Ostrzej, ale bez skalpela: Iloczyn stary jak świat

Marek Stankiewicz, stankiewicz@hipokrates.org
opublikowano: 28-11-2018, 08:09

Jako posiadaczowi dyplomu lekarskiego na ogół nie chce mi się tracić czasu na jałowe debaty, czy dwa razy dwa to cztery. A może pięć lub trzy? Bo po prostu wiem, że cztery. Ale już jako publicysta czasem muszę, a tym razem wręcz chcę być adwokatem tego sędziwego iloczynu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Marek Stankiewicz
Zobacz więcej

Marek Stankiewicz

Odetchnąłem z ulgą, a właściwie westchnąłem z politowaniem nad werdyktem Sejmu, który wreszcie odrzucił obywatelski projekt likwidujący obowiązek szczepień. Szczerze mówiąc, po cichu spodziewałem się tego, bo kampania wyborcza w naszym kraju to również festiwal pogardy dla nauki i bezwstydna łapczywość sięgania do zbłąkanych dusz. Ale nadal strach mnie oblatuje na myśl, że w ławach wciąż zasiada 26 wybrańców narodu, którzy wykazują sprzeciw lub wahanie co do zapewnienia reszcie narodu nowoczesnej i skutecznej ochrony epidemiologicznej. A czynią to w imię umizgiwania się do hochsztaplerów, którzy chwilowo zatopili szczepienia ochronne w odmętach swojej ideologii, całkowicie odpornej na argumenty uczonych rodem z naszej epoki.

Zgadzam się, że medycyna co rusz musi weryfikować swoje poglądy, odrzucać nieskuteczne algorytmy leczenia, uważać na fałszywe przesłanki i zaczepki, z pokorą i ostrożnością wprowadzać nowe metody. Co więcej, nigdy lekarzowi nie przystoi się puszyć, że zjadł wszystkie rozumy. Nie można mu jednak odmawiać prawa do informowania i przekonywania, że odra to choroba, która może ludzkości zafundować coś więcej niż atak nuklearny. Ale dziś rakietę międzykontynentalną, odpaloną przez azjatyckiego watażkę, da się jeszcze zestrzelić. A 21 odmian wirusa odry, zawleczonego do Polski diabli wiedzą skąd, nie da się zamienić na tajemne moce społecznego marginesu, który powołuje się na prawo do głoszenia głupstw.

Wielkie i oświecone umysły stawiały kolejne kamienie milowe. Niewykluczone, że kiedyś pojawi się następny. Cztery wieki przed Chrystusem całkiem zgrabnie na temat świnki i błonicy wypowiedział się sam Hipokrates. Mrok średniowiecza pogrzebał miliony ofiar epidemii. Aż wreszcie w 1796 roku angielski lekarz Edward Jenner stawił czoło ospie prawdziwej, zaszczepiając materiałem zakaźnym ospy krowianki ośmioletniego chłopca. Przełomowe znaczenie odkrycia doktora Jennera polegało na wykazaniu, że w celu uodpornienia człowieka przeciw ospie wcale nie potrzeba zaszczepiać mu ospy prawdziwej, lecz wystarczy szczepienie ospy krowiej, która — w odróżnieniu od ludzkiej — ma przebieg łagodny i nigdy nie kończy się śmiercią.

Lista przełomowych odkryć poszczególnych szczepionek jest długa i uchodzi za chlubę ludzkości i naszej cywilizacji. Ale nie dla wszystkich. Wścieklizna, tężec, cholera, dur brzuszny, dżuma, wąglik, krztusiec, gruźlica, żółta febra, polio, różyczka nie obroniły się przed sekciarskimi doktrynami. Większość tych śmiertelnych chorób powoli znika z roku na rok z katalogów zagrożeń współczesnej cywilizacji.

Nie chcę udowadniać oczywistych oczywistości, że osoba, która wcześniej nie chorowała na odrę i nie była przeciw niej szczepiona, jest podatna na zakażenie i w razie styczności z chorym ulegnie zakażeniu z prawdopodobieństwem wynoszącym około 98 proc. Nadszedł czas na narodową krucjatę przeciwko działalności osób i instytucji propagujących i oferujących pseudonaukowe metody diagnozowania i zwalczania chorób, a także dezawuujących metody leczenia o udowodnionej skuteczności. To zjawisko, choć marginesowe acz krzykliwe, przybiera na sile, m.in. dzięki stosunkowo łatwej możliwości dotarcia do odbiorcy tego rodzaju usług za pośrednictwem mediów społecznościowych. Pojawiają się próby budowy równoległej sieci dystrybucji substancji o rzekomym działaniu leczniczym w najbardziej niebezpiecznych schorzeniach, dotyczących przede wszystkim dzieci. A to już nie jakiś tam stopień szkodliwości społecznej, ale istny dreszczowiec na oczach milionów. To zamach na Bogu ducha winnych ludzi, którym przyjdzie znosić wymysły garstki szaleńców i doktrynerów. A co z bezpieczeństwem sanitarnym społeczeństwa? Ten dreszczowiec rozgrywa się jak dotąd przy trudnej do zrozumienia bierności organów ścigania, odpowiedzialnych za ochronę obywateli.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marek Stankiewicz, stankiewicz@hipokrates.org

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.