Okiem psychiatry praktyka: w kręgu samobójczych motywacji

  • Grzegorz Opielak
opublikowano: 24-03-2022, 14:39

Samobójstwo, definiowane jako celowe pozbawienie siebie życia, od wielu lat pozostaje przedmiotem rozważań, dyskusji czy analiz. Samobójstwa, ponad wszelką wątpliwość, są skrajną formą autoagresji, jednak poza tą wspólną cechą bywają bardzo różne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Osobną grupę samobójców stanowią osoby, które dokonują tego aktu pod wpływem pewnego rodzaju życiowego bilansu.
Fot. iStock

Słysząc albo czytając o samobójstwie, bywamy bombardowani informacjami z numerem telefonu zaufania, zaleceniem kontaktu z psychologiem albo psychiatrą. Dzieje się tak z racji powszechnego przekonania o tym, że samobójstwo jest zawsze związane z chorobą lub zaburzeniem psychicznym. Czy na pewno?

Według mnie, samobójstwa należy rozpatrywać raczej w kategoriach zjawiska społecznego, a nie tylko i wyłącznie medycznego. Idąc takim tokiem rozumowania, musielibyśmy przecież każdą próbę suicydalną uznać za niekorzystne zejście choroby psychicznej. A to byłoby nieuprawnionym uproszczeniem.

Samobójstwa, ponad wszelką wątpliwość, są skrajną formą autoagresji, jednak poza tą wspólną cechą, bywają bardzo różne. Na dowód przytoczę poniżej kilka hipotetycznych sytuacji. Wszystkie są związane z aktem samobójczym, ale z chorobą psychiczną czy po prostu medycyną już niekoniecznie. Niektóre przypadki zostały zaczerpnięte z mojego zawodowego doświadczenia, jednak „obrane” ze szczegółów umożliwiających jakąkolwiek identyfikację.

Najwyższy altruizm czy terroryzm

Najmniej oczywiste samobójstwa to te motywowane politycznie czy religijnie, a poświęcanie swojego życia w imię „wyższych celów” jest przecież jego formą. W tym miejscu zapewne wszyscy kierujemy nasze przemyślenia w stronę Bliskiego Wschodu, choć to wcale nie islamscy fundamentaliści byli pierwszymi, którzy dokonywali samobójczych ataków.

Na początku XX w., kiedy Warszawa znajdowała się pod panowaniem cara, samobójczych ataków doświadczali na własnej skórze carscy funkcjonariusze. Kilkadziesiąt lat później świat usłyszał o japońskich pilotach, zwanych kamikaze. Kilka kolejnych lat potem na terenach dzisiejszej Palestyny i Izraela zamachy samobójcze stały się zmorą angielskich żołnierzy strzegących porządku na tym terytorium.

Tego typu działania bywają nazywane różnie, w zależności od tego, kto taki czyn opisuje. Jedni postrzegają to jako najwyższej miary altruizm, ale ci „z drugiej strony” nazwą samobójczym terroryzmem. Niemniej samobójstwo altruistycznie niewiele z medycyną ma wspólnego i jako takie powinno być rozważane w kategoriach szeroko pojętej socjologii.

Członkowie sekty odchodzą zbiorowo

Co jakiś czas wstrząsa opinią publiczną (najczęściej zbiorowe) samobójstwo powodowane fatalistycznymi wizjami członków zgromadzenia czy sekty. Na dobrą sprawę genezę takich samobójstw należałoby utożsamiać na równi z udzielonymi objawami urojeniowymi. Kierunek ich „udzielania” zawsze będzie zmierzał od guru sekty do jej szeregowych członków.

Psychiatria jako taka również niewiele z tym ma wspólnego, bo podobnie jak w przypadku samobójstw altruistycznych to psycholog będzie bardziej zainteresowany przeprowadzeniem analizy mechanizmów stojących za takim, a nie innym przebiegiem samobójstwa. Dodatkowo ciekawy pozostaje rys osobowości człowieka potrafiącego zapewnić sobie ślepe posłuszeństwo wśród innych, pozornie zdrowo myślących ludzi.

Incydent w szpitalu

Kolejne z przytaczanych przykładów będą coraz bardziej „zbliżać się” do rdzenia psychiatrii, a już na pewno staną się coraz bardziej „medyczne”. Samobójstwo może na przykład dotyczyć hospitalizowanych na oddziałach somatycznych, pacjentów, którzy nigdy wcześniej nie mieli kontaktu z psychiatrą i nigdy wcześniej nie doświadczali zaburzeń psychicznych. O takich przypadkach dowiadujemy się często z porannych wiadomości, a fakt samobójstwa bywa wtedy szczególnie mocno akcentowany.

Słyszymy więc, że oto starszy człowiek popełnił samobójstwo wyskakując w późnych godzinach z okna oddziału kardiologicznego. W środku nocy po prostu wstał i opuścił salę, chwilę później wyszedł przez okno. Każdy rozumiejący specyfikę takich zachowań od razu wychwyci najważniejsze dane tego przekazu: wiek, noc, oddział szpitalny. Starsi i schorowani pacjenci, niejednokrotnie z cechami zaburzeń otępiennych, miewają w nocy po prostu zaburzenia świadomości. Gubią się, bo szpital przedstawia się inaczej niż dom, w którym od wielu lat mieszkają. Objawy psychozy nie pozwalają im należycie ocenić rzeczywistości, a szpitalne okno wydaje się być wyjściem do ogrodu. Ale czy należy to utożsamiać z samobójstwem?

Oczywiście nim jest, chociaż wcale niezamierzone! Rodziny pacjentów często wtedy zaklinają się, że nic nie wskazywało na taki, a nie inny rozwój sytuacji i w tym przypadku akurat można im wierzyć. Bywa, że podobne samobójstwo popełnia osoba, która nie może pogodzić się z diagnozą, ale dzieje się to raczej w zamieszaniu towarzyszącym zmianie personelu pielęgniarskiego lub w trakcie wizyty, gdy wszyscy znajdują się w odległej części oddziału.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Za głosem psychicznych zaburzeń

Kolejna grupa popełniających samobójstwo wydaje się być najprostsza do zrozumienia dla osób, które mają cokolwiek wspólnego z psychiatrią. W tym wypadku chodzi oczywiście o chorych psychicznie, ale musimy wziąć pod uwagę, że nawet w tej grupie motywacja do odebrania sobie życia nie zawsze jest identyczna. Depresja i samobójstwo tylko pozornie pozostaje najbardziej oczywistym związkiem.

To prawda, że depresyjne odczucia, przedstawiając pacjentowi katastroficzne wizje, potrafią go wręcz nawoływać do samobójstwa. Osoba motywowana epizodem depresji zaczyna w pewnym momencie uważać, że już nic poza zakończeniem życia jej nie pozostało i tylko w taki sposób może przerwać swoje cierpienia. Skrajnie dramatyczne przypadki rozgrywają się wówczas, gdy motywacji zaczynają dostarczać objawy psychotyczne towarzyszące głębokiej depresji. Każdy człowiek, kierując się dobrem najbliższych, stara się zadbać o nich, a w podobnej jak opisana sytuacji właśnie przez pragnienie ochrony najbliższych przed katastrofą może dojść do samobójstwa rozszerzonego. Znane są także przypadki, gdy matka skutecznie odebrała życie swoim dzieciom, a dla niej samej pomoc przyszła w porę.

Śmierć zadana cudzą ręką

Bywa też, że brakuje komuś odwagi, by samodzielnie dokonać aktu samobójczego i wtedy możemy mieć do czynienia z czymś, co bywa nazywane (ang. suicide by police). Czasem pojawiają się, głównie zza oceanu, relacje medialne pokazujące tego typu wydarzenia. Innymi słowy, samobójcy chodzi wtedy o sprowokowanie funkcjonariuszy policji do użycia broni palnej przeciwko niemu. Z jednej strony, zdejmuje to z niego brzemię samobójcy, ale z drugiej, trzeba pamiętać, że do takiej formy mogą się posunąć osoby głęboko wierzące, obawiając się napiętnowania po śmierci. Samobójstwo bywa w końcu postrzegane jako ciężki grzech w zasadzie we wszystkich religiach świata.

Dość podobnie wyglądają próby dokonane przez celowe spowodowanie kolizji na drodze. W naszym kraju dopiero w ostatnich latach zaczęto nieco bardziej przyglądać się wypadkom, w których brakuje śladów hamowania czy ogólnie prób jakiejkolwiek obrony przed zderzeniem. Najczęściej w takiej sytuacji dochodzi oczywiście do konfrontacji z samochodem ciężarowym lub pociągiem, jednak istnieje zawsze ryzyko także dla osób postronnych. Samochód wybierany jako cel z reguły powinien być i jest większy, ale przebieg samego wypadku bywa różny i może wymknąć się czasem wcześniejszym przewidywaniom.

Straty w życiowym bilansie, nadmiar lub głód używek

Osobną grupę samobójców stanowić będą osoby, które dokonują tego aktu pod wpływem pewnego rodzaju życiowego bilansu. Częściej dotyczy to panów przeprowadzających na jakimś etapie próbę rozliczenia ze swoimi dokonaniami, a ich życie zaczyna jawić się jako nieciekawe i przede wszystkim zupełnie bezwartościowe. W takiej sytuacji mogą pomóc najbliżsi (o ile są w pobliżu), aby pacjenta dało się z tej drogi „zawrócić”.

Na koniec wypada wspomnieć o osobach, jakie dokonują samobójstwa pod wpływem alkoholu czy innych używek lub też po prostu ich braku. Nawet w tej grupie motywacja nie będzie zawsze taka sama. Objawy wyzwolone przez środki psychoaktywne dostarczają pacjentowi rozmaitych przeżyć i nie ma możliwości, by w jakiś ogólny sposób można było taką motywację opisać. Z drugiej strony, w ramach objawów abstynencyjnych, poza ewidentnym obniżeniem nastroju, możemy mieć do czynienia z niezwykle silnym uczuciem lęku. Z lękiem, którego obecność bywa na tyle dokuczliwa, że okazuje się brzemienna w „samobójcze” skutki.

Tytułem podsumowania koniecznie trzeba wspomnieć, że przeprowadzona analiza samobójstw pozostaje z oczywistych względów bardzo skrótowa i zawężona. Ograniczając się tylko i wyłącznie do osób chorych czy zaburzonych psychicznie, możemy podjąć próbę zrozumienia samobójczej motywacji, ale konkretne powody wynikają z obecności wielu różnych objawów, bywają dziwne i niekiedy bardzo zaskakujące. O ile w ogóle mamy możliwość się o nich dowiedzieć!

Dr n. med. Grzegorz Opielak, specjalista psychiatrii. Kierownik oddziału psychiatrycznego i psychogeriatrycznego Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki w Janowie Lubelskim.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Okiem psychiatry praktyka: pułapki diagnozowania depresji

Szukałem sukcesu, „znalazłem” depresję. Co dalej?

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.