„Pielęgniarki to nie roboty”. Rozner: możliwy „marsz zawodów niepotrzebnych”

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 01-09-2021, 07:54

Pielęgniarki, z powodu braków kadrowych, ciągle muszą wybierać mniejsze zło. Polska stała się krajem, który za publiczne pieniądze kształci medyków „na eksport”. Nie jesteśmy robotami - mówi portalowi pulsmedycyny.pl Beata Rozner, szefowa OZZPBOAiIT.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
  • Mamy już ułożony plan, jeśli protest medyków 11 września nie przyniesie skutku. Nie chcemy go jeszcze ujawniać, ale będzie zaskoczeniem. Być może urządzimy marsz zawodów niepotrzebnych w Polsce - informuje Beata Rozner
  • Żadna z ekip rządzących nie rozwiązywała problemów pielęgniarstwa w sposób długofalowy - dodaje szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Bloku Operacyjnego Anestezjologii i Intensywnej Terapii
  • Czy pielęgniarka może odmówić udzielania świadczeń zdrowotnych? Nie, ponieważ są to czynności ratujące zdrowie i życie pacjentów. Ale my nie jesteśmy robotami - zaznacza
Na zdj. Beata Rozner, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Bloku Operacyjnego Anestezjologii i Intensywnej Terapii.
Fot. materiały prasowe

Jedną z organizacji tworzących Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia (protest zaplanowano na 11 września) jest Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Bloku Operacyjnego, Anestezjologii i Intensywnej Terapii (OZZPBOAiIT). W manifestacji w Warszawie ma wziąć udział kilkanaście tysięcy osób. Na mapę stolicy powróci Białe Miasteczko, znane ze strajku pielęgniarek sprzed 14 lat.

Jednym z najważniejszych postulatów OZZPBOAiIT jest zapewnienie odpowiedniej obsady pielęgniarek (tzw. normy zatrudnienia), oczywiście za godne wynagrodzenie.

pulsmedycyny.pl: Dlaczego normy zatrudnienia są tak istotne?

Beata Rozner: Ponieważ zapewniają bezpieczeństwo dla pacjenta. Ze względu na okres pandemii normy są zawieszone - pracodawcy nie muszą ich spełniać. Tymczasem przybywa zadań do realizacji, z żadnych obowiązków nie zostałyśmy zwolnione ani też nie zostały one przekazane do innych zawodów administracyjnych.

Żadna z ekip rządzących nie rozwiązywała problemów pielęgniarstwa w sposób długofalowy. Rozpoczynało się protestami, potem ochrona zdrowia otrzymywała podwyżki, a po pewnym czasie temat cichł. Mieliśmy szumne obrady „Białego Szczytu”, potem rocznicę „Cztery lata po Białym Szczycie”. Już wtedy mówiłam, że mamy „biały dół”, a raczej stoimy nad przepaścią. Widzieliśmy, co dzieje się szpitalach, że zaczyna brakować personelu, obserwowaliśmy, jak w ramach restrukturyzacji naszych zakładów zwalniano pielęgniarki, na oddziałach likwidowano stanowiska dietetyczek, referentek, a ich obowiązki przekładano na kadrę pielęgniarską, bo szpitale miały się bilansować.

W Polsce obowiązywały minimalne normy zatrudnienia już przed pandemią. Ale założeniem było balansowanie na granicy właściwej obsady pielęgniarskiej lub położniczej. Pandemia przyniosła nam zniesienie norm, przypominam - minimalnych norm zatrudnienia. Dodatkowo wiele szkód przyniosły inne ruchy kadrowe, np. przenoszenie pielęgniarek operacyjnych na OIT, gdzie z dnia na dzień miały odnaleźć się w roli pielęgniarki anestezjologicznej - bez możliwości właściwego wdrożenia w nowe, jakże odmienne procedury. To tak, jakby kierowcy samochodu osobowego nakazać prowadzić samochód ciężarowy z naczepą, bo posiada prawo jazdy kategorii B.

Jaki był tego efekt?

Już po zmianie sposobu kształcenia ze szkół medycznych na studia licencjackie, gdy masa pielęgniarek uzupełniała wykształcenie, uzyskując tytuł licencjata, magistra, dużo osób zaczęło wyjeżdżać za granicę. Bo poza Polską były lepsze warunki pracy, wyższy status zawodowy, większa samodzielność, nie było ataków słownych i fizycznych na personel na taką skalę jak u nas. Polska stała się krajem, który za publiczne pieniądze kształci pielęgniarki, lekarzy czy fizjoterapeutów „na eksport”. Oni po prostu wyjeżdżają.

Z czego - pani zdaniem - wynikają zaniedbania w obszarze norm zatrudnienia?

Ze zwykłej niewiedzy i stereotypów.

Obraz pielęgniarki w społeczeństwie kształtowany jest nieprawidłowo - jako wykonującej tylko polecenia lekarskie. Tymczasem obszar, w którym porusza się nasz zawód, jest znacznie szerszy. Zadania to także rozpoznawanie warunków i potrzeb zdrowotnych/pielęgnacyjnych pacjenta, opieka w tych zakresach, samodzielne udzielanie wybranych świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych, edukacja zdrowotna i promocja zdrowia.

Bywa, że na OIT wszystkie procedury przy pacjentach wykonuje jedna pielęgniarka. Dlaczego tak się dzieje? Czy nie ma jakiejś prawnej możliwości, by odmówić udzielania świadczeń w takich warunkach?

Bardzo często jest tak, że pielęgniarka w trakcie dyżuru ma czas na realizację tylko części swoich zadań. By nie mieć możliwości zajęcia się wszystkimi chorymi, wystarczy wyjście do interwencji na inny oddział, przypadek pacjenta w ciężkim stanie, przyjęcie nowego czy wybudzanie chorego ze śpiączki farmakologicznej. My ciągle musimy wybierać mniejsze zło.

Czy pielęgniarka może odmówić udzielania świadczeń zdrowotnych? Nie, ponieważ są to czynności ratujące zdrowie i życie pacjentów. Ale my nie jesteśmy robotami.

Podstawę prawną odmowy mamy w przypadku błędnego zlecenia. Pozostałe świadczenia zdrowotne wykonać musimy - przynajmniej tyle, ile zdążymy. Jedyną obroną są wpisy w dokumentacji medycznej czy w raportach pielęgniarskich oraz zwrócenie się do związku zawodowego o interwencję. Ta niemoc, ciągła frustracja, nadmierne obciążenie fizyczne powoduje, że szybciej wypalamy się zawodowo, cierpimy na dodatkowe schorzenia.

Jakie jeszcze problemy dostrzega pani jako szefowa OZZPBOAiIT?

Mamy olbrzymie problemy z agresją pacjentów i ich rodzin. Przepisy nie chronią nas całkowicie, ponieważ status funkcjonariusza publicznego przypisany jest tylko do ściśle określonych czynności. Kolejna kwestia to wiedza społeczeństwa na temat naszej pracy. Są kompetencje pielęgniarek, o których nikt nie wie. Przykładowo pielęgniarka operacyjna ma olbrzymią wiedzą dotyczącą przebiegu i etapów operacji, użycia odpowiedniego sprzętu. Więc nie tylko więc podaje narzędzia, jak wiele osób uważa.

Jest wiele głosów, że resort zdrowia rozmawia wyłącznie z Solidarnością i OPZZ, a te - zdaniem niektórych - kierują się jedynie własnym interesem politycznym, a nie interesem środowiska. Zgadza się pani z taką oceną?

Tak. Niejednokrotnie byłam świadkiem na posiedzeniach zespołu trójstronnego ds. ochrony zdrowia, jak przedstawiciele ministerstwa zdrowia pozwalali bez żadnych ograniczeń czasowych wypowiadać się związkowcom z tych organizacji, natomiast przedstawicielom Forum Związków Zawodowych po trzech minutach odbierano głos, ponieważ obowiązywał regulamin.

Dlaczego Solidarność i OPZZ są uznawane jako organizacje niereprezentatywne dla pracowników ochrony zdrowia? Chodzi o ich mniejszą skalę działalności, niską ilość członków? A może o to, że poparły ustawę o minimalnym wynagrodzeniu?

Proszę zauważyć, że to w FZZ są zrzeszeni przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych. Mamy tu pielęgniarki, położne, lekarzy, diagnostów laboratoryjnych, techników elektroradiologii, fizjoterapeutów, ratowników medycznych, ale też pracowników niemedycznych. I są to organizacje ogólnokrajowe. Tymczasem o bardzo istotnych sprawach dla medyków, tj. wynagrodzeniach, zadecydowały mało reprezentatywne związki zawodowe. W zakładach pracy jedynie pojedyncze osoby należą do tych organizacji.

Co w pani ocenie zrobią/powinni zrobić przedstawiciele pracowników ochrony zdrowia biorących udział w proteście 11 września, jeśli nie dojdzie do spotkania z premierem lub rozmowy będą nieefektywne?

Mamy już ułożony plan, jeśli protest medyków 11 września nie przyniesie skutku. Nie chcemy go jeszcze ujawniać, ale będzie zaskoczeniem. Być może urządzimy marsz zawodów niepotrzebnych w Polsce.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr Maciej Krawczyk, prezes KRF: dla ministra Niedzielskiego ważniejsza od ochrony zdrowia jest polityka

Będzie protest pracowników ochrony zdrowia. Znamy datę i postulaty

Wkrótce opublikujemy kolejne opinie przedstawicieli zawodów medycznych, które wezmą udział w proteście 11 września.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.