NROZ chciał kar dla 116 lekarzy. Podważali zasadność szczepień i obostrzeń

opublikowano: 29-06-2022, 16:38

Grzegorz Wrona, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej NRL w latach 2014-2022, skierował do sądu lekarskiego wnioski o ukaranie wobec 116 lekarzy za opinie podważające zasadność szczepień i obostrzeń związanych z koronawirusem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Publiczne wypowiedzi lekarza, stojące w sprzeczności z przyjętą wiedzą medyczną, mogą wyrządzić pacjentom realną krzywdę - uważa Grzegorz Wrona, b. NROZ.
Publiczne wypowiedzi lekarza, stojące w sprzeczności z przyjętą wiedzą medyczną, mogą wyrządzić pacjentom realną krzywdę - uważa Grzegorz Wrona, b. NROZ.
Fot. iStock
  • “Jako NROZ podjąłem decyzję o skierowaniu do sądu lekarskiego wniosku o ukaranie za opinie podważające zasadność szczepień i obostrzeń wobec 116 lekarzy” - mówi “Pulsowi Medycyny” Grzegorz Wrona.
  • “Jakiekolwiek twierdzenia ze strony ukaranych o tym, jakoby były to działania godzące w ich wolność słowa, są bezzasadne - dodaje.
  • W latach 2018-2021 prawomocnie ograniczono zakres czynności w wykonywaniu zawodu na okres od 6 miesięcy do 2 lat 21 lekarzom, natomiast 17 zawieszono PWZ na okres od roku do 5 lat. 2 lekarzy pozbawiono PWZ.

Funkcję Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej (NROZ) Grzegorz Wrona sprawował przez ostatnie dwie kadencje. Wcześniej, przez 12 lat, był członkiem Naczelnego i Okręgowego Sądu Lekarskiego w Poznaniu. - Solą systemu odpowiedzialności zawodowej są okręgowi rzecznicy odpowiedzialności zawodowej oraz okręgowe sądy lekarskie — to właśnie do nich wpływa zdecydowana większość spraw. NROZ oraz Naczelny Sąd Lekarski pełnią głównie funkcję odwoławczą - mówi.

Ilu lekarzy ukarano za głoszenie poglądów antycovidowych?

– Jako NROZ podjąłem decyzję o skierowaniu do sądu lekarskiego wniosku o ukaranie za opinie podważające zasadność szczepień i obostrzeń wobec 116 lekarzy. Jakiekolwiek twierdzenia ze strony ukaranych o tym jakoby były to działania godzące w ich wolność słowa są bezzasadne. Potwierdza to uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego, z którego wynika, że publiczne wypowiedzi lekarza, stojące w sprzeczności z przyjętą wiedzą medyczną, mogą wyrządzić pacjentom realną krzywdę - mówi Wrona.

Ilu lekarzom w ostatnich latach zawieszono prawo wykonywania zawodu?

– W latach 2018-2021 prawomocnie ograniczono zakres czynności w wykonywaniu zawodu na okres od 6 miesięcy do 2 lat 21 lekarzom, natomiast 17 zawieszono PWZ na okres od roku do 5 lat. 2 lekarzy pozbawiono PWZ. W ramach postępowania odwoławczego w tych samych latach Naczelny Sąd Lekarski 25 lekarzom ograniczył zakres czynności w wykonywaniu zawodu na okres od 6 miesięcy do 2 lat, 29 zawiesił PWZ na okres od roku do 5 lat. 1 lekarz został pozbawiony PWZ - wylicza były NROZ.

Wrona: mamy skuteczny pion odpowiedzialności zawodowej

Czy pion odpowiedzialności zawodowej jest 
w swoich działaniach skuteczny? W ocenie Wrony należycie wywiązuje się ze swoich zadań, choć nie oznacza to, że postępowania są finalizowanie w kilka lub kilkanaście dni. - Czasem na efekty działań rzeczników należy poczekać i niestety wówczas opinia publiczna często traci zainteresowaniem finałem rozpatrywanych spraw - zaznacza.

Dodaje, że sytuacje, gdy zawieszenie lub pozbawienie lekarza PWZ są zasadne, zdarzają się naprawdę rzadko, ponieważ są to kary najbardziej dotkliwe. - Musimy mieć ponadto świadomość, że okres zawieszenia PWZ kiedyś się kończy. Otwartym pytaniem pozostaje, na ile taka forma kary ma walory resocjalizacyjne, tzn. czy ukarany lekarz po odzyskaniu PWZ zmieni swoje postępowanie. Tutaj widziałbym przestrzeń do większego zaangażowania struktur samorządowego pionu odpowiedzialności zawodowej - wskazuje.

Cześć lekarzy nawet po utracie PWZ “leczy”

Zdaniem Wrony sama kara zawieszenia lub odebrania PWZ jest nieuchronna. - Objęty nią lekarz nie będzie w stanie wystawić ważnej recepty lub zwolnienia, jego praktyka lekarska zostanie wykreślona z RPWDL. Informacja o zawieszeniu lub pozbawieniu lekarza PWZ pojawia się też w Centralnym Rejestrze Lekarzy. Mają do niego swobodny dostęp zarówno lekarze, jak i dyrektorzy placówek medycznych. Problem polega na tym, że pacjenci bardzo rzadko korzystają z tego narzędzia, wielu nie wie o jego istnieniu. Czy powinni to robić dyrektorzy? W moim przekonaniu powinien to być ich obowiązek. Sami lekarze również powinni dbać o to, by informację o utracie PWZ, nawet czasowej, przekazać swojemu pracodawcy, zresztą wielu z nich tak właśnie postępuje - podkreśla.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Dodaje, że sami rzecznicy odpowiedzialności zawodowej nie są w stanie odebrać ukaranym lekarzom faktu uzyskania lekarskiego dyplomu. Jak mówi, część z nich, nawet jeśli straci tymczasowo PWZ, nie porzuca działalności leczniczej, nadal ją realizując pod płaszczykiem niekonwencjonalnych metod leczniczych. - Przepisy tego nie zabraniają, nie do samorządu lekarskiego należy więc kierować pytania o tego rodzaju działalność. Być może postępujących w ten sposób lekarzy powinno w większym stopniu piętnować samo środowisko - mówi Wrona.

Ostatnie lata to coraz więcej skarg nt. niewłaściwego zachowania personelu lekarskiego względem pacjentów

W jaki sposób przez ostatnie 20 lat zmienił się profil spraw, którymi zajmował się pion odpowiedzialności zawodowej? - Z mojej wiedzy wynika, że pierwsze orzeczenia sądów lekarskich oraz sprawy prowadzone przez rzeczników odpowiedzialności zawodowej dotyczyły niemal wyłącznie przebiegu postępowania diagnostyczno-terapeutycznego. W zdecydowanej większości były to wnioski składane przez samych pacjentów - zaznacza były NROZ.

Podkreśla jednak, że ostatnie 8 lat przyniosło w tym obszarze sporą zmianę i coraz więcej zaczęło pojawiać się skarg dotyczących niewłaściwego zachowania personelu lekarskiego względem pacjentów. - Nie powinno to nikogo dziwić: polski chory jest coraz lepiej wyedukowany i świadomy swoich praw, protekcjonalne i paternalistyczne zachowanie ze strony lekarza jest coraz mniej społecznie akceptowalne. Ta zmiana świadomości jest łatwo dostrzegalna zarówno wśród pacjentów, jak i samych lekarzy — dziś nikt nie kwestionuje konieczności przestrzegania praw pacjentów i ich partnerskiego traktowania. Oczywiście, nie kończy to w środowisku dyskusji o podmiotowości chorego - tłumaczy Wrona.

Są też konflikty między samymi lekarzami

Wzrasta również liczba, choć nadal nie jest zbyt wysoka, spraw dotyczących konfliktów pomiędzy samymi lekarzami. - Z mojego doświadczenia wynika, że to zawsze postępowania niezwykle trudne: spór dwóch osób, za których argumentami stoi zasób specjalistycznej wiedzy, próbuje rozsądzić inny lekarz - zauważa Wrona.

Nie oznacza to oczywiście - wskazuje Wrona - że skargi dotyczące przebiegu diagnostyki i leczenia przestały wpływać — nadal to właśnie one stanowią większość.

– Kolejną kategorią spraw wpływających do rzeczników odpowiedzialności zawodowej są skargi na niewłaściwe zachowanie lekarza (np. niedopełnienie obowiązku poinformowania chorego o przebiegu leczenia). Następna kategoria spraw, pod względem częstości ich zgłaszania, dotyczy przede wszystkim konfliktów na linii lekarz-lekarz, skarg na niewłaściwe postępowanie personelu lekarskiego (np. wynikające z uzależnień).

NROZ nie zbiera danych nt. mobbingu

– W ramach działalności organów odpowiedzialności zawodowej nie gromadzimy danych dotyczących spraw związanych z mobbingiem w środowisku lekarskim, także z powodu ograniczonych narzędzi i zbyt niskiego finansowania. Określiłbym szerzej tego rodzaju zjawiska jako niewłaściwe relacje na linii mistrz-uczeń - przyznaje Wrona.

Jak zaznacza, rzecznicy doskonale zdają sobie sprawę, że są miejsca, gdzie stosunki pomiędzy lekarzami są nieprawidłowe i nie jest to zjawisko obserwowane wyłącznie w środowisku lekarskim. - Wiele takich spraw było zaledwie sygnalizowanych samorządowi — a nie oficjalnie zgłoszonych — stąd pion odpowiedzialności zawodowej nie zajął się nimi. W mojej ocenie zresztą większość takich spraw powinna być rozpatrywana w formie polubownych mediacji, a nie na drodze postępowania dyscyplinarnego, którego skutkiem mogłoby być zawieszenie lub pozbawienie prawa wykonywania zawodu - ocenia.

Wrona uważa, że w okresie pandemii COVID-19 i wywołanym przez nią bezprecedensowym kryzysie 
w ochronie zdrowia pracownicy medyczni, w tym oczywiście lekarze, wywiązywali się ze swoich obowiązków w sposób godny podziwu. - Nie oznacza to jednak, że możemy bezrefleksyjnie przejść do porządku dziennego nad tym, co wymagało poprawy - dodaje.

Skargi od pacjentów, wpływające w tamtym okresie do okręgowych rzeczników odpowiedzialności zawodowej, dotyczyły głównie dostępności do ochrony zdrowia i jej ograniczenia w związku z wprowadzonym reżimem sanitarnym. Pacjenci z jednej strony zwracali uwagę na nadmierne, ich zdaniem, wykorzystywanie narzędzi telemedycyny, z drugiej wskazywali, że nie wszystkie placówki należycie wywiązywały się z wprowadzonych obostrzeń.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prezes Jankowski w “Pulsie Systemu”: pion odpowiedzialności zawodowej lekarzy wymaga zmian

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.