NIK krytycznie o pracy komisji orzekających o zdarzeniach medycznych

EK
opublikowano: 30-11-2018, 10:45

System orzekania o zdarzeniach medycznych przez wojewódzkie komisje nie zapewnia pacjentowi skutecznego dochodzenia rekompensat za szkody powstałe podczas leczenia – wynika z kontroli NIK. W raporcie podkreślono, że nie powstał system umożliwiający szybkie uzyskanie odszkodowań, który miał stać się alternatywą dla sądownictwa. Liczba rozpatrywanych przez sądy spraw miała się zmniejszyć, a tymczasem znacząco wzrosła.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Pozasądowy system orzekania o zdarzeniach medycznych działa od 2011 r. Jego celem było usprawnienie i uproszczenie dochodzenia roszczeń przez pacjentów z tytułu szkód wynikłych w następstwie leczenia. W Polsce działa 16 komisji.

„Do NIK docierały sygnały m.in. od Rzecznika Praw Pacjenta o problemach w funkcjonowaniu komisji. Poza tym wysokość odszkodowań za zdarzenia medyczne często nie satysfakcjonowała pacjentów. Należy to powiązać z drastycznym spadkiem liczby wniosków kierowanych przez pacjentów do komisji. Jednocześnie w ostatnich latach wzrosła liczba spraw dotyczących błędów medycznych. W 2016 roku prokuratury w całym kraju prowadziły 4963 postępowania, tj. o blisko 46 proc. więcej niż w 2015 roku (3394 postępowania)” - wyliczają kontrolerzy NIK w raporcie.

Celem kontroli NIK była ocena, czy działania wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych zapewniły pacjentom uzyskanie odszkodowań bez konieczności występowania na drogę sądową. Skontrolowano działanie ośmiu komisji w latach 2014-2018 (I kwartał).

Długie prace komisji orzekających o zdarzeniach medycznych

Wnioski są dalekie od optymizmu. NIK zauważa, że obecny system orzekania o zdarzeniach medycznych nie chroni pacjenta i nie zapewnia mu skutecznego dochodzenia zadośćuczynienia. Przede wszystkim wojewódzkie komisje nie umożliwiły poszkodowanym szybkiego uzyskiwania odszkodowań. Ponad połowa spraw rozpatrywanych w I instancji rozstrzygana była z opóźnieniem, czyli po ustawowym czteromiesięcznym terminie. Średnio komisje potrzebowały na to od ponad trzech do blisko pięciu miesięcy. Jednak w skrajnych przypadkach orzeczenia były wydawane nawet po 22 miesiącach. Komisje nie pracowały szybciej rozpatrując wnioski odwoławcze w II instancji. Na 142 skontrolowanych spraw aż 89 zakończono po ustawowym terminie 30 dni (najdłuższy czas wynosił aż 855 dni).

Przyczyny opóźnień

NIK zauważa, że komisje już z opóźnieniem zabierały się do pracy nad wnioskami. Gdy do komisji wpływa wniosek, to jest weryfikowany pod względem formalnym (np. czy zawiera uzasadnienie i uiszczona została opłata). Stwierdzono przypadki, że miało to miejsce nawet po 168 dniach. Zweryfikowane wnioski wysyłane były do szpitali z prośbą o stanowisko na ogół po 2-7 dniach, ale robiono to także po 20, 50, a nawet 98 dniach. Czas oczekiwania na stanowisko szpitala wynosi do 30 dni. Zwykle nie przekraczał on tego terminu, ale stwierdzono przypadki otrzymania stanowiska nawet po 53 dniach. NIK zwraca uwagę na długi okres od otrzymania stanowiska szpitala do skierowania sprawy na pierwsze posiedzenie składu orzekającego. Okres ten wynosił od 38 do 108 dni. Zdarzało się jednak, że trwało to nawet 125 i 379 dni.

Biegli orzekali nawet w 85 proc. spraw

Jednym z powodów przedłużającej się pracy komisji był także długi czas oczekiwania na opinie biegłych. Nie sprawdziło się założenie, że wiedza członków komisji, którzy posiadają wykształcenie i doświadczenie medyczne, pozwoli w dużej mierze na samodzielne rozwiązywanie przez nich zagadnień natury medycznej, a w szczególności ograniczy konieczność zasięgania opinii biegłych. Z przepisów wynika, że komisje powinny korzystać z biegłych tylko w wyjątkowych okolicznościach. Tymczasem robiły to nawet w przypadku 85 proc. wydanych orzeczeń. Jedynie komisja „wielkopolska”, poza jednym przypadkiem, nie korzystała z opinii biegłych. Czas oczekiwania na opinię wynosił średnio 59 dni, a maksymalny nawet 639 dni. Ponadto NIK zauważa, że zdarzały się przypadki, iż biegli informowali komisje o rezygnacji ze sporządzenia opinii dopiero po pewnym czasie - od 13 do nawet 588 dni.

Kolejną przyczyną opóźnień w wydawaniu orzeczeń przez komisje była liczba posiedzeń potrzebnych do rozpatrzenia danego wniosku. I choć ostatecznie postępowania przed komisjami trwały zdecydowanie krócej niż w sądach, to NIK zaznacza, że orzeczenie komisji nie stanowiło gwarancji uzyskania świadczenia. Tym samym uzyskanie przez pacjenta korzystnego dla siebie orzeczenia nie oznacza, że nie będzie musiał korzystać z dłuższej dla niego drogi sądowej. Postępowanie przed komisją, jako droga uzyskania świadczenia odszkodowawczego, nie stało się więc faktyczną alternatywą dla postępowania sądowego.

Co do zmiany?

Po kontroli NIK wnioskuje do MZ o zmiany legislacyjne, które pozwolą na wprowadzenie zmian w postępowaniu przed wojewódzką komisją, pozwalających na skrócenie czasu potrzebnego na wydanie orzeczenia. Chodzi o następujące kwestie:

  • uproszczenie systemu doręczeń (umożliwienie komisjom zawiadamiania o terminach posiedzeń za pomocą np. urządzeń elektronicznych oraz bezpośrednio na posiedzeniu, bez konieczności uzyskania potwierdzenia doręczenia),
  • rozważenie skrócenia czasu na przedłożenie stanowiska przez szpital,
  • poszerzenie grupy osób, których opinii komisje mogą zasięgać, jeżeli stwierdzenie okoliczności mających istotne znaczenie dla wydania orzeczenia wymaga wiadomości specjalnych,
  • wprowadzenie instytucji zastępcy przewodniczącego.

Z kolei w celu zagwarantowania uzyskania odszkodowania NIK wnioskuje o:

  • określenie w rozporządzeniu, w sposób jasny i zrozumiały dla osób nieposiadających profesjonalnego przygotowania, minimalnych i maksymalnych kwot świadczenia dla poszczególnych rodzajów zdarzeń medycznych (np. uszkodzenie wzroku minimum - maksimum; zakażenie minimum - maksimum; uszkodzenie organu wewnętrznego minimum - maksimum). Poziom szczegółowości taryfikatora powinien być tak określony, aby każdy pacjent znając charakter zdarzenia medycznego, mógł z łatwością ustalić, jaką kwotę może uzyskać,
  • zobowiązanie komisji do ustalenia i wskazania w orzeczeniu okoliczności oraz następstw zdarzenia medycznego wskazanych w rozporządzeniu, które winny być wzięte pod uwagę przez szpital przy ostatecznym określeniu proponowanej kwoty odszkodowania lub zadośćuczynienia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: EK

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Prawo / NIK krytycznie o pracy komisji orzekających o zdarzeniach medycznych
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.