Niewydolność serca to nowa epidemia XXI wieku

Rozmawiała Ewa Kurzyńska
24-07-2017, 13:04

Rozmowa z prof. Jadwigą Nessler, kierownikiem Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Instytutu Kardiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Od roku, dwóch coraz więcej mówi się o niewydolności serca. Jaki jest powód tak dużego zainteresowania tą jednostką chorobową?

Faktycznie, zainteresowanie niewydolnością serca w ostatnich latach znacząco wzrosło. To pokłosie faktu, że notujemy coraz więcej zachorowań, hospitalizacji oraz wysoką liczbę zgonów z powodu tej choroby. Według niektórych specjalistów, mimo że nie mamy wiarygodnych źródeł epidemiologicznych, niewydolność serca to nowa epidemia XXI wieku. W ciągu ostatnich kilkunastu lat, dzięki wszechstronnemu rozwojowi medycyny, udało nam się wydłużyć istotnie życie pacjentów. Zarówno kobiet, jak i mężczyzn. A niewydolność serca to właśnie schorzenie, które najczęściej rozwija się w wieku starszym. Coraz więcej osób dożywa sędziwego wieku i rozwija się u nich niewydolność serca. To końcowy etap wielu różnych schorzeń kardiologicznych, które w trakcie progresji prowadzą do uszkodzenia mięśnia sercowego, objawów klinicznych choroby.

Wiadomo, ilu Polaków cierpi na niewydolność serca?

Według szacunków mamy w Polsce ok. 700 tys. pacjentów. Prognozy mówią o tym, że w kolejnej dekadzie ta populacja wzrośnie co najmniej o jedną czwartą.

Skoro problem jest tak duży i stale narasta, to jakie działania podejmuje środowisko kardiologów, aby poprawić sytuację pacjentów?

Tych działań jest sporo i są one wielokierunkowe. Staramy się dzięki temu zmienić na lepsze obecny stan rzeczy. W pierwszej kolejności należy wymienić, że wdrażamy nowe wytyczne, które opracowano w 2016 r., dotyczące postępowania, diagnostyki i leczenia niewydolności serca. Prowadzimy szerokie kampanie informacyjne, mające na celu implementację tych wytycznych wśród lekarzy kardiologów oraz lekarzy rodzinnych. Bazując na najnowszych wytycznych wydaliśmy kompendium na ten temat. Przygotowaliśmy także, wspólnie z Kolegium Lekarzy Rodzinnych, zasady diagnostyki i terapii niewydolności serca. To publikacje dedykowane lekarzom rodzinnym, mające być zarysem wiedzy dotyczącej niewydolności serca, z której można z powodzeniem korzystać w warunkach, jakimi dysponują lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. To są działania poprawiające stan wiedzy i kompetencje środowiska lekarskiego.

Podejmowane są równolegle działania dedykowane pacjentom?

Jak najbardziej. Zależy nam przede wszystkim na zwiększeniu świadomości wśród Polaków, czym jest niewydolność serca, kiedy należy ją podejrzewać. Te działania są ważne, co pokazują doświadczenia w zakresie kampanii informacyjnych na temat np. zawału. Dziś każdy pacjent wie, że gdy odczuwa silny ból w klatce piersiowej, to trzeba dzwonić po karetkę. Dlatego z myślą o pacjentach Polskie Towarzystwo Kardiologiczne przygotowało stronę internetową www.slabeserce.pl. To już trzeci z portali uruchomionych przez PTK, wcześniejsze były dedykowane problemom zawału oraz migotaniu przedsionków. Miałam przyjemność, wraz ze swoim zespołem, otoczyć ten portal patronatem naukowym. To przystępne kompendium wiedzy na temat niewydolności serca. Doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie opisać medyczne zagadnienia w formie mini-serialu, którego rdzeniem jest historia pana Jacka. To postać, która przedstawia typowe objawy niewydolności serca, zaostrzenie choroby, etapy leczenia ambulatoryjnego, szpitalnego, późniejszej rehabilitacji. Filmików jest w sumie ponad 30. Uczą m.in. pacjenta samooceny i samoopieki. Duży nacisk położono na konieczność systematycznego przyjmowania leków, od których zależy sukces terapii. Portal działa od niedawna, ale już cieszy się dużym zainteresowaniem, o czym świadczy rosnąca liczba wejść na stronę. Dla pacjentów przygotowaliśmy także swoisty paszport, który zawiera informacje o chorobie. Są w nim tabele, w które można wpisywać dane podstawowe, dotyczące stabilności choroby: puls, wagę, ciśnienie, planowane leczenie, wprowadzane zmiany. Dzięki paszportowi lekarze wiedzą np. co zlecili inni specjaliści.

Jak dziś wygląda rzeczywisty obraz chorych na niewydolność serca, jaka jest świadomość społeczna na temat tej choroby?

Niestety, świadomość jest niewielka. Pacjent z dusznościami, łatwo się męczący, bardzo często tygodniami czeka, zanim pójdzie do lekarza, a swoje dolegliwości zrzuca na karb innych schorzeń. Nie ma świadomości, że to może być konsekwencją niewydolności serca zwłaszcza w sytuacji, gdy choruje także na inne schorzenia kardiologiczne, takie jak chorobę wieńcową, nadciśnienie tętnicze czy schorzenia zastawek. W efekcie niewydolność serca jest rozpoznawana zbyt późno, najczęściej dopiero jak pacjenci trafiają do szpitala, a przecież niewydolność serca powinna być rozpoznawana ambulatoryjnie. NS jest najczęstszą przyczyną hospitalizacji osób po 60. roku życia. Dane NFZ z 2012 r. mówią o tym, że rocznie ma miejsce prawie 187 tys. hospitalizacji z tego powodu. To jest 2,5 razy więcej niż z powodu zawałów serca i 3 razy częściej, niż z powodów onkologicznych. Aż 94 proc. budżetu na leczenie niewydolności serca pochłania leczenie szpitalne. Tak nie powinno być. To ogromny problem nie tylko społeczny, ale i ekonomiczny.

Kilka tygodni temu odbyła się w Jachrance konferencja Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, podczas której prof. Piotr Hoffman, prezes PTK, poruszył kwestię wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego odnośnie dostępu do istotnych leków kardiologicznych i polskiej listy refundacyjnej, która odbiega od europejskich standardów. Co poprawiłoby sytuację polskich pacjentów?

W 2016 r. zostały ogłoszone nowe wytyczne, w których pojawiło się kilka kluczowych, naprawdę ważnych informacji. Jedną z najważniejszych jest wprowadzenie do terapii nowej grupy leków ARNI — której przedstawicielem jest lek o nazwie sakubitryl/walsartan, To kolejny kamień milowy w leczeniu NS. Na taki lek czekaliśmy kilkanaście lat — od czasu wprowadzenia do leczenia ACE inhibitorów i beta-blokerów. Sakubitryl/walsartan ma złożony mechanizm działania — blokuje receptor AT1 oraz hamuje neprylizynę — enzym rozkładający peptydy natriuretyczne. Pozwala to, z jednej strony na zahamowanie osi renina — angiotensyna — aldosteron (RAA), natomiast z drugiej podnosi stężenie endogennych peptydów natriuretycznych, co prowadzi do zwiększonej diurezy i natriurezy. Jego zastosowanie istotnie poprawia niekorzystną dla serca sytuację hemodynamiczną. Lek ten, w porównaniu do tradycyjnie stosowanych — enalaprilu, redukuje o 21 proc. ryzyka pierwszej hospitalizacji i o 20 proc. ryzyko zgonu. Dlatego w aktualnych wytycznych lek ten ma silną rekomendację — klasa IB — co oznacza, że powinien być zastosowany w miejsce dotychczas stosowanego ACEI lub sartanu. To wielka nadzieja dla pacjentów z frakcją wyrzutową lewej komory poniżej 35 proc., którzy mimo leczenia obecnymi lekami nadal mają objawy NS. Dlatego mamy nadzieję, że to leczenie będzie wdrożone, że lek będzie refundowany. Przynajmniej dla grupy wysokiego ryzyka.

Kiedy można spodziewać się zmian?

Taka szansa jest, jako lekarz mam nadzieję, że stanie się to jak najszybciej. Decyzja leży w gestii Ministerstwa Zdrowia. Jest pozytywna opinia Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfkacji, że ten lek w odpowiednich wskazaniach jest rekomendowany i powinien być refundowany. Dla pacjentów byłoby dobrze, gdyby to stało się jak najszybciej.

 

O kim mowa

Prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler jest pomysłodawczynią programu PTK „Paszport pacjenta z niewydolnością serca”. Była przewodniczącą Sekcji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Rozmawiała Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
Puls Medycyny
Kardiologia / Niewydolność serca to nowa epidemia XXI wieku
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.