Ostrzej, ale bez skalpela: Kakofonia dialogu

Marek Stankiewicz , stankiewicz@hipokrates.org
opublikowano: 07-03-2018, 00:00

Zastawiam się, czy my, mieszkańcy Polski, w ogóle ze sobą rozmawiamy, czy tylko do siebie mówimy. Najchętniej na Facebooku czy Twitterze, aby tylko łapać się za słowa, ośmieszyć i upokorzyć swego adwersarza. Niczego przy okazji nikomu nie wyjaśniając. No bo po co?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Dialog to pojęcie, które w języku i kulturze łacińskiej oznacza rozmowę, przybierającą różne formy i służącą rozmaitym celom. Dialog pozwala na wyjaśnienie problemu, ukazanie postaw bohaterów czy lepsze przedstawienie sytuacji. Poprzez dialogi można też dokonać charakterystyki osobowości postaci, a także oddać złożoność stosunków pomiędzy bohaterami. Niejednokrotnie dialog pełni funkcję wyjaśniającą dla fabuły. Jego użycie daje szerokie możliwości... 

Marek Stankiewicz
Zobacz więcej

Marek Stankiewicz

Tymczasem polski dyskurs publiczny w ochronie zdrowia przybiera scenariusz iście westernowy. Dobry i szlachetny kowboj staje naprzeciw na wskroś złego Indianina. Inaczej mówiąc: rezolutny, przenikliwy i nieustraszony wobec unijnych zakusów rząd Dobrej Zmiany naprzeciw rozbrykanych i egoistycznych żądań płacowych przedstawicieli kolejnych zawodów medycznych. Którzy, co gorsza, namawiają do obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Dialog to podstawa otwartego społeczeństwa obywatelskiego, któremu zagrażają z jednej strony różne formy dyktatury czy nadużycia władzy, a z drugiej nadmierny indywidualizm, niszczący wspólnoty, prowadzący do pogłębiania różnic i nierówności. Koniecznym atrybutem dialogu jest więc wiedza i wzajemne zaufanie, a nie pycha, mylnie kojarzona z dumą narodową lub zawodową. Dialog realizuje się poprzez informacje, konsultacje, opiniowanie i negocjacje. Zostawmy na chwilę informacje i negocjacje. Konsultacje i opiniowanie aktów prawnych to u nas czysta fikcja, konserwowana przez każdy kolejny rząd po przełomie ustrojowym. Znakomita większość nawet najbardziej oczywistych uwag i opinii ląduje w ministerialnych niszczarkach. 

Weźmy pierwszy z brzegu przykład. Samorząd lekarski, opiniując w styczniu rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia w sprawie recept, uznał wymóg nanoszenia danych na receptę papierową jednym charakterem pisma za zbyt rygorystyczny. Nie wspomnę już, jak długą historię ma lekarski postulat o wyłączenie lekarzy z czynności o charakterze quasi fiskalnym, tj. określania poziomu odpłatności ordynowanych leków. Jak grochem o ścianę! 

Powszechną i arogancką praktyką są ekspresowe terminy na przeprowadzenie konsultacji projektu aktu prawnego o kluczowym znaczeniu dla funkcjonowania służby zdrowia. Ostatnio tak było w przypadku ustalania ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Pomiędzy datą skierowania projektu rozporządzenia do konsultacji społecznych (piątek, 5 stycznia 2018 r.) a datą wyznaczoną na nadsyłanie uwag do niego (poniedziałek, 8 stycznia 2018 r.) było święto Trzech Króli (6 stycznia) oraz dzień wolny — niedziela (7 stycznia). Co oznacza, że nawet przy nadzwyczajnych staraniach partnerzy społeczni nie mieli praktycznie żadnej możliwości wszechstronnego przeanalizowania zapisów projektu i zebrania uwag swych środowisk. Nienadesłanie uwag do rozporządzenia w wyznaczonym terminie ministerstwo automatycznie traktuje jako rezygnację z przedstawienia stanowiska.

Społeczni recenzenci często ostrzegają rządzących przed ogólnością i wieloznacznością zapisów prawa. Każda kolejna para uważnych oczu mogłaby okazać się bezcenna. Ale od czego posłowie mają szybką ścieżkę legislacyjną. Choć tak naprawdę projekty ustawy powstają w rządzie, nie trafiają do Sejmu jako przedłożenia rządowe, ale zgłasza je co najwyżej 15 posłów. Mamy więc do czynienia z tzw. bajpasowaniem prawa, czyli sposobem na uniknięcie konsultacji, obowiązku sporządzenia porządnych uzasadnień i oceny skutków regulacji proponowanych rozwiązań. A w praktyce ostatnich lat — z nowym algorytmem legislacyjnym: pierwsze czytanie po śniadaniu, drugie po obiedzie, głosowanie najchętniej po północy lub nad ranem. Potem „klepnięcie” senackie nazajutrz po śniadaniu, a prezydenckie pióro — gotowe do zwieńczenia dzieła najpóźniej po lunchu. Pośpiech bywa tak nagły, że ogranicza się również uzgodnienia międzyresortowe, czyli możliwość uwzględnienia uwag innych ministrów.

Projekty poselskie to nie jest jakiś nowy parlamentarny zabieg. Każda władza po nie sięgała. Ale żadna dotychczas nie miała w Izbie większości. Więc po co teraz strzelać z armaty do wróbla. Ustawę o działalności leczniczej przyjęto w 7 dni kalendarzowych, a ustawa reformująca system oświaty przeszła całą sejmową ścieżkę legislacyjną praktycznie w dwa tygodnie.

Zdaniem ekspertów Obywatelskiego Forum Legislacji, w pierwszych stu dniach pracy pierwszego rządu Donalda Tuska (z 2007 r.) i tyluż dniach drugiego rządu Tuska (w 2011 r.) projektów poselskich było odpowiednio 3 i 1. Pierwsze 100 dni premierowania Beaty Szydło obfitowało w 32 projekty poselskie. Ustawy uchwalone w tych okresach to odpowiednio 27, 12 i 42. Przytłaczająca liczba przyjętych projektów świadczy o tym, jak długo (a właściwie krótko) nad nimi pracowano. Przecież to nie jest dialog, ale polski blitzkrieg, czyli nowa odsłona błyskawicznej wojny polsko-polskiej.

W naszym pięknym kraju coraz częściej mamy do czynienia z narratorem wszechwiedzącym. O ile dawniej narratorowi pozwalano pouczać, o tyle dziś przyjmowane jest to z niechęcią, w najlepszym razie z pobłażliwością. Przesłanie płynące z ostatnich dwóch lat rządów jest następujące: słuchać i wierzyć. Słuchać, co mówią, i wierzyć na słowo, nawet jeśli to, co mówią, wydaje się absurdalne i nieprawdopodobne.

Z natury chcę postrzegać ludzi jako nosicieli dobra. Stąd moja troska, ale i obawa, żeby polski dialog nie stał się łabędzim śpiewem ani osobliwą kocią muzyką.

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marek Stankiewicz , stankiewicz@hipokrates.org

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.