Pacjent 2.0

MAT
opublikowano: 29-07-2015, 14:59

Duńscy uczeni analizują wpływ nowoczesnych technologii elektronicznych na przyszłość medycyny. Jednym ze skutków ma być większa odpowiedzialność pacjenta. Ten proces już się dzieje.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na łamach magazynu "Journal of Healthcare Technology and Management" zespół z Uniwersytetu w Kopenhadze pisze o rozwijającym się paradygmacie cyfrowej opieki medycznej, który ma zaowocować nowym rodzajem relacji między lekarzem a pacjentem.

Według autorów, w połowie ubiegłej dekady, dzięki laptopom, tabletom czy smartfonom zaczęły wyłaniać się nowe wzorce.

Co mają przynieść? Elektroniczne czujniki i domowe urządzenia diagnostyczne sprawią, że w wielu przypadkach tradycyjną wizytę lekarską zastąpią sesje z użyciem telemedycyny i wideokonferencji. Dzięki elektronicznym bazom danych, pacjenci będą mieli też dostęp do informacji, jakimi dotąd dysponowali jedynie lekarze.

Będzie to miało różne konsekwencje, które na razie trudno jest dokładnie przewidzieć. Ma się np. zmniejszyć liczba i długość wizyt w ośrodkach medycznych, a także spaść mają koszty, jakie ponosi system ochrony zdrowia.

Co to oznacza dla chorych? Pacjenci mają stać się "ekspertami" na temat własnych problemów i bardziej samodzielnie współpracować z lekarzami. Z pozycji "bycia leczonym" mają przesunąć się w kierunku aktywnego działania. Będą na przykład musieli mierzyć istotne dla leczenia parametry organizmu i zwracać baczniejszą uwagę na ewentualne objawy schorzenia. W skrócie - będą mieli więcej pracy.

Według przeprowadzonych przez badaczy analiz case study, nowy paradygmat może przynieść jednak korzyści zarówno lekarzom, jak i pacjentom.

Przykładów już teraz nie brakuje. W "Clinical Journal of the American Society of Nephrology" badacze z Duke University School of Medicine opublikowali wyniki eksperymentu sprawdzającego działanie systemu nazwanego MIS (medication inquiry system), który wspomaga przyjmowanie leków przez osoby z przewlekłą chorobą nerek.

Działający na smartfonie program mówił użytkownikom, czy dany lek jest dla nich bezpieczny, czy powinni zasięgnąć porady lekarza, czy może w ogóle nie brać danego leku.

Testujący go ochotnicy otrzymali od badaczy trzy wybrane losowo środki. Zadaniem uczestników było oszacowanie ich bezpieczeństwa.

Aplikacja doskonale wywiązała się ze swojego zadania. Odsetek błędów wyniósł tylko 5 proc. "Większość uczestników uznała aplikację za łatwą do zastosowania oraz pomocną w unikaniu niebezpiecznych leków i poleciłaby ją innym osobom." - mówi Clarissa Jonas Diamantidis, autorka badania.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: MAT

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.