Niższa granica wieku, w której diagnozuje się cukrzycę typu 1

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 24-01-2019, 15:11

„Polska jest na czele krajów, gdzie najszybciej przybywa dzieci chorych na cukrzycę typu 1. Każdego roku notujemy aż 5-procentowy wzrost zapadalności na to autoimmunologiczne schorzenie” — alarmuje prof. dr hab. n. med. Mieczysław Walczak, krajowy konsultant w dziedzinie endokrynologii i diabetologii dziecięcej. Takie rozpoznanie lekarze coraz częściej stawiają dzieciom poniżej 5. roku życia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Cukrzyca typu 1 dotyczy głównie dzieci i młodzieży, chociaż szacuje się, że występuje ona u ok. 10 proc. dorosłych diabetyków. W ciągu ostatnich 25 lat zachorowalność na ten typ cukrzycy zwiększyła się u dzieci nawet 4-krotnie. Dziś mamy w Polsce blisko 20 tys. dzieci z cukrzycą typu 1.

„Jeszcze do niedawna początek zachorowania przypadał na wiek pomiędzy 10. a 14. rokiem życia. W ostatnim czasie obserwujemy jednak niepokojące zjawisko, jakim jest zwiększona zapadalność na cukrzycę typu 1 także u małych dzieci, poniżej 5. roku życia. Co więcej, nie są już rzadkością pacjenci, którzy nie mają nawet roku” — podkreśla prof. Mieczysław Walczak.

Cukrzyca typu 1 - wiele czynników ryzyka

Cukrzyca typu 1 to choroba autoimmunologiczna. W organizmie chorego powstają przeciwciała, które atakują i niszczą komórki beta trzustki, odpowiedzialne za produkcję insuliny.

„Nie sposób udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jakie mechanizmy inicjują ten patologiczny proces. Wiadomo, że mają znaczenie predyspozycje genetyczne związane z układem zgodności tkankowej HLA. Z tego też powodu pacjenci z cukrzycą typu 1 są bardziej narażeni na rozwój także innych chorób autoimmunologicznych, np. celiakii, choroby Hashimoto, bielactwa” — dodaje prof. Walczak.

W rozwoju cukrzycy typu 1 dużą rolę odgrywają także czynniki środowiskowe, np. zakażenia niektórymi wirusami, złe nawyki żywieniowe (spożywanie dużej ilości pokarmów przetworzonych albo zawierających cukry proste), niedobory witaminy D. Za tzw. teorią witaminową przemawiają dane epidemiologiczne, wedle których zapadalność na cukrzycę typu 1 jest znacznie mniejsza w krajach, gdzie nasłonecznienie w ciągu całego roku jest dużo większe, a co za tym idzie — niedobory witaminy D występują znacznie rzadziej.

„Do rozwoju cukrzycy typu I może przyczyniać się także nadmierna higiena, gdyż całkowite niwelowanie alergenów z otoczenia dziecka może sprzyjać immunizacji. Większą predyspozycję do rozwoju cukrzycy typu 1 notuje się także u dzieci kobiet, u których wystąpiła cukrzyca ciężarnych. Z kolei za czynnik protekcyjny, mogący zmniejszyć ryzyko rozwoju choroby u dziecka, uważa się karmienie piersią” — wskazuje prof. Walczak.

Manifestacja cukrzycy typu 1 może być gwałtowna

Objawy choroby pojawiają się wtedy, gdy na skutek procesu autoimmunologicznego zniszczonych jest ok. 90 proc. komórek beta trzustki. Spadek produkcji insuliny doprowadza do znacznego wzrostu stężenia glukozy we krwi, co prowadzi do zaburzeń metabolicznych, określanych jako kwasica ketonowa.

„Zwykle objawy cukrzycy typu 1 rozwijają się i narastają w ciągu kilku tygodni. Im młodsze dziecko, tym szybciej. U chorego występuje wzmożone pragnienie — dziecko wypija kilka litrów płynów na dobę. Pojawiają się: wielomocz, spadek masy ciała, senność, osłabienie. Może wystąpić skłonność do infekcji, także grzybiczych, zwłaszcza narządów płciowych u dziewczynek. Niekiedy pierwszymi dostrzeżonymi objawami może być kwasica i występująca w jej następstwie śpiączka ketonowa, czyli poważne, zagrażające zdrowiu, a nawet życiu dziecka, powikłanie. Dlatego, gdy do lekarza rodzinnego lub do pediatry trafi dziecko z podejrzeniem kwasicy ketonowej, powinno być ono jak najszybciej przetransportowane karetką do szpitala. To ważne, ponieważ stan dziecka może pogarszać się bardzo szybko” — podkreśla specjalista.
Podstawowym badaniem, które powinno być wykonane w przypadku podejrzenia cukrzycy, jest oznaczenie glikemii na czczo. O cukrzycy mogą świadczyć także nieprawidłowości wykryte w badaniu moczu (obecność glukozy i ciał ketonowych).

Kwestia dostępności do pomp insulinowych

Leczenie chorego na cukrzycę typu 1 oparte jest na trzech filarach: insulinie, diecie oraz dozowanym wysiłku fizycznym. To bardzo ważne trio, bo niedostateczna kontrola glikemii grozi szybszym rozwojem groźnych dla zdrowia powikłań (retinopatii i nefropatii cukrzycowej, w następstwie mikro- i makroangiopatii.)

„Od blisko 10 lat refundowane są pompy insulinowe dla dzieci chorych na cukrzycę typu 1. Z refundacji korzysta ok. 12 tys. dzieci, a ponadto pacjenci dorośli do 26. roku życia oraz kobiety ciężarne. To urządzenie zapewnia optymalną podaż insuliny, zbliżoną do fizjologii. Do 2018 roku pacjenci mieli zagwarantowany dostęp do indywidualnych pomp insulinowych w ramach odrębnego programu terapeutycznego. Od ubiegłego roku to się zmieniło i pieniądze na ten cel włączono do wspólnego koszyka środków przeznaczonych na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną. Problem w tym, że w poradniach diabetologii dziecięcej w całym kraju dyrektorzy notują ogromne nadwykonania. Na razie nie miałem sygnałów, by z tego powodu limitowano dostęp do pomp, ale nie możemy mieć gwarancji, że tak się nie stanie w przyszłości. Dlatego wystąpiłem do Ministerstwa Zdrowia, aby pompy finansowano, podobnie jak do 2018 r., w ramach tzw. świadczeń odrębnie finansowanych. Tak byłoby najlepiej” — uważa krajowy konsultant w dziedzinie endokrynologii i diabetologii dziecięcej.

Całodobowy monitoring glikemii z refundacją

Zdaniem prof. Walczaka, należy jednak docenić fakt, że na liście systemowych zmian w leczeniu cukrzycy typu 1 znalazł się finansowany ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia od 2018 roku system ciągłego monitorowania glikemii u pacjentów leczonych za pomocą pomp insulinowych, z nieuświadomioną hipoglikemią.

„Dzięki takiemu systemowi dzieci oraz osoby dorosłe do 26. roku życia i kobiety ciężarne leczone za pomocą pomp insulinowych mają w sposób ciągły mierzony poziom cukru we krwi podczas całej doby. Jeżeli stężenie glukozy jest zbyt niskie, uruchamia się alarm, a niektóre pompy automatycznie wyłączają nawet podaż insuliny. Umożliwia to elastyczne reagowanie i natychmiastową zmianę dawkowania insuliny.

Dzięki temu możemy uniknąć bardzo groźnych w skutkach niedocukrzeń, zwłaszcza nocnych” — wyjaśnia prof. Walczak. I podsumowuje: „Leczenie cukrzycy typu 1 w naszym kraju nie odbiega od standardów, jakie panują w wiodących w tym zakresie krajach Europy. To, z czym musimy zmierzyć się w najbliższych latach, to zatrzymanie „epidemii” tej choroby”.

Epidemiologia: Częstość występowania cukrzycy typu 1 wśród najmłodszych

Dane na podstawie badań epidemiologicznych przeprowadzonych w województwach: śląskim, pomorskim, łódzkim, opublikowane w 2012 roku:

  • Cukrzyca typu 1: 138 chorych na 100 000 dzieci
  • Cukrzyca typu 2: 1 chory na 100 000 dzieci
  • Cukrzyce monogenowe: 4,6 chorych na 100 000 dzieci
  • Cukrzyca typu 1 w przebiegu mukowiscydozy: 0,95 chorych na 100 000 dzieci

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.