Otyłość i nadwaga u dzieci: ekspert o mitach i szkodliwych nawykach

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 19-10-2021, 19:08

Już kobieta w ciąży może narażać swoje przyszłe dziecko na otyłość i nadwagę. Niemowlę karmione sztucznie przez 8 miesięcy zjada o 30 tysięcy kalorii więcej niż to karmione piersią. Gdy dziecko jest starsze i ma problem z nadwagą, rodzice błędnie myślą, że z tego „wyrośnie” - wylicza pediatra dr hab. Paweł Matusik, który od ponad 20 lat pracuje z małymi pacjentami z nadmierną masą ciała.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Skrajna otyłość może skrócić życie nawet o 17 lat.
Fot. iStock

– Według dużego badania WHO z roku 2017, wśród 8-letnich dzieci tych z nadwagą i otyłością jest w Polsce już jedna trzecia. Co czwarte dziecko chorujące na otyłość ma najbardziej zaawansowaną postać choroby - otyłość trzeciego stopnia, wcześniej nazywaną otyłością olbrzymią. Skraca ona życie nawet o 17 lat - w zależności od tego, w jakim wieku nastąpi jej rozwój. Szanse, że takie dzieci dożyją 70 lat, wynoszą maksymalnie 60 procent - mówił we wtorek (19 października) podczas konferencji z okazji nadchodzącego Światowego Dnia Walki z Otyłością dr hab. Paweł Matusik z Katedry Pediatrii i Endokrynologii Dziecięcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, prezes Polskiego Towarzystwa Otyłości Dziecięcej. Specjalista wziął udział w debacie zatytułowanej „Choroba otyłościowa II 2021” zorganizowanej przez Health Project Management.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dieta DASH: najzdrowsza dieta świata?

Jak dodał, dzieci młodsze, w wieku 3-6 lat, które były badane jakiś czas temu na Śląsku, miały nadwagę lub otyłość w co piątym przypadku. - Badania wykonane 10 lat później pokazały, że ten odsetek istotnie się nie zmienił, ale zaobserwowano więcej dzieci z otyłością skrajną - zaznaczył.

Ryzyko otyłości u dziecka może generować już ciężarna

Jak wskazywał dr Matusik, czynniki ryzyka wpływające na nadmierną masę ciała dziecka mogą wystąpić już w okresie ciąży - m.in. w przypadku, kiedy ciężarna kobieta choruje na otyłość, często skrajną. - U jednej z takich pacjentek rozwinęła się cukrzyca ciążowa, poród odbył się przez cesarskie cięcie, co wpłynęło m.in. na kwestie budowania mikroflory jelitowej. Dziecko urodziło się duże, jego parametry były niekorzystne. Potem - niestety - nie było karmione piersią. W wieku 6 lat miało taki odpowiednik BMI jak osoba dorosła ze wskaźnikiem powyżej 40. Najważniejszym czynnikiem ryzyka był w tym przypadku bardzo duży przyrost masy ciała kobiety w okresie ciąży - wyjaśniał specjalista.

Podkreślił, że bardzo ważne jest tzw. programowanie żywieniowe dziecka, czyli to, co się dzieje przez pierwsze dwa lata jego życia, gdy maluch kształtuje swój program metaboliczny. - Zdarzają się w tym okresie błędy. Potem rodzic ma pretensje, że dziecko je to samo co rówieśnicy, a mimo to tyje. Przykład? Po 8 miesiącach od urodzenia dziecko karmione sztucznie zjada o 30 tysięcy kalorii więcej niż to karmione piersią. To równowartość 120 batoników Mars, czyli mniej więcej czterech na tydzień - tłumaczył.

„Płynny” problem z nawadnianiem

Pediatra zaznaczył, że błędne nawyki pojawiają się już na etapie płynów, którymi nawadniamy dzieci.

- Częsty błąd to podawanie dziecku wody z glukozą, gdy chcemy je „dopoić”, ale też specjalnych, słodkich herbatek czy soków owocowych już od 4 miesiąca życia. Producenci promują też mleko modyfikowane o wyższej numeracji, które rzekomo powinno być stosowane u dzieci 3-, 4-letnich. Mija się to z zaleceniami towarzystw pediatrycznych - tłumaczył ekspert.

Podkreślił, że gdy mówimy o mleku i napojach mlecznych, to warto wiedzieć, iż jest to rodzaj żywności, a nie płynów. Dodał, że w Polsce w spożyciu produktów u bardzo małych dzieci (1-3 lata) dominują nektary, napoje gazowane, niegazowane - to 27 proc. konsumpcji. Dosyć często dzieci piją też herbatę, która jest słodzona.

- Jeżeli popatrzmy tylko na cukier, to jego zawartość w sokach owocowych plasuje je na samym szczycie najbardziej słodkich napojów. Czasami stawiamy znak równości pomiędzy owocem a sokiem owocowym, co jest oczywiście błędem. Wiele osób myśli, w tym niektórzy lekarze, że soki możemy wprowadzać do diety niemowląt już po 7 miesiącu, a u dzieci karmionych sztucznie nawet po 4 miesiącu. Tymczasem w 2019 roku pojawiły się nowe zalecenia, które mówią, że soków nie powinno podawać się dzieciom nawet do drugiego roku życia. Potem ich ilość jest limitowana - maluch powinien wypijać nie więcej jak 100 ml na dobę, czyli pół szklanki. Dopiero w starszym wieku tę ilość można zwiększyć - dodał.

- Kolejny mit to zastępowanie cukru słodzikiem. Tymczasem nie chodzi tylko o ilość przyjmowanych kalorii, ale także o to, czy dieta będzie wpływać na późniejsze nawyki. Dzieci rodzą się z atawistyczną dobrą tolerancją smaku słodkiego i słonego - jako tych najbezpieczniejszych. Żeby odpowiednio rozszerzyć dietę o inne produkty, które mają bardziej złożony smak, żywienie nie może być zdominowane przez tylko ten słodki - tłumaczył.

Dziecko „wyrośnie” z otyłości? To także mit

Dr Paweł Matusik zwrócił uwagę, że innym z popularnych przekonań jest wiara rodziców, ale też niektórych lekarzy, że dziecko z otyłości „wyrośnie”.

– Rodzice myślą, że nic się nie dzieje, że mają jeszcze czas, by zareagować. Zapominają przy tym, że chociażby normy BMI nie są w tym przypadku takie same jak dla osób dorosłych. Dorosły, który ma BMI na poziomie 19,9, jest szczupły. Ale dwuletni chłopczyk z takim BMI będzie jak dorosły z BMI 30. Z kolei 9-latek z BMI 26 to „odpowiednik” osoby dorosłej z BMI 35 - wyliczał.

Pediatra mówił również o korelacji otyłości i wzrostu.

- Czasem faktycznie dzieci z dużą otyłością są wyższe od swoich rówieśników i wydaje się, że jest to korzystny element. Jednak okazuje się, że to pewien rodzaj powikłania. Pojawia się zbyt duże stężenie insuliny w surowicy krwi, mamy wzrost IGF-1, najważniejszego hormonu sprzyjającemu wzrastaniu (ten sam, który jest aktywowany przez hormon wzrostu - red.). To, że takie dzieci dynamiczniej rosną w okresie wczesnego dzieciństwa, nie oznacza, że finalnie będą wyższe od swoich rówieśników. Co więcej, ostatnie duże badania populacyjne wskazują, że zwłaszcza dzieci z otyłością ciężką w konsekwencji mogą docelowo mieć niższy wzrost niż ten wyliczany ze wzrostu rodziców. Otyłość wcale nie przyspiesza procesu wzrastania - podkreślał specjalista.

Dodał, że zdarzają się również przekonania - szczególnie w rodzinach, gdzie na otyłość choruje wielu jej członków - iż dziecko ma nadmierną masę ciała z powodów genetycznych. - Tymczasem są one bardzo rzadkie. Pamiętajmy, że dziedziczymy nie tylko geny, ale też pewne nawyki, przekazywane z pokolenia na pokolenie - wskazywał.

Przekarmianie dzieci i otyłość jako „typ budowy”

Pediatra podczas dyskusji zwracał też uwagę na wielkość porcji posiłków, które są dzieciom serwowane. - Czasami biegamy za dzieckiem z łyżką myśląc, że zjadły za mało, martwią się o to mama, babcia. Tymczasem im młodsze dziecko, tym lepiej samo potrafi sobie regulować, ile zjada. 4-latki - jeśli pozwolimy im w tym obszarze na decyzyjność - wybiorą porcje zbliżone do tych zalecanych - wyjaśniał.

Specjalista zwrócił także uwagę, że część rodziców zrzuca nadwagę czy otyłość dziecka na to, że „taką ma budowę” i nie jest to żadna choroba.

- To kolejny mit. Tylko dla niespełna 14 proc. dzieci trafiających do naszej poradni otyłość - rozumiana jako nadmierna ilość tkanki tłuszczowej - jest jedynym problemem. Cała reszta ma co najmniej jeszcze jeden inny czynnik ryzyka - nadciśnienie, hiperlipemię, stan przedcukrzycowy. Co trzecie dziecko miało tzw. zespół metaboliczny, czyli kilka czynników ryzyka naraz - mówił pediatra. Dr Matusik wyliczał, że aby lekarze byli skuteczni w leczeniu otyłości, muszą poświęcić dziecku z tą chorobą ok. 26 godzin rocznie. - To bardzo trudne w obecnych realiach polskiego systemu opieki zdrowotnej - przyznał.

Fast foody kontra aktywność fizyczna

Prof. Artur Mazur z Instytutu Fizjoterapii i Instytutu Pielęgniarstwa i Nauk o Zdrowiu Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego mówił, że w ciągu ostatnich dziesięcioleci wielkość (i kaloryczność) produktów fast-foodowych uległa zwiększeniu.

Jak podkreślał, w 1954 roku Burger King w sieci McDonald’s ważył 2,8 uncji (ok. 80 gramów) i miał 202 kcal, w roku 2004 miał już 310 kcal i ważył 4,3 uncji (ponad 120 gramów). Porcja frytek w 1955 roku ważyła 2,4 uncji (niecałe 70 gramów) i miała 210 kcal, w 2004 roku już 7 uncji (prawie 200 gramów) i liczyła 610 kcal. Z kolei porcja popcornu miała w 1955 roku 174 kcal, teraz ma 1700, a butelka coli w 1916 roku miała 79 kcal, obecnie - prawie 200.

- Rosła objętość porcji, kaloryczność, ale nie cena - wskazywał prof. Mazur.

- Obecnie, jeśli kupimy zestaw dużego burgera z frytkami (ok. 1300 kcal), to żeby spalić go w czasie aktywności fizycznej, musimy zrobić około 45 tysięcy kroków, czyli przejść blisko 28 kilometrów. Żeby spalić nawet zwykłą 9-gramową czekoladkę, która ma 53 kcal, trzeba przemaszerować kilometr (ok. 1800 kroków) - mówił.

Dr Paweł Matusik zwrócił uwagę, że wielu rodziców myśli, iż dodatkowe zajęcia fizyczne po lekcjach są wystarczające, by zapewnić ich maluchom odpowiednią dawkę ruchu. - Wyjście dwa razy w tygodniu na basen nie wystarczy. Dziecko powinno przede wszystkim być aktywne na co dzień poza szkołą - wychodzić na zewnątrz, brać udział w niezorganizowanych formach ruchu - mówił.

Podkreślił, że także małe dzieci są podatne na reklamę tzw. śmieciowego jedzenia. - Dzieci, którym zaproponowano produkty typu fast food w zwykłym, szarym papierze, jadły je o wiele rzadziej niż produkty „opakowane” w markę McDonald's - wskazał.

Badania pokazują, że dzieci w Polsce nie są jeszcze tak bardzo otyłe jak np. ich rówieśnicy w USA, ale proces tycia przebiega w Polsce najszybciej w Europie. Pandemia koronawirusa jeszcze go zdynamizowała.

PRZECZYTAJ TAKŻE: 86 proc. Polaków skarży się na bóle kręgosłupa. Winny brak aktywności i dodatkowe kilogramy

Otyłość i nadwaga w Sejmie: będzie Narodowy Program Rozwoju Aktywności Ruchowej?

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.