Pionierski zabieg terapii genowej w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 21-05-2019, 14:22

W Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim wykonano pionierskie w skali Polski i Europy zabiegi terapii genowej u dzieci z deficytem dekarboksylazy L-aminokwasów aromatycznych. To ciężka wrodzona wada metabolizmu, która uniemożliwia prawidłowy rozwój dziecka.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim wykonano pionierskie w skali Polski i Europy zabiegi terapii genowej u dzieci z deficytem dekarboksylazy L-aminokwasów aromatycznych. To ciężka wrodzona wada metabolizmu, która uniemożliwia prawidłowy rozwój dziecka. 

Prof. dr hab. n. med. Jolanta Sykut-Cegielska, krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii metabolicznej
Zobacz więcej

Prof. dr hab. n. med. Jolanta Sykut-Cegielska, krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii metabolicznej Archiwum

Deficyt AADC - na czym polega ta choroba?

Deficyt dekarboksylazy L-aminokwasów aromatycznych (AADC) to rzadka uwarunkowana genetycznie choroba metaboliczna. Z powodu mutacji w genie pacjent nie produkuje dopaminy ani serotoniny, tj. ważnych neuroprzekaźników. 

„Dziecko rodzi się pozornie zdrowe. Jednak bardzo szybko, bo najczęściej już w pierwszym miesiącu życia, pojawiają się nieprawidłowości. Rozwój ruchowy jest zaburzony: dziecko ma znacząco obniżone napięcie mięśniowe, jest bardzo wiotkie i wykazuje bardzo ubogą aktywność ruchową. Pojawiają się zaburzenia termoregulacji, trudności z oddychaniem, bezdechy. Z tego powodu nierzadko konieczne staje się użycie respiratora. Dodatkowo dochodzi do nawracających kryz, podczas których dziecko prezentuje nasilone ruchy dystoniczne. Silnie wzmożone napięcie mięśniowe powoduje wygięcie całego ciała ze zwrotem gałek ocznych. To bardzo bolesne epizody, które mogą trwać długo, uniemożliwiając jedzenie i picie, czego konsekwencją bywa niedocukrzenie. Każdy taki napad jest wyczerpujący dla pacjenta. Gdy atak ustępuje dziecko zapada w długi, głęboki sen, podczas którego napięcie mięśni stopniowo się normuje” - wyjaśnia prof. Jolanta Sykut-Cegielska, krajowa konsultant w dziedzinie pediatrii metabolicznej.

Choroba sprawia, że dzieci mają bardzo ograniczone możliwości motoryczne: nie są w stanie unieść głowy, usiąść, są więc skazane na pozycję leżącą. Jednocześnie, mimo trudności w komunikacji z otoczeniem z powodu braku mowy czynnej, ich rozwój intelektualny jest często zachowany. 

„Deficyt dekarboksylazy L-aminokwasów aromatycznych po raz pierwszy opisano w 1990 roku. Dziś z taką diagnozą żyje na całym świecie ok. 130 osób, głównie dzieci. W Polsce dotychczas deficyt AADC zdiagnozowaliśmy u dwójki dzieci. Sądzę, jednak że takich przypadków jest więcej, ale choroba bywa nierozpoznawana lub błędnie rozpoznawana jako padaczka (z powodu zaburzeń napadowych zwanych kryzami) lub jako mózgowe porażenie dziecięce” - uważa prof. Jolanta Sykut-Cegielska.

Aby ustalić rozpoznanie deficytu AADC konieczne jest badanie płynu mózgowo-rdzeniowego, w którym ocenia się stężenie amin biogennych. Analiza jest trudna, a jej wyniki wymagają interpretacji doświadczonego diagnosty laboratoryjnego. Celem potwierdzenia rozpoznania należy oznaczyć aktywność enzymu we krwi (obecnie dostępne za granicą) i/lub wykonać badanie molekularne.

„Dotychczas pacjentom można było pomóc jedynie w bardzo ograniczonym zakresie. Stosowano leki, które miały łagodzić skutki niedoboru serotoniny i dopaminy. Jednak efekty były dalekie od zadowalających” - przyznaje prof. Sykut-Cegielska.

Terapie genowa - przełom w leczeniu deficytu AADC

Terapia genowa, którą po raz pierwszy w Polsce i po raz pierwszy w Europie, wykonano w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim, to przełom w leczeniu deficytu AADC, który stwarza nadzieje na leczenie przyczynowe także innych wrodzonych wad metabolizmu; w tym tych przebiegających z manifestacją neurologiczną, a jest to wyjątkowo trudne zadanie. 

„Nie sposób o terapii genowej opowiedzieć w kilku zdaniach. Najogólniej mówiąc, polega ona na podawaniu, za pośrednictwem wektorów wirusowych, białek modyfikujących pracę niektórych obszarów mózgu. Terapia ta umożliwia także wykonanie celowanych infuzji terapeutycznych. Zabiegi odbywają się w czasie rzeczywistym przy użyciu silnego pola magnetycznego. Wszystkie etapy kontrolowane są na bieżąco, w czasie rzeczywistym, na monitorach rezonansu magnetycznego, wyposażonego w odpowiednie oprogramowanie” — wyjaśniał prof. Mirosław Ząbek w wywiadzie, którego udzielił "Pulsowi Medycyny" w lutym tego roku

Terapię genową zespół pod przewodnictwem prof. Ząbka zastosował dotychczas w leczeniu pacjentów z glejakiem wielopostaciowym, nowotworem złośliwym o wyjątkowo złym rokowaniu.

„Przed nami kolejne wyzwania. Chcemy zastosować terapię genową w leczeniu dzieci, które cierpią z powodu genetycznego deficytu dopaminy i serotoniny.” — mówił na początku roku prof. Ząbek. 

Zamierzenia te udało się niedawno wcielić w życie. Implementacja terapii genowej na rodzimym gruncie nie byłaby jednak możliwa, gdyby nie współpraca z prof. Krzysztofem Bankiewiczem z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. W USA za pomocą pionierskiej terapii genowej dzieci z deficytem dekarboksylazy L-aminokwasów aromatycznych były tą metodą leczone jako pierwsze na świecie. W Polsce z tej pionierskiej terapii skorzystało dwóch pacjentów: 13-letni Kacper i 8-letnia Ania.

„Kacper prezentował objawy chorobowe od 2. miesiąca życia, a zdiagnozowaliśmy go, gdy miał 4 lata. Już teraz, w niespełna trzy miesiące po  terapii genowej, widać pozytywne zmiany. Chłopiec jest w stanie utrzymać głowę, a nawet ją obracać na boki. Leżąc na brzuchu i podpierając się na łokciach chętnie wygląda przez okno i obserwuje toczące się za szybą życie, co wcześniej było niemożliwe. Znacznie poprawiły się także jego zdolności komunikacyjne. Mama Kacpra mówi, że udało mu się wymówić pierwszy raz w życiu jej imię. Wcześniej chłopiec był w stanie wydawać tylko pojedyncze dźwięki. Sądzę, że kolejne efekty terapii genowej przyjdą z czasem. Jednak już teraz możemy mówić o ewidentnej poprawie klinicznej u Kacpra” - mówi prof. Jolanta Sykut-Cegielska.

Drugą pacjentką, która została poddana terapii genowej, była 8-letnia Ania. U dziewczynki chorobę wykryliśmy już w 4. miesiącu życia. 

„Ania miała starszą siostrę, która prawdopodobnie także cierpiała na deficyt AADC. U dziewczynki rozpoznawano padaczkę, zmarła mając zaledwie 13 miesięcy. Gdy więc u Ani wystąpiły podobne objawy, od razu rozpoczęliśmy wnikliwie szukać ich przyczyn” - mówi prof. Sykut-Cegielska.

Specjaliści nie mają wątpliwości: terapia genowa u dzieci z AADC to rewolucja.

„Deficyty genetyczne są podłożem bardzo wielu chorób metabolicznych o złym rokowaniu. Dziś jesteśmy świadkami przełomu, który daje nadzieję wielu chorym. Znamy różne wrodzone wady metabolizmu, w których dominują objawy neurologiczne. Dotychczasowe leczenie polegało na łagodzeniu objawów klinicznych i próbach powstrzymania progresji choroby, ale jest to wyłącznie leczenie objawowe – w wielu przypadkach nieskuteczne. Obecna możliwość terapii genowej, o której od dawna się mówiło, ale która dopiero teraz staje się realna i dostępna w praktyce, stanowi przełom w leczeniu pacjentów z chorobami genetycznie uwarunkowanymi; otwiera nową erę leczenia przyczynowego, pozwalającego na zdecydowanie lepsze rokowanie u tych pacjentów. Choć trzeba pamiętać, że to terapia eksperymentalna i na ostateczne wnioski trzeba będzie jeszcze poczekać” - podsumowuje krajowa konsultant w dziedzinie pediatrii metabolicznej.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.