Od nowego roku zmiany w programie szkolenia ginekologów

opublikowano: 29-10-2021, 15:52

Mamy już przygotowany nowy program, który powinien wejść od początku 2022 roku. Co oczywiste, program szkolenia specjalizacyjnego powinien być oparty na aktualnej wiedzy medycznej oraz uwzględniać najnowsze trendy w ginekologii i położnictwie, takie jak upowszechnienie technik endoskopowych - wskazuje prof. Krzysztof Czajkowski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
iStock

Bez wątpienia jednym z głównych filarów opieki nad matką i noworodkiem jest ginekologia i położnictwo. Eksperci zgadzają się co do tego, że polscy specjaliści z tej dziedziny mają, jeśli chodzi o infrastrukturę czy technologie lekowe, warunki takie same lub zbliżone do tych w pozostałych państwach Europy. Nie da się też ukryć, że świadomość zdrowotna pacjentek, a tym samym również ich oczekiwania, w ostatnich latach bardzo się zmieniają. Czy kształcenie polskich ginekologów nadąża za tymi zmianami?

Nowelizacja ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty zakłada, że program szkoleń specjalizacyjnych będą modyfikowane mniej więcej co dwa lata.

- Myślę, że to krok w dobrą stronę, ponieważ program powinien być możliwie jak najlepiej dostosowany do rzeczywistości. Mamy już przygotowany nowy program, który powinien wejść od początku 2022 roku. Co oczywiste, program szkolenia specjalizacyjnego powinien być oparty na aktualnej wiedzy medycznej oraz uwzględniać najnowsze trendy w ginekologii i położnictwie - zwrócił uwagę prof. dr hab. n. med. Krzysztof Czajkowski, specjalista w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa.

- Ten najnowszy [program szkolenia - red.] został opracowany z wykorzystaniem danych dotyczące np. zdarzeń niepożądanych. Jeśli o to chodzi, to oczywiście mamy świadomość, że w środowisku nastąpiła spora polaryzacja w kwestii cięć cesarskich. Ich wysoka liczba jest konsekwencją z jednej strony postawy samych pacjentek, które przynoszą stosowne zaświadczenia. Z drugiej jednak strony to skutek naszych obaw przed konsekwencjami zabiegów pochwowych - dodał.

Wzrost znaczenia technik endoskopowych

Jak wskazał prof. Czajkowski, warto też w kontekście najnowszych trendów w ginekologii i położnictwie pamiętać, że ostatnie lata przyniosły znaczący postęp w upowszechnieniu procedur endoskopowych.

- Pewnym, nadal dość dobrze niestety zakorzenionym w systemie, przyzwyczajeniem z przeszłości jest nadmierne hospitalizowanie w oddziałach. Endoskopia ginekologiczna w trybie office (w trybie jednego dnia - red.) umożliwia zredukowanie liczby i czasu trwania hospitalizacji oraz kosztów dla systemu. Zmniejszenie kosztów mogłoby też pozwolić na jeszcze szersze rozpowszechnienie metod endoskopowych - przekonywał prof. dr hab. n. med Mariusz Zimmer, kierownik II Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Np. bardzo dynamicznie rozwijającą się i adaptowaną na polski grunt techniką jest histeroskopia endoskopowa, czyli ogólnie mówiąc, bezinwazyjne oglądanie wnętrza macicy bez przecinania powłok brzusznych.

- W 2019 r. w ramach Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników opracowaliśmy szczegółowe rekomendacje dotyczące wykorzystania tej metody diagnostycznej i leczniczej. W tej chwili jako metoda bezinwazyjna to podstawowe narzędzie w rękach ginekologa. W rekomendacjach wskazaliśmy listę wskazań do wykonania histeroskopii. Chciałbym jednak podkreślić, że mogą one być rozszerzone o sytuacje kliniczne, w których uwidocznienie jamy macicy, kanały szyjki macicy lub ujść macicznych jajowodów ma znaczenie dla postępowania diagnostycznego i terapeutycznego - dodał prof. Zimmer.

Część starszego pokolenia ginekologów, co przyznał prof. Zimmer, nadal błędnie traktuje histeroskopię endoskopową jako narzędzie do wykonywania celowanej biopsji.

- W mojej ocenie to niewłaściwe podejście. Histeroskopia może mieć o wiele szersze zastosowanie. Oczywiście sposób jej wykonania będzie uzależniony od wyniku i celu diagnostyczno-terapeutycznego, który w danym przypadku chcemy osiągnąć. Histeroskopię można bowiem wykorzystać zarówno w diagnostyce i leczeniu niepłodności do oceny wizualnej jamy macicy (a w mniejszym stopniu lub wcale do oceny histopatologicznej), ale można także wykorzystać do wykonania biopsji celowanej. W zależności od tego, czego oczekujemy po histeroskopii, w taki w sposób powinniśmy ją wykonywać. Czego innego bowiem będziemy oczekiwali po wykorzystaniu tej procedury w procesie diagnostyki niepłodności, a czego innego diagnozując przyczynę nieprawidłowych krwawień w u kobiety na przestrzeni jej życia od okresu rozrodczego po menopauzalny. Bardzo istotnym elementem pozostaje fakt, że jeśli uzyskamy w histeroskopii nie diagnostyczny wynik histopatologiczny, to w skojarzeniu z tym, co specjalista widzi jest dla klinicysty bardzo ważną informacją o jamie macicy z punktu widzenia dalszego postępowania – wskazał prof. Zimmer.

Jak podkreślił, niezwykle ważny jest również wybór odpowiedniego sprzętu.

Wątpliwości prawne wokół organizacji kursów

Biorąc pod uwagę tak dynamiczny rozwój technik małoinwazyjnych oraz fakt, że metody endoskopowe i ultrasonograficzne stały się w ginekologii złotym standardem – w jakim kierunku, praktycznym czy teoretycznym, powinna zmierzać oferta kursów?

- Bez wątpienia kursant, m.in. podczas kursów z laparoskopii czy innych z dziedzin ginekologii i położnictwa, powinien mieć dobre przygotowanie teoretyczne, ale kurs powinien przede wszystkim uwzględniać praktyczny aspekt np. poprzez wprowadzenie zajęć na trenażerach - zauważył dr n. med. Tomasz Maciejewski, dyrektor Instytutu Matki i Dziecka.

Wokół organizacji kursów istnieją także pewne wątpliwości natury prawnej. Zdarza się, że uczestnik kursu - zatrudniony zazwyczaj w innym ośrodku niż ten prowadzący kurs - ma obowiązek wykonania jednej lub kilku procedur. Jest to sytuacja zupełnie odmienna od np. asysty podczas zabiegu.

- Jest to istotnie trudna kwestia. W obecnej sytuacji prawnej taka osoba powinna mieć pełne zabezpieczenie połączone z ubezpieczeniem w zakresie czynności i procedur, które będzie musiała podczas kursu wykonać. Oczywiście, pod względem prawnym wiele łatwiejsza jest sytuacja, gdy ktoś jedynie obserwuje zabieg lub przy nim asystuje od sytuacji, gdy musi dany zabieg samodzielnie wykonać. Gdyby bowiem doszło do jakichkolwiek zdarzeń niepożądanych, od strony prawnej sytuacja byłaby skomplikowana. Warto przy tym zauważyć, że lekarz zgłaszający się na kurs podyplomowy czy wręcz pospecjalizacyjny powinien już posiadać podstawowy zakres umiejętności, które w trakcie kursu jedynie udoskonali - zauważył prof. dr hab. n. med. Piotr Sieroszewski, kierownik I Katedry Ginekologii i Położnictwa Kliniki Medycyny Płodu i Ginekologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

- Trzeba sobie zdawać, że specjalizant to osoba dorosła, wykształcona w dziedzinie medycyny, która udaje się na kurs, aby pogłębić swoją wiedzę o elementy jakich nie mógł nabyć u siebie na oddziale. (…) Podobnie jak lekarz jest ubezpieczony w szpitalu, tak również ośrodek realizujący kursy powinien posiadać odpowiednie ubezpieczenie. (…) Jeśli podczas kursu nie dopuścimy szkolących się do pacjentów, to w zasadzie nie spełnią one swojej roli - dodał prof. dr hab. n. med. Przemysław Oszukowski, kierownik Kliniki Położnictwa i Perinatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jak ocenił ekspert, specjaliści zatrudniani przez ośrodki certyfikowane do organizacji tego rodzaju kursów mają wystarczające kompetencje, aby ocenić czy dany uczestnik kursu jest już gotów do samodzielnego przeprowadzenia konkretnej procedury.

Praktyczny wymiar egzaminu specjalizacyjnego

W ocenie prof. Mariusza Zimmera bardzo dobrym ruchem była rezygnacja z praktycznego egzaminu kończącego specjalizację.

- Wielką rolę w procesie kształcenia odgrywa kierownik specjalizacji. To on najlepiej zna swojego specjalizanta, on go ukierunkowuje i zalicza mu procedury praktyczna i bierze odpowiedzialność za to czy dana osoba może być dopuszczona do egzaminu teoretycznego - powiedział prof. Zimmer.

Zdaniem prof. Czajkowskiego dobrym działaniem jest poszerzanie egzaminu teoretycznego o zadania polegające na analizie przypadków klinicznych.

- Z wielu powodów dobrze się stało, że egzamin praktyczny został zniesiony. Z drugiej musimy pamiętać, że wiedza lekarza nie może mieć wyłącznie teoretycznego charakteru, Lekarz musi umieć postawić diagnozę - wskazał ekspert.

Na podstawie panelu dyskusyjnego wygłoszonego podczas Kongresu Zdrowie Polaków 25 października 2021 roku.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Coraz więcej wad płodu można leczyć w łonie matki

Przedwczesny poród a długoterminowe ryzyko udaru u kobiet

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.