Nowe oblicze współczesnej depresji

Iwona Kazimierska
opublikowano: 27-03-2013, 21:24
aktualizacja: 01-07-2018, 23:03

Wzrost tempa życia i wymagań, jakie stawia współczesny świat, zaburzenia rytmu dobowego czy proporcji pracy i wypoczynku — wszystko to powoduje, że w ostatnich latach zmienił się obraz kliniczny zaburzeń depresyjnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Pomimo licznych czynników środowiskowych mogących wywołać zaburzenia depresyjne kluczowym pozostaje przewlekły stres. Na skali punktowej „typowych stresorów” z 1967 r. wg Thomasa Holmesa i Richarda Rahne’a znajdowały się:

  • śmierć partnera (100 pkt),
  • rozwód (73 pkt),
  • ślub (50 pkt),
  • utrata pracy (47 pkt),
  • pogodzenie z partnerem (45 pkt),
  • reorganizacja firmy (39 pkt),
  • zmiana pracy (36 pkt),
  • zmiana warunków/godzin pracy (20 pkt),
  • urlop (13 pkt),
  • święta (12 pkt).

Nadgodziny a depresja

W 2012 r. polski rząd opublikował informację, że Polacy pracują najwięcej ze wszystkich mieszkańców Europy. Według OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) w 2011 r. dłużej od Polaków na świecie pracowali tylko mieszkańcy Korei Południowej. Tymczasem po przekroczeniu 11 godz. pracy ryzyko rozwoju „dużej depresji” wzrasta 2,5-krotnie w porównaniu z osobami pracującymi 7-8 godz. Wykazało to duże prospektywne badanie (5,8 roku, 1626 urzędników i 497 urzędniczek, średni wiek na początku obserwacji 47 lat) z 2012 r.

„Nie należy przekraczać 11 godz. pracy. Perspektywa większych pieniędzy w tym przypadku nie pomaga. Po 11 godz. pracy człowiek przestaje rozumieć wartość finansową pracy” — mówił prof. dr hab. n. med. Bartosz Łoza, kierownik Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, podczas konferencji towarzyszącej tegorocznej edycji Forum przeciw Depresji.

Doganianie przez Polaków krajów wyżej rozwiniętych zaowocowało 10-krotnym wzrostem zaburzeń afektywnych w latach 1990-2005. W 1990 r. zaburzenia afektywne rozpoznawano po raz pierwszy w ambulatoriach z częstością 16,7/100 000 mieszkańców, a w 2005 r. już 168,7/100 000.

Szacuje się, że aż 35-50 proc. pracowników zatrudnionych na stałe staje się okresowo niesprawna z powodu różnego stopnia depresyjności. Zawody o największym ryzyku wystąpienia zaburzeń depresyjnych to:

  • pielęgniarki i opiekunki udzielające świadczeń opiekuńczych (10,8 proc.),
  • pracownicy gastronomii (10,3 proc.),
  • pracownicy socjalni (9,6 proc.),
  • pracownicy ochrony zdrowia (9,6 proc.),
  • przedstawiciele zawodów kreatywnych i dziennikarze (8,7 proc.).

Zaburzenia rytmu dobowego istotne w powstawaniu depresji

Najnowsze badania kliniczne wykazują również, że jedną z przyczyn depresji stanowią zaburzenia rytmów okołodobowych. Rozregulowanie rytmów może prowadzić do zaburzenia cyklów zmiany nastroju oraz snu i aktywności, wpływając na sposób funkcjonowania człowieka w ciągu doby. U chorych na depresję objawy rozregulowania zegara biologicznego występują tak często, że uważa się je wręcz za jedną z najbardziej charakterystycznych cech tej choroby.

U osób sypiających pięć i mniej godzin ryzyko wystąpienia przewlekłej depresji wzrasta siedmiokrotnie! Wystarczy okres pięciu-siedmiu dni deprywacji snu, by wzrosło ryzyko zaburzeń psychicznych (lękowych, depresyjnych, działań impulsywnych). „Zaburzenia snu są nie tylko czynnikiem ryzyka rozwoju depresji. Często są także pierwszym jej objawem” — wyjaśniał prof. Łoza.

Fast foody sprzyjają depresji

Skrócenie snu wpływa na wzrost liczby przyjmowanych kalorii. Jak wykazał jeden z eksperymentów, wystarczy skrócenie o 1 godz. 20 min przez osiem dni, by liczba kalorii przyjmowanych codziennie wzrosła o 549.

Badanie za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego pokazało, że grupa, której przez pięć dni pozwalano spać zaledwie po 4 godz., reagowała wzrostem aktywności ośrodkowego układu nerwowego (OUN) na widok tłustych potraw. Kontrastowało to z obojętnością na zdrowo wyglądające, niskokaloryczne potrawy.

To właśnie te osoby w przerwie na lunch sięgają po hamburgery i frytki. A tymczasem, jak pokazała ponad sześcioletnia prospektywna obserwacja (publikacja PLoS ONE, 2011), nadmiar nienasyconych kwasów tłuszczowych typu trans w przeciwieństwie do prozdrowotnych konfiguracji cis, jest odpowiedzialny za nadmiar depresji.

Kwasy trans wypierają kwas dokozaheksaenowy (DHA) z aktywności w okolicach orbitalno-frontalnych, co sprzyja występowaniu depresji i samobójstwom. Tego typu mechanizm ma szczególne znaczenie dla kobiet, u których stężenie DHA było dwa razy wyższe (-32 proc. vs -16 proc.)

Przeciążenie informatyczne powoduje zaburzenia

Współczesny człowiek „wchłania” codziennie 100 000 słów, co jest odpowiednikiem 34 gigabajtów danych — podaje firma informatyczna Cisco. Taka ilość jest już dostępna w codziennym kontakcie z internetem i multimediami. Dlatego specjaliści prognozują, że wkrótce pojawią się specyficzne zaburzenia depresyjne będące skutkiem przeciążenia informatycznego.

Już dziś diagnozuje się pierwszy specyficzny zespół kliniczny FOMO (fear of missing out). To obawa o wykluczenie z kontaktów. Lęk można zaspokoić tylko poprzez multitasting, polegający na nieustannym sprawdzaniu i wysyłaniu wiadomości tekstowych, dzwonieniu, e-mailowaniu, uczestniczeniu w blogach i czatach. Tak rozwija się uzależnienie — w dalszej perspektywie wyczerpanie, depresja — dla którego dzisiaj jeszcze nie ma kategorii diagnostycznej.

Czym jest anhedonia?

Anhedonią określa się brak zdolności przeżywania przyjemności. Psychiatrzy do tej pory uznawali anhedonię za wynik choroby, a jej obecność w obrazie klinicznym jako jeden z jej najważniejszych elementów. Jak jednak pokazują najnowsze badania, anhedonia składać się może z dwóch elementów, z których jeden może być predyktorem depresji na długo przed tym, zanim człowiek przestanie być zdolny do odczuwania przyjemności. Oznacza to, że zanim dojdzie do tego, że zostanie utracona zdolność do odczuwania przyjemności, pojawia się wcześniejsza faza — zaniechanie poszukiwania sytuacji, które są źródłem przyjemnych doznań. Obok obniżenia napędu jest ona u osób z depresją jedną z głównych przyczyn ograniczenia aktywności i spadku zainteresowań.

„Warto przy tym pamiętać, że to nie jest tak, że pacjent nie może odczuwać przyjemności. Po prostu nie widzi możliwości zadziałania w tym zakresie z prostego powodu. Po prostu przyjemność nie istnieje w wachlarzu jego potrzeb, które ma w danym momencie” — mówił dr n. med. Wiesław Cubała z Kliniki Chorób Psychicznych i Zaburzeń Nerwicowych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Mit złej farmakoterapii i dobrej psychoterapii

„Mit ten powstał w wyniku frustracji związanej z farmakoterapią i idealizacji psychoterapii. Tymczasem poziom rezygnacji przez pacjentów z psychoterapii wynosi od 20 do 47 proc., czyli jest podobny do poziomu rezygnacji z innych metod leczenia. Psychoterapia jest ważna, ale to tylko jedna z terapii. Jest tak samo ryzykowna jak tabletki” — mówił prof. Łoza.

Leków stosowanych w stanach depresyjnych nie ma zbyt wiele. W ciągu ostatnich 10 lat pojawiły się tylko dwa nowe — agomelatyna w Europie i vilazodon w USA. Jak tłumaczył prof. Łoza to z powodu wysokich kosztów badań nad nowymi substancjami czynnymi.

Agomelatyna jest syntetycznym analogiem melatoniny, która okazała się skuteczna w terapii depresji i zwią- zanych z nią problemów ze snem oraz zaburzeń rytmu okołodobowego. Do tego jest dobrze tolerowana przez pacjentów i nie daje objawów odstawienia po przerwaniu leczenia. Może być ordynowana jako lek pierwszego rzutu w leczeniu depresji u dorosłych, niezależnie od stopnia nasilenia.

Jak działa zalecana również w Polsce agomelatyna? „Poprawia to, na czym zależy nam najbardziej, czyli sprawność. Zdolność do pracy, gotowość do aktywności” — wyjaśniał prof. Łoza. — „Po kolejnych epizodach depresja staje się »automatyczna«, działa jak maszyna wyrzucająca kolejne epizody. Bez związku z życiem i stresem. Taki związek istnieje tylko od pierwszego do czwartego epizodu. I w tym właśnie momencie najlepiej jest rozpocząć terapię. Później o jej efekty będzie dużo trudniej” — przestrzegał prof. Łoza.

Warto wiedzieć: Z jakich powodów wypisywane są recepty na antydepresanty

Co dziesiąta wizyta u lekarza pierwszego kontaktu w USA kończy się przepisaniem leku przeciwdepresyjnego. Predyktorami otrzymania recepty na antydepresanty są takie czynniki, jak:

  • wiek 50+,
  • cukrzyca,
  • choroby serca,
  • dwie lub więcej choroby somatyczne równocześnie,
  • niespecyficzny ból,
  • nietypowe zespoły kliniczne.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Iwona Kazimierska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.