Olbrzymi niepokój psychoterapeutów. MZ uspokaja: nie będzie degradacji zawodu

Jacek Wykowski
  • Jacek Wykowski
opublikowano: 28-11-2022, 20:04

Obecni i przyszli psychoterapeuci (oraz reprezentujące ich towarzystwa) są bardzo zaniepokojeni rozporządzeniem MZ, które wprowadza do systemu “specjalistę w dziedzinie psychoterapii”. Środowisko boi się degradacji zawodu, a nawet utraty uprawnień, padają ostrzeżenia, że zniknie zawód superwizora. 28 listopada w Sejmie odbyła się na ten temat dyskusja. Co z niej wyniknęło?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Fot. Adobe Stock
  • Specjalistą w dziedzinie psychoterapii - po ukończeniu kształcenia podyplomowego - będzie mógł zostać lekarz, psycholog, pedagog, osoba po studiach z resocjalizacji, socjolog czy pielęgniarka.
  • Ministerstwo Zdrowia chce w ten sposób poszerzyć dostęp do psychoterapii, ale przedstawiciele tego zawodu ostrzegają, że skutek będzie odwrotny - chcą regulacji ustawowej, a nie rozporządzenia.
  • Psychoterapeuci obawiają się nawet, że utracą prawo wykonywania zawodu. Konsternacja zapanowała także wśród osób realizujących szkolenie z zakresu psychoterapii czy superwizorów.
  • Przy okazji sejmowej dyskusji o prawnym uregulowaniu zawodu psychoterapeuty światło dzienne ujrzało wiele problemów prawnych, systemowych, pacjenckich, które do tej pory nie były powszechnie znane i dyskutowane - chociażby to, czy psychoterapeutą może być osoba bez studiów psychologicznych.
  • Ostateczna decyzja dotycząca kształtu samego rozporządzenia, jak i propozycji regulacji ustawowej, ma należeć do ministra zdrowia.

W poniedziałek (28 listopada) w Sejmie podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży odbyły się konsultacje ws. uregulowania prawnego zawodu psychoterapeuty w Polsce. W trakcie dyskusji, w której brali udział m.in. przedstawiciele środowiska psychoterapeutów i Ministerstwa Zdrowia, wybrzmiał postulat regulacji zawodu w formie ustawy. Tymczasem MZ chce w tej kwestii wprowadzić rozporządzenie, które - po pierwsze - doregulowuje jedynie pewien wycinek działalności psychoterapeutów, po drugie - rodzi olbrzymie obawy wśród obecnych i przyszłych przedstawicieli tego zawodu.

Jeszcze tego samego dnia w internecie pojawiła się petycja zatytułowana: “Sprzeciw wobec rozporządzenia o specjalizacji z psychoterapii dorosłych”, która jest oddolną inicjatywą psychoterapeutów zrzeszonych w ramach różnych towarzystw, instytutów, ośrodków oraz terapeutów niezrzeszonych, zaniepokojonych dobrem osób korzystających z pomocy psychoterapeutycznej w ramach publicznej ochrony zdrowia oraz tych, którzy korzystają z takiej pomocy prywatnie.

Czego się boją psychoterapeuci oraz szereg towarzystw, które ich reprezentują?

Rozporządzenie dotyczące psychoterapeutów: wstęp do ustawy czy koń trojański zawodu?

Przypomnijmy: do 15 grudnia br. potrwają konsultacje publiczne do projektu rozporządzenia ministra zdrowia ws. specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia. W projekcie zapisano utworzenie nowej specjalizacji - psychoterapii.

Specjalistą w dziedzinie psychoterapii - po ukończeniu kształcenia podyplomowego - będzie mógł zostać lekarz, psycholog, pedagog, osoba po studiach z resocjalizacji, socjolog. Psychoterapeutą w takim ujęciu będzie mogła zostać także pielęgniarka z tytułem magistra. Dla nowej dziedziny „psychoterapia” zostanie wprowadzony kod 044, który umożliwi m.in. wyszukanie specjalizacji w Systemie Monitorowania Kształcenia Pracowników Medycznych. Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego ma dokonać procedury akredytacji podmiotów, które będą szkolić przyszłych specjalistów.

"Wprowadzenie nowej dziedziny szkolenia specjalizacyjnego „psychoterapia” spowoduje, że system opieki zdrowotnej uzyska wysoko wyspecjalizowaną kadrę medyczną, która będzie udzielać świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej" - czytamy w uzasadnieniu do projektu.

Psychoterapeuci obawiają się, że będzie to jednoznaczne z odebraniem prawa do pracy w wykonywanym zawodzie psychoterapeutom, którzy nie podejdą do egzaminu specjalizacyjnego. Są też głosy, że rekrutacja kandydatów do specjalizacji za pośrednictwem administracji rządowej wyeliminuje proces wnikliwej weryfikacji osobowościowej kandydatów i nastąpi ograniczenie liczby ośrodków szkolących. Specjaliści psychoterapii nie mieliby także podlegać kodeksowi etyki psychoterapeuty, a ich kompetencje po uzyskaniu specjalizacji nie byłyby weryfikowane.

Same towarzystwa i stowarzyszenia psychoterapeutów obawiają się z kolei ograniczenia ich ról w procesie szkolenia i ewaluacji umiejętności psychoterapeutów. Środowisko wskazuje także na redukcję funkcji superwizorów psychoterapii - podnosi się, że kompetencje będą oceniane głównie na podstawie wiedzy i pojedynczego egzaminu zamiast relacji z superwizorem rekomendującym do certyfikatu psychoterapeuty.

W trakcie poniedziałkowej dyskusji w Sejmie można było odnieść wrażenie, że debata nad propozycją ministerialnego rozporządzenia stała się swego rodzaju koniem trojańskim - z problemami prawnymi, systemowymi i stricte pacjenckimi/klienckimi, których w obszarze polskiej psychoterapii jest cała masa. O większości z nich decydenci zwyczajnie nie wiedzą; nie zdają też sobie sprawy, jak specyficznym i trudnym zawodem jest zawód psychoterapeuty. Jest to zapewne pokłosie swego rodzaju hermetyczności zawodu i środowiska, ale też niskiej świadomości społecznej na ten temat. Przeciętny Kowalski kompletnie nie orientuje się w zawiłościach tego obszaru, nie mówiąc już o tym, że zwykle nie potrafi rozróżnić psychologa od psychoterapeuty.

Psychoterapeuci i ich przedstawiciele w Sejmie. Mówią wprost: boimy się

Łukasz Müldner-Nieckowski, przewodniczący Zarządu Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, stwierdził w poniedziałek w Sejmie, że w środowisku psychoterapeutów jest zgodność co do tego, że regulacja poprzez rozporządzenie wprowadzające medyczną specjalizację z psychoterapii nie odzwierciedla potrzeb i samej “branży”, i - przede wszystkim - pacjentów. Ostrzegł, że liczba specjalistów może zostać znacznie ograniczona. - Zawód psychoterapeuty nie jest specjalizacją medyczną, jest zawodem, który wymaga indywidualnej ścieżki szkolenia - wskazywał.

Krystyna Mierzejewska-Orzechowska, przewodnicząca Sekcji Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, podkreślała z kolei, że nie wystarczy być psychologiem, lekarzem czy osobą z jakimkolwiek innym wykształceniem, żeby być psychoterapeutą. - Tego się nie da nauczyć z książek. Dla psychoterapeuty wiedza musi stać się mądrością - a mądrość to wiedza przeżyta w doświadczeniu. (...) Dopiero wtedy, gdy osobiście spotkałam pacjentów o osobowości narcystycznej, zrozumiałam, co znaczy ból i cierpienie takiego człowieka - wyjaśniała.

- Specjalistów psychoterapeutów, nie nazywających się w ten sposób, ale mających różnego rodzaju certyfikaty - naszych i innych towarzystw, jest w Polsce około 10 tysięcy. Ci ludzie są naprawdę dobrze wykształceni. Kultura kształcenia była wypracowywana przez kilkadziesiąt lat. Wprowadzenie ministerialnego rozwiązania spowoduje, że cały ten “gmach” kształcenia ulegnie - prędzej czy później - załamaniu. Będziemy mieli do czynienia z sytuacją naprawdę dramatyczną. Diagnoza, że trzeba wprowadzić rozporządzenie, bo brakuje nam specjalistów psychoterapii, jest z gruntu błędna - wskazywał Jarosław Gliszczyński, przewodniczący elekt Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

- Wprowadzenie specjalizacji z psychoterapii jako specjalizacji medycznej w toku kolejnych lat spowoduje marginalizację środowisk, które mogłyby kształcić superwizorów. Ten zawód zaniknie - ostrzegł z kolei Łukasz Müldner-Nieckowski.

Dodał, że akredytacja ośrodków kształcących psychoterapeutów przez stowarzyszenia o wieloletniej tradycji nie przez przypadek nie dopuszcza na rynek wszystkich. - Szkolenie musi być oceniane nie na podstawie kryteriów formalnych, ale kompetencji osób, które je prowadzą. To się na ten moment dobrze sprawdza. Wprowadzenie specjalizacji nie umożliwi tego rodzaju akredytacji - ocenił.

- Jeżeli chodzi o uznanie dorobku tych 10 tysięcy specjalistów (certyfikowanych psychoterapeutów - red.), to mogę zagwarantować, że psychoterapeuci stracą prawo do wykonywania zawodu i będą czekać latami, żeby je odzyskać - o ile będą mieć do tego motywację - stwierdził.

W Sejmie padały też głosy, że powstaje ryzyko stworzenia grupy zawodowej, która otrzyma uprawnienia "raz na zawsze" i nie będzie podlegała okresowej weryfikacji.

- Na forach osób będących w trakcie szkolenia psychoterapeutycznego pojawiło się bardzo dużo lęku. Płacimy za kształcenie z własnych środków, to bardzo duże koszty. Sama terapia własna to koszt minimum 40 tysięcy złotych. Za szkołę trzeba zapłacić 50-60 tysięcy. Skoro MZ chce, żebyśmy teraz zdawali jakieś egzaminy, czy przewiduje jakąś refundację poniesionych przez nas nakładów? - pytał Dariusz Skorupa, psycholog i psychoterapeuta w trakcie szkolenia w Laboratorium Psychoedukacji. - Czy dotychczasowe kształcenie będzie uznawane? - dopytywał.

Renata Mizerska, prezes Związku Stowarzyszeń Polska Rada Psychoterapii, poinformowała, że w odpowiedzi na planowane rozporządzenie resortu zdrowia ZS PRP zorganizował naradę psychoterapeutów, która zgromadziła 4 tysiące osób - psychoterapeutów po i w trakcie szkolenia - reprezentujących 5 grup podejść, tj. psychoanalitycznej i psychodynamicznej, humanistyczno-doświadczeniowej, poznawczo-behawioralnej, systemowej oraz integracyjnej, oraz 28 organizacji zrzeszających psychoterapeutów w Polsce. Jak zaznacza, było to największe spotkanie w historii polskiej psychoterapii. 95 proc. uczestników wyraziło przekonanie, że oczekuje regulacji ustawowej zawodu, a nie rozporządzenia.

Jednocześnie Związek Stowarzyszeń Polska Rada Psychoterapii w informacji do mediów podał, że wypracował projekt ustawy o zawodzie psychoterapeuty i zabiega o całościową regulację zapewniającą psychoterapeutom status zawodu zaufania publicznego, a osobom korzystającym z psychoterapii tajemnicę chronioną prawem oraz rejestr psychoterapeutów.

Psycholog i psychoterapeuta: zawody (nie)zależne?

- Psychoterapeuta jest odrębnym zawodem od zawodu psychologa. Ta rzecz umyka, wiele osób, myśląc o psychoterapii, myśli - psycholog. Tylko połowa psychoterapeutów, którzy pracują w systemie ochrony zdrowia, ma wykształcenie psychologiczne, pozostałe osoby nie - mówiła Renata Mizerska.

Zaznaczała, że potrzebny jest rejestr psychoterapeutów, aby móc weryfikować ich kompetencje. - Nie potrzebujemy ustawy po to, by czuć się ważni. Potrzebujemy jej dla naszych pacjentów, klientów i dla nas. Jesteśmy bodaj jedynym zawodem, który pracuje na informacjach wrażliwych, a nie ma tajemnicy zawodowej - zauważyła.

Ludmiła Kosińska, prezes Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Gestalt, mówiła:

- Są też takie tendencje, żeby psycholodzy bez dodatkowego wykształcenia prowadzili psychoterapię. To bardzo niebezpieczne. To zupełnie odrębny sposób pracy, inne wykształcenie - nie można tego zrównywać i porównywać. Nie mieszajmy tego - apelowała.

W dyskusji poruszono też - w kontekście wykształcenia przyszłych specjalistów, ale też poparcia dla ministerialnej regulacji - sprawę internetowej petycji, której autorzy (Stefania Rudnik, Elżbieta Krawczyk-Pasławska oraz Igor Burdalski) zbierają podpisy popierające wprowadzenie specjalizacji z psychoterapii tylko dla psychologów i lekarzy psychiatrów.

"W dyskusji na temat dziedziny, do której przynależy psychoterapia, zarysowały się dwa biegunowe stanowiska. Jedno umieszcza psychoterapię w naukach społecznych i humanistycznych, tj. w psychologii, drugie - bardziej szczegółowo - w obszarze psychologii klinicznej i medycyny. (...) Wydaje się jednak, iż dla Ministerstwa Zdrowia ważniejszym jest rozumienie psychoterapii jako jednej z wielu form LECZENIA pacjentów (nie klientów), czyli rozumienie bliższe medycznemu ujęciu psychoterapii. (...) Mając jednak na myśli psychoterapię w rozumieniu leczenia, wymagane są odpowiednie kompetencje: znajomość psychopatologii, neurobiologicznych podstaw zachowania, psychosomatyki, somatopsychologii, psychologii klinicznej, psychiatrii, a przede wszystkim diagnozy klinicznej i nozologicznej" - czytamy w petycji.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

– Część środowiska psychologów i psychoterapeutów, czego wyrazem jest nasza petycja, popiera rozporządzenie MZ mające na celu wprowadzenie nowej specjalizacji w ochronie zdrowia, jaką jest psychoterapia osób dorosłych, jednocześnie apelując o dopuszczenie do niej jedynie psychologów i lekarzy psychiatrów. Ma to swoje uzasadnienie w solidnym wykształceniu bazowym, jak również w etyce zawodowej. Pamiętajmy, że obecnie tylko psycholog i lekarz są zobligowani do tzw. tajemnicy zawodowej (na poziomie regulacji ustawowej ich zawodów - przyp. aut.). Jednocześnie mamy na uwadze, że psycholog chcący prowadzić psychoterapię powinien ukończyć dodatkowe szkolenie psychoterapeutyczne, odbyć terapię własną i podlegać superwizji - mówi “Pulsowi Medycyny” Stefania Rudnik, psycholog i jedna z autorek petycji.

Jednak zdaniem Aleksandry Andruszczak-Zin, przewodniczącej Komisji Deontologicznej Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Gestalt, stwierdzenie, że psychoterapeutów nie obowiązuje tajemnica zawodowa, jest nieprawdą i bardzo szkodliwe jest jego powielanie.

- Choć nie ma jednego paragrafu, to szereg przepisów obowiązującego prawa jasno wskazuje, że owszem, obowiązuje nas, psychoterapeutów, tajemnica zawodowa. Specjaliści powinni brać odpowiedzialność za to, co głoszą publicznie w tym zakresie - przestrzega.

Hanna Pinkowska-Zielińska z Zarządu Sekcji Naukowej Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, odnosząc się do petycji, zaznaczała: - Uważam, że to bardzo ważny głos, powinniśmy podjąć dialog z tą grupą.

Nieco inaczej tę kwestię widzi Sekcja Naukowa Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, która w liście do członków, w związku z ministerialną regulacją, apeluje m.in. o “szeroki dostęp do zawodu, brak rocznego limitu miejsc, z uwzględnieniem osób z wykształceniem magisterskim różnych kierunków (wymagającym w wypadku niektórych z nich uzupełnienia wykształcenia o szkolenie w zakresie psychologii i medycyny)" i ocenia, że ”wstępny warunek posiadania wykształcenia wyłącznie do kierunków mających zastosowanie w służbie zdrowia wykluczy wielu wartościowych kandydatów na psychoterapeutów“.

Podczas sejmowej dyskusji wybrzmiewały też głosy, że skuteczność terapii najbardziej zależy od relacji z psychoterapeutą, a nie tego, czy kończył psychologię.

Sylwia Wojtysiak, prezes Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej, tłumaczy "Pulsowi Medycyny", że nie rozumie takiego postulatu, który de facto zawęzi dostęp do psychoterapeutów. - Celem jest wykluczenie innych specjalistów z wykonywania zawodu psychoterapeuty. Tylko połowa osób pracujących w ochronie zdrowia na tzw. NFZ jest psychologami - przypomina.

- To dwa oddzielne zawody, 5-letnie studia psychologiczne nie dają żadnych kompetencji psychoterapeutycznych. Psychologowie nie mają obowiązku przechodzenia terapii własnej, nie pracują pod superwizją - mówi.

Zapytana, co z częstym zarzutem, który pada w stronę psychoterapeutów nie będących psychologami czy psychiatrami, że nie radzą sobie z psychopatologią, odpowiada:

- To jest mit. Psychoterapeuta musi być przygotowany do tego, by rozumieć psychopatologię, bez względu na modalność, w której pracuje. Psycholog kliniczny potrafi - owszem - zidentyfikować objawy, ale nie poprowadzi pacjenta dalej. Dobry psychoterapeuta nie musi mieć ukończonych studiów psychologicznych, ta wiedza i tak jest uzupełniana w trakcie nauki i praktyki. To nie jest tak, że psychoterapia jest wąską dziedziną psychologii - jest zupełnie odwrotnie. Są badania dotyczące skuteczności psychoterapeutów po psychologii i bez takich studiów. Bycie psychologiem czasem wręcz przeszkadza w psychoterapii.

- To relacja jest głównym czynnikiem leczącym - podsumowuje Wojtysiak.

“Psychoterapeuci” w internecie. Kolejny problem do uregulowania

Mirosława Zagłoba, radca prawny i wykładowca akademicki, która prowadzi zajęcia z ustawodawstwa zawodowego dla psychologów, mówiła: - Co to jest za kuriozalny przedmiot, nie muszę tłumaczyć. Jedno z najtrudniejszych pytań, z jakim stykam się na zajęciach, to pytanie o to, według jakich standardów psychologowie (w domyśle także psychoterapeuci - przyp. aut.) mają pracować i ponosić odpowiedzialność.

Maja Herman, psychiatrka, psychoterapeutka i prezes Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, zwróciła uwagę na inny, bardzo istotny problem. Występuje on wirtualnie, ale jest zdecydowanie realny.

- Popieram stanowisko, że potrzebna jest ustawa o zawodzie psychoterapeuty. W sieci powstaje bardzo dużo kont prowadzonych przez osoby, które "mianują się" psychoterapeutami. To bardzo niebezpieczne zjawisko. Psychoterapeuci, psychoterapeutki oraz dietetycy i dietetyczki to dwie najgorsze grupy zawodowe w sieci, które szerzą dezinformację i które tak naprawdę nie są objęte żadnymi regulacjami. Szerzą ją całościowo, nie fragmentarycznie, przez przypadek. Ktoś, kto ma 20 tysięcy obserwujących na Instagramie, może osiągnąć realny zasięg 2-3 mln osób. Ustawa o zawodzie psychoterapeuty stanowiłaby także o bezpieczeństwie w sieci, mogłaby być narzędziem do dyscyplinowania takich osób - tłumaczyła.

Edyta Gadomska z MZ uspokaja: wszystkie opinie przeanalizujemy

Na większość wątpliwości podczas poniedziałkowego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży odpowiedziała Edyta Gadomska z Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych MZ.

- Zasadniczym problemem jest to, że psychoterapeuci są kształceni podyplomowo. Nie ma takiej możliwości, aby uregulować to w kształceniu przeddyplomowym, jak w przypadku innych zawodów medycznych. Jeśli chodzi o szkolenie specjalizacyjne, standardy określa program, który tworzą eksperci, podobnie jak w obszarze psychoterapii dzieci i młodzieży - mówiła.

Odnosząc się do zarzutu dotyczącego rzekomego zmniejszenia się liczby specjalistów po wejściu w życie dziedziny “psychoterapia”, stwierdziła, że “tak naprawdę każdy podmiot, jednostka, towarzystwo mogłyby zostać jednostką akredytowaną”. - To ona decyduje, ile ma miejsc, ile przyjmie osób. Nie chcemy zawężać, chcielibyśmy, by te jednostki, które są, stały się jednostkami szkolącymi - zapewniała.

Dodała, że specjalizacje nie będą też regulować kwestii kodeksu etyki zawodowej psychoterapeutów i “nic nie stoi na przeszkodzie, by dalej to funkcjonowało tak, jak obecnie”.

– Co do uznania certyfikatu osób, które już są psychoterapeutami - myśleliśmy o tym, żeby - podobnie jak to zostało zrobione w psychoterapii uzależnień - uznać równoważność certyfikatu psychoterapeuty z tytułem specjalisty. Dajemy gwarancję, że wszystkie osoby, które są już w systemie psychoterapeutami, mają uprawnienia i kwalifikacje, żeby mogły być traktowane jak specjaliści w przypadku nowej dziedziny - podkreślała Gadomska.

– W 2019 roku weszła (w życie - przyp. aut.) specjalizacja: psychoterapia dzieci i młodzieży. Wydaliśmy 600 decyzji o uznaniu dorobku, w tej chwili mamy około 300 osób w trakcie szkolenia. Ta specjalizacja się rozwija - dodała.

– Co do superwizorów - jest to temat do zastanowienia, o kształcie specjalizacji będzie mówił program szkolenia. Samo rozporządzenie wprowadza tylko nową dziedzinę i nie przesądza o pozostałych kwestiach - powtarzała.

Równolegle przyznała, że psychoterapia jest bardzo trudnym obszarem do uregulowania, bo “mamy ją także poza systemem ochrony zdrowia” i “inaczej pracuje się z pacjentem, a inaczej z klientem”.

- Pojawiają się też pozytywne głosy dotyczące nowej regulacji. Decyzja nad ostatecznym kształtem projektu rozporządzenia - ale też propozycji ustawowego uregulowania zawodu psychoterapeuty - będzie należała do ministra zdrowia - podsumowała Gadomska, zaznaczając, że wszystkie opinie zostaną dokładnie przeanalizowane.

Aleksandra Andruszczak-Zin, odnosząc się do słów dyrektor Gadomskiej, że "szkolenie psychoterapeuty jest tzw. podyplomowe", podkreśla, że w istocie to odrębne szkolenie zawodowe. - Z tego co wiem, ani jeden dyrektor w MZ nigdy nie podjął nawet inicjatywy, by np. wprowadzić taki kierunek studiów na uczelniach medycznych. Przecież to jest możliwe i funkcjonuje w kilku europejskich krajach. Czy to znowu psychoterapeuci mają ponieść jakiś wysiłek i koszt (egzamin specjalizacji jest płatny), bo państwo polskie nie zorganizowało tego przez kilkadziesiąt lat i organizacje pozarządowe wypełniły jego zadania? Państwa, które nagle się obudziło i chce, by wszystko było ładnie na papierze? - pyta.

Zauważa ponadto, że MZ informuje jedynie, iż 600 osób wystąpiło o uznanie dorobku w specjalizacji DiM, ale już nie przytacza, ile z tych osób przystąpiło do egzaminu i ma tytuł specjalisty, a to dwie odrębne kwestie. - Nie przytacza też najważniejszej statystyki: ilu z tych specjalistów pozostało w publicznej ochronie zdrowia - podsumowuje.

Miała być ustawa, jest rozporządzenie. Profesor de Barbaro o kulisach prac nad regulacjami

Głos ws. ministerialnego rozporządzenia jeszcze przed posiedzeniem parlamentarnego zespołu zabrał m.in. prof. Bogdan de Barbaro, reprezentując Zarząd Sekcji Naukowej Terapii Rodzin Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. W liście otwartym przybliżył kulisy prac nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty i powstania obecnego projektu rozporządzenia, który jest tak szeroko komentowany w środowisku.

"W czasie ubiegłorocznego Zjazdu Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (Szczecin, 21-24 czerwca 2021) ze strony przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia doszło do nawiązania kontaktu z osobami reprezentującymi środowisko psychoterapeutów. Zaproszenie ze strony MZ do rozmów przyjęli przedstawiciele Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Sekcji Naukowej Terapii Rodzin oraz Sekcji Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Inicjatywie tej sprzyjał ówczesny przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, prof. Jerzy Samochowiec. Zofia Milska-Wrzosińska, Krzysztof Klajs i Bogdan de Barbaro podjęli wraz z osobą reprezentującą Ministerstwo Zdrowia, zastępcą dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego Dorotą Olczyk, rozmowy na temat regulacji prawnych naszego zawodu" - czytamy w liście.

Profesor wskazuje, że początkowo, zgodnie z sugestią dyrektor, była to praca nad regulacją ustawową, a punktem wyjścia był draft ustawy opracowywany przez grupę psychoterapeutów - przedstawicieli wspomnianych sekcji oraz Sekcji Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego działających wówczas we współpracy z Polską Radą Psychoterapii. "Naszą intencją jako przedstawicieli środowiska psychoterapeutów było dbanie o takie regulacje prawne, by zachowana została autonomia naszej społeczności, adekwatne kryteria uzyskiwania certyfikatu psychoterapeuty, sensowne kryteria kto i jak ma przeprowadzać szkolenie oraz egzaminy. Ze strony przedstawicieli MZ spotkaliśmy się ze zrozumieniem naszych postulatów" - pisze prof. de Barbaro.

Jak opisuje, kolejnym etapem była praca z dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych MZ Edytą Gadomską, a także z wiceministrem zdrowia Piotrem Bromberem. Profesor przyznaje, że we wrześniu br. "ze strony prawników MZ pojawiła się informacja, że wbrew początkowym nadziejom regulacja prawna może mieć charakter rozporządzenia, a nie ustawy". Dział prawny MZ miał przekazać, że wystarczająca będzie regulacja niższego rzędu: uznanie psychoterapeuty za zawód medyczny i rozporządzenie w sprawie specjalizacji. Ponadto jako argument miała być podana złożoność procesu legislacyjnego wymagającego wprowadzenia zmian w wielu innych ustawach, co miało być zbyt czasochłonne. MZ - jak informuje profesor - zapewniło, że droga specjalizacyjna nie osłabi autonomii społeczności psychoterapeutów, gdyż będzie osoba „specjalisty krajowego ds. psychoterapii”, która dobierze sobie zespół ekspertów dbających o realizację postulatów środowiska. Miało paść też zapewnienie, że osoby już dysponujące certyfikatami nie będą musiały zdawać nowych egzaminów (zgodnie z zasadą „uznania dorobku”).

“Stanęliśmy przed dylematem, czy w tej sytuacji należy zrezygnować z dalszych prób regulacji, czy może lepiej jest uznać, że lepsza jest regulacja na poziomie niższym niż ustawa. Na tym etapie i w ten sposób zakończyliśmy rozmowy z MZ, uzgadniając, że kolejnym krokiem będzie etap konsultacji społecznej, a więc dyskusja ze środowiskiem psychoterapeutów nad treścią regulacji” - czytamy.

De Barbaro konstatuje, że obecna sytuacja - choć rodzi wiele wątpliwości - to dla środowiska "tworzy realną szansę na sensowną regulację prawną". Służyć mają temu właśnie konsultacje publiczne. Dyrektor Edyta Gadomska miała zapewnić, że nawet jeśli na liście instytucji powiadamianych nie ma jakiejś organizacji, i tak każdy głos zostanie podjęty w dyskusji nad ostateczną wersją rozporządzenia.

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.