Opt-out: rozwiązanie przejściowe okazało się trwałą prowizorką

Rozmawiała Marta Markiewicz
opublikowano: 21-02-2018, 00:00

O porozumieniu rezydentów z ministrem zdrowia oraz czasie pracy lekarzy rozmawiamy z prof. Romualdem Krajewskim, wiceprezesem Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Czy sygnowane porozumienie jest dobrą wiadomością dla środowiska lekarzy?

Romuald Krajewski
Zobacz więcej

Romuald Krajewski

Samorząd lekarski w trakcie rozmów był obserwatorem prowadzonego dialogu. Na każdym etapie mocno popieraliśmy postulaty rezydentów, gdyż były one zgodne ze zgłaszanymi przez całe środowisko. Bardzo się cieszymy, że udało się osiągnąć kompromis i prowadzić dialog. To o niebo lepszego niż dalsze trwanie w sporze i zastanawianie się, gdzie i w jakiej formie będziemy mieli do czynienia z kolejną sytuacją kryzysową. Była to również sytuacja trudna dla pacjentów. Jesteśmy pełni nadziei, że deklaracje dotyczące współpracy w porządnym, a nie doraźnym reformowaniu systemu będą wypełnione. W działaniach mających poprawić system ochrony zdrowia chcielibyśmy być sojusznikami sygnatariuszy tego dokumentu. Podpisane w ministerstwie porozumienie załatwia część istotnych z punktu widzenia środowiska spraw.

Który z obszarów minister Łukasz Szumowski powinien potraktować priorytetowo?

Jako samorząd przygotowaliśmy listę około 20 spraw, które powinny zostać rozstrzygnięte. Mamy świadomość, że wielu z nich nie da się załatwić od razu. To, co było również przedmiotem rozmów z rezydentami, zaliczamy do kwestii zasadniczych. Punktem wyjścia jest oczywiście wzrost nakładów na ochronę zdrowia. 

NRL przeprowadzała badanie na zlecenie Ministerstwa Zdrowia dotyczące czasu pracy lekarzy. Wyniki mają być opublikowane w maju wraz z kolejnymi mapami potrzeb zdrowotnych. Czy wiadomo, jak na przestrzeni ostatnich lat zmienił się czas pracy lekarzy? 

Realizowane przez nas badanie było analizą przekrojową, trwało dwa lata i właściwie trudno się spodziewać jakichś istotnych zmian w tym czasie — głównie z uwagi na brak kluczowych regulacji ze strony organizatorów systemu. Dla środowiska lekarskiego te dwa ostatnie lata były trudnym okresem, gdy dobrowolną z zasady klauzulę opt-out zaczęto traktować jako pewien obowiązek dla lekarzy zatrudnianych na umowę o pracę. To było nieporozumienie i szkoda, że młodzi medycy musieli posunąć się do dramatycznych kroków, jakimi były protest głodowy i wypowiadanie tej klauzuli, żeby pokazać, iż nie jest to rozwiązanie na stałe.

Wyniki naszych kolejnych badań wskazują, że środowisko lekarzy jest zróżnicowane, ale średni czas pracy lekarza wynosi około 60 godzin tygodniowo. Martwi nas co najmniej kilkunastoprocentowy odsetek osób, które pracują 100 i więcej godzin tygodniowo. To pokazuje, że musimy szukać rozwiązań systemowych, bo praca w takim wymiarze jest zagrożeniem dla zdrowia zarówno pacjentów, jak i samych lekarzy. Mamy świadomość, że ten stan nie może dłużej trwać i że przepracowanie jest niebezpieczne. Mamy również świadomość, że do normalnego czasu pracy musimy dochodzić stopniowo. Nie ulega wątpliwości, że lekarze nie zostawią pacjentów i nadal będą pracować ponad przewidziane 48 godzin. Cieszę się jednak, że rezydenci wynegocjowali z ministerstwem m.in. stopniową rezygnację z zasady opt-out. To dobra wiadomość, bo gdy wdrażano unijną dyrektywę o czasie pracy, wprowadzono opt-out jako rozwiązanie przejściowe. W praktyce okazało się czymś trwałym, a to kompletne nieporozumienie. Dobrze, że mamy szansę z tego wyjść.

O kim mowa

prof. dr hab. n. med. Romuald Krajewski, neurochirurg, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prezes Europejskiej Unii Lekarzy Specjalistów (UEMS).

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.