OZZL będzie walczyć o normy zatrudnienia dla lekarzy. „Wolontariaty i misja już się skończyły”

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 16-11-2022, 08:58

Przede wszystkim chcemy zawalczyć o normy zatrudnienia dla lekarzy w publicznej ochronie zdrowia. Obecnie, aby móc otworzyć oddział, wystarczą dwa etaty lekarzy specjalistów. Jak mają oni zabezpieczyć ciągłość świadczeń zdrowotnych? - mówi w rozmowie z „Pulsem Medycyny” dr Grażyna Cebula-Kubat, która od 15 października 2022 r. jest przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Obecnie mamy jedynie „normy” kontraktowania, czyli de facto lekarz sam decyduje, ile ma pracować - przypomina przewodnicząca OZZL.
Obecnie mamy jedynie „normy” kontraktowania, czyli de facto lekarz sam decyduje, ile ma pracować - przypomina przewodnicząca OZZL.
Fot. Pixabay
  • Dr Krzysztof Bukiel, założyciel i przewodniczący OZZL od roku 1991, choć pozostał w strukturach Związku, nie jest już jego szefem. Na to stanowisko wybrano dr Grażynę Cebulę-Kubat, dotychczasową, wieloletnią wiceprzewodniczącą Zarządu Krajowego OZZL. - Jestem bardzo zadowolona, że dr Bukiel z nami został – przyznaje nowa przewodnicząca.
  • - Normy zatrudnienia mają pielęgniarki, a lekarze jedynie „normy” kontraktowe. Tymczasem jest to kluczowe, by lekarze mogli pracować i leczyć bezpiecznie. Ponad 60 proc. z nich pracuje między 300 a 400 godzin w miesiącu - wskazuje szefowa OZZL.
  • Postuluje też, by zdjąć z medyków obowiązek ustalania odpłatności za przepisywane na receptach leki.
  • - Musimy też wpłynąć na zarządzających szpitalami, by zrezygnowali z pionowej hierarchii zarządzania na rzecz bardziej partnerskiego podejścia do personelu. Potencjał ludzki musi być szanowany. W grudniu powołamy komisję ds. przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji - zapowiada Cebula-Kubat.
  • - Lekarze nie są pazerni na pieniądze. Większość pracuje ponad siły nie dla pieniędzy, ale z obowiązku, poczucia misji - by zapewnić pacjentom ciągłość świadczeń zdrowotnych - ocenia przewodnicząca OZZL.

Puls Medycyny: od 15 października 2022 r. jest pani przewodniczą OZZL. Czy misja i cele Związku się zmienią? Co będzie dla pani priorytetem w obecnej kadencji?

Dr Grażyna Cebula-Kubat: Na pewno będziemy kontynuować to, co przewodniczący Bukiel zaczął 30 lat temu. Jego wkład w walkę o reformę systemu ochrony zdrowia, o godniejsze warunki pracy, płacy lekarzy, jest nieoceniony. Ale będziemy też rozszerzać swoją działalność, w zależności od sytuacji społeczno-politycznej w Polsce.

No właśnie - na stronie OZZL czytamy, że jednym z kluczowych wyzwań będzie kreowanie kultury bezpieczeństwa dla pacjenta i lekarza w polskich szpitalach. W obecnych realiach braku kadr brzmi to jednak dość abstrakcyjnie.

Przede wszystkim chcemy zawalczyć o normy zatrudnienia dla lekarzy w publicznej ochronie zdrowia. Kultura bezpieczeństwa to naczynia połączone - pacjent będzie bezpieczny jedynie wówczas, gdy bezpieczny będzie lekarz. Obecnie mamy jedynie „normy” kontraktowania, czyli de facto lekarz sam decyduje, ile ma pracować. NFZ od kilkudziesięciu lat wymaga do otwarcia oddziału jedynie dwóch etatów lekarzy specjalistów. Jak mają oni zabezpieczyć ciągłość świadczeń zdrowotnych? Pracowałam 45 lat w publicznej ochronie zdrowia i doskonale wiem, jak to w praktyce wygląda.

A jak?

Dyrektorzy - zupełnie bez żadnego skrępowania - mówią, że najlepiej, jeśli lekarze mają działalność gospodarczą i są zatrudnieni na kontrakcie. Wtedy mogą dyżurować ile chcą. Dla pacjenta jest to fatalna sytuacja.

W Polsce około 20% lekarzy pracuje w trzech miejscach, a blisko 10% w czterech. 70% pracuje ponad 40 godzin tygodniowo, a ponad 20% więcej niż 60 godzin. W społeczeństwie panuje wcale nierzadkie przekonanie, że lekarze są „pazerni na pieniądze”, więc pracują tak dużo na własne życzenie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: OZZL: koniec ponad 30-letniej “ery Bukiela”. Za sterami związku usiądzie kobieta

To jest widzenie lekarzy w krzywym zwierciadle. 60 proc. pracujących ponad siły robi to z obowiązku, poczucia misji - by zapewnić pacjentom ciągłość świadczeń zdrowotnych. W jednej z poradni onkologicznych moja koleżanka przyjmuje w ciągu ośmiu godzin ponad 50 pacjentów onkologicznych. Dlaczego? Bo nie umie odmówić.

Jeżeli lekarze w szpitalu by powiedzieli: dobrze, pracujemy wszyscy na umowy o pracę - co wtedy z dyżurami? Nas jest po prostu za mało. Gdyby nie było tzw. turystyki dyżurowej, co czwarty szpital trzeba by było zamknąć. Z drugiej strony znam lekarzy, którzy pracują tyle, że w miesiącu nie mają ani jednego dnia wolnego. Jak się wpadnie w taki kołowrotek, trudno z niego wyjść - człowiekowi się wydaje, że inaczej nie można. A można.

W takim razie jakie te normy zatrudnienia dla lekarzy powinny być?

Trzeba porozmawiać z zabiegowcami, z lekarzami z oddziałów niezabiegowych - i te wskaźniki wypracować. Mamy oczywiście wstępne rozeznanie, ilu trzeba lekarzy na oddziale, żeby można było pracować zgodnie z dyrektywą unijną. Teraz w rzadko którym szpitalu jest ona przestrzegana (według dyrektywy UE z 2003 r. lekarz nie powinien pracować ponad przyjęty czas pracy ustalony na 48 godz. tygodniowo – red.)

Ponad połowa lekarzy w naszym kraju spędza na konsultacji z pacjentem nie więcej niż kwadrans, z czego połowę tego czasu zajmują obowiązki niekliniczne. Da się coś z tym zrobić?

Środowisko lekarskie od dawna postuluje, by zdjąć z nich obowiązek ustalania odpłatności za przepisywane na receptach leki. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski wystosował w tej sprawie pismo do ministra zdrowia, apelując o automatyzację systemu określania refundacji. OZZL również będzie o to walczył.

Pacjenci przychodzą do lekarza przede wszystkim po to, żeby móc z nim porozmawiać, dowiedzieć się więcej o chorobie, sposobie leczenia, lekach, profilaktyce. A nie po to, żeby tylko dostać receptę i podziękować.

Reasumując: trzeba zawalczyć o to, żeby na oddziałach, które istnieją, była zatrudniona odpowiednia ilość lekarzy. Wtedy będzie mniejsze obciążenie pracą, więc i mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzeń niepożądanych.

Co jednak zrobić, by lekarzy było więcej?

Trzeba zapewnić tylko - albo aż - trzy rzeczy: możliwość specjalizacji, odpowiednie warunku pracy i godne płace. Lekarze wtedy nie będą wyjeżdżać za granicę, odchodzić do prywatnej ochrony zdrowia.

Musimy też wpłynąć na zarządzających szpitalami, by zrezygnowali z pionowej hierarchii zarządzania na rzecz bardziej partnerskiego podejścia do personelu. Potencjał ludzki musi być szanowany, począwszy od lekarza, a skończywszy na pani sprzątającej. W grudniu powołamy komisję ds. przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji.

W rozmowie z "Pulsem Medycyny" niedawny przewodniczący OZZL dr Krzysztof Bukiel przyznał, że był już zmęczony brakiem efektywności w rozmowach z MZ, rządem. Nie boi się pani podobnego scenariusza?

Od 2014 roku jestem członkiem Zarządu Krajowego OZZL. Od 6 lat jeździłam na wszystkie spotkania z przedstawicielami resortu zdrowia i wiem, jak one wyglądają. „Przerabiałam” też protesty, zwalnianie się lekarzy z pracy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Bukiel po wyborach OZZL: dialog z MZ jest bardzo trudny, zabrakło mi energii

Chyba lepiej rozmawiać pokojowo i po prostu uzbroić w cierpliwość. Kropla drąży skałę – wierzę, że decydenci w końcu pochylą się nad naszymi postulatami, tym bardziej, że wszyscy mamy jeden cel – bezpieczeństwo i wysoką jakość leczenia, krótsze kolejki, lepszy dostęp do lekarzy.

Chcemy też współpracować z Naczelną Izbą Lekarską i wspólnie walczyć chociażby o system no-fault.

Z czego pani zdaniem ten opór decydentów wynika? Chodzi o pieniądze? A może nie znają realiów systemu z perspektywy pacjenta, lekarza?

Po pierwsze - nie mają praktyki, ale też mało rozmawiają z praktykami. Po drugie - chyba nie mają pomysłu, co by zadowoliło i rządzących, i pracowników OZ.

W social mediach pojawiały się głosy, że młodzi lekarze nie bardzo garną się do działalności w OZZL. Zniechęcać miał ich m.in. konserwatywny światopogląd przewodniczącego Bukiela, którego zresztą nie ukrywał.

Mam bardzo dobry kontakt z młodymi lekarzami. Zdradzę, że członkinią komisji antymobbingowej będzie psychiatrka Julia Pankiewicz. Przypomnę, że Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy ogłosił 19 czerwca powołanie Julii Pankiewicz na stanowisko koordynatorki ds. praw kobiet i walki z dyskryminacją. Zarówno pod wpisami OZZL, jak i u samej Pankiewicz uaktywnili się wtedy hejterzy, którzy w sposób obraźliwy komentowali nie kompetencje nowo powołanej koordynatorki, ale jej wygląd, nazwę stanowiska.

Konstatując: wychodzę z założenia, że starsi medycy, działacze, powinni i muszą się uczyć od młodszych - i odwrotnie. Nie widzę tu żadnego konfliktu i potrzeby rywalizacji.

Podkreślę raz jeszcze: najważniejsze dla nas to wprowadzenie norm zatrudnienia dla lekarzy w publicznej OZ. Wolontariaty i misja już się skończyły.

Rozmawiał: Jacek Wykowski

PRZECZYTAJ TAKŻE: Priorytety nowych władz OZZL: normy zatrudnienia dla lekarzy, no-fault i walka z mobbingiem

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.