Pieniądze na podwyżki dla medyków. Dyrektorzy: NFZ jedną ręką daje, ale drugą zabiera

opublikowano: 08-08-2022, 11:51

Dyrektorzy szpitali alarmują, że podmioty z I poziomu zabezpieczenia szpitalnego zlokalizowane w małych miejscowościach będą miały ogromne problemy z wypłatą podwyższonych wynagrodzeń. NFZ zwiększył wprawdzie wyceny, ale “zabrał” placówkom środki wynikające ze współczynników korygujących, do tej pory wypłacane odrębnie i wyłącznie na wynagrodzenia. Realnie szpitale na podwyżkach wycen zyskały więc niewiele - zdecydowanie za mało, by zapłacić więcej pracownikom.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego
Na zdj. Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego
Fot. Związek Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego

8 sierpnia odbyła się konferencja prasowa Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, której głównym tematem było to, w jaki sposób podwyżki wynagrodzeń wprowadzone od lipca tego roku wpłyną na sytuację finansową placówek ochrony zdrowia.

Podwyżyki dla pracowników w ochronie zdrowia: małe placówki w najgorszej sytuacji

Od 1 lipca obowiązuje nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników podmiotów leczniczych oraz niektórych innych ustaw. Wprowadza ona nowe współczynniki pracy m.in. dla pielęgniarek i lekarzy, a co za tym idzie wzrost wynagrodzeń. Podwyżki, określane w ustawie jako „adekwatne”, mają też otrzymać pracownicy administracyjni i techniczni szpitali. Problem w tym, że coraz więcej dyrektorów sygnalizuje, że podwyżki fatalnie odbijają się na kondycji finansowej placówek.

- Na finansach szpitali odbija się też galopująca inflacja. Wszystkie szpitale zrzeszone w Związku zostały zobowiązane przez zarząd do przedstawienia informacji o tym, w jaki sposób będą kształtowały się ich wydatki i przychody po wprowadzeniu ustawy regulującej wynagrodzenia. Niestety, zlikwidowano wszystkie współczynniki korygujące, dodatki i nie w pełni zostały one wliczone do wyceny świadczeń – mówił na konferencji prasowej 8 sierpnia Władysław Perchaluk, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Jak dodał, sytuacja finansowa szpitali jest zróżnicowana w zależności od tego, jakiego rodzaju świadczenia mają w ofercie. Według danych przekazanych przez placówki wynika, że miesięcznie szpitalom brakuje od 130 do nawet 600 tysięcy złotych miesięcznie.

Na finansach szpitali odbija się też galopująca inflacja, mówił Władysław Perchaluk
Na finansach szpitali odbija się też galopująca inflacja, mówił Władysław Perchaluk

- Nasza placówka to szpital powiatowy, mieszczący się na terenie powiatu ziemskiego. Jesteśmy niewielkim szpitalem. (…) Kontrakt z NFZ oscyluje na 4 mln zł miesięcznie. Oprócz leczenia podstawowego w naszych strukturach działa też ratownictwo medyczne i podstawowa opieka zdrowotna. Wzrost wynagrodzeń tylko dla pracowników zatrudnionych w oparciu o umowy o pracę i pracowników administracyjnych to miesięcznie koszt 580 tysięcy zł. Zdecydowaną większość lekarzy, bo aż 70 proc., zatrudniamy w oparciu o kontrakty. Doliczając ich wynagrodzenia ta kwota rośnie do 750 tysięcy złotych. Dzięki nowym wycenom uzyskaliśmy dodatkowe 380 tysięcy, czyli zabraknie nam na pokrycie tych kosztów. Gdyby nie fakt, że zabrano nam współczynniki korygujące, m.in. zembalowe, to wystarczyłoby nam na wypłatę – wskazała Joanna Maruszczyk, dyrektor naczelna Zespołu Opieki Zdrowotnej w Kłobucku.

Jak dodała, mniejszych szpitali, których organem założycielskim są np. powiaty ziemskie, nie będzie stać na udźwignięcie takiego ciężaru. W innej, lepszej sytuacji znajdą się duże ośrodki – szpitale wielospecjalistyczne z wysokimi kontraktami.

- Dla szpitali na pierwszym poziomie zabezpieczenia szpitalnego wypłata podniesionych wynagrodzeń będzie ogromnym problemem – pokreśliła dyrektor Maruszczyk.

Co więcej, dodatkowe pieniądze na wynagrodzenia szpitale otrzymają dopiero wówczas, gdy uda im się zrealizować 100 proc. kontraktu z NFZ.

Na koszty podwyżek dla medyków nakłada się galopująca inflacja

Obecni na konferencji prasowej eksperci przypomnieli, że znowelizowana ustawa obowiązuje od 2017 r.

- W tym roku doczekaliśmy się kolejnej nowelizacji. Wzrosty wynagrodzeń dla pojedynczych grup zawodowych to od kilku, kilkunastu do nawet 41 proc. (…) W tym roku dokonano zmiany sposobu finansowania. Do tej pory na wynagrodzenia trafiał do szpitali odrębny strumień pieniędzy, który może nie pokrywał całości związanych z tym kosztów, ale w znaczący sposób poprawiał sytuację szpitali. W tym roku, zgodnie z rekomendację AOTMiT, podniesiono wyceny, ale zabrano odrębne środki na wynagrodzenia – powiedział Krzysztof Zaczek, który pełni funkcję wiceprezesa Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego oraz prezesa Szpitala Murcki Sp. z o. o.

Efekt tego jest taki, że szpital zarządzany przez wiceprezesa Zaczka na podniesieniu wycen zyskał ponad 4 mln, ale stracił ponad 3 mln zł wynikające ze współczynników korygujących. Realnie placówka zyskała więc ok. 1 mln zł.

- Na realizację podwyżek wynikających z ustawy potrzebujemy rocznie ok. 6 mln zł. Widać gigantyczny deficyt – dodał.

Według niego, a wbrew temu, co twierdzi Ministerstwo Zdrowia, większość szpitali nie jest zadowolona z podwyżek wycen – a przeciwnie, większość ma w związku z tym finansowe trudności. Na to nakładają się lawinowo rosnące koszty zakupu energii i gazu.

- Miesięcznie do podwyżek będziemy musieli dołożyć ponad 830 tysięcy złotych, z czego 350 tysięcy złotych to podwyżki tylko dla personelu białego zatrudnionego na umowach o pracę. Ponad 100 tysięcy złotych to jest administracja, która nie została wprost uwzględniona w ustawie, natomiast regulacja określa, w jaki sposób mają być podniesione wynagrodzenia tych osób. Od 1 lipca do końca roku szpital będzie musiał więc szacunkowo dołożyć ok. 5 mln zł do realizacji ustawowych podwyżek – powiedział Sebastian Grabowski z Wielospecjalistycznego Szpitala Powiatowego w Tarnowskich Górach.

Dyrektorzy zapewnili przy tym, że będą dokładali wszelkich starań, aby wywiązać się z ustawowego obowiązku wypłaty zwiększonych wynagrodzeń. Otwartym pytaniem pozostaje natomiast to, jak długo placówki będą sobie mogły pozwolić na wypłatę podwyżek, oraz czy i na jaką skalę będą wymagały wsparcia finansowego ze strony organów założycielskich lub Ministerstwa Zdrowia.

Co na to resort?

Na antenie Polskiego Radia 5 sierpnia wiceminister Kraska przyznał, że sytuacja jest skomplikowana. – Duże szpitale jakoś sobie radzą, mniejsze chyba będą miały problemy - stwierdził.

Poinformował, że Narodowy Fundusz Zdrowia sygnalizuje, że podpisał aneksy ze szpitalami "w ponad 6 województwach". Jak przekazał wiceminister, Ministerstwo Zdrowia cały czas analizuje sytuację i zbiera informacje.

Kraska wskazał również, że MZ skieruje 8 mld zł na podwyżki pensji minimalnych lekarzy.

– Najbliższe dni przyniosą nam informacje, czy wystarczy tych pieniędzy, czy będzie trzeba w jakiś sposób rozwiązać tę sytuację - dodał.

5 sierpnia wiceminister Bromber poinformował, że w tym tygodniu odbędzie się w tej sprawie posiedzenie Prezydium i Zespołu Trójstronnego.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Senatorowie: szpitalom już teraz brakuje pieniędzy. Czy część z nich zimą zostanie zamknięta?

„Kosmicznie zadowoleni” dyrektorzy szpitali, czyli niespodziewana dyskusja na sejmowej Komisji Zdrowia

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.