Pielęgniarki bez dyplomów

Jolanta Hodor, Kraków, ; Beata Lisowska
opublikowano: 07-06-2006, 00:00

Ciągle nie wiadomo, kto odpowie za bałagan z dostosowaniem programów studiów dla pielęgniarek do wymogów UE. Samorząd pielęgniarek i położnych odmawia wydania prawa wykonywania zawodu absolwentkom tych uczelni, które nie zapewniły 4600 godzin kształcenia zawodowego dla licencjatów i 6100 dla magisterium.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Sprawa niedostatecznej liczby godzin wyszła na jaw, kiedy do dyplomu obowiązkowo zaczęto dołączać tzw. suplement, w którym uczelnia musi wykazać program nauczania zrealizowany przez absolwenta. "Okazało się, że w suplementach jest radosna twórczość różnych uczelni. Wykazywały bardzo zróżnicowane programy: od 1900 do 2600 godzin kształcenia - mówi Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. - Musimy stać na straży wysokich standardów wykonywania zawodu. Prowadząc nadzór, rejestrując pielęgniarki, nie możemy łamać prawa. Nikt mi nie powie, że można nauczyć pielęgniarstwa w 1900 godzin".

Oszukani studenci?

Nie wiadomo, ile było przypadków odmowy wydania prawa wykonywania zawodu we wszystkich okręgowych izbach. Do Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych dotarło dotychczas ponad 60 odwołań od decyzji izb okręgowych. "Najwięcej odwołań mamy od absolwentek pielęgniarstwa z Warszawy, ale także z Bydgoszczy, Katowic, Łodzi, Krakowa, Ciechanowa. Jest to mozaika różnych szkół, przeważają akademie medyczne. Najbardziej bulwersujące w tym wszystkim jest to, że szkoły posiadały certyfikaty wydawane przez ministra zdrowia na podstawie wizytacji Krajowej Rady Akredytacyjnej Szkolnictwa Medycznego" - mówi Maria Marczak-Cichońska, sekretarz Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.
Zgodnie z porozumieniem strasburskim z 1996 roku, Polska miała dostosować kształcenie do norm unijnych do 2001 roku. Przygotowanie do zawodu pielęgniarki miało obejmować 4600 godzin, z czego przynajmniej połowę powinny stanowić zajęcia praktyczne.
Mirosława Szczecińska, która ukończyła studia licencjackie w 2004 roku w Akademii Medycznej w Warszawie, a obroniła się w styczniu 2005 roku, ma w suplemencie wpisane 3900 godzin. Czuje się oszukana, bo - jak twierdzi - gdy rozpoczynała studia, warszawska uczelnia zapewniała, że jej absolwentki uzyskają tyle godzin kształcenia, ile jest niezbędne do podjęcia pracy za granicą i kontynuowania nauki na studiach magisterskich. Od ponad roku jest bezrobotna, bo izba nie wydała jej prawa wykonywania zawodu. "Zostałam przyjęta do pracy w Szpitalu Czerniakowskim w Warszawie, ale tylko na dwa dni. Ponieważ nie dostarczyłam prawa wykonywania zawodu, zwolniono mnie z pracy" - opowiada.
Niedawno M. Szczecińska dowiedziała się, że musi nadrobić brakujące godziny. To skutek porozumienia, do którego doszły władze warszawskiej Akademii Medycznej i Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Warszawie. "Akademia Medyczna uznała nasze racje. Studenci będą mieli możliwość uzupełnienia brakujących godzin na koszt uczelni" - mówi Hanna Gutowska, przewodnicząca Warszawskiej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych.
Tempo uzupełniania godzin ma być imponujące, bo - jak twierdzi Mirosława Szczecińska - uczelnia dała jej na to czas do końca września tego roku. "Będzie się to odbywało w formie praktyk wakacyjnych w szpitalach. A wykłady będziemy mieć w szkole. Dostałam już grafik uzupełnianych zajęć" - mówi M. Szczecińska.

Szok w Krakowie

Szok, wściekłość i w końcu bezsilność - tak opisują swoje odczucia studenci czwartego roku niestacjonarnych studiów pielęgniarskich w Collegium Medium Uniwersytetu Jagiellońskiego. O przedłużeniu im studiów o cały rok dowiedzieli się na dwa tygodnie przed absolutorium, kiedy większość przygotowana już była do obrony prac magisterskich. W Krakowie o rok dłużej studiować ma 163 niedoszłych tegorocznych absolwentów. "Jesteśmy zdruzgotani. Mieliśmy właśnie kończyć studia, więc niektóre dziewczyny są w ciąży, niektóre szykowały się już do wyjazdu, każdy miał jakieś plany - mówi jedna z niedoszłych absolwentek, pielęgniarka bez dyplomu magistra, prosząca o zachowanie anonimowości. - Większość z nas ma rodziny i dodatkowe dwa semestry nauki to po prostu katastrofa. Nikt też nie pomyślał, że wiele z nas od dawna pracuje i pracodawcy już teraz krzywo patrzą na naszą naukę, bo to przecież ogranicza dyspozycyjność. Owszem, od pewnego czasu mówiło się o jakichś problemach, o konieczności dorobienia godzin. Ale nikt się nie spodziewał, że studia przedłużą aż o rok. To był po prostu szok!".
Ten szok krakowscy studenci pielęgniarstwa przeżyli 19 maja. Pierwsze informacje były druzgocące także dlatego, że na temat opłat za przedłużenie studiów padło jedynie hasło "trzeba się będzie liczyć z kosztami". "Dla wielu to także finansowa katastrofa. Rok studiów kosztował 3600 złotych, dla pielęgniarki to strasznie dużo. Większość zapożyczyła się po rodzinie albo w bankach. Czy naprawdę nie można było tego inaczej rozegrać, czy naprawdę to muszą być aż dwa semestry? Dlaczego nie ustalono nam liczby godzin nauki tylko lata studiów?" - pyta student.
Studentom obiecano, że harmonogram dodatkowych zajęć zostanie zindywidualizowany - bo np. pracujące już pielęgniarki nie muszą mieć tylu ćwiczeń. Jak poinformowała Katarzyna Pilitowska, rzecznik prasowy UJ, 31 maja CM UJ i Rada Wydziału Ochrony Zdrowia zdecydowały, że opłata za dodatkowy rok studiów na kierunku pielęgniarstwo, w trybie studiów niestacjonarnych, zostaje obniżona. Pielęgniarki zapłacą 30 proc. kwoty należnej za dwa semestry, czyli 1200 zł.

Pięć lat studiów zamiast czterech

Z wyjaśnień rzecznika prasowego CM UJ Macieja Rogali:
Zmiana programu studiów jest podyktowana rozporządzeniem ministra edukacji narodowej z 13 maja 2005 r. w sprawie określenia standardów nauczania na kierunku pielęgniarstwo oraz Dyrektywą Unii 36/2005/WE z 7 września 2005 r. w sprawie uznawalności na europejskim rynku pracy kwalifikacji polskich pielęgniarek. 11 kwietnia 2006 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się spotkanie poświęcone problemowi kształcenia pielęgniarek w trybie czteroletnim. W trakcie tego spotkania na uczelnie medyczne nałożono obowiązek wprowadzenia pięcioletniego kształcenia dla studentów, których przyjęto na czteroletnie studia magisterskie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor, Kraków, ; Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.