Odporny jak Kowalski

opublikowano: 04-10-2017, 00:00

Polscy pacjenci rozumieją rolę układu odpornościowego, jednak wiedza o mechanizmach obronnych nie zawsze idzie w parze z właściwą profilaktyką. Zdaniem ekspertów, zwiększona zapadalność na infekcje na początku jesieni wynika z faktu, że o wzmocnieniu odporności myślimy dopiero po wystąpieniu pierwszych objawów chorobowych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Wyniki badania pt. „Nawracające infekcje a wsparcie odporności dzieci i dorosłych” nie pozostawiają złudzeń, że co drugi Polak jest mądry po szkodzie. Analiza przeprowadzona przez firmę badawczą ARC Rynek i Opinie na grupie 300 dorosłych Polaków (w wieku 30-65 lat) wykazała, że 47 proc. respondentów zaczyna dbać o odporność dopiero po pojawieniu się pierwszych oznak choroby.

Zdaniem dr n. med. Magdaleny Arcimowicz, laryngolog i alergolog z Katedry i Kliniki Otolaryngologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, pojawiające się na początku jesieni problemy z odpornością to efekt wielu czynników niezwiązanych z genetyką. „Zmiana temperatury, lekceważenie warunków pogodowych, a co za tym idzie znacznie łatwiejsze wyziębianie organizmu, stres wynikający z pracy rozpoczynanej po wakacjach, a także powroty dzieci do szkół i przedszkoli — to wszystko sprawia, że jesteśmy zdecydowanie bardziej narażeni na kontakt z patogenem i jednocześnie osłabienie funkcji układu odpornościowego” — wskazała dr Arcimowicz.

Ponad osiem razy w roku infekcja u dzieci

W efekcie co drugi dorosły Polak przechodzi infekcje 1-2-krotnie w ciągu roku, a co trzeci (37 proc.) częściej niż trzy razy w roku. Zdecydowanie gorzej przedstawiają się statystyki zapadalności na infekcje dotyczące dzieci. W grupie ankietowanych 200 matek dzieci w wieku 2-13 lat aż 68 proc. respondentek przyznało, że ich pociechy chorują częściej niż 3 razy w roku. W grupie tej aż 8 proc. dzieci zapadało na infekcje osiem i więcej razy w ciągu roku. 

„Na co dzień niestety nie szanujemy naszej odporności, co wynika przede wszystkim z częstego eksponowania na czynniki środowiskowe. Trudno jest nam modyfikować to, z czym przychodzimy na świat, tj. genetykę czy też uwarunkowania związane z wcześniactwem. Natomiast to, w jaki sposób żyjemy i wychowujemy nasze dzieci, ma dramatyczny — w głównej mierze negatywny — wpływ na poziom naszej odporności” — oceniła dr Magdalena Arcimowicz.

Mądrzy po szkodzie

O ile spontaniczne rozumienie pojęcia odporności koncentrujemy wokół skojarzeń związanych ze zdolnością organizmu do obrony przed patogenami, to już z profilaktyką zakażeń jesteśmy raczej na bakier. Jedynie 37 proc. dorosłych Polaków deklaruje podejmowanie działań prewencyjnych i dbałość o układ odpornościowy w sezonie zachorowań infekcyjnych. Pozostała część respondentów przypomina sobie o tym dopiero wtedy, gdy pojawiają się pierwsze objawy infekcji lub zakażenia zaczynają nawracać. Zdecydowanie lepiej o profilaktykę dbają mamy — 63 proc. z nich deklaruje wzmacnianie układu odpornościowego swoich dzieci w trakcie sezonu na infekcje.

„Dieta i uprawianie sportu to dwa najistotniejsze obszary, wskazywane przez ankietowanych jako mające kluczowe znaczenie w zwiększaniu odporności” — podkreślił Piotr Czyżewski z firmy badawczej ARC Rynek i Opinie. Ankietowane mamy wskazywały również na hartowanie organizmu, wspieranie flory bakteryjnej jelit, a także zażywanie środków farmakologicznych służących wzmacnianiu odporności. Te ostatnie — zdaniem respondentów — powinny jednak być rekomendowane przez lekarza. 

 

 

 

Źródło: Puls Medycyny

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.