Od redaktora: Kto ma kasę, ten ma wiedzę

Krzysztof Jakubiak
opublikowano: 07-12-2016, 11:25

Ktoś policzył, że przez pierwszy rok działania nowego kierownictwa Ministerstwo Zdrowia przedstawiło opinii publicznej 24 projekty ustaw oraz 109 projektów rozporządzeń. Przeciętnie pół ustawy i dwa rozporządzenia tygodniowo. Aktywność robi wrażenie, chociaż osobiście chciałbym także zobaczyć listę przepisów uchylonych, odwołanych lub unieważnonych. Tak, aby nie rosła w nieskończoność liczba przepisów, których w ochronie zdrowia mamy i tak zdecydowanie za dużo.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Ustawa ustawie nierówna, dotykają one zagadnień o różnej skali i budzą w związku z tym różne emocje. Do tych intensywnie dyskutowanych należy na pewno ustawa refundacyjna, ponieważ reguluje kwestie wielkich pieniędzy oraz działań na styku wydatków publicznych i wielkich, prywatnych koncernów. Debata na temat planowanych zmian zasad refundacji pokazała przede wszystkim jedno — że materia jest szalenie skomplikowana, nie ma prostych rozwiązań, a nade wszystko poruszamy się w zaklętym kręgu mocno ograniczonych możliwości finansowych. 

Nie jesteśmy takim krajem, jak Dania czy Francja, gdzie właściwie każdy nowy lek i nowa technologia medyczna mogą liczyć na finansowanie przez państwo. Wydatki na leki sytuują nas raczej w ogonie państw OECD. I właśnie dlatego musimy zachować zdrowy rozsądek, dbać o równowagę interesów publicznego płatnika, pacjentów, lekarzy, przemysłu i dystrybucji. 

W tej układance niewielką uwagę zwraca się na rolę lekarza wypisującego receptę. Recepta jest czekiem, który pokrywa NFZ, więc zrozumiała jest chęć kontrolowania preskrypcji przez urzędników funduszu. Ale równocześnie recepta jest ważną, przeważnie najważniejszą częścią postępowania terapeutycznego. I decyzji, na jaki lek powinna być wypisana, nikt poza lekarzem nie ma prawa podejmować. Dlatego środowisko lekarskie powinno odetchnąć z ulgą po wprowadzeniu planowanych zmian, dzięki którym charakterystyka produktu leczniczego (ChPL) przestanie ograniczać decyzje lekarskie.

Problem kosztów leczenia jednak pozostaje. Słusznie wiele osób podkreśla, że wymiar etyczny ma każda decyzja o przepisaniu tańszego lub droższego leku, podejmowana ze świadomością, że nie działają one identycznie. Decydując o refundowaniu drogiej terapii lub odmawiając takiej refundacji urzędnicy, chcąc nie chcąc, wpływają na zdrowie oraz życie pacjentów. Podobnie lekarz przepisując drogi lek musi mieć świadomość, że kwota pieniędzy na refundację jest ograniczona, dlatego nieuniknione są rozterki i wybory moralne. 

Nie można budować systemu, w którym tylko urzędnicy będą decydować o finansowaniu i stosowaniu poszczególnych terapii. Podobnie jak nie uda się lekarzom uciec od dylematów o podłożu ekonomicznym i udawać, że kwestie ograniczonych środków ich nie interesują. Obie strony muszą szukać kompromisu. Konieczne jest wzajemne zrozumienie, budowane dzięki wymianie opinii. Do tego nie wystarczy sama ustawa, choćby najlepsza. 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Krzysztof Jakubiak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.