Nieznacznie podniósł się poziom zaufania Polaków do szczepień

Rozmawiała Monika Rachtan
opublikowano: 09-12-2019, 15:53

Sytuacja epidemiologiczna w Polsce jest dobra, choć wiele obszarów wymaga jeszcze dopracowania — ocenia w rozmowie z „Pulsem Medycyny” dr n. med. Iwona Paradowska-Stankiewicz, krajowy konsultant w dziedzinie epidemiologii. „Lista wyzwań jest naprawdę długa i wymaga zaangażowania oraz współpracy specjalistów z różnych dziedzin” — dodaje.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Jakie są obecnie główne wyzwania epidemiologiczne w Polsce?

Dr n. med. Iwona Paradowska-Stankiewicz
Zobacz więcej

Dr n. med. Iwona Paradowska-Stankiewicz

Wyzwań epidemiologicznych nie brakuje. Dotyczą one różnych aspektów zdrowia publicznego. Na przykład w zakresie chorób zakaźnych obserwujemy niepokojący wzrost zachorowań na schorzenia, które przez lata udawało się znacząco ograniczyć poprzez szczepienia, jak odra czy krztusiec. Sytuacja ta wynika z jednej strony m.in. ze wzrostu liczby osób uchylających się od szczepień, a z drugiej — ze zwiększonej migracji ludzi w Europie, ale i do Europy z innych krajów o niskim stanie zaszczepienia. Wpływają na to także coraz częstsze wyjazdy turystyczne Polaków w najbardziej egzotyczne zakątki świata. I ten fakt pokazuje, że medycyna podróży, chorób tropikalnych, w tym pasożytniczych, stała się kierunkiem, który dynamicznie się rozwija.

Nie sposób pominąć również innych poważnych wyzwań epidemiologicznych, jak narastająca antybiotykooporność oraz zakażenia szpitalne, np. bakteriami, które są oporne na większość stosowanych antybiotyków. Jeśli do tych wyzwań z obszaru chorób zakaźnych dołączymy inne, związane z chorobami niezakaźnymi — ze strony układu krążenia, onkologicznymi, metabolicznymi, psychiatrycznymi czy geriatrycznymi — to lista wyzwań jest naprawdę długa i wymaga zaangażowania oraz współpracy specjalistów z różnych dziedzin. Bo przecież epidemiologia to dziedzina interdyscyplinarna.

Jak wygląda realizacja kalendarza szczepień w naszym kraju? Czy Polacy mają zaufanie do szczepień?

Realizację kalendarza szczepień, a właściwie wykonawstwo szczepień, mierzone stanem zaszczepienia, można ocenić jako dobre. To oznacza, że stan zaszczepienia przeciw chorobom wymienionym w kalendarzu utrzymuje się na poziomie 90-95 proc. Jest to poziom wystarczający dla zapewnienia odporności indywidualnej i zbiorowiskowej. To niezwykle ważna sprawa, bo dzięki odporności zbiorowiskowej nie chorują te osoby, które ze względów zdrowotnych nie mogą być zaszczepione w terminie przewidzianym w kalendarzu.

Zdecydowana większość rodziców czy opiekunów zgłasza się z dziećmi do szczepień, o czym świadczy m.in. wysoki stan zaszczepienia w ramach PSO. Ale przecież szczepienia to nie tylko te obowiązkowe dla dzieci i młodzieży do 19. r.ż., ale to także szczepienia osób szczególnie narażonych na zachorowania, np. pracowników służby zdrowia czy studentów kierunków medycznych. To również szczepienia tzw. poekspozycyjne, np. przeciw wściekliźnie czy tężcowi. Te przykłady wskazują, że szczepienia to nie tylko kwestia zabezpieczenia dzieci, choć najwięcej szczepionek podaje się właśnie najmłodszym, ale także dorosłych. Z tego powodu podejmowane są prace nad opracowaniem kalendarza szczepień dla dorosłych, który pomoże wskazać rodzaj szczepionki, liczbę dawek i optymalny wiek do zaszczepienia.

Ile odmów szczepień zarejestrowano na przestrzeni ostatnich lat?

Dane epidemiologiczne dotyczące liczby osób uchylających się od szczepień w ostatnich latach są niepokojące ze względu na utrzymujący się trend wzrostowy o dużej dynamice. Pewne nadzieje na zmniejszenie tej dynamiki pojawiły się w zeszłym roku, ale by to potwierdzić, trzeba zaczekać na skompletowanie i zweryfikowanie danych. Tendencja wzrostowa odmów szczepień notowana jest od dziewięciu lat. W 2010 roku odnotowano 3437 uchylających się, w 2011 roku — 4689, w 2012 roku — 5340, w 2013 roku — 7248, w 2014 roku — 12 681, w 2015 roku — 16 689, w 2016 roku — 23 147, w 2017 roku — 30 090, a w 2018 roku 40 342 uchylających.

Ogromnemu sukcesowi szczepień ochronnych w walce z chorobami zakaźnymi towarzyszą rosnące obawy rodziców dotyczące bezpieczeństwa szczepionek. Wiele osób, nie widząc wokół siebie niebezpiecznych chorób zakaźnych, zaczyna się zastanawiać, czy szczepienia są jeszcze potrzebne. Dlatego niezbędne są informacje pochodzące z rzetelnych, wiarygodnych źródeł, dostępne w przestrzeni publicznej. To jest krok w kierunku odbudowy zaufania do szczepień.

Jest jednak jeszcze wiele do zrobienia. Gdy sięgniemy do Raportu Komisji Europejskiej dotyczącego szczepień, zauważymy, że w regionie europejskim jest mniejsze zaufanie do bezpieczeństwa szczepionek niż w innych regionach świata. Siedem na dziesięć krajów o najniższym poziomie zaufania do szczepionek na świecie znajduje się w Europie, a cztery z nich: Francja, Grecja, Włochy i Słowenia należą do UE. W naszym kraju poziom zaufania do szczepień w ostatnim czasie nieznacznie podniósł się. To dobra wiadomość. Ale droga do poprawy jeszcze długa.

Jak szczepienia wpływają na sytuację epidemiologiczną w Polsce?

Najkrócej można powiedzieć, że w wyniku realizowanych od lat 60. szczepień sytuacja epidemiologiczna w Polsce jest korzystna i względnie stabilna.

Ostatni przypadek zachorowania na poliomyelitis, czyli chorobę Heinego-Medina, wystąpił w 1984 r., a ostatni przypadek błonicy, która była zawleczona zza wschodniej granicy, zanotowano w 2001 r. Masowe szczepienia przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B spowodowały spektakularny spadek występowania ostrych zapaleń wątroby do kilkudziesięciu przypadków w roku (np. w 2018 r. — 40). Od wielu lat nie występują w Polsce zachorowania na tężec noworodków, a wśród dorosłych tężec występuje bardzo rzadko (na ogół 30-50 przypadków w roku). Po wprowadzeniu do kalendarza szczepionki przeciw Haemophilus influenzae już w drugim roku zaobserwowano spadek zachorowań (obecnie w roku rejestrujemy ok. 100 zachorowań).

Wiele mówi się ostatnio w Polsce i w Europie o ponownym zagrożeniu odrą - czy jesteśmy bezpieczni?

Na odrę chorują zarówno dzieci, jak i nieuodpornione osoby dorosłe. Przed wprowadzeniem szczepień zachorowania na tę chorobę były powszechne. Wyniki najnowszych badań mówią, że przechorowanie odry powoduje kilkuletnie zaburzenia funkcji układu immunologicznego, co może wiązać się np. ze zwiększoną zachorowalnością na inne choroby. Ponadto przechorowanie odry to także ryzyko wystąpienia powikłań. Można tych komplikacji uniknąć, wybierając szczepienia — cykl obejmuje 2 dawki. W ostatnich latach, przy wysokim stanie zaszczepienia, było w Polsce ok. 100-110 zachorowań. Obecny wzrost epidemiczny (ok. 1400 przypadków w 2019 r.) to wynik m.in. spadku zaszczepienia populacji, napływu osób nieszczepionych narodowości ukraińskiej.

Obserwując wysoką liczbę zachorowań na odrę w poszczególnych krajach Europy i pojedyncze zgony z powodu tej choroby, można powiedzieć, że sytuacja wymaga stałego edukowania na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepionki. Chodzi o odbudowanie zaufania do szczepień, tak aby ponownie osiągnąć 95 proc. stan zaszczepienia, który gwarantuje brak transmisji wirusa. Jedno jest pewne: osoby które przechorowały odrę lub zostały zaszczepione przeciw odrze dwiema dawkami, mogą czuć się bezpiecznie.

Co się zmieniło w sytuacji epidemiologicznej w Polsce po rozszerzeniu kalendarza o szczepienia przeciw pneumokokom 3 lata temu? Czy widać już pierwsze efekty programu?

Szczepienia przeciw pneumokokom zostały wprowadzone do kalendarza szczepień w 2017 r. Oznacza to, że wszystkie dzieci urodzone po 1.01.2017 r. otrzymują szczepionkę przeciw pneumokokom. To wielki sukces, oczekiwany przez lekarzy i pacjentów od wielu lat. Obecnie kończy się trzeci rok prowadzenia szczepień. Do przeprowadzenia głębszej analizy dotyczącej efektów wprowadzonej interwencji w Polsce należy jeszcze poczekać ok. 1-2 lata.

Równolegle do obserwacji danych z nadzoru odbywają się liczne dyskusje dotyczące skuteczności szczepionek PCV10 i PCV13 oraz różnic między nimi. Odpowiedzi na pytania związane z preparatami można się spodziewać w późniejszym terminie, po skompletowaniu danych i ich analizie.

O kim mowa
Dr n. med. Iwona Paradowska-Stankiewicz jest specjalistą epidemiologiem, kierownikiem Pracowni Epidemiologii Chorób Zwalczanych Drogą Szczepień Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny oraz zastępcą kierownika Zakładu Epidemiologii NIZP-PZH.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Monika Rachtan

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.