Nowe regulacje dla lekarzy spoza UE budzą wątpliwości NRL

MJM/PAP
opublikowano: 27-01-2020, 14:54

"Polscy lekarze nie boją się konkurencji, ale niepokoi obniżenie standardów" – odniósł się do zapisów nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matyja. "Chodzi o to, by zasilała nas kadra, wobec której postawiono te same wymagania, co studentom polskich uczelni" – stwierdził.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Środowisko lekarskie wskazuje na wiele pozytywnych rozwiązań zawartych w nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, przyjętej w drugim tygodniu 2020 r. przez rząd. Jednocześnie jednak jest zaniepokojone pewnymi zapisami. Ich wątpliwości budzi złagodzenie regulacji mówiących o uznawaniu prawa do wykonywania zawodu przez lekarzy spoza UE w Polsce. Zdaniem prof. dr. hab. n. med. Andrzeja Matyi, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, takie zapisy nie były ze środowiskiem konsultowane.

Nowe regulacje dla lekarzy spoza UE budzą wątpliwości NRL.
Zobacz więcej

Nowe regulacje dla lekarzy spoza UE budzą wątpliwości NRL. iStock

Lekarze spoza UE będą leczyć bez nostryfikacji dyplomu?

Do tej pory lekarz spoza UE, aby leczyć polskich pacjentów, musiał nostryfikować dyplom. Nowe zapisy wprowadzają alternatywę wobec tej procedury uznania dyplomu - Lekarski Egzamin Weryfikacyjny (LEW) albo Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Weryfikacyjny (LDEW). Do tego egzaminu - zamiast nostryfikacji - będzie mogła przystąpić osoba, która uzyskała dyplom lekarza poza Unią Europejską, pod warunkiem, że ukończyła co najmniej pięcioletnie studia. 

Co prawda zdanie tych egzaminów nie będzie umożliwiało uzyskania przez lekarza polskiego stopnia naukowego. Jednocześnie też nie będzie zwalniało go od wymogu odbycia stażu podyplomowego ani od zdania Lekarskiego Egzaminu Końcowego (LEK) lub Lekarsko-Dentystycznego Egzaminu Końcowego (LDEK). Jednak mimo to nowe regulacje dla lekarzy spoza UE budzą wątpliwości NRL.

Prezes NRL: Lekarze spoza UE powinni być wykształceni zgodnie z wymaganiami polskich uczelni

"Nie chcemy, by ktoś nas traktował jako nieomylnych, ale każda decyzja powinna prowadzić do wypracowania konsensusu, uzgodnień dla wszystkich, również pacjentów" - powiedział prof. Matyja, dodając, że środowisko lekarskie nie ma nic przeciwko temu, aby lekarze spoza UE leczyli polskich pacjentów. Jednak pod warunkiem, że polską kadrę medyczną zasili ta, która ma odpowiednie wykształcenie - takie, jakie zdobywa student medycyny w Polsce.

"Polscy lekarze nie boją się konkurencji, ale obniżanie standardów nie jest rozwiązaniem. Gdy będziemy przyjmować lekarzy spoza UE bez nostryfikacji dyplomu lub zaniżając wymagania jakościowe, jeżeli chodzi o sposób kształcenia, narażamy się na to, że przyjadą do nas lekarze, którzy nie będą mieli odpowiednich kompetencji. To z kolei może zagrażać bezpieczeństwu pacjenta. Z tego powodu wymagania co do kwalifikacji powinny być dla wszystkich identyczne" - wyjaśnił prof. Matyja.

Prezes NLR zwrócił też uwagę, że w nowych przepisach nie uwzględniono głosu lekarzy, którzy wnosili o ujednolicenie procesu nostryfikacji dyplomu w całym kraju.

"Obecnie każda uczelnia ma swoje warunki i lekarz w tej chwili szuka takiej uczelni, gdzie będzie mu łatwiej to [nostryfikację - przyp. red.] zrobić. A uczelnie wykorzystały możliwości i niektóre stawiają niższe wymagania - wyjaśnił.

Prof. Matyja zaznaczył, że proponował zapis, aby procedurą nostryfikacji dyplomu lekarzy kierowało Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego (CMKP). Dzięki temu system byłby ujednolicony, identyczny dla każdego lekarza ubiegającego się o przyznanie prawa do wykonywania zawodu. Tym bardziej że zastrzeżenie budzi jakość kształcenia na specjalizacjach w niektórych państwach.

"W UE jest jednostopniowa specjalizacja. W krajach spoza UE niektóre specjalizacje trwają np. rok, a w Polsce 5-6 lat. Zastanawiamy się, jak można być specjalistą po tak krótkim czasie" - powiedział.

NRL: nowe regulacje dla lekarzy spoza UE budzą pewne wątpliwości

Prezes NRL zwrócił uwagę, że niektóre nowe regulacje mogą wprowadzać chaos w systemie i wzbudzać wątpliwości.

"Na przykład lekarzom spoza UE wprowadza się dodatkowo prawo do wykonywania zawodu, poza procedurą nostryfikacji, stażu i egzaminu LEK, na określony czas - pięciu lat, w ustalonym nowelizacją zakresie, oraz w określonym miejscu - podmiocie leczniczym. Jest to uproszczony tryb zatrudnienia lekarzy spoza UE" - wyjaśnił.

Czynności zawodowe, do których będzie uprawniony lekarz spoza UE, ma ustalać Okręgowa Izba Lekarska (OIL). Jednocześnie lekarz ten musi zostać przeszkolony przez pracodawcę, czyli odbyć staż, który nie może trwać dłużej niż 12 miesięcy, i wykazać się znajomością języka polskiego. Według nowych zapisów w ciągu pięciu lat może też przystąpić do egzaminu lub nostryfikacji.

"Te regulacje budzą pewne wątpliwości. Na jakiej podstawie OIL ma weryfikować tę wiedzę, określać czas, również w kontekście bezpieczeństwa pacjentów?" - zapytał prof. Matyja.

Zauważył również, że w nowelizacji nie ma konkretnych zapisów dotyczących tego aspektu.

"Załóżmy, że ten lekarz pracuje 5 lat, ale nie jest w stanie zdać egzaminu lub przejść nostryfikacji. Co wtedy się stanie?" - wskazał prezes NLR.

Dodatkowo prof. Matyja, odwołując się do nowych zapisów ustawy, powiedział, że dyrektor placówki, w gestii którego leży zatrudnienie tego lekarza, będzie musiał ponosić za niego pełną odpowiedzialność odszkodowawczą. "Te zapisy budzą nasze wątpliwości. Będzie chaos. Rozumiem, że jest potrzeba zmian, ale zapisy nie są do końca doprecyzowane" - zauważył.

Jednocześnie pozytywnym rozwiązaniem, zdaniem prezesa NRL, jest usankcjonowanie sytuacji, w której lekarze cudzoziemcy będą uzyskiwali prawo wykonywania zawodu na podstawie decyzji OIL i będą członkami samorządu zawodowego lekarzy. Oznacza to, że izby lekarskie będą miały nadzór nad ich pracą. Te osoby będą np. podlegały orzecznictwu sądów lekarskich i rzeczników odpowiedzialności zawodowej.

Z drugiej strony prof. Matyja wskazał też na pewien "absurdalny" przepis.

"Równocześnie w stosunku do lekarzy polskich nie zrobiło się ważnej rzeczy. Chodzi o to, że Polacy, którzy po studiach wyjechali za granicę i tam zdobyli doświadczenie, ugruntowali pozycję, zdobyli tytuły specjalistów czy naukowe i wyrażają chęć powrotu do Polski, muszą przejść długą ścieżkę. Odbyć staż, zdać LEK. To jest jakiś absurd. To wygląda tak, jakbyśmy doświadczonemu pracownikowi z wieloletnim stażem i osiągnięciami w zawodzie kazali zdawać maturę. Lekarski egzamin sprawdza wiedzę podstawową, nie specjalistyczną" - powiedział.

Jest jeszcze czas na poprawę zapisów

Prezes NRL stwierdził, że jest jeszcze czas, choć mocno ograniczony, na poprawę zapisów. Nowe przepisy ustawy powinny wejść w życie 1 kwietnia 2020 r. Są to systemowe rozwiązania, dlatego też zdaniem prof. Matyi nie można dopuścić do tego, że będą za chwilę poprawiane.

"Zwróciłem się w tym celu do sejmowej komisji zdrowia, by powołać specjalną podkomisję, która byłaby dobrym miejscem, by podjąć dyskusję i wypracować wspólnie jak najlepsze rozwiązania" - powiedział prezes NRL.

CZYTAJ TEŻ: NRL apeluje o powołanie podkomisji ds. nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza

Dodał, że w tej sugestii nie ma żadnej polityki. "Powinniśmy nad tym usiąść. Jesteśmy otwarci. Prawo piszą prawnicy i o tej samej rzeczy mówimy innym językiem. By doprecyzować kontrowersyjne zapisy, potrzebne jest takie spotkanie" - powiedział.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Andrzej Matyja zdumiony kształtem projektu ustawy o zawodzie lekarza

Józefa Szczurek-Żelazko: Chcemy otwierać się na lekarzy spoza UE

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: MJM/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.