Problemy mnożą się

Krzysztof Jakubiak, redaktor naczelny
opublikowano: 22-11-2017, 00:00

W ostatnich dniach najmocniej dyskutowanym problemem polskiej medycyny stały się nie kolejne zmiany systemowe, tylko króliki — mnożące się w reklamie zachęcającej do intensywniejszej pracy Polek i Polaków nad wzrostem liczebności narodu. (Mała dygresja: Nie czuję się do końca bezpiecznie, używając słowa „naród”; być może należałoby napisać „społeczeństwo obywatelskie” albo jeszcze lepiej: „europejska multikulturowa społeczność”…).

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Króliki jako argument na rzecz radosnej prokreacji wzburzyły niektórych komentatorów. Myślę jednak, że niepotrzebnie. Ten spot reklamowy ma bowiem swoje drugie dno, do odkrycia tylko przez przenikliwe i analityczne umysły. Ukrytym, podprogowym przesłaniem jest niewątpliwie zwrócenie uwagi na sytuację w służbie zdrowia.

Mijają dwa lata „dobrej zmiany” w ochronie zdrowia. Nie tylko ministrowi zdrowia z łatwością przychodzi wyliczanie dobrych zmian, które miłościwie nam panujący rząd wprowadził (www.pulsmedycyny.pl). Trzeba pochwalić odwagę, z którą kolejne legislacyjne byki brane są za rogi. Nawet w szpitalnictwie, po kilkunastu latach próżnych dyskusji, zaczęły się porządki wprowadzane za pomocą sieci.

Tymczasem zaległości i problemów, wymagających pilnego rozwiązania, jednak nie ubywa. Wprost przeciwnie, mnożą się jak króliki. Podejście do każdego kolejnego obszaru, w którym trzeba wprowadzić zmiany, przypomina otwarcie puszki Pandory. Na miejsce jednego, jako tako ogarniętego problemu, od razu pojawia się kilka nowych.

Weźmy choćby protesty rezydentów. Natychmiast po zagwarantowaniu podwyżek płac zaczęła się walka o unormowanie czasu pracy (str. 4-5). Co zresztą od początku wydawało się dla nich ważniejsze. Lekarz — jak każdy — zasługuje na to, aby żyć normalnie: po pracy wrócić do domu, wypocząć, spędzić czas z rodziną, rozwijać swoje zainteresowania i podnosić kwalifikacje zawodowe. Obecny system natomiast nakłada na nich takie ciężary, wynikające z niedoboru kadry i biurokracji, że ich życie jest bardzo dalekie od normalności.

Inny przykład mnożących się problemów to refundacja nowych, innowacyjnych leków. Zaczęliśmy w tej kwestii nadrabiać dystans do bardziej rozwiniętych krajów, między innymi dzięki pracy AOTMiT (str. 16-17). Tymczasem okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci (str. 8-9). Kolejnym, tak naprawdę największym problemem wymagającym rozwiązania, są kolejki do lekarzy i diagnostyki. 

Mimo iż NFZ z roku na rok wydaje miliardy złotych więcej na zakup świadczeń, kolejki się nie skracają. A to właśnie z długości kolejek rząd zostanie w pierwszej kolejności rozliczony w najbliższych wyborach. Czy istnieje jakieś cudowne rozwiązanie tego problemu? Tutaj także przydałby się jakiś królik, którego minister zdrowia mógłby wyciągnąć z kapelusza. 

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Krzysztof Jakubiak, redaktor naczelny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.