Pacjenci z POChP nie przestrzegają zaleceń. “Zaostrzenie choroby to ryzyko zgonu”

EG/PAP
opublikowano: 17-11-2021, 10:09

Niewłaściwa kontrola przewlekłej obturacyjnej choroby płuc oraz jej leczenia sprzyja zaostrzeniom, a te mogą być dla pacjenta bardzo groźne - przypomina prof. Śliwiński w Światowym Dniu POChP, który obchodzimy 17 listopada.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Jednym z czynników ryzyka rozwoju POChP jest zaawansowany wiek.
iStock

Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest jednym z częstszych schorzeń przewlekłych na świecie, stanowi trzecią przyczynę zgonów, zaraz po chorobach serca i udarach. W populacji ogólnej choruje na nią aż 384 mln osób, w Polsce ok. 2 mln.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Postępowanie diagnostyczne w przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc (POChP)

POChP rozwija się latami

– Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest jedną z najczęstszych chorób internistycznych. Plasuje się na równi z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą, astmą. Jej znaczenie społeczne dla zdrowia ogółu społeczeństwa jest bardzo istotne – mówi prof. Paweł Śliwiński, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, kierownik Kliniki Chorób Płuc w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest schorzeniem, które rozwija się niezauważone przez wiele lat i prowadzi do niewydolności oddechowej. Głównym czynnikiem ryzyka rozwoju POChP jest palenie papierosów (odpowiada za 80 proc. przypadków). Chorobie sprzyjają też inne czynniki ryzyka, takie jak długotrwałe narażenie na szkodliwe pyły, dymy i gazy np. w miejscu pracy czy z powodu zanieczyszczenia środowiska. Substancje drażniące drogi oddechowe wywołują przewlekłą reakcję zapalną w oskrzelach, co prowadzi do trwałego ich zwężenia (obturacji). Najczęstsze objawy to duszność, przewlekły kaszel, odkrztuszanie plwociny. Wraz z rozwojem POChP zmniejsza się też wydolność chorych i tolerancja wysiłku.

Zgłaszanych jest jedynie 40 proc. zaostrzeń POChP

Proces zapalny toczący się w układzie oddechowym stopniowo wpływa na cały organizm pacjenta. Dlatego POChP towarzyszą powikłania pozapłucne, takie jak choroba niedokrwienna serca i miażdżyca naczyń, niewydolność serca, cukrzyca, osteoporoza, depresja.

Choroby nie można wyleczyć, ale możliwe jest znaczne spowolnienie jej przebiegu. Podstawą jest rzucenie nałogu palenia. Ważne jest także stosowanie farmakoterapii i zapobieganie zaostrzeniom, które przyczyniają się do pogorszenia funkcji płuc i zwiększają ryzyko zgonu pacjenta. Aż jeden na pięciu pacjentów umiera w ciągu roku od pierwszej hospitalizacji z powodu zaostrzenia POChP.

Globalna Inicjatywa na rzecz Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc (GOLD) podkreśla potrzebę zmobilizowania społeczeństw poszczególnych krajów, aby domagały się lepszej opieki dla chorych.

– Przede wszystkim musimy uświadomić społeczeństwu, że taka choroba jest. Musimy uświadomić, jakie są czynniki ryzyka tej choroby, jakie są jej główne, podstawowe objawy. W momencie, gdy się pojawią, pacjent powinien zareagować i zgłosić się do lekarza. Wtedy lekarz wykonuje badanie spirometryczne, które jest badaniem decydującym w rozpoznaniu choroby – tłumaczy prof. Śliwiński.

Istotny problem w POChP stanowi to, że pacjenci nie informują lekarzy o nasileniu objawów ani o zaostrzeniu choroby - tylko 40 proc. zaostrzeń jest zgłaszanych i stanowi przedmiot konsultacji lekarskiej. Dlatego chorzy trafiają na terapię wtedy, gdy ich stan znacznie się pogorszył.

Zdaniem dr Małgorzaty Czajkowskiej-Malinowskiej z Kujawsko-Pomorskiego Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy większość chorych na POChP nie wie, co to jest zaostrzenie, nie potrafi go określić.

– Tak samo jest w przypadku stosowanie leków w zaostrzeniu - jest to często przez pacjenta bagatelizowane. Chory czasami przyjmuje samodzielnie te leki bez kontaktu z lekarzem. Świadomość pacjenta ciągle wymaga poprawy i to byłoby kluczem do właściwego prowadzenia chorego”– ocenia ekspertka.

Również lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) mają problemy z rozpoznaniem POChP. Symptomy choroby są często przez nich interpretowane, jako przejaw infekcji i w konsekwencji z opóźnieniem kierują pacjenta do pulmonologa. Tymczasem szybka i celna diagnostyka pozwala odpowiednio wcześnie włączyć terapię, która spowalnia rozwój choroby.

Co więcej, pacjenci z POChP pod opieką pulmonologa rzadziej mają zaostrzenia choroby. Jak podkreśla dr Czajkowska-Malinowska, ryzyko hospitalizacji z powodu zaostrzeń w ciągu pięciu lat jest trzykrotnie niższe u chorych pod opieką pulmonologa, w porównaniu z pacjentami, którzy nie mieli opieki pulmonologicznej.

– Co wreszcie ważne, jest też mniejsza umieralność wśród chorych na POChP, jeżeli są objęci opieką pulmonologiczną – podkreśla specjalistka.

Czas na kartę praw pacjenta z POChP

W czasie pandemii COVID-19 problemy z dostępem do konsultacji specjalistycznych dla chorych na POChP dodatkowo się nasiliły.

– Chorzy próbowali też samodzielne leczyć zaostrzenia w warunkach domowych zamiast kontaktować się z lekarzem – ocenia prof. Joanna Chorostowska-Wynimko, sekretarz generalny Europejskiego Towarzystwa Chorób Płuc.

Jak oceniają eksperci, konieczna jest zmiana polityki w zakresie zapobiegania, diagnozowania, leczenia i opieki nad chorymi na POChP.

Dlatego środowiska pacjentów apelują o wprowadzenie Karty praw pacjenta z POChP. Powstała ona z inicjatywy przedstawicieli organizacji pacjenckich oraz międzynarodowej grupy GAAPP (Global Allergy & Airways Patient Platform). Karta w sposób uporządkowany wymienia prawa, jakie przysługują choremu, określa standard, którego pacjenci z POChP mogą oczekiwać od opieki medycznej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dla osób z POChP wskazana jest dieta wysokotłuszczowa

Im starsza populacja, tym wyższa zapadalność na POChP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.