Pandemiczny kryzys polskiej kardiologii można przełamać

Oprac. Piotr Kościelniak
opublikowano: 18-11-2021, 08:45

Zamrożenie systemu ochrony zdrowia w 2020 r. spowodowało zapaść w opiece nad pacjentami z chorobami układu sercowo-naczyniowego, z której dopiero teraz wychodzimy. Dlatego środowisko kardiologów oczekuje jak najszybszego wdrożenia innowacyjnych metod leczenia oraz programów opieki koordynowanej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Jarosław Kaźmierczak
Fot. Archiwum

– Skuteczność takich programów, jak również innowacyjnych technologii medycznych została już udowodniona. Wiemy, że sytuację mogą poprawić nawet nieskomplikowane zmiany organizacyjne, a wprowadzenie nowych leków zredukowałoby w krótkim czasie liczbę hospitalizacji chorych z niewydolnością serca o jedną trzecią — wskazał prof. dr hab. n. med. Jarosław Kaźmierczak z Kliniki Kardiologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii. Przedstawił on sytuację polskiej kardiologii w latach 2020 i 2021 podczas konferencji prasowej w ramach XXV Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Kadrowo bliżej UE, ale są dysproporcje regionalne

Jak informował prof. Kaźmierczak, obecnie w Polsce pracuje ok. 4 tys. kardiologów. Zapewnia to ok. 104 specjalistów tej dziedziny na 1 mln mieszkańców, co jest wskaźnikiem zbliżonym do uzyskiwanych przez kraje Unii Europejskiej. Każdego roku przybywa ok. 400 kolejnych specjalistów. Docelowo Polska powinna dysponować 100-110 kardiologami na 1 mln mieszkańców.

– To jest liczba sugerowana przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne. Wydawałoby się więc, że jest bardzo dobrze. Niestety, dystrybucja specjalistów na terenie kraju nie jest równomierna i są regiony, gdzie ich brakuje — zauważył prof. Kaźmierczak. Podobne nierówności geograficzne są zauważalne również w liczbie wykonywanych zabiegów czy dostępności do placówek specjalistycznych.

Drugim problemem, obok dysproporcji regionalnych, jest wiek dużej części specjalistów.

– Jeżeli można tak powiedzieć, to mamy zbyt duży odsetek specjalistów w starszym wieku. Nie możemy zaniedbać szkolenia kardiologów, aby w pewnym momencie nie znaleźć się w sytuacji luki pokoleniowej, gdy ci starsi odejdą na emerytury, a młodych zabraknie — podkreślał konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii.

Więcej zgonów, mniej zabiegów

Ponure dane dotyczyły liczby zgonów w 2020 r. w porównaniu do 2019 r.

– Przyrost zgonów to blisko 70 tys. Niechlubny prym wiodą choroby układu krążenia, stanowiąc aż 17 proc. Mamy do czynienia z najwyższym wzrostem wśród wszystkich innych chorób: cukrzycy, chorób neurologicznych, chorób układu pokarmowego, płuc oraz nowotworów — wymienił profesor.

Statystyki dotyczące występowania ostrych zespołów wieńcowych wskazują, że liczba zawałów nie spada. Niepokojąca jest jednak liczba pacjentów, którzy zgłaszają się z zawałem do szpitali. W 2020 r. liczba pacjentów z zawałem serca z uniesieniem odcinka ST (STEMI) oraz bez tego uniesienia (NSTEMI) była wyraźnie niższa niż w 2019 r.

– Jeżeli chodzi o odsetek leczenia zabiegowego, to rok do roku on się nie zmienił. To oznacza, że ośrodki kardiologii interwencyjnej działają dobrze, natomiast zdecydowanie mniejszy był dopływ pacjentów — wyjaśniał te dane prof. Kaźmierczak.

Na skutek obaw przed zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 zmniejszyła się też liczba planowych zabiegów kardiologicznych.

– Koronarografia planowa to 66 proc. w stosunku do 2019 r. Angioplastyka wieńcowa w stabilnej dusznicy to 73 proc. zabiegów wykonanych w 2019 r. Angioplastyka wieńcowa pierwotna w zawale serca — 86 proc. — wyliczał prof. Kaźmierczak. — Globalnie w 2020 r. wykonano 78 proc. zabiegów w stosunku do roku poprzedniego, co pokazuje bardzo wyraźny spadek leczenia kardiologicznego.

Spadek liczby zabiegów był najbardziej dramatyczny w miesiącach wiosennych, szczególnie w kwietniu 2020 r., gdy przekroczyły 30 proc. W kolejnych miesiącach 2020 r. statystyki te się poprawiały.

Zadowalający poziom lecznictwa interwencyjnego

Ogólny obraz lecznictwa kardiologicznego, wyłaniający się danych przedstawionych podczas kongresu PTK, jest zadowalający, jednak bliższe spojrzenie na dostęp do świadczeń w poszczególnych województwach ukazuje złożoność problemu.

– Nasycenie ośrodkami kardiologii interwencyjnej wygląda bardzo dobrze. Mamy 152 ośrodki wszczepiające stymulatory serca, a wszczepiających defibrylatory — 135. W mojej ocenie, to liczba wystarczająca — mówił prof. Kaźmierczak. — Problemem są limity NFZ. Pewnym nierozwiązanym elementem jest to, że tylko 80 pracowni na 152 dedykowano tylko elektroterapii. Nieraz są one łączone z pracowniami zabiegów ablacji czy pracowniami hemodynamicznymi. To wymaga poprawy w następnych latach.

Rozwija się również leczenie zabiegowe migotania przedsionków: na 92 ośrodki wykonujące ablacje aż w 69 są przeprowadzane te najtrudniejsze.

– W każdym województwie jest taki ośrodek — podkreślał krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii. — Ale jako kraj mamy problem z migotaniem przedsionków. Według badania NOMED-AF, prawie 20 proc. Polaków w wieku powyżej 65 lat ma jakąś formę migotania przedsionków. 40 proc. ma formę skąpoobjawową, czyli nie wie o tym, że choruje, a to jeden z istotnych czynników ryzyka udaru mózgu.

Jednocześnie liczba zabiegów ablacji w 2020 r. spadła o ok. 11 proc. Tu również najbardziej dramatyczny był kwiecień, w którym zanotowano spadek o 60-70 proc. w przypadku niektórych procedur. Sumarycznie to 89 proc. liczby zabiegów w porównaniu do wyników w 2019 r.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Zróżnicowana regionalnie dostępność do niektórych procedur kardiologii interwencyjnej

W kardiologii interwencyjnej są również widoczne dysproporcje regionalne. W Polsce w 2019 r. wykonano 439 zabiegów ablacji na 1 mln mieszkańców, przy czym najwięcej w województwie zachodniopomorskim (691 zabiegów/mln), a najmniej w warmińsko-mazurskim (167 zabiegów/mln).

W 2020 r. ogólna liczba trochę spadła (404 zabiegi/mln), jednak dysproporcje nieco się zmniejszyły, wyrównując szanse mieszkańców różnych województw. Najlepsze wyniki osiągają województwa:

  • zachodniopomorskie (572 zabiegów/mln mieszkańców),
  • świętokrzyskie (599),
  • mazowieckie (528),

Najsłabsze wyniki mają województwa:

  • warmińsko-mazurskie (169),
  • kujawsko-pomorskie (176).

– Tu jest nasza rola i rola województw, które powinny poprawiać dostępność do tych zabiegów — wskazał prof. Kaźmierczak. — Ogólna liczba takich zabiegów na 1 mln mieszkańców jest jednak dość dobra, nieznacznie tylko odbiegająca od średniej europejskiej.

Również w przypadku innych procedur sytuacja w Polsce nie jest zła.

– Mówiąc o leczeniu migotania przedsionków, widać, że liczba zabiegów rośnie od 2016 r. z poziomu 91 zabiegów na 1 mln mieszkańców do poziomu 177 na 1 mln w 2019 r. W roku pandemii ta liczba spadła tylko nieznacznie, do 174 zabiegów na 1 mln mieszkańców. W przypadku elektroterapii urządzeniami wszczepialnymi (stymulatory serca, defibrylatory i resynchronizacja) w 2020 r. nastąpił spadek w porównaniu do 2019 r. o 16 proc. W tych przypadkach także istnieją dysproporcje w pewnych województwach, chociaż wydają się one mniejsze niż w zabiegach ablacji — porównywał prof. Kaźmierczak.

Tendencja spadkowa jest widoczna w procedurze przezżylnego usuwania elektrod (TLE). W 2019 r. wykonano ich 1422, podczas gdy w 2020 r. — 1232.

– I to jest korzystna tendencja. W mojej ocenie, wynika to z lepszej kwalifikacji pacjentów i lepszego ich leczenia. Dostęp do tego rodzaju terapii jest szybszy — podkreślał ekspert.

Innowacyjne rozwiązania w kardiologii czekają na wprowadzenie do koszyka świadczeń

Korzystnym zjawiskiem jest przygotowanie do wdrażania w Polsce nowych technologii medycznych. Takimi innowacyjnymi rozwiązaniami, o których wspominał prof. Kaźmierczak, są m.in.:

  • przezskórne implantacje zastawek,
  • stymulatory bezelektrodowe,
  • osobiste ubieralne defibrylatory (ang. life vest),
  • systemy wspomagania lewokomorowego LVAD,
  • leczenie niedomykalności zastawki mitralnej metodą MitraClip i zastawki trójdzielnej przy użyciu TriClip,
  • telemonitoring urządzeń wszczepialnych.

– Wszystkie nowe technologie w kardiologii są już procedowane w celu ich wprowadzenia do koszyka świadczeń gwarantowanych. Są złożone wnioski i mamy pozytywne opinie AOTMiT — zaznaczył profesor.

Doskonałą bronią dla lekarzy i pacjentów jest nowa grupa leków — inhibitory PCSK9, które mogłyby jednak być szerzej stosowane, zdaniem eksperta.

– Tu widzę wielkie zadanie dla środowiska lekarskiego, które powinno aktywnej wyszukiwać pacjentów z podwyższonym stężeniem cholesterolu LDL. Mamy w Polsce 19 mln ludzi z hipercholesterolemią. Ponieważ to nie boli, pacjent sam się nie zgłasza do lekarza. Trzeba go aktywnie wykryć i prowadzić, przekonać do podjęcia terapii — przekonywał kardiolog.

Programy dla wyodrębnionych grup chorych

W tym kontekście profesor wspomniał też o programie leczenia hipercholesterolemii rodzinnej oraz zaburzeń lipidowych u pacjentów z bardzo wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym. W 30 ośrodkach prowadzących ten program jest leczonych tylko ok. 150 chorych, a to za mało.

– Można powiedzieć, że wina leży po dwóch stronach. NFZ ostatnio nie ogłasza konkursów na otwieranie nowych ośrodków. Ale my sami też za mało aktywnie dążymy do otwierania takich ośrodków — zaznaczył ekspert.

Prof. Kaźmierczak wspomniał też o jednym z największych rozczarowań środowiska kardiologicznego, czyli o programie Kompleksowej Opieki nad Pacjentami z Niewydolnością Serca (KONS). Program ten został zainaugurowany 21 listopada 2018 r., ale mimo upływu czasu nie wszedł w życie.

– Ciągle liczymy, że ten program wreszcie ruszy. Widzimy po programie KOS-zawał, że sama tylko organizacja i logistyka, bez żadnych nowych technologii i nowych leków, znacząco poprawiła rokowanie pacjentów. Podobnie będzie w niewydolności serca — przekonywał konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.