Pacjent powinien odpowiadać za wynik procesu

Sławomir Molęda, partner w Kancelarii Kondrat i Partnerzy
opublikowano: 28-11-2018, 09:37

Zwolnienie pacjentów z obowiązku zwrotu kosztów przegranych procesów prowadziłoby do wzmożenia pieniactwa sądowego. Skierowanie w tej sprawie apelu przez rzecznika praw pacjenta do prezesów sądów wydaje się niestosowne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W polskim i nie tylko polskim prawie obowiązuje zasada odpowiedzialności za wynik procesu. Zgodnie z tą zasadą, strona przegrywająca proces zwraca przeciwnikowi poniesione przez niego koszty. Chodzi o koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw lub celowej obrony. Zalicza się do nich opłaty i wydatki sądowe (np. opłatę od wniesienia pozwu, wynagrodzenie biegłego, koszty przesłuchania świadków itp.), zwrot kosztów przejazdu i utraconego zarobku w związku z osobistym stawiennictwem w sądzie, a także wynagrodzenie adwokata lub radcy prawnego.

Zasada odpowiedzialności opiera się na założeniu, że strona, która przegrała proces, niepotrzebnie wdała się w spór sądowy. Gdyby sama uznała racje strony przeciwnej, nie byłoby konieczności prowadzenia procesu i ponoszenia związanych z nim wydatków. Odpowiedzialność za wynik procesu służy więc przede wszystkim ograniczeniu tzw. pieniactwa sądowego, czyli niepotrzebnego wszczynania sporów sądowych z zamiarem niesłusznego wzbogacenia się, ochrony fikcyjnych praw czy też po prostu szykanowania przeciwnika.

Trzy „wyjątkowe” zasady

Od zasady odpowiedzialności za wynik procesu przewidziano trzy wyjątki. Pierwszym jest zasada zawinienia, zgodnie z którą zwrot kosztów, pomimo przegrania sprawy, należy się temu, kto nie dał powodu do jej wytoczenia i od razu uznał roszczenie. Chodzi o sytuacje, w których zbyt pochopnie kieruje się sprawę do sądu, bez uprzedniego wezwania przeciwnika do dobrowolnego zaspokojenia roszczeń. Innym przejawem zasady zawinienia jest nałożenie obowiązku zwrotu tych kosztów, które zostały spowodowane niesumiennym lub niewłaściwym postępowaniem strony. Dotyczy to zwłaszcza kosztów powstałych wskutek odmowy składania wyjaśnień lub złożenia fałszywych zeznań, zatajenia dowodów bądź opóźnienia ich powołania oraz nieuzasadnionej odmowy poddania się mediacji.

Drugim wyjątkiem jest zasada kompensaty, czyli stosunkowego rozdzielenia kosztów. W razie częściowego tylko uwzględnienia roszczeń sąd proporcjonalnie rozdziela koszty lub znosi je wzajemnie.

Trzecim wyjątkiem jest zasada słuszności. Wyraża ją art. 102 Kodeksu postępowania cywilnego (KPC), który stanowi: „W wypadkach szczególnie uzasadnionych sąd może zasądzić od strony przegrywającej tylko część kosztów albo nie obciążać jej w ogóle kosztami”. Ten właśnie wyjątek stał się przedmiotem sporu rzecznika praw pacjenta (RPP) z Naczelną Radą Lekarską (NRL).

Uwrażliwianie sędziów

Rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec wystosował niedawno pismo do prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych w całym kraju. Zwrócił się w nim z prośbą o „uwrażliwienie” podległych prezesom sędziów na możliwość stosowania na rzecz pacjentów art. 102 KPC. Rzecznik zaapelował więc o to, by pacjenci byli traktowani w sposób wyjątkowy i nie musieli zwracać podmiotom leczniczym kosztów obrony przed roszczeniami odszkodowawczymi, które zostały oddalone jako bezpodstawne bądź nadmierne.

Swoją prośbę RPP uzasadnił szczególnie zawiłym charakterem spraw o błędy medyczne, ich długotrwałością i kosztownością, a także ryzykiem, jakie muszą podjąć pacjenci, decydując się na ich wytaczanie. Zwrócił również uwagę na trudną sytuację życiową, w jakiej z reguły znajduje się poszkodowany pacjent, odbywający kosztowne leczenie przy nierzadko pomniejszonej bądź wręcz utraconej zdolności zarobkowej.

Przepis spoza zakresu tzw. prawa ubogich

Zanim przejdę do skomentowania apelu RPP, chciałbym wyjaśnić pewne nieporozumienie. Otóż nie należy mylić wyjątku od zasady odpowiedzialności za wynik procesu ze zwolnieniem od kosztów sądowych. Takie qui pro quo pojawiło się w niektórych komentarzach prasowych. Stwierdzono w nich, iż rzecznik zaapelował, „by pacjenci automatycznie zwalniani byli z ponoszenia kosztów sądowych w sprawach przeciwko lekarzom, przychodniom i szpitalom”. Nie jest to prawdą.

Zwolnienie od kosztów sądowych, które należy do instytucji tzw. prawa ubogich, to zupełnie odrębna kwestia. Pozwala ono na dochodzenie roszczeń lub obronę swoich praw przed sądem osobom, które nie są w stanie ponieść kosztów procesu bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny. Jest to zatem gwarancja prawa dostępu do sądu bez względu na sytuację materialną. Wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych składa się z reguły przy pierwszym piśmie procesowym i jego rozpatrzenie nie ma nic wspólnego z przebiegiem ani wynikiem procesu.

Co więcej, istnieje przepis, który wyraźnie stanowi, iż zwolnienie od kosztów sądowych nie zwalnia od obowiązku zwrotu kosztów procesu. Oznacza to, iż nawet ten, kto został zwolniony od kosztów sądowych, jest odpowiedzialny za wynik procesu i nie może pozwolić sobie na pochopne podejmowanie ryzyka przegranej.

Stanowczy sprzeciw NRL

Rzecznik zaapelował więc wyłącznie o to, by sędziowie nie obciążali pacjentów kosztami przegranych spraw. Innymi słowy, by pacjenci zostali zwolnieni z odpowiedzialności za wynik procesu. Negatywne skutki ustanowienia takiego zwolnienia zostały celnie wypunktowane przez Naczelną Radę Lekarską, która stanowczo sprzeciwiła się postulatowi rzecznika. NRL zwróciła uwagę, iż jego uwzględnienie prowadziłoby do wyodrębnienia specjalnej kategorii spraw sądowych, w których jedna ze stron (w tym przypadku pacjent) traktowana byłaby korzystniej niż druga.

Odstąpienie od zasady odpowiedzialności za wynik procesu skutkowałoby znacznym zwiększeniem liczby spraw o błędy medyczne, a także wysokości dochodzonych roszczeń. Pacjenci dużo chętniej występowaliby na drogę sądową, ponieważ nie musieliby obawiać się ryzyka przegranej.

Dodam jeszcze, że w przypadku pacjentów ubogich, korzystających ze zwolnienia od kosztów sądowych, nie byłoby żadnej bariery ekonomicznej ani faktycznej w procesowaniu się, gdyż zwolnienie uprawnia ich jednocześnie do ubiegania się o adwokata z urzędu.

Warto też zaznaczyć, że podmioty lecznicze lub lekarze zostaliby skazani na ponoszenie kosztów sądowych także w przypadku obrony przed roszczeniami bezpodstawnymi lub ewidentnie zawyżonymi. A nie są to kwoty bagatelne, bo — jak przyznaje sam rzecznik — sprawy o błędy medyczne, które nierzadko wymagają powołania całych zespołów biegłych i przesłuchania wielu świadków, należą do najbardziej kosztownych. W tym miejscu należy podkreślić, że zwolnienie przegrywającego proces z obowiązku zwrotu kosztów nie uprawnia do żądania ich pokrycia przez Skarb Państwa. Strona wygrywająca traci je w sposób definitywny, co potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego.

Wbrew sprawiedliwości i niezawisłości

Wypada zatem zgodzić się ze stanowiskiem NRL, iż trudna do zaakceptowania byłaby sytuacja, w jakiej lekarz lub podmiot leczniczy musiałby pokryć wszelkie koszty postępowania sądowego, które nie wykazało jego błędu. Nie ma żadnego powodu, aby każdy proces wszczynany przez pacjenta był uznawany za szczególnie uzasadniony przypadek.

Sądzę, że świadomość tego przyświecała również RPP, który swój apel kończy zdaniem: „Najistotniejsze w tym zakresie wydaje się indywidualne podejście do sprawy każdego pacjenta i uwzględnienie szczególnych okoliczności danej sprawy”. Zdanie to zdaje się świadczyć o tym, iż zamiarem rzecznika nie było ustanowienie zwolnienia pacjentów z odpowiedzialności za wynik procesu jako reguły. Jednakże pozostała treść apelu przemawia za szczególnym traktowaniem pacjentów, jeżeli nie we wszystkich, to w większej liczbie spraw niż dotychczas.

Na zakończenie chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną, istotną okoliczność, a mianowicie na kwestię niezawisłości sędziowskiej. W myśl Konstytucji RP, sędziowie są w sprawowaniu swojego urzędu niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Niezawisłość gwarantuje sędziom niezależność od organów pozasądowych, takich jak rzecznik praw pacjenta, oraz samodzielność w orzekaniu wobec władz sądowych, takich jak prezes sądu. W świetle zasady niezawisłości sędziowskiej skierowanie apelu do prezesów sądów wydaje mi się co najmniej niewłaściwe.


PODSTAWA PRAWNA
1. art. 178 ust. 1 Konstytucji RP;
2. art. 98-103 i art. 117 § 1 Kodeksu postępowania sądowego;
3. art. 108 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych;
4. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 24 czerwca 1998 r. (sygn. K 3/98);
5. wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 17 maja 2016 r. (sygn. SK 37/14).

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Sławomir Molęda, partner w Kancelarii Kondrat i Partnerzy

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.