Nowe technologie na ratunek sercu

opublikowano: 01-07-2022, 15:00

Aplikacje, które analizując głos chorego są w stanie przewidzieć zaostrzenie niewydolności serca, algorytmy sztucznej inteligencji, które analizując mapy wewnątrzsercowe precyzyjnie lokalizują źródło arytmii - to tylko niektóre nowinki ze świata nowych technologii, mające szansę wejść przebojem do codziennej praktyki kardiologicznej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Fot. Adobe Stock

Dużym postępem, który dokonał się także na skutek pandemii COVID-19, było zwrócenie uwagi i docenienie urządzeń do mobilnego monitoringu serca. Taki zdalny nadzór stał się powszechnie możliwy dzięki tzw. smart zegarkom czy opaskom i współpracującym z nimi aplikacjom.

– W efekcie w oficjalnych zaleceniach towarzystw naukowych znalazły się zapisy mówiące o roli tych urządzeń w przesiewowym wykrywaniu migotania przedsionków (AF). Takie „mobilne EKG” pozwala na wykrycie zaburzeń w pracy serca, które mogą mieć bardzo groźne następstwa, bo AF powoduje u części chorych niedokrwienne udary mózgu. Szacuje się, że nawet za 20 proc. tych poważnych incydentów naczyniowych odpowiada właśnie migotanie przedsionków — mówi dr hab. n. med. Paweł Balsam z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Specjalista przyznaje, że coraz częściej pacjenci przynoszą na wizyty zapisy czy wydruki z aplikacji, które alarmowały o możliwości migotania przedsionków.

– W wielu przypadkach jest to wystarczające do postawienia diagnozy, np. migotania przedsionków. Czasami jest to za mało, by postawić rozpoznanie. Jednak z pewnością jest to ważna przesłanka do pogłębienia diagnostyki. A jeżeli w toku dalszych badań wykryjemy migotanie przedsionków, to możemy włączyć leczenie rozrzedzające krew i uchronić chorego przed udarem — podkreśla kardiolog.

Analiza głosu wykryje 
zaostrzenie niewydolności serca?

Nowości nie brakuje także na polu diagnozowania i leczenia niewydolności serca (NS). To choroba, która przyjęła już skalę epidemii, bo tylko w Polsce na NS choruje ok. 1,3 mln osób. W dodatku nasz kraj jest w niechlubnej, europejskiej czołówce pod względem hospitalizacji z powodu tego schorzenia. Pacjenci trafiają na oddziały internistyczne i kardiologiczne głównie z powodu epizodów zaostrzenia choroby. Każdy kolejny jest z reguły poważniejszy i wymaga dłuższego leczenia.

– Wyzwaniem jest przewidzenie zaostrzenia niewydolności serca i odpowiednio szybka reakcja, która mogłaby zapobiec wystąpieniu dekompensacji u chorego. Nowością jest np. izraelska aplikacja analizująca głos pacjenta. W momencie, gdy NS się zaostrza, w organizmie pacjenta gromadzi się nadmiar wody, także w płucach i drogach oddechowych, co ma wpływ na brzmienie głosu. Odpowiednio skalibrowane algorytmy są w stanie to wychwycić i zawczasu zaalarmować pacjenta oraz lekarza, który intensyfikując leczenie odwadniające, zapobiegnie pogorszeniu stanu zdrowia chorego. To rozwiązanie jest obecnie w fazie badań klinicznych, jednak pierwsze wyniki są bardzo obiecujące — mówi dr hab. Paweł Balsam.

Z bardziej zaawansowanych rozwiązań dedykowanych temu problemowi możliwe jest wszczepienie pacjentowi z niewydolnością serca urządzenia o nazwie cardio-mems. Umieszcza się je w tętnicy płucnej, gdzie mierzy ciśnienie. Wzrost ciśnienia to symptom, że niewydolność serca się zaostrza i czas na intensyfikację działań.

– W Klinice, jako pierwsi w Polsce, zamierzamy zastosować takie rozwiązanie u jednego z naszych pacjentów. Jesteśmy w trakcie przygotowań do wdrożenia tej procedury medycznej — podkreśla kardiolog.

Do tej pory upowszechnienie zdalnego monitoringu urządzeń wszczepialnych, takich jak kardiowertery-defibrylatory czy urządzenia do resynchronizacji, powstrzymywał brak refundacji. To się ma wkrótce zmienić i jeśli zdalny monitoring trafi do koszyka świadczeń gwarantowanych, administracyjny hamulec zniknie.

– To bardzo wyczekiwana decyzja, bo może realnie zmienić życie chorych z niewydolnością serca. Powszechne wykorzystanie zdalnego monitoringu urządzeń wszczepialnych może przełożyć się na zmniejszenie incydentów arytmii i liczby hospitalizacji — tłumaczy dr hab. Paweł Balsam.

Obserwowany jest także ciągły rozwój i powstawanie nowych pomp do wspomagania krążenia u pacjentów ze schyłkową niewydolnością serca. To rozwiązania dla chorych, którzy czekają na przeszczep albo nie mogą zostać do niego zakwalifikowani z powodu chorób współistniejących.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

– Wszczepiając taką pompę, dajemy choremu kilka lat życia dobrej jakości. Warto zaznaczyć, że standardem są pompy zasilane zewnętrznie, co wiąże się z pewnym ryzykiem infekcji. Obecnie trwają pracę nad pompami ładowanymi indukcyjnie. Mówiąc najpoprawniej, bateria w takim urządzeniu jest zintegrowana z pompą, a ładowanie odbywa się indukcyjnie, za pomocą kamizelki, którą pacjent okresowo zakłada. W ten sposób jakość życia chorego jest jeszcze lepsza, a ryzyko powikłań infekcyjnych znacząco zminimalizowane — mówi specjalista.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w kardiologii

Nieustannie rozwijają się także techniki ablacyjne. – Dotychczas dominowały dwie metody leczenia: ablacja za pomocą fal o częstotliwości radiowej (RF) oraz krioablacja balonowa. Do gry wchodzi nowa technika wykorzystująca uderzeniową dawkę prądu, która jest tak skonstruowana, że selektywnie niszczy komórki mięśnia sercowego, nie uszkadzając przy tym nerwów i naczyń krwionośnych. Emitowana wiązka energii pozwala z wielką precyzją zniszczyć źródło arytmii, co skraca czasu zabiegu z 2-3 godzin do ok. 1,5 godziny — mówi dr hab. Paweł Balsam.

Skrócenie czasu ablacji to szansa na wykonywanie większej liczby zabiegów. To ważne, bo choć w Polsce przybywa ośrodków leczących arytmię zabiegowo, wciąż wykonuje się nawet 3-4 razy mniej ablacji niż np. w sąsiednich Czechach.

Tak jak w innych dziedzinach medycyny, tak i w kardiologii znaczenia nabierają rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję (SI).

– O tym, jak duży jest to trend, pokazuje stale rosnąca liczba wniosków rejestracyjnych, jakie w latach 2020-22 trafiły do amerykańskiej FDA. Najbardziej dynamicznie widać rozwój na tym polu w medycynie obrazowej, gdzie algorytmy SI są z powodzeniem wykorzystywane do analizy obrazów z badań tomograficznych czy wykonanych z użyciem rezonansu magnetycznego. W kardiologii mamy sporo tego typu rozwiązań do oceny tętnic wieńcowych za pomocą optycznej tomografii koherentnej. Z kolei w elektrofizjologii nowością są algorytmy sieci neuronowych do analizy badań EKG. Te najnowsze pozwalają np. na analizę zaburzeń przewodzenia czy stopnia niedokrwienia mięśnia sercowego. Trwają też prace nad wykorzystaniem SI do lokalizowania źródeł arytmii na podstawie analizy map wewnątrzsercowych - wyjaśnia ekspert.

Warto wiedzieć: niewydolność serca w Polsce a.d. 2022
  • Ponad 1,2 miliona chorych w Polsce.
  • Rokowanie chorych gorsze niż w przypadku wielu nowotworów. W niższych niż IV klasach NYHA przeżycie 5letnie pacjentów z niewydolnością serca nie przekracza 60 proc. Niewydolność serca jest główną przyczyną hospitalizacji chorych po 65. roku życia w Polsce. Co czwarty chory wymaga ponownej hospitalizacji w ciągu miesiąca od wypisu ze szpitala po zakończeniu hospitalizacji z powodu zaostrzenia niewydolności serca.
  • W 2019 r. leczenie szpitalne niewydolności serca pochłonęło 1 588 mln zł, co stanowiło aż 95 proc. wszystkich środków przeznaczonych przez Narodowy Fundusz Zdrowia na diagnostykę i terapię niewydolności serca.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.