Ostrożnie ze zwierzeniami

  • Lew Starowicz
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Akcesoria seksualne wykorzystywano w sztuce miłosnej od stuleci. Znaleziska archeologiczne — np. sztuczne penisy z drewna, kości słoniowej czy kamieni — potwierdzają ich istnienie w kulturze Japonii, Chin, Egiptu, Grecji. My zaś jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju ich produkcji — na skalę przemysłową.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W sex shopach (głównie) spotyka się bogate zestawy dildon (przedmiotów o fallicznym kształcie), wibratorów (do pobudzania pochwy, łechtaczki, kilku stref erogennych jednocześnie; analnych, wodnych itd.), zatyczek analnych, kulek dopochwowych, sztucznych kobiet, prezerwatyw ze specjalnymi wypustkami... Z badań przeprowadzonych w Polsce wynika, że do korzystania z przedmiotów tego typu przyznaje się 3-5 proc. badanych par. Nie wiadomo, w ilu przypadkach to zachowania incydentalne, a w ilu stałe. Na podstawie własnych doświadczeń terapeutycznych mogę wyodrębnić najczęściej spotykane motywacje.

 

Zabawa. Jedno z partnerów lub para wybierają sobie taki prezent i używają go do igraszek. W ich sztuce miłosnej to incydentalne doświadczenie i kupione narzędzie wnet ląduje w kącie.

 

Eksperymentowanie. Osoby i pary otwarte na seks i nowe doświadczenia próbują rozmaitych rzeczy, także akcesoriów. Korzystają z różnych przedmiotów i po zaspokojeniu ciekawości więcej do nich nie wracają.

 

Bodziec seksualny. Ludzie nieposiadający stałego partnera, nieosiągający — z różnych przyczyn — odpowiedniego poziomu podniecenia seksualnego lub mający trudności z przeżywaniem orgazmu korzystają z akcesoriów, by go wywołać. Niektórych mężczyzn zaś podnieca widok partnerki pobudzanej przez nich (lub masturbującej się) danym przedmiotem. Może on stać się stałym elementem sztuki miłosnej tej pary.

 

Przeciwdziałanie zaburzeniom seksualnym. To coraz częściej spotykana motywacja kobiet w wieku okołomenopauzalnym lub starszych. Stosują np. kulki w celu zwiększenia napięcia mięśniówki pochwy.

 

Terapia. Wielu seksuologów (i coraz więcej ginekologów) proponuje pacjentom stosowanie akcesoriów seksualnych, np. w metodach treningowych zaburzeń podniecenia, orgazmu, pożądania, w pochwicy, dyspaurenii itp.

 

Szczególne upodobania i dewiacje seksualne. Istnieje ponad dwieście opisanych dewiacji seksualnych. Wiele z nich wiąże się z koniecznością stosowania rozmaitych urządzeń, np. w zachowaniach sadomasochistycznych, a także w wielu "egzotycznych" dewiacjach, np. zoofile używają sztucznych węży. Przemysł seksualny odpowiada na tego typu zapotrzebowania nader specjalnymi akcesoriami. Mnóstwa z nich nie dostanie się w naszych sex shopach, można je kupić przez internet.

 

Partner zastępczy. Najczęściej to sztuczna kobieta. Osiągnięcia przemysłu seksualnego mogą budzić podziw: tego typu "partnerkę" można ubrać, rozebrać, posadzić przy stole... Niedługo staną się dostępne bardziej wyrafinowane formy, np. roboty zdolne do "ręcznego" pobudzania itd. Popularność "partnerów zastępczych" będzie się zwiększała ze względu na rosnącą populację ludzi samotnych, mających trudności ze stworzeniem związku, unikających go, dewiantów itd.

 

W polskiej obyczajowości erotycznej akcesoria to margines. Z przyczyn oczywistych: u nas dominują tradycyjne postawy wobec seksu, niewielka tolerancja (lub jej brak) w stosunku do nietypowych i dziwacznych upodobań seksualnych, opory wobec masturbacji w wieku dorosłym, wstyd i obiekcje od-nośnie do korzystania z akcesoriów. Nic dziwnego, że w ich stosowaniu przeważa motyw zabawowy i terapeutyczny. W wielu przypadkach zabawa ogranicza się do sprezentowania komuś takich akcesoriów — towarzystwo świetnie się bawi pełną zaskoczenia reakcją obdarowanych.

Z rozmów prowadzonych podczas pracy z parami wynika, że część mężczyzn ma duże skrupuły — a nawet poczucie zagrożenia — stając przed perspektywą, że ich partnerka może używać akcesoriów seksualnych lub ujawnić, że z nich korzysta. Trudno się temu dziwić, skoro wielu panów ma kompleks małego członka lub zbyt małej jego twardości w życiu seksualnym. Mogą się zatem lękać, że sztuczny członek dostarczy partnerce silniejszych bodźców, podobnie jak narzędzia do pobudzania łechtaczki. I rzeczywiście to się zdarza.

Panie z kolei reagują negatywnie na wiadomość, że ich partner korzystał ze sztucznej kobiety. Lękają się instrumentalnego traktowania, oddzielania przez partnera seksu od uczuć.

Uważam, że nie należy czynić zbyt wielu zwierzeń ze swoich doświadczeń seksualnych, a o korzystaniu z akcesoriów lepiej nie mówić. Pamiętajmy, że nasi partnerzy mogą mieć bujną wyobraźnię, odczuć zagrożenie, wstręt. Tego typu wyznania mogą zmienić nasz obraz w ich oczach.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Puls Medycyny
Seksuologia / Ostrożnie ze zwierzeniami
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.