Pilotażowy program rehabilitacji stacjonarnej po COVID-19 objął ok. pół tysiąca osób

EG/PAP/Marek Szczepanik
opublikowano: 15-02-2021, 08:26

Coraz młodsi pacjenci trafiają na leczenie w ramach pierwszego w Europie programu rehabilitacji stacjonarnej po COVID-19, który prowadzony jest w szpitalu MSWiA w Głuchołazach. Od września 2020 roku szpital przyjął około pół tysiąca pacjentów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Od września 2020 roku szpital MSKiA w Głuchołazach jako pierwszy w Europie rozpoczął stacjonarną rehabilitację osób, które przeszły COVID-19. Jak przyznaje kierujący projektem krajowy konsultant w dziedzinie fizjoterapii, prof. Jan Szczegielniak, liczba powikłań u ozdrowieńców nadal zaskakuje.

"Od września przyjęliśmy ok. 500 pacjentów po zakażeniu koronawirusem, u których wskazany był pobyt na rehabilitacji stacjonarnej, czyli pobyt w szpitalu z odpowiednim programem rehabilitacji. Dysponowaliśmy 90 łóżkami, zwiększamy w tej chwili tę liczbę do 120" - powiedział prof. Szczegielniak.

iStock
iStock

Niejednorodny obraz powikłań

Najważniejsza refleksja - zaznaczył - dotyczy powikłań.

"Spodziewaliśmy się objawów związanych z układem oddechowym, czyli występujących zaburzeniach czynności wentylacyjnej, duszności i związanym z tym ograniczeniem możliwości wysiłkowych. Okazało się jednak, że tych objawów i dysfunkcji jest znacznie więcej. To objawy bardzo dokuczliwe, które muszą być uwzględnione w procesie rehabilitacji, takie jak zaburzenia równowagi i koordynacji ruchowej, bóle mięśniowe i stawowe, bóle klatki piersiowej i głowy oraz utrzymujące się ogólne osłabienie. Oprócz tego, objawy ze strony zmysłów jak zaburzenia węchu, smaku, wzroku, objawy depresji, zaburzenia snu. Objawy te występują także u tych osób, które nie były hospitalizowane a zakażenie przeszły łagodnie i skąpoobjawowo" - wylicza prof. Szczegielniak.

Jakie problemy zdrowotne zgłaszają ozdrowieńcy

Kolejnym zaskoczeniem dla prowadzących program jest stosunkowo duża liczba osób młodych, które mają problemy po przejściu COVID-19. Chociaż średnia wieku pacjentów, którzy są leczeni w ramach projektu oscyluje na poziomie 55 lat, to coraz częściej do szpitala trafiają ludzie bardzo młodzi - mających niewiele ponad 20 lat. Oprócz objawów fizycznych, ozdrowieńcy zgłaszają także problemy natury psychologicznej.

"Wielu z nich ma objawy lękowe, depresyjne związane z pobytem na oddziałach szpitalnych lub oddziale intensywnej terapii, długotrwałym unieruchomieniem, rozłąką z rodziną. Dla osób, które wcześniej nie wymagały leczenia szpitalnego, sam fakt długotrwałej izolacji odgrywa dużą rolę w pojawieniu się wielu wspomnianych wcześniej objawów. Do tego dochodzi stres, obawa o przyszłość, dość niepewną, związaną zarówno z sytuacją ekonomiczną każdego z nas jak i niepewnością związaną z możliwością zachorowania, a później długotrwałym procesem leczenia i rehabilitacji, także obawą o najbliższych" - wyjaśnia prof. Szczegielniak.

Jak przyznaje naukowiec, pomysł objęcia ozdrowieńców kompleksową opieką daje dobre efekty, choć u części pacjentów konieczna jest czasem dalsza rehabilitacja - zwłaszcza pod kątem występujących zaburzeń pamięci, koncentracji i lęków.

Nie tylko fizjoterapia

Prof. Szczegielniak zaznacza, że "założeniem programu pilotażowego było zarówno sprawdzenie efektywności zastosowanych modeli rehabilitacji dostosowanych do możliwości pacjentów, jak i określenie występujących dodatkowych objawów, ich czas ustępowania i ocenę potrzeb rehabilitacji".

"Modele rehabilitacji były przeznaczone dla pacjentów, u których spodziewaliśmy się zaburzeń związanych głównie z układem oddechowym i muszą być uzupełniane o kolejne procedury. Uznaliśmy, że pobyt w szpitalu gwarantuje nie tylko procedury fizjoterapeutyczne oparte o kwalifikację do usprawniania i zindywidualizowany program, ale odpowiednie badania, opiekę lekarską, psychologiczną i pielęgniarską, czyli opiekę kompleksową" - powiedział szef projektu.

"Stosowany program usprawniania wpisuje się w stawiane rehabilitacji cele, zmierzające do umożliwienia powrotu do pracy. Większość z osób uczestniczących w programie nie mogłaby jeszcze wrócić do pracy, a stwierdzana niepełnosprawność u tak wielu osób wiąże się także z pewnymi obciążeniami dla całego społeczeństwa. Czy my umożliwiamy ten powrót? Nie wszystkim i nie od razu. Po zakończonym cyklu rehabilitacji stwierdzamy poprawę możliwości wysiłkowych, jakości życia, zmniejszenie występującej duszności. Wszystko wskazuje na to, że model opracowany przez nas i wdrożony dla chorych po zakażeniu koronawirusem jako jeden z pierwszych na świecie, sprawdza się" - ocenił prof. Szczegielniak.

Podkreślił widoczne zaangażowanie pacjentów w starania o powrót do normalnego funkcjonowania, choć jak zauważył, na wiele odpowiedzi dotyczących skutków zakażenia koronawirusem, jeszcze musimy poczekać. "Wciąż wiele się uczymy na temat tej choroby. Wielu pacjentów wymaga dodatkowej diagnostyki i leczenia związanego z występującą cukrzycą, postwirusową niewydolnością serca czy też masywnym zwłóknieniem płuc" - zaznaczył profesor.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Problemy zdrowotne ozdrowieńców po COVID-19: jakie objawy powinny alarmować?

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.