O co może zapytać cię pacjent: Cięcie cesarskie na życzenie

Olga Tymanowska
opublikowano: 30-09-2020, 13:27

W ostatnich latach zauważa się na świecie wyraźny wzrost odsetka porodów drogą cięcia cesarskiego. W Polsce aż 43 proc. dzieci rodzi się w ten sposób. Poród naturalny otoczony jest aurą cierpienia, choroby i potencjalnej niepełnosprawności dziecka. Natomiast cięcie cesarskie uważane jest za coś ekskluzywnego, za opcję dla wybranych. Poprosiliśmy dr. n. med. Grzegorza Południewskiego, specjalistę położnictwa i ginekologii z kliniki Gameta w Warszawie, o ustosunkowanie się do tego problemu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Wskazania do cięcia cesarskiego

Jak przekonać ciężarną do porodu siłami natury? "Przede wszystkim musimy zapewnić kobietom w każdym szpitalu możliwość otrzymania skutecznego znieczulenia okołoporodowego" - uważa dr Grzegorz Południewski.
Zobacz więcej

Jak przekonać ciężarną do porodu siłami natury? "Przede wszystkim musimy zapewnić kobietom w każdym szpitalu możliwość otrzymania skutecznego znieczulenia okołoporodowego" - uważa dr Grzegorz Południewski. iStock

Coraz częściej do mojego gabinetu zgłaszają się pacjentki, które chcą zakończyć ciążę metodą cięcia cesarskiego. Często mają do tego wskazania: zwężona miednica, późny wiek rodzącej (powyżej 30. r.ż.), niestosunek porodowy -  makrosomia płodu, jego nieprawidłowe położenie, ciąża bliźniacza przy położeniu miednicowym drugiego płodu i wiele innych.

W ostatnich latach obserwuje się także wzrost odsetka cięć cesarskich ze wskazań pozapołożniczych, które powinny być ustalane indywidualnie dla każdej ciężarnej. Cięcie cesarskie wykonuje się ze wskazań kardiologicznych, ortopedycznych, neurologicznych, pulmonologicznych, okulistycznych i onkologiocznych. Operacyjne zakończenie ciąży wykonywane jest także z przyczyn psychiatrycznych u kobiet, u których występuje silny lęk przed porodem (tokofobia), a także w przypadku zaburzeń depresyjnych i lękowych. 

Obecnie coraz częściej spotykamy na sali porodowej kobiety w starszym wieku i to nie tylko tzw. „matki geriatryczne” po 40. r.ż., ale rodzące po raz pierwszy 30-35-latki, które, ze względu na gorszą czynność skurczową macicy, mniej elastyczne tkanki, gorszą tolerancję wysiłku, mają mniejsze szanse na urodzenie dziecka siłami natury. W tej grupie pacjentek cięcie cesarskie jest uzasadnione oczekiwanymi komplikacjami okołoporodowymi. Można przypuszczać, że właśnie ten czynnik w największym stopniu wpływa na wzrost odsetka urodzeń poprzez cięcie cesarskie. 

Brak wskazań medycznych do cięcia cesarskiego - jak rozmawiać z pacjentką?

Jest spora grupa kobiet, które nie chcą rodzić siłami natury ze względu na ból, z jakim wiążę się poród, oraz potencjalne ryzyko dla dziecka. 

Jak rozmawiać z takimi pacjentkami? Najważniejsza jest edukacja i budowanie zaufania. Przez lata środowisko ginekologiczne bardzo sprzeciwiało się zakończeniu ciąży przez cięcie cesarskie bez wskazań medycznych. Nie dawano kobietom wyboru, autorytarnie nakazywano, jak będą rodzić, nic nie dając w zamian. Nie tędy droga. Przede wszystkim musimy zapewnić kobietom w każdym szpitalu możliwość otrzymania skutecznego znieczulenia okołoporodowego. Musimy je przekonać, że poród fizjologiczny, który jest okupiony dużym wysiłkiem, jest korzystny zarówno dla nich, jak i dla ich dziecka. Trzeba pacjentki informować, że cięcie cesarskie, choć dziś wiąże się z minimalnym ryzykiem, nadal jest poważną operacją, która może doprowadzić do bardzo wielu powikłań. Dodatkowo, o czym większość pacjentek nie wie, może utrudnić zajście w kolejne ciąże i utrudniać kolejny poród. 

Pamiętajmy jednak, że to bardzo delikatny temat, a kobiecie ciężarnej towarzyszy przede wszystkim lęk o własne dziecko. Trochę zawiniły tutaj media budujące negatywną atmosferę wokół położnictwa poprzez upublicznianie sensacyjnych doniesień dotyczących różnych powikłań okołoporodowych, które nie zawsze były zgodne z prawdą. To dodatkowo podsyciło lęk kobiet przed salą porodową.

Ważne, by zrozumieć lęk kobiety przed porodem

To co my, lekarze, możemy zrobić, to traktować kobiety z pełnym zrozumieniem dla ich lęków. Tylko w taki sposób zyskamy ich zaufanie. Kobieta zgłaszająca się do porodu musi wiedzieć, że zarówno lekarz, jak i cały zespół pracujący na sali porodowej zrobią dla niej i jej dziecka wszystko, co najlepsze. Dlatego tak ważne są przyszpitalne szkoły rodzenia, współpraca z położnymi, "oswajanie" szpitala. To buduje zaufanie. Często wystarczy odrobina życzliwości i zrozumienia, rozmowa z lekarzem i położną, wytłumaczenie, jakie korzyści i zagrożenia wynikają z porodu siłami natury.

Ale nie zawsze to się udaje. Czasami lęk jest tak duży, że kobiety robią wszystko, żeby ciąża zakończyła się cięciem cesarskim. Bo z punktu widzenia pacjentki cięcie cesarskie wydaje się drogą na skróty, zabiegiem, który można dokładnie zaplanować, wpisać w grafik zajęć, ograniczającym okres cierpienia i rozwiązującym szybko i sprawnie ciążę. 

Często mam pacjentki, które są niezdecydowane. Z jednej strony chciałyby spróbować swoich sił, a z drugiej odczuwają silny lęk przed bólem i możliwymi powikłaniami. Wtedy zazwyczaj zachęcam, by spróbować urodzić naturalnie. A w sytuacji, gdy akcja porodowa nie będzie zadowalająca, zawsze można zakończyć poród przez cięcie cesarskie. To najczęściej uspokaja pacjentki i dodaje im odwagi.

Kobiety boją się także, że po porodzie naturalnym ich życie seksualne nie będzie już takie samo, a także, że może dojść do wysiłkowego nietrzymania moczu. W takich sytuacjach tłumaczę, że jeżeli poród fizjologiczny jest prowadzony w odpowiednich warunkach, a krocze jest odpowiednio zabezpieczone po porodzie, to uszkodzenia okołoporodowe mają małe szanse doprowadzić do poważnych problemów zdrowotnych. Obecnie w wielu szpitalach krocze po porodzie szyje najmłodszy asystent na dyżurze. To błąd, bo czasami zszycie krocza jest znacznie trudniejsze niż niejedna operacja ginekologiczna.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Inkontynencja występuje nawet u 25 proc. kobiet rodzących siłami natury

Co zrobić, gdy pacjentka ma tokofobię

Niejednokrotnie zgłaszają się do mnie kobiety z tokofobią. W sytuacji, gdy nie ma żadnych wskazań do cięcia cesarskiego, często korzystam z konsultacji psychiatry lub psychologa. U części pacjentek lęk jest rzeczywiście tak głęboki, że rzutuje później na cały przebieg połogu, a czasem nawet na akceptację dziecka. Dlatego wewnętrzne przekonanie kobiety jest najważniejsze. 

Podstawą jest dobra relacja lekarz-pacjentka-personel na sali porodowej. Bo lęk, który towarzyszy porodowi naturalnemu, generuje dużą część cięć cesarskich. Jako środowisko lekarskie musimy jednak walczyć nie z rosnącą liczbą cięć cesarskich, a z brakiem zaufania naszych pacjentek. 

Nie jestem zwolennikiem tego, by kobiety namawiać na poród fizjologiczny za wszelką cenę. Naszą rolą jest wskazanie takiego sposobu zakończenia ciąży, który będzie dla kobiety optymalny. Wiemy, że poród naturalny wiąże się z ryzykiem bardzo wielu komplikacji. Natomiast nowocześnie wykonana operacja cięcia cesarskiego nie jest operacją aż tak traumatyczną jak to było kiedyś. Jest bardzo dobrym sposobem zakończenia ciąży, co nie znaczy, wolnym od ryzyka. 

Nic nie osiągniemy, podążając drogą nakazów, zakazów i autorytarnych decyzji. 

Nie wystarczy powiedzieć kobiecie, jak ma rodzić, trzeba ją do tego przekonać. Ginekolog-położnik jest lekarzem kobiety i warto, by środowisko lekarskie w końcu zrozumiało, co to tak naprawdę oznacza i do czego zobowiązuje. 

O kim mowa
Dr n. med. Grzegorz Południewski jest specjalistą położnictwa i ginekologii, pracuje w klinice Gameta w Warszawie. 

ZOBACZ TAKŻE: Dr Grzegorz Południewski w programie "Oblicza Medycyny": Nie każdy mięśniak macicy musi być usunięty [WIDEO]

O co może zapytać cię pacjent: Gluten w diecie niemowlaka

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Olga Tymanowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.