Opieka koordynowana coraz ważniejsza w kardiologii

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 23-10-2019, 13:51

Po programie KOS-zawał na pilotaż czeka program KONS, dedykowany osobom z niewydolnością serca. Specjaliści zwracają jednak uwagę, że opieki koordynowanej potrzebują także pacjenci z innymi chorobami sercowo-naczyniowymi, m.in. z migotaniem przedsionków.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Opieka koordynowana była jednym z tematów szeroko dyskutowanych podczas kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Katowicach. Jej sednem jest holistyczne skoncentrowanie się na pacjencie, który dzięki temu ma zapewnione potrzebne konsultacje specjalistyczne, diagnostykę, edukację, a także rehabilitację.

Każdego roku zawału doznaje ok. 90 tys. Polaków.
Zobacz więcej

Każdego roku zawału doznaje ok. 90 tys. Polaków. iStock

„Pacjent znajduje się w centrum całego procesu leczenia. Chory nie musi sam szukać pomocy, pomaga mu w tym koordynator. Takie podejście gwarantuje, że wszystkie działania, potrzebne w procesie terapeutycznym, faktycznie będą miały miejsce. Ryzyko, że pacjent „zgubi się w systemie” i nie będzie współpracował, jest w ten sposób minimalizowane” — mówił prof. dr hab. n. med. Jarosław Kaźmierczak, krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii.

KOS-zawał to dopiero początek

Erę opieki koordynowanej w kardiologii zapoczątkował projekt KOS-zawał. Nadrzędnym jego celem było zapewnienie pacjentom kompleksowej opieki w okresie 12 miesięcy po przebytym zawale serca. W ramach programu pacjenci, którzy przeszli ostry zespół wieńcowy (OZW), mogą liczyć nie tylko na pomoc kardiologów interwencyjnych, ale także opiekę i rehabilitację kardiologiczną już po opuszczeniu szpitala. Wiele procedur jest wspomaganych zdobyczami telemedycyny.

„Po dwóch latach funkcjonowania programu KOS-zawał widać, jak poprawiły się efekty leczenia pacjentów. W ośrodkach, które realizują program, udało się niewątpliwie doprowadzić do zmniejszenia ryzyka zgonu po zawale w ciągu roku po zakończeniu hospitalizacji” — podkreślał prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski podczas kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Katowicach, gdzie przedstawiono m.in. ogólnopolskie dane pokazujące efekty działania programu KOS-zawał.

W Lubelskiem najwięcej pacjentów w programie KOS-zawał

Umowę na realizację programu KOS-zawał posiada 59 ze 139 ośrodków, które w ramach kontraktu z NFZ leczą „zawałowców”. Odsetek pacjentów włączonych do programu od października 2017 r. do grudnia 2018 r. był najwyższy w województwach: lubelskim (40 proc.), śląskim (34 proc.), opolskim (26 proc.), dolnośląskim (21 proc.). W woj. zachodniopomorskim do programu włączono 13 proc. chorych, w łódzkim 11 proc., wielkopolskim 7 proc., mazowieckim 5 proc. Jeszcze mniej pacjentów skorzystało z KOS-zawał w województwach: lubuskim (3 proc. chorych z OZW), małopolskim (2 proc.) oraz świętokrzyskim, podlaskim i kujawsko-pomorskim (w każdym tylko po 1 proc.). Na szarym końcu są takie regiony, jak podkarpackie, warmińsko-mazurskie i pomorskie, gdzie w monitorowanym okresie z dobrodziejstw KOS-zawał nie skorzystał ani jeden pacjent.

„W skali całej Polski w analizowanym okresie 12 proc. pacjentów, którzy przeżyli zawał serca, zostało włączonych do programu KOS-zawał. W ramach programu 67,1 proc. pacjentów było rehabilitowanych kardiologicznie, a mediana czasu do rozpoczęcia rehabilitacji wynosiła 11 dni. Dla pacjentów poza programem te wartości wynoszą odpowiednio: 27,4 proc. oraz 32 dni” — mówiła Urszula Cegłowska, koordynator zespołu analitycznego Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, prezentując podczas kongresu PTK raport nt. działania KOS-zawał.

Z przedstawionych danych wynikało, że śmiertelność 12-miesięczna po zawale serca była o 31 proc. mniejsza w grupie pacjentów, którzy byli włączenie do programu KOS-zawał. Co więcej, wśród tych chorych 12-miesięczne prawdopodobieństwo wystąpienia poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych jest o 25 proc. mniejsze niż w grupie pacjentów spoza programu.

Nadchodzi czas KONS

Nie ma wątpliwości, że KOS-zawał z powodzeniem przetarł szlaki także innym programom opieki koordynowanej w kardiologii. W blokach startowych czeka od ponad roku program KONS, dedykowany chorym z niewydolnością serca.
„Pomimo że dokonał się duży postęp w leczeniu niewydolności serca, to wzrost przeżycia rocznego czy w perspektywie 5- i 10-letniej nie zmienił się na przestrzeni ostatnich lat. Oprócz leków i dobrej terapii interwencyjnej potrzebny jest także dobry system opieki koordynowanej, w którego centrum powinien znaleźć się pacjent” — mówiła w Katowicach prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler podczas sesji poświęconej opiece koordynowanej w kardiologii.

Pilotaż wkrótce powinien się rozpocząć. KONS będzie realizowany początkowo w sześciu wiodących ośrodkach w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu, Zabrzu, Warszawie i Krakowie. „Osobiście liczę na to, że po dwuletnim pilotażu KONS rozprzestrzeni się na cały kraj” — mówi prof. Jarosław Kaźmierczak, który uważa, że opieka koordynowana jest potrzebna także w przypadku pacjentów z migotaniem przedsionków (AF).

„Skala problemu jest ogromna, co pokazały wyniki projektu NOMED-AF. W populacji osób po 65. roku życia migotanie przedsionków dotyczy ponad 1,2 mln osób. Co więcej, 400-500 tys. o tym nie wie. To olbrzymia grupa pacjentów zagrożona udarem” — alarmuje krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii.

Kluczowe jest aktywne wykrywanie AF

Program opieki koordynowanej w AF musi obejmować diagnostykę i lepsze wykrywanie choroby. „Na ten aspekt trzeba położyć duży nacisk. Dziś wielu pacjentów ma diagnozowane migotanie przedsionków przy okazji wizyt na SOR, w POZ czy w poradni specjalistycznej, odbywanych z zupełnie innego powodu. Tymczasem, biorąc pod uwagę skalę problemu, wykrywanie AF musi być prowadzone w sposób celowany, aktywnie” — mówi prof. Jarosław Kaźmierczak.

Diagnozowanie AF jest możliwie różnymi metodami, nawet przy okazji mierzenia ciśnienia. W sukurs lekarzom i pacjentom przychodzą nowe technologie i urządzenia telemetryczne.

Dyskutując o opiece koordynowanej prof. Kaźmierczak zwrócił uwagę także na potrzebę uruchomienia takiego programu w kolejnych grupach chorych: u pacjentów z wadami serca, udarem mózgu.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.