Opieka długoterminowa w domu pacjenta

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
18-05-2010, 00:00

Przebywający we własnym domu pacjent z dużymi deficytami w samoopiece, tzn. taki, który prawie nie wstaje z łóżka i wymaga pomocy we wszystkich czynnościach życiowych, praktycznie zostaje pozbawiany świadczeń gwarantowanych. Oczywiście zdaniem Narodowego Funduszu Zdrowia należą mu się jakieś usługi, ale ubezpieczyciel nie ma na nie zbyt dużo pieniędzy – a są to usługi kosztochłonne i czasochłonne...

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Problem dotyczy zapewne kilkuset tysięcy osób w naszym kraju. Tak dokładnie nikt nie wie, jakie są potrzeby zdrowotne i społeczne w tym zakresie, w każdym razie dotyczą one rosnącej populacji osób w wieku sędziwym, pacjentów po urazach czaszkowo-mózgowych, udarach i innych zaburzeniach czynności mózgu, w śpiączce, po amputacjach kończyn itd. Wszyscy oni wymagają długotrwałej, stałej opieki wykwalifikowanego personelu – wymagają opieki długoterminowej w domu.

Problem jest niemedialny i sam znika

Temat jest niewdzięczny, mało spektakularny, niemedialny, a przede wszystkim nieatrakcyjny promocyjnie. Opieka długoterminowa to tego rodzaju profesjonalna działalność medyczna, która nie przynosi optymistycznych skutków w postaci wyzdrowienia; określone świadczenia zdrowotne i opiekuńcze należy człowiekowi zapewnić do końca jego życia. I wiadomo, że nie poprawią one znacząco jego stanu, lecz jedynie pozwolą ograniczyć cierpienie i ból oraz powikłania wynikające z długotrwałego unieruchomienia. Te świadczenia nie wyleczą, ale wpłyną na jakość życia niedołężnego lub unieruchomionego chorego; dokona on swoich dni godnie i po ludzku.

Taki pacjent nie upomni się o swoje prawa, a jego najbliżsi są bezradni i osamotnieni w zmaganiu się z problemem opieki nad członkiem rodziny. Zaradniejsi starają się co jakiś czas umieścić chorego w szpitalu chociaż na kilkanaście dni, podejmują wysiłki, aby przekazać go do zakładu opiekuńczo-pielęgnacyjnego lub opiekuńczo-leczniczego – co jest dużą sztuką, bo oczekiwanie na miejsce trwa 6, 8 miesięcy. Nie zawsze chory doczeka tej chwili, umiera – i problem znika. Czy tak powinno być? Czy współczesne społeczeństwo nie powinno zapewnić swoim członkom godnego umierania? Każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji bez względu na wiek! Średnio żyjemy coraz dłużej i na ogół podupadamy na zdrowiu, a poza tym – może się nam zdarzyć nieszczęście.

Nie ma systemowego rozwiązania problemu opieki nad osobami niezdolnymi do samodzielnej egzystencji, zależnymi od innych i od przyjaznego otoczenia. Wprawdzie rząd w roku 2009 przyjął priorytety zdrowotne, wśród których umieszczono rozwój opieki długoterminowej, poprawę jakości i skuteczności opieki geriatrycznej i ograniczenie skutków urazów powstałych w wyniku wypadków. Jednak w praktyce los ludzi o ograniczonej sprawności staje się coraz bardziej dramatyczny. Od lat mówi się o konieczności ustawowej regulacji dotyczącej ubezpieczenia od ryzyka niesamodzielności i związanego z nim zabezpieczenia pielęgnacyjnego i opiekuńczego. Za czasów poprzedniego rządu powstał nawet projekt takiego rozwiązania, jednak nie spotkał się ze zrozumieniem obecnego.

Co się składa na opiekę długoterminową

Opieka długoterminowa to temat niezwykle ważny i rozległy. Jego kompleksowe rozwiązanie wymaga nakładów finansowych, ale nie czas na mówienie o tym w przeddzień wyborów prezydenckich i wobec nieodległych parlamentarnych (w przyszłym roku).
Kto jest uprawniony do świadczeń opieki długoterminowej i co w jej ramach należy się przewlekle chorym, którzy nie poruszają się samodzielnie, nie są w stanie zapewnić sobie higieny osobistej, dobrze, jeśli mogą przełykać pokarm karmieni przez opiekuna? Wie to NFZ, który uznał, że należy zapłacić pielęgniarce wyższą stawkę za jednego pacjenta (od 21 do 31 zł za osobodzień; poszczególne oddziały NFZ różnie płacą), przy założeniu, że w okresie rozliczeniowym będzie się opiekować nie więcej niż sześcioma pacjentami pod różnymi adresami zamieszkania. Jakie są zadania pielęgniarki w ramach opieki długoterminowej? Rozpoznanie potrzeb zdrowotnych i pielęgnacyjnych pacjenta; zaplanowanie i realizacja świadczeń zdrowotnych, takich jak podawanie leków, wlewy kroplowe, opatrunki; prowadzenie profilaktyki przeciwodleżynowej; ocena stanu ogólnego chorego; wykonanie pomiarów ciśnienia, poziomu cukru we krwi; prowadzenie bilansu płynów; usprawnianie chorego w łóżku; edukacja rodziny lub bliskich, jak postępować z chorym, aby zapobiec groźnym powikłaniom; zlecenie usług opiekuńczych innym podmiotom w przypadkach rodzin i osób biednych, które nie mogą wykonać w ramach własnych możliwości wielu czynności ze względu na wiek lub chorobę przewlekłą (np. pranie, sprzątanie obejścia, zakupy, przygotowanie posiłku, karmienie, załatwienie sprzętu ortopedycznego, materaca przeciwodleżynowego). W praktyce jest tak, że trzeba osobiście udać się do ośrodka pomocy rodzinie i zgłosić te sprawy odpowiednim służbom; kontakt telefoniczny jest utrudniony, a załatwianie listowne trwa zbyt długo.

Przeciętny czas pracy pielęgniarki u jednego chorego, pozwalający na realizację niezbędnego pakietu zadań, wynosi półtorej do dwóch godzin dziennie (pamiętamy, że może ona świadczyć opiekę długoterminową maksimum sześciu pacjentom). Często bywa, że stan chorego wymaga dwóch wizyt w ciągu dnia, rano i wieczorem, ale za to już NFZ nie płaci. Zdarza się, że do chorego muszą iść dwie pielęgniarki, bo jedna nie jest w stanie go przemieścić, wykonać kąpieli leczniczej połączonej np. z gimnastyką oddechową, oklepaniem pleców i zaopatrzeniem miejsc narażonych na odleżyny; w takiej sytuacji również nie jest płacona podwojona stawka osobodnia. Dodajmy, że zgodnie z zarządzeniem prezesa NFZ (być może ten zapis znajdzie się w akcie wykonawczym do tzw. ustawy koszykowej) świadczenia pielęgnacyjne, lecznicze i rehabilitacyjne, do których upoważniona jest pielęgniarka, w uzasadnionych medycznie przypadkach są wykonywane również w dni wolne od pracy, niedzielę i święta. Oznacza to ciężką pracę przez 365 dni w roku.

Sytuacja pielęgniarki jest następująca: z jednej strony duże obciążenie pracą, prowadzące do zmęczenia fizycznego i psychicznego, oraz wielka odpowiedzialność wobec pacjenta i jego rodziny – a z drugiej strony proponowane przez płatnika stawki nie rekompensujące tego wysiłku, nie dające satysfakcji finansowej. Obawiam się, że spowoduje ona, że zainteresowanie kadr pielęgniarskich domową opieką długoterminową będzie malało. Dziś pielęgniarki deklarują, że pragną wykonywać ten rodzaj pracy, opiekować się w domach pacjentami, którzy takiej opieki w najwyższym stopniu potrzebują. W tej działalności spełniają się zawodowo, widzą satysfakcję podopiecznych, odbierają społeczną akceptację. Jednak stawki za usługi są tak niskie, że umowa na opiekę długoterminową domową nie wystarczy jako jedyne źródło utrzymania. Co innego dorobić sobie do pensji w innym miejscu zatrudnienia, mając pod opieką dwóch chorych np. dni wolne od pracy.

Prosty rachunek

Przyjrzyjmy się finansom pielęgniarki, która wyłącznie wykonuje świadczenia długoterminowej opieki domowej. Maksymalną stawkę za osobodzień, jaką płaci jeden z oddziałów NFZ, 31 zł pomnóżmy przez 365 dni w roku; uzyskujemy kwotę 11315 zł. Pomnożenie jej przez 6 pacjentów daje iloczyn 67890 zł, który podzielmy przez 12 miesięcy, co daje 5657,5 miesięcznego przychodu. Z tego należy odliczyć podatek, wydatki związane z ubezpieczeniem społecznym, zdrowotnym, od odpowiedzialności cywilnej, dojazdy do pacjentów, środki medyczne jednorazowego użycia, podstawowe opatrunki, środki ochrony osobistej, utylizacji odpadów medycznych, najem gabinetu/pomieszczeń na zarejestrowaną praktykę – zostaje nie więcej niż połowa tej kwoty, jakieś 2800 zł.

Pytanie, czy rzeczywiście są to powalające apanaże? Na pewno nie, biorąc pod uwagę zakres zadań, odpowiedzialności, dyspozycyjności, gwarancję rozwoju zawodowego. A przecież punktem wyjścia była najwyższa stawka w kraju za osobodzień; proszę obliczyć, jak kształtują się wynagrodzenia przy niższych stawki. Jeśli ktoś mówi, że pielęgniarki zarabiają duże pieniądze w opiece długoterminowej na kontraktach z NFZ, to zaklina smutną rzeczywistość. I jeszcze jedno: rozpatrujemy przykład pielęgniarki, która ma indywidualną praktykę. Tymczasem część pielęgniarek wykonuje usługi długoterminowej opieki domowej jako podwykonawcy. Te koleżanki – trzeba to powiedzieć jasno – są po prostu wykorzystywane i oszukiwane przez swoich pracodawców (zleceniodawców), którzy dorabiają się ich kosztem. To po prostu czyste cwaniactwo. Niestety przejawów wyzysku słabszych podmiotów jest coraz więcej.

Z naszych szacunków wynika, że świadczenia pielęgniarskie w opiece długoterminowej w domu pacjenta powinny być dziś wycenione na ok. 35 zł za osobodzień, a kontrakty powinny być zawierane z samymi zainteresowanymi, bez pośredników. W przypadku zakładów opieki zdrowotnej (również szpitali) przeciętne wynagrodzenie pielęgniarki powinno wynosić 150% średniej krajowej; taki poziom można by określić jako przyzwoity. Nie musielibyśmy wówczas się bać w najbliższej przyszłości problemów z niedoborami kadr pielęgniarskich, a do zawodu trafiałoby więcej chętnych podejmujących. Więcej młodzieży podejmowałoby studia na tym kierunku, mając gwarancje zatrudnienia oraz ugruntowaną pozycję na rynku usług zdrowotnych. Zapotrzebowanie na usługi pielęgniarskie będzie bowiem rosło, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych

Najważniejsze dzisiaj
Tematy
Puls Medycyny
Inne / Opieka długoterminowa w domu pacjenta
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.