Państwo nie motywuje lekarzy rodzinnych

Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 10-09-2015, 09:00

Lekarze rodzinni ciągle walczą o swoją pozycję w podstawowej opiece zdrowotnej - wynika z rozmowy z lekarzem specjalistą Agnieszką Jankowską-Zduńczyk, konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny rodzinnej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Lekarze rodzinni mają za sobą dramatyczne momenty. Na początku 2015 roku niektórzy sięgnęli po ostateczny argument i nie otworzyli swoich gabinetów. Mimo że sytuacja kryzysowa została zażegnana, pozostało jeszcze wiele problemów. Czego brakuje lekarzom rodzinnym, aby mogli w pełni realizować swoje kompetencje?

Początek tego roku był trudny dla medycyny rodzinnej. Jakie emocje towarzyszyły pani przy obejmowaniu w lutym funkcji konsultanta krajowego?

To był czas, kiedy w podstawowej opiece zdrowotnej jeszcze czuć było emocje związane ze styczniowym protestem Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie. Jednak odkąd pamiętam, już od 1999 przełom roku kojarzył się z dodatkowym stresem związanym z zawieraniem lub kontynuowaniem umów z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz z proponowanymi ewentualnymi zmianami, które zawsze ogłaszano z końcem roku. Tak było i tym razem. W miesiąc po przejęciu obowiązków konsultanta krajowego okazało się, że są duże kłopoty z realizacją szkoleń specjalizacyjnych. Teraz będzie prawdopodobnie kolejne zaostrzenie tego problemu.

Co powoduje największe rozżalenie lekarzy rodzinnych?

Słowa zawodu, które można usłyszeć, są spowodowane poczuciem ciągłej walki, ciągłych starań o pozycję lekarzy rodzinnych w podstawowej opiece zdrowotnej. W innych krajach europejskich medycyna rodzinna naprawdę jest podstawą systemów ochrony zdrowia i opieki zdrowotnej. Bazując na doświadczeniach lekarzy rodzinnych, które wymieniamy w czasie spotkań międzynarodowych, wiemy, jak powinna wyglądać podstawowa opieka zdrowotna na europejskim poziomie. Mamy jasny cel: zapewnienie społeczeństwu profesjonalnej, opartej na medycynie rodzinnej podstawowej opieki zdrowotnej. W naszym kraju ciągle dążymy do celu.

Agnieszka Jankowska-Zduńczyk, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej

Specjaliści medycyny rodzinnej nie są motywowani do realizowania w pełni swoich kompetencji wynikających z tak szerokiego przygotowania. To nie jest tylko wina Ministerstwa Zdrowia, na to złożyło się wiele aspektów, m.in. brak ogólnego dążenia do wzmocnienia roli lekarza rodzinnego przez posłów i senatorów, którzy zamiast dawać tym lekarzom szersze kompetencje, wprowadzili internistów i pediatrów do podstawowej opieki zdrowotnej. W środowisku medycznym nadal pokutuje wizerunek lekarza rodzinnego z lat 50-60. XX wieku, kiedy opieka podstawowa była tym miejscem w systemie, gdzie lekarze często trafiali z wyboru negatywnego. Medycyna rodzinna zmienia ten wizerunek podstawowej opieki zdrowotnej, ale choć trwa to już lat piętnaście, ciągle jest nad czym pracować.

W związku z wejściem w życie pakietu onkologicznego dużo mówiło się o współpracy lekarzy rodzinnych ze specjalistami, w tym przypadku onkologami? Jaki pani ocenia te relacje?

Widzę pewną zmianę i postęp we współpracy lekarzy rodzinnych z innymi specjalistami. To oczywiście zależy indywidualnie od każdego lekarza i miejsca w kraju. Wielu lekarzy rodzinnych miało już inne specjalizacje, zanim odbyli specjalizację z medycyny rodzinnej. Rzeczywiście jednym z podstawowych zadań lekarzy rodzinnych jest czujność onkologiczna i myśmy zawsze ten obowiązek wykonywali, a oprócz tego wszystkie zadania związane z profilaktyką pierwotną i wtórną. Wymiana informacji o możliwości realizacji tych zadań nie jest wystarczająca, ale wejście pakietu onkologicznego tego nie zmieniło.

Cały wywiad przeczytasz w sekcji "Dla Prenumeratorów" i papierowym wydaniu "Pulsu Medycyny".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.