półwyspie Iberyjskim, choć finansowo nie była ona satysfakcjonująca. „Wróciłam po studiach w Hiszpanii i Niemczech do Polski i jestem bardzo zadowolona. Pracuję w publicznym szpitalu. Zarobki i organizacja pracy są średnie, ale mogę dorabiać na dyżurach i w przychodniach. (…) W Hiszpanii było fajnie. Dobra atmosfera w pracy ze względu na otwartość i beztroskę narodu, mało pacjentów w porównaniu do polskich warunków, ale zarobki specjalistów w szpitalach kiepskie — wynoszą ok. 2500-3000 euro netto” — stwierdza rezydentka okulistyki, która liczy, że gdy skończy specjalizację, będzie zarabiać kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

Rosną pensje w polskich szpitalach

„U mnie w szpitalu pracuje dwóch lekarzy, którzy zrobili specjalizację za granicą i wrócili do kraju — mówi Krystyna Barcik, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. — Jako wolontariuszka pracowała też młoda lekarka, która nie dostała się na wymarzoną dermatologię, a nie chciała iść na dostępną ortopedię. Przychodziła praktykować na naszym szpitalnym oddziale dermatologicznym, a pieniądze zarabiała w przychodni rodzinnej”.

Forumowicze ujawniają, iż w wielu szpitalach podstawowa pensja lekarza wynosi 8 tys. zł brutto, plus dyżury, przynoszące drugie tyle. Potwierdzają to także oficjalne dane o ich zarobkach: na etacie można otrzymywać od 4000 do 7500 zł brutto (tę górną stawkę płaci lekarzom np. Szpital Kliniczny we Wrocławiu). Faktyczne wynagrodzenie lekarza zależy od liczby dyżurów, zazwyczaj dodatkowo płatnych. Stawki różnią się w zależności od tego, czy dyżur jest pełniony w zwykły dzień (od 40 zł do ponad 90 zł za godzinę) czy świąteczny (do 200 zł/godz).

Poza tym wynagrodzenia zasadnicze lekarzy będą musiały wkrótce wzrosnąć do 6750 zł brutto, jeśli zdecydują się oni na pracę tylko w jednej placówce mającej kontrakt z NFZ. Tak stanowi znowelizowana ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. W Akademickim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu umowę ze szpitalem zdecydowało się podpisać już 30 proc. zatrudnianych przez placówkę specjalistów i połowa rezydentów. Pensję z etatu podstawowego będą oni mieli wyższą, a to automatycznie oznacza wyższe wynagrodzenie za nadgodziny, dyżury.

Hojne powiaty

Spośród powiatowych placówek służby zdrowia jedne z lepszych wynagrodzeń w kraju oferuje szpital w Nisku (woj. podkarpackie). Wprawdzie na etatach zatrudnionych jest tutaj tylko 6 lekarzy, bo reszta ma umowy cywilnoprawne, ale tej pierwszej grupie płaci 5300 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego.

Najwięcej cały czas zarabiają jednak lekarze kontraktowi. Niektóre szpitale, zwłaszcza w małych miejscowościach powiatowych, chcą im płacić miesięcznie nawet 20 tys. zł. Szpital Powiatowy w Głuchołazach oferuje nawet lekarzom opłacone mieszkanie w pakiecie. Koszty tego ma pokrywać powiat. Chętnych do pracy jednak brak, bowiem medycy niechętnie przenoszą się do mniejszych miejscowości, gdzie mają ograniczone możliwości rozwoju.

Aktualne powody wyjazdów i powrotów

Anestezjolodzy, którzy z grupy zawodowej lekarzy najczęściej emigrowali na Zachód, mogą już także w Polsce liczyć na dobre wynagrodzenia. Na forach lekarskich przyznają, iż zarabiają od 120 zł do 150 zł za godzinę.

„W wyjazdach już wcale nie chodzi o pieniądze. Koledzy, którzy zdecydowali się pracować w Szwecji czy Anglii, przyznają, że spotykają się tam z większym porządkiem pracy i mają więszy komfort psychiczny. Dyrekcja tamtejszych placówek medycznych nie kładzie tak dużego nacisku, jak w naszych szpitalach, na rozliczanie procedur, rozliczanie lekarza z tego, iż zlecił za dużo badań pacjentowi” — mówi Jerzy Wyszumirski, przewodniczący Związku Zawodowego Anestezjologów. Sam zna lekarkę, która wróciła z emigracji z Anglii, ale z powodów rodzinnych.

Rodzina, niedostateczna znajomość obcego języka to jedne z czynników, które skłaniają lekarzy do powrotu do Polski. Wielu z dotychczasowych emigrantów wybiera też rozwiązanie pośrednie: np. przez dwa tygodnie pracuje w Polsce, a przez kolejne dwa — w niemieckich czy szwedzkich miastach.

Polscy lekarze wyjeżdżający za granicę bywają rozczarowani faktem, iż nie mogą tam dorobić prywatnie. Na przykład w Niemczech utrzymanie się z prywatnej praktyki lekarskiej często graniczy z cudem. W wielu landach lekarze muszą mieć zgodę macierzystego szpitala na otworzenie prywatnej praktyki. Poza tym Niemcy, tak jak i Czesi, nie są przyzwyczajeni do opłacania dodatkowych wizyt u specjalistów, ponieważ opłacana z ich składek służba zdrowia działa na tyle sprawnie, iż nie trzeba szukać pomocy w prywatnych gabinetach.

Śląska specyfika

W wielu krajach UE nie ma ograniczeń przy naborach na konkretne specjalizacje, a kształcenie trwa krócej, bo tylko dwa lata (zamiast do sześciu, jak u nas). „To trzeba koniecznie zmienić. Będziemy działać w kierunku szerszego otwarcia specjalizacji dla młodych lekarzy oraz zakończenia turystyki szkoleniowej” — zapowiada dr n. med. Jacek Kozakiewicz, do niedawna prezes Śląskiej Izby Lekarskiej i nowo wybrany wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Emigracja lekarzy ze Śląska jest bowiem dość duża. Od 2004 r., czyli od momentu wejścia Polski do UE, śląska izba wydała 1893 zaświadczenia dotyczące formalnych kwalifikacji, potrzebne do pracy za granicą. Wyjazdom z tego regionu sprzyja sąsiedztwo z Niemcami. Wprawdzie wydane zaświadczenia nie przesądzają, iż ktoś ostatecznie wyjechał, bo izby lekarskie tego nie sprawdzają. „Nie znam takich, którzy wróciliby tu do pracy, ale przyjeżdża inna grupa. Chodzi o starszych lekarzy, którzy wypracowali zagraniczną emeryturę i chcą teraz osiąść na stałe w Polsce” — zaznacza dr Kozakiewicz. W Niemczech, aby otrzymać najniższą emeryturę w kwocie 400 euro, trzeba pracować minimum trzy lata.

Czy lekarze wyjeżdżający za granicę nadal kierują się motywami zarobkowymi? Dlaczego niektórzy wracają z emigracji? Podziel się swoją opinią na naszym profilu na Facebooku. 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Katarzyna Nowosielska

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Premium / Po co lekarze wyjeżdżają z Polski, skoro tu jest świetnie
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.